Koniec polskiej prezydencji na Bałtyku. Tematy? Flota cieni, zakłócanie GPS i szybka naprawa kabli
Rosja zmieniła reguły bezpieczeństwa na Bałtyku. Po agresji na Ukrainę Morze Bałtyckie stało się jednym z kluczowych obszarów rywalizacji między Rosją a państwami NATO. Polska odpowiedziała próbą stworzenia nowych mechanizmów współpracy państw regionu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego bezpieczeństwo stało się priorytetem polskiej prezydencji w Radzie Państw Morza Bałtyckiego.
- Jak Polska próbowała zmienić sposób współpracy państw regionu w obliczu nowych zagrożeń.
- Jakie rozwiązania mogą w przyszłości zwiększyć odporność Bałtyku na kryzysy i działania hybrydowe.
Polska sprawowała prezydencję w Radzie Państw Morza Bałtyckiego (RPMB) po raz czwarty – od 1 lipca 2025 r. do 30 czerwca 2026 r. Przypadła ona na jeden z najbardziej niespokojnych okresów dla regionu Morza Bałtyckiego od zakończenia zimnej wojny. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę Bałtyk stał się jednym z kluczowych obszarów rywalizacji między Rosją a państwami NATO.
Warszawa postanowiła wykorzystać swoją kadencję do wzmocnienia współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Priorytetem było zwiększenie odporności państw regionu na zagrożenia hybrydowe, ochrona infrastruktury krytycznej oraz koordynacja działań przeciwko rosyjskiej „flocie cieni”.
Bezpieczeństwo zamiast iluzji
Zmiana podejścia była widoczna od początku polskiej prezydencji. W dokumencie „Priorytety Prezydencji Polski w RPMB 2025–2026” z lipca 2025 r. Warszawa wskazała, że organizacja może stać się uzupełnieniem istniejących struktur bezpieczeństwa.
Wszystkie państwa członkowskie RPMB należą dziś do NATO. Polska chciała wykorzystać ten fakt, nadając Radzie bardziej strategiczny wymiar. Nie chodziło o tworzenie konkurencji dla Sojuszu, lecz o stworzenie forum, na którym państwa regionu mogłyby koordynować działania dotyczące zagrożeń, które wykraczają poza tradycyjnie rozumiane bezpieczeństwo wojskowe.
Jednym z najważniejszych pól współpracy stała się ochrona infrastruktury krytycznej, w tym podmorskich kabli i rurociągów. Fundamentem tych działań było memorandum z Vihula z maja 2025 r., przewidujące powołanie grupy eksperckiej zajmującej się bezpieczeństwem.
Drugim priorytetem była rosyjska „flota cieni” – grupa statków wykorzystywanych do omijania sankcji i transportu rosyjskiej ropy. Polska prezydencja zakładała koordynację działań państw regionu w trzech obszarach: zaostrzenia wymogów dotyczących raportowania ubezpieczeń statków pływających po Bałtyku, stosowania środków ograniczających wobec podmiotów związanych z flotą cieni oraz zacieśnienia współpracy z państwami bandery.
W praktyce oznaczało to większy nacisk na monitoring, patrole i inspekcje jednostek podejrzewanych o udział w omijaniu sankcji.
Bałtyk ma problem z koordynacją
Jednym z najważniejszych dokumentów przygotowanych podczas polskiej prezydencji był raport Ośrodka Studiów Wschodnich „Formaty współpracy w obszarze bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego. Rekomendacje dla Rady Państw Morza Bałtyckiego”.
Raport został przedstawiony podczas 23. Sesji Ministerialnej RPMB w Sopocie 28-29 maja 2026 r. Jego punktem wyjścia była diagnoza problemu, która może wydawać się paradoksalna: państwa regionu coraz lepiej rozumieją skalę zagrożeń, ale jednocześnie współpraca między nimi pozostaje rozproszona.
Za bezpieczeństwo Bałtyku odpowiada dziś kilkadziesiąt organizacji, forów i platform współpracy. Część z nich ma nakładające się kompetencje, korzysta z różnych zasobów i działa według odmiennych procedur. W efekcie region może mieć wiele narzędzi, ale nie zawsze wiadomo, kto powinien użyć któregoś z nich i w jakiej sytuacji.
Zdaniem autorów raportu problemem nie jest więc brak kolejnych formatów współpracy. Przeciwnie – potrzebna jest konsolidacja i lepsza koordynacja tych, które już istnieją.
