Polska uszczelnia wizową furtkę. Fałszywi studenci już do nas nie wjadą
Ponad tysiąc oszustów, którzy chcieli zdobyć studenckie wizy i wjechać do Polski, wykryto w tegorocznej rekrutacji na polskie uczelnie. Po uzupełniających naborach pod koniec września to grono jeszcze się powiększy. Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej mierzy się z profesjonalnymi fałszerzami.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Ile osób nielegalnie próbujących się dostać do Polski zweryfikowała od początku roku NAWA.
- Jak wygląda proces kontroli obcokrajowców aplikujących na studia w Polsce.
- Jaki pozytywny efekt dla polityki migracyjnej może wywołać skuteczna kontrola i wyłapywanie oszustów.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej (NAWA) podsumowała pierwszy etap weryfikacji osób aplikujących w tym roku z zagranicy na studia w Polsce. Zgodnie z nowymi uprawnieniami to NAWA sprawdza legalność dokumentów obcokrajowców, którzy formalnie zmierzają do naszego kraju po wyższą edukację.
Oszustwa na wielką skalę
Jak się okazało, ogromna grupa tych, którzy chcieli otrzymać polską wizę studencką, postanowiła spróbować szczęścia posługując się sfałszowanymi dokumentami.
W krócej niż trzy miesiące NAWA wykryła ponad tysiąc prób zdobycia wizy bazującej na lewych papierach kandydata.
– Blisko tysiąc osób w pierwszym etapie naboru na polskie uczelnie nie dostało od nas pozytywnej weryfikacji. To oznacza, że nie ma takiej możliwości, żeby później konsul RP w danym kraju przydzielił im wizę studencką – mówi Wojciech Karczewski, dyrektor NAWA.
Jak mówi szef NAWA, liczba oszustów może jeszcze wzrosnąć po zamknięciu rekrutacji uzupełniającej we wrześniu.
Od początku roku NAWA skontrolowała łącznie 25 tys. wniosków. Wojciech Karczewski podaje, że od początku czerwca do końca sierpnia było to 11,5 tys. wniosków o weryfikację dokumentów złożonych przez cudzoziemców w związku z rekrutacją na uczelnie w Polsce. To oznacza, że mniej więcej co 11 aplikujący (o studia i wizę) okazał się oszustem.
– W większości przypadków osoby składające fałszywe dokumenty wcale nie są zainteresowane studiowaniem. Możliwe, że chcą uzyskać status studenta i wjechać do Polski, by móc swobodnie poruszać się po całej Unii – mówi Wojciech Karczewski.
I tak było rzeczywiście aż do ubiegłego roku. Jak przyznał w rozmowie konsul RP w jednym z państw Afryki, miejsce na studiach w Polsce jest tańsze niż miejsce na łodzi przez Morze Śródziemne, dlatego jest tylu chętnych do studiowania w Polsce. I do oszukiwania w papierach.
Fałsz profesjonalny
Niedoszli studenci podrabiają zarówno dokumenty pozwalające zweryfikować ich personalia, jak i wymagane poświadczenia w zakresie edukacji. Eksperci NAWA mierzą się w tym z profesjonalnymi oszustwami. To nie są chałupnicze fałszerstwa i pieczątki „z kartofla”.
Część podrabianych zaświadczeń była tak dobra, że na pierwszy rzut oka nie dało się ich odróżnić od oryginałów. System weryfikacji NAWA ma jednak działać jak wielostopniowe sito.
– Raz, że wyłapujemy tych, którzy w starym systemie potrafili się jakoś przemknąć. Ale dodatkowa wartość systemowych kontroli w NAWA jest taka, że odstraszają potencjalnych oszustów, którzy widzą, że znacznie trudniej jest dziś uzyskać wizę studencką. W trwającej rekrutacji spadła liczba aplikacji ogółem i sądzimy, że powodem są właśnie skrupulatne kontrole dokumentów – mówi Wojciech Karczewski.
Jak wygląda kontrola? Nie jest to szybkie sprawdzenie pieczątki i podpisu. Dokument trafia najpierw do wyszkolonego pracownika, później do superwizora, a na końcu do przełożonego. Jeśli pojawiają się wątpliwości, NAWA kontaktuje się z placówkami i instytucjami za granicą, które mogą potwierdzić autentyczność świadectwa czy dyplomu. Weryfikacją zajmuje się dziś ponad 20 osób.
