Kategoria artykułu: Recenzja

Mini Countryman S. Oto miejski crossover, który na autostradzie jest za głośny (AUTO TEST)

Mini Countryman S to najpotężniejsza wersja miejskiego crossovera marki należącej do BMW. Jak sprawdza się w mieście i poza nim? Oto nasz test.

Mini Countryman S
Oto Countryman S – największe Mini w ofercie marki. Fot. XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co wyróżnia wnętrze Mini Countryman S i które rozwiązania technologiczne irytują, a które zachwycają.
  2. Jak auto radzi sobie na drodze i jakie jest jego rzeczywiste spalanie.
  3. Jaka jest największa wada tego samochodu
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Mini Countryman S All4 to największy samochód spod znaku brytyjskiej marki, należącej do niemieckiego koncernu. Auto wygląda, jakby ktoś wziął klasyczne, kanciaste Mini i powiększył każdy jego rozmiar, aż stało się crossoverem. Ma bowiem prawie 4,5 metra długości, waży 1,7 tony, a wysokość pojazdu to 1,6 metra. Oczywiście ma „firmowe” reflektory przednie, a tylne lampy świecą się jak brytyjska flaga.

Mini Countryman S
To nie jest SUV, jednak nie jest to też tak zgrabne i małe auto jak klasyczne Mini. Fot. XYZ

W środku zastosowano bardzo dobrej jakości tworzywa. Widać, za co płacimy. Między pasażerem a kierowcą mamy okrągły ekran sterujący, nawiązujący do prędkościomierza w pierwszej wersji Mini. Countryman S w testowanej wersji ma też pseudowyświetlacz HUD. Dlaczego pseudowyświetlacz? W przeciwieństwie do tego typu rozwiązań w innych samochodach dane nie wyświetlają się bezpośrednio na szybie, a na małym, prostokątnym ekraniku o przekątnej 6 cali. I to... jest jedna z rzeczy, która w tym samochodzie mnie drażniła. Wyświetlacz jest bowiem za mały, żeby pomieścić wszystkie ważne dane i bardziej przeszkadza, niż pomaga w prowadzeniu.

Sam tablet działa szybko, odporny jest na światło słoneczne i można zmieniać jego wygląd. Możemy ustawić albo nowoczesne ikony i wygląd prędkościomierza, albo klasyczne, nawiązujące do historii Mini i ich pierwszych modeli. Nawigację samochodu oparto na usługach Google'a, ale z jednym irytującym szczegółem. Przy zbliżaniu się do skrzyżowania pół ekranu przełącza się w tryb rozszerzonej rzeczywistości, pokazując nam obraz z przedniej kamery i strzałkę, w którą stronę jechać. Po pierwsze odwraca to uwagę od drogi, po drugie jest znacznie mniej przyjazne i bardziej skomplikowane od tradycyjnej strzałki na klasycznej mapie. I, jak to zwykle z Google Maps bywa, nawigacja nie zawsze prowadzi nas najlepszą drogą. Jeśli znamy dobrze teren, po którym nas prowadzi, to można się zdziwić, patrząc na drogi, które wybiera.

Mini Countryman S
Środek Mini Countryman S jest nowoczesny, ale nawiązuje do tradycji. Okrągły tablet mieści się tam, gdzie w oryginalnym Mini był analogowy prędkościomierz. Fot. XYZ

System jest łatwy w obsłudze i szybko można się przyzwyczaić, gdzie są ikonki potrzebnych nam rzeczy. Z drugiej jednak strony, to obsługa klimatyzacji (w wersji testowanej dwustrefowej), powinna być obsługiwana z pomocą fizycznych przycisków. A tak, mamy jedynie możliwość włączenia kamer samochodu oraz włączniki ogrzewania przedniej i tylnej szyby.

Mini Countryman nawiązuje do tradycji

To, co mi się za to bardzo podoba, to rozrusznik, przełącznik trybu jazdy automatycznej skrzyni biegów oraz regulacja głośności. Nawiązują one do tradycyjnego kluczyka. Musimy bowiem przekręcić przycisk rozrusznika, by samochód się włączył. Do tego tryb jazdy do przodu i do tyłu jest też przełączany stylową dźwigienką. To bardzo fajne nawiązania do przeszłości motoryzacji.