W tej układance RPMB mogłaby pełnić funkcję koordynatora: porządkować istniejące inicjatywy, zwiększać ich przejrzystość i zapewniać polityczny poziom współpracy.
– Relacja w trójkącie RPMB-NATO-UE to jedno z wyzwań na nadchodzące lata. Deklaracja Sopocka mówi o komplementarności – ale komplementarność łatwo głosić, a trudniej zoperacjonalizować. W regionie jest kilkanaście nakładających się formatów współpracy (m.in. NB8, B9, JEF, NORDEFCO), a RPMB musi znaleźć dla siebie niszę, która nie będzie tylko duplikacją tego, co dzieje się gdzie indziej. To wymaga precyzyjnych decyzji, w czym Rada ma realną wartość dodaną – i odwagi, by nie robić wszystkiego naraz – mówi w rozmowie z XYZ dr Damian Szacawa, kierownik Zespołu Bałtycko-Nordyckiego Instytutu Europy Środkowej.
Warto wiedzieć
NB8, B9, JEF, NORDEFCO
Nordic-Baltic Eight (NB8) to nieformalny format współpracy regionalnej obejmujący pięć krajów nordyckich (Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia, Szwecja) oraz trzy bałtyckie (Estonia, Łotwa, Litwa). Powstał w latach 90. jako mechanizm wsparcia integracji euroatlantyckiej państw bałtyckich, a z czasem ewoluował w platformę koordynacji działań w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. NB8 organizuje regularne spotkania na szczeblu szefów rządów, ministrów spraw zagranicznych i obrony, a także ekspertów. Po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO wszystkie kraje NB8 należą do tego samego sojuszu obronnego, co zwiększyło znaczenie formatu w kontekście bezpieczeństwa regionu Morza Bałtyckiego.
Bukareszteńska Dziewiątka (B9) to format współpracy dziewięciu państw NATO z Europy Środkowo-Wschodniej, powołany z inicjatywy prezydentów Polski i Rumunii w listopadzie 2015 r. w Bukareszcie. Członkami są: Bułgaria, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia i Słowacja. B9 powstał w odpowiedzi na rosyjską aneksję Krymu i wojnę w Donbasie, a jego celem jest wzmacnianie wschodniej flanki NATO przez koordynację stanowisk i wymianę poglądów w kwestiach bezpieczeństwa, obronności i bezpieczeństwa energetycznego. Format funkcjonuje jako tzw. głos wschodniej flanki w ramach Sojuszu i organizuje szczyty prezydentów oraz spotkania ministrów obrony.
Joint Expeditionary Force to wielonarodowe siły ekspedycyjne zainicjowane przez Wielką Brytanię, składające się z państw północnej Europy: Wielkiej Brytanii, Danii, Estonii, Finlandii, Islandii, Łotwy, Litwy, Holandii, Norwegii i Szwecji. JEF działa jako koalicja chętnych, umożliwiająca szybkie reagowanie na kryzysy i zagrożenia bezpieczeństwa w regionie. Format ten uzupełnia większe struktury obronne, takie jak NATO, pozwalając na elastyczne dopasowanie rozwiązań do lokalnych potrzeb bezpieczeństwa.
Nordic Defence Cooperation to format współpracy obronnej krajów nordyckich: Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji. NORDEFCO służy rozwijaniu współpracy w zakresie zdolności obronnych, wspólnych projektów wojskowych i interoperacyjności sił zbrojnych państw nordyckich. Po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO format ten zyskał znaczenie jako element szerszej architektury bezpieczeństwa regionu Morza Bałtyckiego, działając równolegle do innych inicjatyw, takich jak NB8 czy JEF.
Szczyty przywódców i ministrowie spraw wewnętrznych
OSW przedstawił również konkretne propozycje zmian. Podzielono je na działania krótko-, średnio- i długoterminowe.
W krótkiej perspektywie eksperci rekomendowali powrót do regularnych szczytów przywódców państw RPMB. Ich zadaniem byłoby nadanie Radzie większej politycznej rangi oraz wyznaczanie kierunków współpracy.
Kolejna propozycja dotyczyła corocznych spotkań ministrów odpowiedzialnych za sprawy wewnętrzne. Miałyby one służyć koordynacji działań w takich obszarach jak ochrona ludności, obrona cywilna czy rezerwy strategiczne.