Kiedyś i teraz
Wcześniej kandydat z zagranicy dostawał się na uczelnię i tylko na tej podstawie uzyskiwał wizę studencką. Przed reformą nie było jednego centralnego „sita”, Świadectwa wymagające formalnego uznania trafiały do kuratoriów oświaty w różnych województwach. Dokumenty sprawdzały również same uczelnie, a ostatecznie wizę wydawał konsul.
Od 1 lipca 2025 r. system kontroli dokumentów został spięty w NAWA i dopiero pozytywna opinia tej instytucji otwiera drogę do uzyskania wizy studenckiej. Bardzo często tak wyłonieni „studenci” nie pokazywali się przez cały semestr na zajęciach. Wtedy uczelnia skreślała ich z listy, ale w praktyce nikt nie wiedział co się z nimi działo przez pół roku, ani nawet, w jakim kraju w strefie Schengen przebywają.
Teraz system wykrywa nie tylko kandydatów z fałszywą tożsamością czy podrobionymi świadectwami. Zdarzają się również osoby z prawdziwymi dokumentami, które po prostu nie dawały im prawa do rozpoczęcia studiów w Polsce. Dyrektor NAWA wspomina nawet o pierwszym przypadku, gdy fałszerstwo wyszło na jaw u osoby, która faktycznie studiowała i to już na trzecim roku.
Polityczny efekt sita
Najczęściej do uzyskania polskiej wizy na podstawie lewych dokumentów uciekają się młodzi ludzie z krajów Afryki, Bliskiego Wschodu czy Ameryki Płd. Im biedniejsza gospodarka, tym większa pokusa, by wjechać do Europy.
Dyrektor NAWA nie chce wskazywać konkretnych państw – mówi, że nie chce nikogo piętnować. Dla niego ważniejszy jest wniosek, jaki płynie z efektywnych kontroli NAWA: jeśli państwo potrafi skutecznie oddzielać fikcyjnych studentów od tych, którzy rzeczywiście chcą się uczyć, nie ma potrzeby traktować wszystkich cudzoziemców tak samo restrykcyjnie.
– To może być największa wartość nowego systemu. Z jednej strony ma zamknąć studencką furtkę dla ludzi, którzy traktowali ją wyłącznie jako sposób na wjazd do Polski i strefy Schengen. Z drugiej jednak potwierdzona skuteczność kontroli powinna otworzyć drogę dla nowej dyskusji nad systemem ułatwień wjazdu dla tych kandydatów, którzy są wartościowi dla polskiej nauki i gospodarki – mówi Wojciech Karczewski.
Nie każdy imigrant oszukuje system
Nie wszyscy kandydaci na studia w Polsce z zagranicy podlegają weryfikacji NAWA. Na mocy umów międzynarodowych wyłączeni są z niej m.in. Ukraińcy i Chińczycy. A także oczywiście obywatele UE, OECD i EFTA.
Jak mówiła w czerwcowym wywiadzie wiceminister Nauki Maria Mrówczyńska, w Polsce studiuje ponad 100 tys. studentów zagranicznych, ale ich liczba spadła. Jej zdaniem wynika to między innymi z ustawy wizowej i zmian w zasadach rekrutacji.
Rozdmuchana okazała się też afera ze studenckimi wizami z 2024 r. Kilka prywatnych uczelni oskarżono wówczas o zbyt łatwe przyjmowanie studentów z zagranicy, którzy wcale nie byli zainteresowani studiowaniem.
Główne wnioski
- NAWA na pierwszym etapie tegorocznej rekrutacji na studia weryfikując uprawnienia kandydatów z zagranicy, wychwyciła aż tysiąc fałszerstw. Po naborze uzupełniającym we wrześniu liczba może jeszcze wzrosnąć. Od 1 lipca 2025 r. centralna kontrola NAWA zastąpiła rozproszony system uczelni, kuratoriów i konsulów, co od razu zaowocowało uszczelnieniem systemu wydawania wiz.
- Wiele spośród wykrytych osób nie planuje studiować – ich celem jest wjazd do Polski i strefy Schengen. Fałszowano i tożsamość i świadectwa uprawniające do podjęcia studiów – często bardzo profesjonalnie, co każe sądzić, że po drugiej stronie jest zorganizowany system. Kontrole odstraszają: spadła liczba aplikacji z zagranicy.
- Skuteczne sito zamyka furtkę wizową, ale – zdaniem dyrektora NAWA – powinno otworzyć dyskusję o ułatwieniach dla wartościowych kandydatów, których Polska powinna chcieć pozyskiwać. Liczba studentów zagranicznych w Polsce (ponad 100 tys.) spadła. Zmiany wizowe są jedną z przyczyn.