Mini Countryman S
Pokrętło rozrusznika i przełącznik jazdy automatycznej skrzyni biegów nawiązują do tradycji. Fot. XYZ

Mini Countryman S ma też bardzo wygodne fotele przednie i dużo miejsca z tyłu. Podstawowa pojemność bagażnika to 450 l, a po złożeniu siedzeń dostajemy 1450 l. Wersję testową wyposażono też w odchylany, przezroczysty dach.

Pod maską znajdziemy czterocylindrowy dwulitrowy silnik o mocy 218 KM. Według oficjalnych danych BMW auto pojedzie z prędkością 228 km/h, ale tego nie sprawdzałem. Samochód potrzebuje ponad 7s, by przyspieszyć od 0 do 100 km/h. Mocy na wyprzedzanie nie zabraknie. Spalanie? Po przejechaniu kilkuset kilometrów po autostradach, drogach szybkiego ruchu i w mieście łączne spalanie wyniosło 7,5 l. Jak na taki silnik, wyposażony tylko w układ miękkiej hybrydy, to całkiem dobry wynik.

Mini Countryman S jest zdecydowanie za głośny przy dużych prędkościach

Auto prowadzi się pewnie, dobrze trzyma się drogi, a przy niewielkich prędkościach samochód specjalnie zmniejsza opór kierownicy, co znacznie ułatwia parkowanie. Mini Countryman S, mimo swoich rozmiarów, jest naprawdę zwrotny. Do tego parkowanie ułatwiają automatyczne systemy, które same znajdują miejsce i wprowadzają tam pojazd. Co ważne, elektronika potrafi też sama z miejsca parkingowego wyjechać. My wybieramy tylko, czy ma jechać w lewo, czy w prawo. Oczywiście trzeba trzymać nogę na hamulcu i ręce na kierownicy, bo system wybiera trasę wyjazdu, zostawiając tylko parę centymetrów luzu, ale żadnych samochodów podczas automatycznego wyjazdu z parkingów pod centrami handlowymi nie zarysował.

Jest jednak pewna rzecz, która odrzuca od jazdy testowanym samochodem po autostradzie. Mini Countryman S ma poważny problem z wyciszeniem kabiny. O ile silnik chodzi cicho, o tyle jazda szybciej niż 125 km/h sprawia, że w aucie jest bardzo głośno. A jak jedziemy pod wiatr, to od razu trzeba zwolnić. To wina kilku czynników – auto jest dość wysokie i kanciaste. Do tego ma koła o rozmiarze 19, no i też po prostu źle wyciszono pojazd.

Auto – w wersji testowej – nie jest tanie. Mini Countryman S All4 w podstawowej konfiguracji to 180 tys. zł. Po dodaniu wszystkich opcji z łatwością możemy przekroczyć 210 tys. zł. Czyli tyle, ile kosztują dobrze wyposażone pełnowymiarowe SUV-y.

Podsumowując – Mini Countryman S All4 to całkiem udany samochód. Dobrze trzyma się drogi, ma odpowiedni bagażnik i wygodne fotele. Do tego jego wystrój nawiązuje do tradycji marki. W topowej wersji jest bogato wyposażony, a jego systemy elektroniczne potrafią same wjechać i wyjechać z miejsca parkingowego. Jako miejski crossover sprawdza się dobrze. Natomiast odradzam go, jako pojazd przeznaczony do długich jazd autostradą z prędkością większą niż 125-130 km/h. Hałas w kabinie będzie trudny do zniesienia.

Główne wnioski

  1. Mini Countryman S to udany kompromis między designem nawiązującym do tradycji marki a nowoczesnością. Wnętrze konsekwentnie gra na sentymencie: okrągły ekran centralny, stylowy rozrusznik przekręcany jak kluczyk i dźwigienka skrzyni biegów to przemyślane nawiązania do historii Mini.
  2. Silnik 218 KM zapewnia wystarczającą dynamikę, spalanie na poziomie 7,5 l/100 km jest przyzwoite jak na samochód tej klasy, a systemy parkowania umożliwiają samodzielne wjeżdżanie i wyjeżdżanie z miejsca – działają sprawnie i bez szkód dla otoczenia. Poważnym problemem jest natomiast hałas przy prędkościach powyżej 125 km/h, wynikający z połączenia kanciastej, wysokiej sylwetki, dużych kół i słabego wyciszenia kabiny
  3. Samochód w wersji S jest dość drogi. Dobrze wyposażony model kosztuje od 186 tys. zł. W tej cenie możemy już dostać pełnoprawne SUV-y. Ale... nie będzie to Mini.