Rośnie bilans ofiar śmiertelnych powodzi w Nepalu. Chiny przerywają akcję ratunkową

Bilans ofiar tragedii w Himalajach przekroczył już 472 osoby. Za zaginione uznano zaś ponad 1400 osób. Chiny przerwały akcję ratunkową, eksperci ostrzegają bowiem przed przerwaniem tamy na potężnym zbiorniku zaporowym i wystąpieniem drugiej fali.

Nepalska policja poinformowała, że ratownicy odnaleźli już 469 ciał w ośmiu dystryktach, w które uderzyła powódź. Służby ewakuowały też 1545 osób. Władze poszukują 910 zaginionych, w tym 517 obcokrajowców. Z kolei po chińskiej stronie, w tybetańskim powiecie Gyirong, ewakuowano 499 mieszkańców i 555 turystów. Zaginionych jest 558 osób (w tym 260 obcokrajowców). Władze w Pekinie dalej twierdzą, że zginęły tylko trzy osoby.

Początkowo w rejon katastrofy Chiny wysłały 700 strażaków, floty dronów i psy tropiące. Na miejsce docierają też transporty z pomocą.

Władze zdecydowały jednak o tymczasowym przerwaniu akcji ratunkowej. Chiński resort zasobów wodnych ostrzegł bowiem, że potężne jezioro utworzone u zbiegu rzek Chhochen Khola i Purepu Tsangpo jest przepełnione. „Stwarza wysokie ryzyko pęknięcia i przelania, co może doprowadzić do poważnej powodzi w dole rzeki” – podała telewizja CCTV.

Zbiornik zgromadził już około 2 mln m sześc. wody. Według prognoz spłyną tam wkrótce kolejne 3 mln m sześc. wody. Pęknięcie tamy i przelanie jeziora zagroziłoby życiu ratowników.

Według amerykańskich ekspertów katastrofę wywołało zapadnięcie się lodowca. Wstrząs wywołany uderzeniem oderwanego fragmentu odpowiadał trzęsieniu ziemi o magnitudzie 5,2. Zwały lodu i gruzu runęły w doliny, tworząc gigantyczną falę wody. Lawina błotna zeszła z prędkością ok. 50 m/s, zmiatając z powierzchni ziemi całe miejscowości.