Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Rail Baltica: 15 tys. zł dzieli Mirbud od kontraktu za miliardy. We wtorek kluczowa rozprawa

Już we wtorek 18 sierpnia może zapaść wyrok dotyczący tego, czy firma Mirbud powróci do gry o największy w historii Polski kontrakt kolejowy – wartą 5,2 mld zł modernizację linii Białystok-Ełk. Od realizacji inwestycji firmę oddzieliła kara w wysokości… 15 tys. zł.

Stacja Ełk
We wtorek 18 sierpnia może zapaść wyrok w sprawie kontraktu na modernizację linii kolejowej z Białegostoku do Ełku. To największa inwestycja w historii PKP PLK. Fot. Paweł Chamera/ PKP PLK

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Mirbud sprzedał 10 proc. akcji Torpolu.
  2. Co ta transakcja oznacza dla współpracy obu spółek.
  3. Co może zmienić rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Sprawa wróci na wokandę Sądu Okręgowego w Warszawie we wtorek 18 sierpnia. Pierwotnie rozprawa miała odbyć się 19 czerwca, ale jej termin został przełożony ze względu na wyłączenie ze sprawy jednego sędziego. Wyrok w tej głośnej sprawie, którą opisywaliśmy od początku, może zapaść już we wtorek.

Przypomnijmy, że konsorcjum firm Mirbud i Torpol zaoferowało w przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk 4,567 mld zł. Początkowo ta właśnie propozycja została uznana za najkorzystniejszą. To największy kontrakt kolejowy w historii Polski, który zakłada budowę odcinka międzynarodowej trasy kolejowej Rail Baltica.

15 tys. oddzieliło Mirbud od kontraktu

Od decyzji PKP PLK odwołał się oferent, który w postępowaniu złożył drugą najkorzystniejszą propozycję – konsorcjum firm Budimex, Budimex Kolejnictwo i PORR.

Przy odwołaniu Budimeksu kluczowe znaczenie miała kara środowiskowa w wysokości 15 tys. zł, nałożona przed laty na Mirbud. Spółka nie wskazała jej w dokumentach składanych wraz z ofertą, co podnosił Budimex. Finalnie to właśnie ona stała się podstawą do wykluczenia spółki z gigantycznego kontraktu.

Krajowa Izba Odwoławcza przychyliła się bowiem do wniosku Budimeksu. Otworzyło to drogę zamawiającemu, czyli PKP PLK, do podpisania umowy z drugim w kolejności wykonawcą. Tym razem jednak odwołanie do KIO złożyło konsorcjum firmy Track Tec Construction. Odwołanie dotyczyło m.in. braku prawidłowego „self-cleaningu” Budimeksu w związku z wcześniejszymi zarzutami niedozwolonego porozumienia w innym przetargu. Wyrokiem z marca KIO uwzględniła to odwołanie, nakazując unieważnienie wyboru Budimeksu, powtórzenie badania ofert oraz odrzucenie jego oferty.

Ostatecznie pod koniec kwietnia PKP PLK wybrała kolejną, trzecią najkorzystniejszą ofertę, złożoną przez konsorcjum Track Tec Construction (lider).

Jednak temat kary środowiskowej nałożonej na Mirbud powrócił. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił bowiem wcześniejsze orzeczenia i nakazał ponowne zbadanie okoliczności związanych z jej nałożeniem. Sąd zakwestionował m.in. to, czy Mirbud był podmiotem, który naruszył warunki decyzji środowiskowej i czy był jej adresatem.

Od tego, jak sąd oceni sprawę 18 sierpnia, może więc zależeć dalszy los postępowania. Wtorkowa rozprawa nie musi być jednak ostatnim aktem sporu. W warszawskim sądzie czeka bowiem skarga konsorcjum Budimex-Porr, którego rozprawę zaplanowano na początek września. Równolegle PKP PLK prowadzi kontrolę uprzednią wyboru obecnego zwycięzcy postępowania.

– 650 mln zł to nie księgowa różnica. Pierwszy etap budowy Uniwersyteckiej Kliniki Onkologii w Świlczy wraz z wyposażeniem ma kosztować około 300 mln zł. Różnica między ofertami na Rail Baltica odpowiada więc wartości dwóch przedsięwzięć o takiej skali, a nadal pozostałoby około 50 mln zł – podkreśla Paweł Korzeniowski, członek zarządu i dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych w Mirbudzie.

Wykonawcy czekają, Track Tec się nie zgadza

Mirbud deklaruje, że jest gotowy na powrót do kontraktu, czeka jedynie na rozstrzygnięcie sądu. Spór dotyczy nie tylko proporcjonalności kary, ale i potencjalnych kosztów, które jej zastosowanie może oznaczać dla państwa. Z tej samej przyczyny na wyrok sądu czeka również PKP PLK.