Pod szyldem RPMB mogliby także spotykać się przedstawiciele innych resortów – między innymi infrastruktury i energii. W ten sposób organizacja mogłaby stopniowo poszerzać swoją działalność o obszary kluczowe dla odporności państw.
Jak zauważa Marcin Fronia z Polskiej Akademii Nauk, badający procesy budowania bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego, największym osiągnięciem polskiej prezydencji w RPMB może być nie nowa inicjatywa, lecz zmiana „podziału pracy” między organizacjami.
– Bałtyk ma dziś NATO, UE, JEF, Nordycką Radę, formaty bałtycko-nordyckie i RPMB. Problemem nie jest brak forów i formatów współpracy, lecz ich nakładanie się. Polska próbowała znaleźć dla RPMB nowe miejsce na mapie współpracy instytucjonalnej: polityczną koordynację regionalną, szczególnie w sprawach infrastruktury, odporności i zagrożeń hybrydowych. To prowadzi do konieczności znalezienia dla RPMB funkcji, której nie wykonują w regionie NATO ani UE – podsumowuje ekspert.
Raport OSW dzielił współpracę na dwa główne filary. Pierwszy obejmował obronność, bezpieczeństwo i politykę zagraniczną. Drugi – współpracę sektorową, w tym ochronę morskiej infrastruktury krytycznej, przeciwdziałanie działalności floty cieni, bezpieczeństwo energetyczne, ochronę ludności oraz bezpieczeństwo żeglugi morskiej i powietrznej.
Zdaniem eksperta
Czego zabrakło?
Najbardziej wymownym przykładem jest szczyt szefów rządów państw Morza Bałtyckiego. Premier Tusk zapowiadał jego zwołanie jako punkt kulminacyjny polskiego przewodnictwa i zarazem pierwsze spotkanie na tym poziomie od 2012 r. Miałoby to ogromne znaczenie symboliczne: legitymizowałoby transformację RPMB w kierunku struktury skoncentrowanej na bezpieczeństwie i wyraźnie sygnalizowało, że region mówi jednym głosem na szczeblu rządowym. Szczyt ostatecznie nie doszedł do skutku w formacie, który był zapowiadany – i jest to, moim zdaniem – największa niezrealizowana szansa tej prezydencji.
Drugi obszar to wymiar gospodarczy i energetyczny. Polska przez cały rok wyraźnie sygnalizowała zainteresowanie Morzem Bałtyckim jako przestrzenią dla rozwoju „blue economy”, morskiej energetyki wiatrowej oraz portów jako istotnych węzłów dla odporności na płaszczyźnie logistyki i transportu. Tymczasem agenda RPMB pozostała wyraźnie zdominowana przez bezpieczeństwo w węższym sensie – co jest oczywiście zrozumiałe w obliczu trwającej rosyjskiej agresji – ale oznacza, że ekonomiczny wymiar polityki północnej Polski nie znalazł w Radzie swojego pełnego wyrazu. RPMB mogła stać się forum koordynacji interesów bałtyckiej transformacji energetycznej – ta szansa pozostaje otwarta dla kolejnych prezydencji.
Wreszcie – integracja aktorów pozapaństwowych. Polska ma świadomość, że politykę północną tworzą nie tylko ministerstwa, lecz także regiony nadmorskie, miasta, uczelnie, firmy sektora morskiego. Kalendarz prezydencji zawierał elementy tej logiki – fora miast, spotkania parlamentarne, wystawy kulturalne. Ale ich połączenie z dominującą agendą bezpieczeństwa było raczej równoległe niż synergiczne. Pełna integracja dyplomacji wielopoziomowej z głównym nurtem prac RPMB to zadanie, które wciąż czeka na realizację.
Flota cieni pod lupą. Prawo morza jako nowe narzędzie
Jedna z najbardziej ambitnych propozycji OSW dotyczyła utworzenia doraźnego zespołu ekspertów zajmujących się prawem morza i ochroną środowiska morskiego.
Zespół mógłby działać w ramach istniejącej grupy roboczej RPMB ds. zrównoważonej gospodarki morskiej. Jego zadaniem byłoby przygotowanie założeń regionalnej konwencji dotyczącej obszarów morskich.
Pomysł zakładał możliwość wprowadzenia ograniczeń w swobodzie żeglugi w wyłącznych strefach ekonomicznych państw Bałtyku w sytuacji, gdy dana jednostka nie spełniałaby określonych standardów środowiskowych.
