Kategorie artykułu: Polityka Świat

Stal i samochody za alkohol. Kanadyjczycy oczekują twardszego kursu wobec USA

56 proc. Kanadyjczyków nie chce dalszych ustępstw wobec USA. Rząd stawia na wzmacnianie gospodarki i dywersyfikację partnerów, a napięcia z Waszyngtonem odsuwają na bok temat referendum separatystycznego w Quebecu.

Donald Trump i Mark Carney. Fot. Evelyn Hockstein - Pool/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co może znaleźć się w porozumieniu Kanady z USA, które ma uchronić kanadyjski eksport przed 50-procentowymi cłami, oraz dlaczego znaczenie miało wstrzymanie importu amerykańskiego alkoholu.
  2. Dlaczego porozumienie z USA jest ważne dla kanadyjskiej gospodarki i dlaczego rząd Marka Carneya nie zamierza na nim poprzestać.
  3. Czy Amerykanom udało się wymusić na Kanadzie większe otwarcie rynku na produkty mleczarskie z USA.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Negocjacje Kanady z USA, w których dla Ottawy stawką było uniknięcie 50-procentowych ceł na eksport o wartości prawie 30 mld dolarów kanadyjskich, przypominały grę w cykora: kto pierwszy się przestraszy, ten ustępuje. Czy Donald Trump ustąpił, ogłaszając najpierw trzydniowe zawieszenie ceł, a później informując o porozumieniu z premierem Kanady Markiem Carneyem? Czas pokaże.

Wtorek poprzedzający środę, 19 sierpnia, upływał w kanadyjskich mediach zaskakująco spokojnie. Poufne źródła trzymały karty tak blisko siebie, że nawet przestrzeń do spekulacji była niewielka. Po wielu dniach komentarzy, że rząd robi za mało i sytuacja zmierza w złym kierunku, media dostały wreszcie jednozdaniowy komunikat. Carney i Trump rozmawiali rzekomo przez telefon o „trwających negocjacjach”. Skoro trwających, to znaczy, że rozmowy nie zostały zerwane – podsumowywał publiczny nadawca CBC.

Po tej rozmowie minister ds. handlu Kanada-USA Dominic LeBlanc spotkał się w Waszyngtonie z przedstawicielem USA ds. handlu Jamiesonem Greerem oraz sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem. Jak podało CBC, tuż po godz. 19 czasu lokalnego Greer opuścił biuro tylnym wyjściem.

Tuż przed północą

Mniej więcej dwie godziny przed północą z wtorku na środę Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych, że zawiesza cła na trzy dni, ponieważ strony osiągnęły porozumienie. Zastrzegł jednak, że konieczna jest jeszcze „finalizacja dokumentów”. Dodał również, że rurociąg Keystone XL może zostać „wskrzeszony”.

W środę prezydent USA mówił już, że „prawdopodobnie jest porozumienie z Kanadą” i że będzie ono „dobre dla wszystkich”.

Premier Kanady Mark Carney pogratulował negocjatorom i ostrożnie ocenił, że strony poczyniły „znaczące postępy”, a rozmowy zmierzają do porozumienia.

W ostrożnym entuzjazmie nieco mniej uwagi poświęcono końcowej części komunikatu biura premiera po spotkaniu z szefami rządów trzynastu kanadyjskich prowincji i terytoriów. Po zapewnieniu, że celem rządu federalnego jest wynegocjowanie możliwie najlepszego porozumienia i utrzymanie jak najszerszego dostępu do rynku amerykańskiego, pojawił się drugi, równie istotny wątek.

Premier podkreślił znaczenie koncentrowania się na głównej strategii gospodarczej Kanady: budowaniu siły gospodarczej kraju oraz dywersyfikacji partnerów zagranicznych. „Tak będziemy budować silniejszą, bardziej niezależną i bardziej odporną gospodarkę Kanady” – zapowiedział Mark Carney.

Sprawy krajowe wydają się więc jednym z najważniejszych elementów planu Carneya. Porozumienie z USA jest w nim istotne, ale pozostaje tylko jednym z kilku kierunków działania.

Stal i samochody za alkohol

Na razie wiadomo niewiele. Do środowego wieczoru nie zakończono prac nad ostateczną wersją porozumienia. Wiadomo jednak, że USA nie wprowadzą 50-procentowych ceł, a kanadyjskie prowincje mają w zamian wznowić import amerykańskich alkoholi.

Wcześniejsze przypuszczenia potwierdził podczas środowej konferencji prasowej premier Nowej Szkocji Tim Houston. Poinformował, że Carney poprosił premierów prowincji o przywrócenie sprzedaży alkoholi amerykańskich w sklepach. Karta alkoholowa zadziałała.