– Czekamy na wyrok sądu, chcemy być gotowi na każdy wariant – komentowała przed czerwcową rozprawą Rusłana Krzemińska, rzeczniczka PKP PLK.

Na wyrok czeka także drugi wykonawca.

– Czekamy na decyzję zamawiającego lub sądu w sprawie tego przetargu – mówią przedstawiciele Budimeksu.

Zdaniem trzeciego wykonawcy, zwycięskiego Track Tec Construction, kwestia wyroku Mirbudu nie powinna mieć żadnego znaczenia dla kontraktu.

– Wbrew pojawiającym się w środkach masowego przekazu fałszywym tezom, wyrok NSA nie przesądza w żaden sposób o merytorycznej prawidłowości, czy nieprawidłowości zaskarżonej decyzji administracyjnej. (...) Wyrok NSA nie wpływa w żaden sposób na ostateczność wydanej przez GIOŚ decyzji w sprawie Mirbudu, nakładającej karę pieniężną 15 tys. zł. – napisała w komunikacie przesłanym do naszej redakcji Marita Szustak, prezeska Track Tec Construction.

Zdaniem eksperta

To sprawa precedensowa

Nie dziwię się oburzeniu części branży, która wskazuje, że z jednej strony mamy kontrakt wart miliardy, a z drugiej – kwotę „na waciki”, o którą sprawa rozbiła się w KIO. Ale jeszcze bardziej nie dziwię się, że taka sytuacja miała miejsce. Właśnie po to wielkie koncerny zatrudniają świetnie opłacanych prawników, żeby takie „słabe punkty” u konkurencji znajdywali. Rozstrzygnięcie sądu zapewne nie spowoduje rewolucji na rynku inwestycji infrastrukturalnych, bo bezpardonowa walka o kontrakty trwać będzie nadal.

Ale – w zależności od rozstrzygnięcia – będzie stanowić precedens, na który zwaśnione strony mogą powoływać się w następnych tego typu sporach. Bo będzie można wykazać albo to, że bardziej liczy się „duch” prawa (czyli że ktoś ma potencjał, by wykonać pracę wartą kilka miliardów), albo że jednak „litera” (czyli, że ktoś zatrudnił bardziej uważnych księgowych, sekretarki i archiwistów).

Mirbud sprzedaje Torpol

Sprawa ma jeszcze jeden kontekst. W ubiegłym tygodniu Mirbud poinformował o sprzedaży całego posiadanego pakietu akcji Torpolu – 2.297.740 akcji, stanowiących 10 proc. kapitału spółki. Za każdą akcję otrzymał 62 zł.

Spółka zapewnia jednak, że transakcja pozostaje bez wpływu na dalszą współpracę w Torpolem przy realizacji kontraktu Białystok-Ełk.

– Sprzedaż 10-procentowego pakietu akcji Torpolu za ponad 142 mln zł to decyzja dotycząca alokacji kapitału, a nie zmiana naszego podejścia do współpracy z Torpolem. Transakcja nie zmienia udziału Mirbudu w konsorcjum, ubiegającym się o realizację Rail Baltica, ani warunków złożonej oferty – komentuje dla portalu XYZ Paweł Korzeniowski.

Jak zapewnia, relacja właścicielska i współpraca przy konkretnym projekcie to dwie odrębne kwestie, a spółka chce zwiększać skalę działalności m.in. w segmencie kolejowym. Korzeniowski dodaje również, że Mirbud pozostaje otwarty na dalsze akwizycje.

– W przypadku korzystnego rozstrzygnięcia i powierzenia kontraktu konsorcjum jesteśmy gotowi do podpisania umowy i przystąpienia do prac – podsumowuje członek zarządu.

Główne wnioski

  1. Kara środowiskowa, która stała się podstawą wykluczenia Mirbudu z kontraktu, wyniosła zaledwie 15 tys. zł, podczas gdy różnica między jego ofertą a obecnie wybraną propozycją sięga około 653 mln zł. To sprawia, że wynik sądowej batalii ma znaczenie nie tylko dla wykonawcy, ale także dla finansów publicznych.
  2. Mirbud wychodzi z Torpolu, ale nie rezygnuje ze współpracy przy kluczowym projekcie. Spółka sprzedała cały posiadany 10-procentowy pakiet Torpolu za około 142,5 mln zł, tłumacząc transakcję wysoką wyceną akcji. Jednocześnie zapewnia, że sprzedaż udziałów nie wpływa na współpracę z Torpolem przy kontrakcie Białystok-Ełk.
  3. Mirbud wychodzi z Torpolu, ale nie rezygnuje ze współpracy przy kluczowym projekcie. Spółka sprzedała cały posiadany 10-procentowy pakiet Torpolu za około 142,5 mln zł, tłumacząc transakcję wysoką wyceną akcji. Jednocześnie zapewnia, że sprzedaż udziałów nie wpływa na współpracę z Torpolem przy kontrakcie Białystok-Ełk.