To rozwiązanie miałoby znaczenie nie tylko dla ochrony środowiska. Mogłoby również stać się jednym z narzędzi ograniczania działalności rosyjskiej floty cieni, której część jednostek budzi zastrzeżenia dotyczące stanu technicznego, ubezpieczenia czy przestrzegania norm bezpieczeństwa.
Migracja jako element bezpieczeństwa
Na agendzie znalazła się także migracja. OSW rekomendował większe zaangażowanie resortów spraw wewnętrznych w prace RPMB.
Chodzi przede wszystkim o koordynację działań wobec wyzwań migracyjnych w regionie, w tym instrumentalizacji migracji przez Białoruś i Rosję oraz ochrony zewnętrznych granic strefy Schengen.
To kolejny przykład zmiany podejścia do bezpieczeństwa. W regionie bałtyckim zagrożenia coraz częściej nie mają charakteru klasycznego konfliktu militarnego. Presja migracyjna, cyberataki, sabotaż infrastruktury czy działalność floty cieni mogą być elementami tej samej szerszej strategii destabilizacji.
Kable na dnie. Potrzebne są części zamienne
Jedna z najbardziej praktycznych rekomendacji raportu OSW dotyczyła podwodnej infrastruktury krytycznej.
Sama zdolność do wykrycia uszkodzenia kabla nie wystarczy, jeśli jego naprawa będzie wymagała sprowadzenia specjalistycznych komponentów z odległego kraju i oczekiwania na nie przez wiele tygodni.
– W dyskusjach o ochronie infrastruktury krytycznej niewystarczająco mówi się o tym, co dzieje się w pierwszych godzinach po ich uszkodzeniu: kto wykrywa incydent, kto wymienia dane, kto prowadzi inspekcję, kto komunikuje się z armatorami i państwem bandery, a kto podejmuje decyzję polityczną. Polska podczas swojej prezydencji wskazywała na potrzebę regionalnej koordynacji reakcji oraz harmonizacji prawa. To moim zdaniem przesunęło dyskusję z „budowania odporności” na zdolność do działania pod presją czasu – mówi w rozmowie z XYZ Marcin Fronia.
Dlatego eksperci zaproponowali utworzenie regionalnych magazynów awaryjnych pod auspicjami RPMB. W różnych punktach regionu mogłyby być przechowywane kable energetyczne i telekomunikacyjne, części zamienne oraz inne komponenty z długim czasie dostawy.
Równolegle państwa regionu miałyby pogłębiać współpracę w zakresie rezerw strategicznych. Chodzi między innymi o koordynację działań agencji odpowiedzialnych za zapasy oraz wspólne ćwiczenia zakładające uruchomienie zasobów awaryjnych.
Takie ćwiczenia pozwoliłyby nie tylko sprawdzić procedury, lecz także wskazać miejsca, w których system reagowania kryzysowego może się załamać.
– Nieco mniej medialnym niż flota cieni był temat regularnego zakłócania i fałszowania sygnału GPS (tzw. GPS jamming/spoofing). Przekonałem się o tym osobiście, żeglując niedawno po Bałtyku i rozmawiając z innymi żeglarzami. Jest to paradoksalnie „mały” problem, jednak o dużych konsekwencjach dla bezpieczeństwa żeglugi. Polska podczas swojej prezydencji w RPMB wskazywała odporność na zakłócanie i fałszowanie sygnału GPS jako jeden z elementów zagrożeń hybrydowych. Nie trzeba fizycznie zaatakować portu czy kabla, żeby zakłócić żeglugę, lotnictwo, logistykę czy systemy czasu i synchronizacji – konkluduje ekspert PAN.
Deklaracja Sopocka
Finałem polskiej prezydencji była 23. Sesja Ministerialna RPMB w Sopocie. To tam pod koniec maja 2026 r. ministrowie spraw zagranicznych państw Rady przyjęli wraz z Unią Europejską „Deklarację sopocką”.
Dokument odnosił się do bezpieczeństwa regionu, wsparcia dla Ukrainy oraz odpowiedzi na rosyjskie działania hybrydowe. Szef MSZ i wicepremier Radosław Sikorski podkreślał, że chodzi zarówno o zdecydowane działania praktyczne, jak i rozwiązania prawne.
Deklaracja była politycznym podsumowaniem polskiej kadencji. Ważniejsze od samego dokumentu może być jednak to, czy zaproponowane przez Warszawę i OSW mechanizmy współpracy przetrwają zmianę prezydencji. Od 1 lipca 2026 r. Radzie przewodniczy Islandia.