Media informowały w środę, że porozumienie może przewidywać 25-procentowe cła na kanadyjskie aluminium i stal zamiast 50-procentowych oraz wprowadzenie kwot importowych. Podstawowa stawka ceł na samochody i ciężarówki produkowane w Kanadzie ma natomiast zostać obniżona z 25 do 15 proc.

Nie wiadomo, co stanie się z rurociągiem Keystone XL. Kanadyjskie media przypomniały, że jeszcze w październiku ub.r. Carney miał proponować wznowienie wstrzymanego przez prezydenta Joe Bidena projektu w zamian za złagodzenie amerykańskich ceł na stal i aluminium. Trump miał przyjąć tę propozycję bardzo dobrze. W środowym komunikacie biura prasowego premiera Kanady o Keystone XL nie było jednak ani słowa.

Tim Houston mówił, że jest „naprawdę optymistą”. Podkreślał, że zasady zamówień dla przemysłu obronnego są dla Kanady korzystne, a kanadyjski system zarządzania produkcją rolną „pozostaje nietknięty”. Także minister odpowiedzialny za handel Kanada–USA, Dominic LeBlanc, zapewniał, że kanadyjski „supply management”, czyli system zarządzania podażą, będzie chroniony w ramach porozumienia.

To właśnie system kwot produkcyjnych w sektorach mleczarskim i drobiowym, który pozwala kanadyjskim gospodarstwom planować produkcję i utrzymywać dochody, od dawna był sporny w rozmowach z USA. Jeżeli Amerykanie coś w tej sprawie ugrali, to niewiele. Eksport żywności z USA do Kanady nie jest obłożony cłami. Jednak dla części produktów, m.in. mleczarskich, obowiązują kontyngenty, po których przekroczeniu Kanada nalicza wysokie cła. Amerykańscy eksporterzy nie wykorzystują jednak w pełni nawet dostępnych im kwot.

Mimo to Donald Trump mówił w środę dziennikarzom, że „nasi farmerzy będą zachwyceni (…) płacili olbrzymie cła Kanadzie, a te cła będą całkowicie wyeliminowane, do zera”.

Premier Saskatchewan Scott Moe mówił w środę wieczorem, że Carney zmierza do osiągnięcia porozumienia handlowego „najwyższej kategorii” z USA. Zaznaczył zarazem, że ze względu na protekcjonistyczną politykę Trumpa nie ma już powrotu do dawnych relacji handlowych.

Trzeba było uważać!

W kanadyjskich mediach społecznościowych wraca wspomnienie słynnej debaty wyborczej z 1988 r. Liberał John Turner starł się w niej z konserwatywnym premierem Brianem Mulroneyem. Zarzucał mu, że chce wywrócić do góry nogami 120-letnią historię Kanady. Jednym z najważniejszych tematów debaty była umowa o wolnym handlu z USA. Turner ostrzegał, że podpis Mulroneya sprowadzi Kanadę do roli „kolonii USA”.

Pięć lat później Partia Liberalna wygrała wybory. O wyniku przesądzały przede wszystkim problemy gospodarcze i recesja, a nie umowa z USA. Sama umowa została w 1994 r. zastąpiona przez NAFTA, obejmującą również Meksyk.

Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer mówił dziennikarzom w Des Moines kilka dni przed decydującym wtorkiem, że „to nie jest wojna handlowa”, lecz ochrona „krajowych łańcuchów dostaw”.

– To nie jest specyficznie odnoszące się do Kanady, robimy to globalnie. Jeśli jakiś kraj będzie stosował wobec nas odwet, nie będziemy tego tolerować. Podejmiemy działania – podkreślał.

Czterotygodniowy spór o 50-procentowe cła rozpoczął się m.in. po sięgnięciu przez administrację USA po art. 338 ustawy celnej z 1930 r. Przepis umożliwia nakładanie ceł sięgających 50 proc. na import z krajów uznanych za dyskryminujące amerykańskie towary. Według Waszyngtonu za taką dyskryminację może zostać uznany również system zarządzania podażą w sektorze mleczarskim, stosowany od lat w Kanadzie.

W połowie sierpnia Politico opisało także amerykańskie groźby wobec Unii Europejskiej związane z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska i praw człowieka. Strona amerykańska określa je jako „nieuzasadnione ograniczenia” dla firm z USA.

To, co działo się w relacjach USA z Kanadą już podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa, a szczególnie od stycznia 2025 r., było wyraźnym sygnałem, w jakim kierunku zmierza amerykańska polityka handlowa. Co odpowiedział Henryk Kwinto na pytanie Nuty „Jak pan tu wszedł” w filmie „Vabank II”? „Trzeba było uważać”. I trzeba było uważnie obserwować to, co działo się w relacjach USA z ich najbliższym sąsiadem i sojusznikiem zza północnej granicy.

