Alarm nad Bałtykiem. Polskie lotnictwo przechwyciło rosyjski samolot
Przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby, polskie samoloty przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej. To kolejny taki incydent w ostatnich tygodniach.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Rosyjska maszyna „wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni bez planu lotu i włączonego transpondera”.
Władze zapewniają i uspokajają, że Siły Zbrojne RP cały czas monitorują bezpieczeństwo Polski i podejmują działania chroniące naszą granicę.
To nie pierwszy raz...
Do podobnego incydentu doszło w piątek. Para myśliwców F-16 przechwyciła wówczas rosyjski Ił-20 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu. Także tamta maszyna poruszała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez planu lotu i miała wyłączony transponder.
Tego typu incydenty zdarzają się od dłuższego czasu, w szczególności od momentu inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę. W lipcu rosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem.
Dowiedz się więcej: Polskie samoloty przechwyciły rosyjską maszynę. „Pierwsza próba od dłuższego czasu" - XYZ
Rosyjskie samoloty zwiadowcze, do których dołączyły ostatnio również maszyny bojowe, regularnie pojawiają się nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez wcześniejszego zgłaszania tras przelotu. Taka praktyka utrudnia ich monitorowanie i stwarza dodatkowe wyzwania dla kontrolerów ruchu lotniczego.
Eksperci już wcześniej wskazywali, że takie działania w ostatnich latach są standardową praktyką Rosjan.
Kto odpowiada za bezpieczeństwo na Bałtyku?
Ruch rosyjskich maszyn nad Bałtykiem pozostaje pod stałą obserwacją NATO. W ramach misji Baltic Air Policing przestrzeń powietrzną patrolują polskie i sojusznicze samoloty, a międzynarodowe wody monitorują również siły zbrojne państw regionu.
Polecamy również: Flota cieni zmienia Bałtyk w strefę ryzyka. Tak Putin omija sankcje - XYZ