Ukraina coraz bliżej Bałtyku
W polskiej koncepcji bezpieczeństwa regionu nie mogło zabraknąć też Ukrainy.
Zacieśnienie współpracy państw bałtyckich z Ukrainą było jednym z priorytetów polskiej prezydencji. Kijów ma status obserwatora w RPMB, ale wojna sprawiła, że jego bezpieczeństwo stało się bezpośrednio związane ze stabilnością całego regionu.
– Sopot otworzył nowy rozdział w relacjach RPMB z Kijowem. Ukraina stała się współtwórcą regionalnego bezpieczeństwa, a nie tylko beneficjentem wsparcia. Ale przełożenie tej narracji na konkretne mechanizmy współpracy w ramach Rady (przy statusie obserwatora, nie członka) będzie wymagało prawdziwej inwencji instytucjonalnej. To także temat, który będzie definiował agendę RPMB przez najbliższe lata – niezależnie od tego, kto sprawuje prezydencję – precyzuje dr Damian Szacawa, kierownik Zespołu Bałtycko-Nordyckiego Instytutu Europy Środkowej.
Dla Warszawy zwiększenie zaangażowania Ukrainy we współpracę bałtycką było więc czymś więcej niż gestem politycznym. Chodziło o budowę szerszej wspólnoty bezpieczeństwa państw, które postrzegają Rosję jako wspólne zagrożenie. Warto dodać w tym miejscu koncepcję tzw. strategicznego kontinuum, która pojawiła się na szczycie Bukareszteńskiej Dziewiątki w maju 2026 r. Chodzi o obszar rozciągający się od Morza Czarnego, przez Morze Bałtyckie, po region arktyczny – to „rozszerzona linia frontu NATO”.
Czy Polska wykorzystała swoją szansę?
Bilans polskiej prezydencji nie powinien być mierzony liczbą deklaracji ani spotkań. Kluczowe pytanie brzmi: czy Warszawie udało się stworzyć mechanizmy, które będą działać także po zakończeniu jej kadencji?
Po 2022 r. RPMB musiała zdefiniować się na nowo. Zawieszenie współpracy z Rosją, a następnie jej odejście z organizacji, zakończyło wcześniejszy model, w którym Rada była przede wszystkim platformą szerokiej, inkluzywnej współpracy państw regionu.
Nowy model opiera się na wspólnych wartościach demokratycznych i znacznie silniejszym wymiarze bezpieczeństwa. Polska próbowała nadać tej zmianie konkretną formę. Priorytetami były ochrona infrastruktury krytycznej, walka z flotą cieni, odporność na zagrożenia hybrydowe oraz wzmocnienie politycznego wymiaru RPMB. Ważnym elementem było także powołanie grupy eksperckiej ds. bezpieczeństwa i zwiększenie współpracy między resortami.
To jednak dopiero początek. Żadna deklaracja nie naprawi uszkodzonego kabla, nie zatrzyma statku ani nie zneutralizuje kampanii dezinformacyjnej. O wartości polskiej prezydencji zdecyduje więc to, czy rekomendacje przełożą się na procedury, wspólne ćwiczenia, zapasy, wymianę informacji i zdolność do szybkiego działania.
– Z perspektywy zakończenia polskiej prezydencji formalnie 30 czerwca 2026 r., a także po majowym spotkaniu ministerialnym w Sopocie, interesujące jest pytanie, co Polska faktycznie zmieniła w regionalnym sposobie myślenia o bezpieczeństwie i gdzie pozostała luka między ambicją a zdolnością działania. W dłuższej perspektywie bowiem nie będzie się liczyło tylko to, co Polska wpisała do swojej oficjalnej agendy, ale czy po polskiej prezydencji region Morza Bałtyckiego ma większą zdolność do wspólnego i skutecznego działania, biorąc pod uwagę całą różnorodność funkcjonujących tu formatów instytucjonalnych – mówi Marcin Fronia.
Zdaniem eksperta
Podsumowanie polskiej prezydencji w Radzie Państw Morza Bałtyckiego
Dlatego reforma jest nie tyle próbą „wzmocnienia starej RPMB”, ile znalezienia nowej funkcji dla tej ważnej organizacji regionu Morza Bałtyckiego, który sam po kilku latach od rosyjskiej agresji na Ukrainę jest już znacznie bardziej zintegrowany politycznie, ale jednocześnie znacznie bardziej narażony na transgraniczne kryzysy.