Lekcja dla opinii publicznej

Wiele już napisano o tym, jak w Kanadzie spadała sympatia do USA, a rosło poczucie dumy i odrębności kanadyjskiej. Nie pomogło amerykańskie wsparcie dla separatystów w Albercie ani komentarze ambasadora USA Pete’a Hoekstry na temat wewnętrznych spraw Kanady. Na stronie kanadyjskiej Izby Gmin do listopada br. trwa zbieranie podpisów pod petycją o uznanie ambasadora USA za persona non grata. W kluczowy wtorek, gdy ważyły się losy ceł, podpisało ją już prawie 235 tys. osób. Opublikowany tego samego dnia sondaż ośrodka Leger pokazał, że 43 proc. Kanadyjczyków opowiada się za wydaleniem ambasadora USA.

Kanadyjczycy przewartościowali stosunek do Stanów Zjednoczonych także po wypowiedzi premiera Justina Trudeau z lutego 2025 r. Powiedział wówczas grupie przedstawicieli biznesu, że Donald Trump naprawdę chce dokonać aneksji Kanady i uczynić z niej 51. stan USA, ponieważ najprostszą metodą pozyskania potrzebnych amerykańskiej gospodarce surowców i energii jest „przejęcie naszego kraju”.

Według badania ośrodka Leger Kanadyjczycy chcą zdecydowanych działań rządu i „bardziej agresywnych odpowiedzi” wobec USA. 56 proc. uznało, że nie ma mowy o dalszych ustępstwach, a 31 proc. dopuszczało taką możliwość. 74 proc. opowiadało się za specjalnym podatkiem od sprzedaży energii elektrycznej do USA, 70 proc. – za opodatkowaniem eksportu ropy i gazu. Tyle samo badanych chciało ograniczenia udziału amerykańskich firm w przetargach na kontrakty dla rządu kanadyjskiego. Nawet wśród wyborców konserwatywnych, najbardziej przychylnych USA, 51 proc. chciało twardych negocjacji. Najmniej skłonni do ustępstw byli mieszkańcy Quebecu – 61 proc. z nich opowiadało się za twardym stanowiskiem.

Quebeccy separatyści coś zrozumieli

Warto dodać dla kontekstu, że w kluczowy wtorek dziennik „The Globe and Mail” zamieścił na pierwszej stronie omówienie raportu Cipher AI – inicjatywy University of Regina i University of Alberta wykorzystującej sztuczną inteligencję do wykrywania zagranicznych ingerencji w ruch separatystyczny w Albercie. Naukowcy wskazali dwa źródła dezinformacji: Rosję i USA, zwłaszcza środowiska powiązane z ruchem MAGA. Jak się wydaje, Quebec i jego separatyści zrozumieli, co dla opinii publicznej oznacza kojarzenie ich z Rosją i MAGA.

W październiku we frankofońskiej prowincji odbędą się wybory. Według sierpniowego sondażu Pallas Data największe szanse na zwycięstwo ma separatystyczna Parti Québécois (PQ), którą popiera 31 proc. badanych. Partia Liberalna Quebeku ma 27 proc., a rządzącą Coalition Avenir Québec poparłoby 19 proc. wyborców.

Jeszcze niedawno lider PQ, Paul St-Pierre Plamondon, mówił, że chce wrócić do sprawy referendum w sprawie niepodległości Quebecu. W kluczowy wtorek jednak zmienił ton. Oświadczył, że dopóki prezydentem USA jest Donald Trump, nie zamierza poruszać kwestii referendum. Dlaczego? Ponieważ potrzebne są do niego „warunki sprzyjające poinformowanej i spokojnej debacie”. Dodał, że nowy rząd prowincji będzie miał wystarczająco wiele innych wyzwań.

Szczegóły porozumienia Kanady z USA nie są jeszcze znane. Czy okaże się ono tak dobre, jak w środę po kluczowym wtorku przekonywał premier Carney?

Główne wnioski

  1. Kanada dążyła do porozumienia z USA, ale równocześnie podkreślała, że jej strategia gospodarcza zakłada wzmacnianie gospodarki krajowej oraz dywersyfikację partnerów handlowych.
  2. Według badania ośrodka Leger Kanadyjczycy oczekiwali od rządu twardszego kursu wobec USA. 56 proc. badanych uznało, że Kanada nie powinna iść na dalsze ustępstwa.
  3. Spór handlowy i polityczny z USA może na kilka lat odsunąć temat referendum niepodległościowego w Quebecu. Lider ugrupowania Parti Québécois, Paul St-Pierre Plamondon, zapowiedział, że dopóki prezydentem USA pozostaje Donald Trump, nie zamierza wracać do tej kwestii. Parti Québécois prowadzi obecnie w sondażach przed październikowymi wyborami do parlamentu prowincji.