Najważniejszym rezultatem polskiej prezydencji w RPMB nie jest więc kolejna lista zagrożeń, lecz przesunięcie punktu ciężkości w samej organizacji: od klasycznej współpracy regionalnej w stronę zarządzania wspólnym ryzykiem. To zresztą nie był pomysł wyłącznie Warszawy, już deklaracja z Vihuli z maja 2025 r. wskazywała, że RPMB wymaga zasadniczej reformy i przeorientowania, tak aby lepiej odpowiadać na nowe środowisko bezpieczeństwa, ale bez dublowania NATO czy UE. Polska prezydencja dostała więc zadanie przełożenia tej diagnozy na praktykę: większą rolę dialogu politycznego, współpracę wokół infrastruktury podmorskiej, zagrożeń hybrydowych i floty cieni oraz włączenie kwestii bezpieczeństwa do regularnej pracy Rady.
Deklaracja Sopocka z maja 2026 r. pokazuje, że ten kierunek został zaakceptowany przez państwa regionu. Prawdziwym testem w kolejnych latach będzie jednak to, czy RPMB może przełożyć polityczne deklaracje na zdolność do wspólnej reakcji na konkretny kryzys, bo dopiero wtedy będziemy mogli mówić o przejściu od „forum współpracy” do regionalnego mechanizmu zarządzania ryzykiem.
Myśląc tu kategoriami skandynawskimi, gdzie kolektywna współpraca jest wyżej oceniana niż indywidualne ambicje przywódcze, polską prezydencję można uznać za ważny wkład w transformację działań RPMB. Oczywiście, kolejne lata pokażą jeszcze, z jakim powodzeniem pozwoli ona skutecznie reagować na wyzwania, które determinują zmiany w samej architekturze bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego.
Co dalej?
– Islandia przejmuje prezydencję w momencie, gdy RPMB jest organizacją w połowie drogi między tym, czym była, a tym, czym chce być – zauważa Damian Szacawa.
Według eksperta deklaracja Sopocka wyraźnie zachęca Islandię do kontynuowania procesu zmian zapoczątkowanych podczas polskiego przewodnictwa.
– Ale reforma jest procesem wymagającym uwzględnienia różnych interesów. Islandia, jako państwo geograficznie odległe od wschodniej flanki UE/NATO, będzie musiała wykazać się własną motywacją do podtrzymania agendy bezpieczeństwa, a nie tylko zarządzać tym, co Polska po sobie zostawiła. Pewną szansę na utrzymanie dynamiki widzę w działaniu trójki, łączącej przedstawicieli państwa aktualnie sprawującego przewodnictwo (Islandia) z poprzednikiem (Polska) oraz następcą (Szwecja) – podsumowuje Damian Szacawa.
Główne wnioski
- Polska wykorzystała prezydencję do przesunięcia RPMB w stronę bezpieczeństwa. Warszawa potraktowała przewodnictwo nie jako funkcję o charakterze przede wszystkim protokolarnym, lecz jako okazję do wzmocnienia politycznego wymiaru współpracy państw regionu. Rosyjska agresja na Ukrainę, zagrożenia hybrydowe, działalność „floty cieni” oraz ryzyko ataków na infrastrukturę krytyczną sprawiły, że bezpieczeństwo stało się jednym z głównych tematów.
- Polska wykorzystała prezydencję do przesunięcia RPMB w stronę bezpieczeństwa. Warszawa potraktowała przewodnictwo nie jako funkcję o charakterze przede wszystkim protokolarnym, lecz jako okazję do wzmocnienia politycznego wymiaru współpracy państw regionu. Rosyjska agresja na Ukrainę, zagrożenia hybrydowe, działalność „floty cieni” oraz ryzyko ataków na infrastrukturę krytyczną sprawiły, że bezpieczeństwo stało się jednym z głównych tematów.
- Jest w tym momencie za wcześnie na ocenę polskiej prezydencji. Najważniejsze pytanie brzmi, czy zaproponowane rozwiązania przełożą się na praktyczne działania: wspólne ćwiczenia, lepszą ochronę infrastruktury, szybsze reagowanie na kryzysy i skuteczniejszą walkę z zagrożeniami hybrydowymi. Jeśli tak się stanie, Warszawa pozostawi po sobie nie tylko polityczne deklaracje, ale trwałe elementy nowej architektury bezpieczeństwa Bałtyku.