Kategoria artykułu: Biznes
Patronat medialny

Drony, satelity i local content. Co pokazało tegoroczne MSPO w Kielcach?

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego (MSPO) zgromadził rekordowe 1209 firm z 43 krajów i zajął największą powierzchnię wystawienniczą w całej historii tego wydarzenia. Cztery dni targów pokazały, że polska zbrojeniówka mówi dziś nie tylko o czołgach i amunicji, ale także o startupach, nowych technologiach i kosmosie.

Targi Kielce
Ponad 49 tys. m² ekspozycji, 60 zagranicznych delegacji i rosnące znaczenie polskiego przemysłu obronnego – tegoroczne MSPO pokazało skalę zmian zachodzących w sektorze. Fot. Targi Kielce

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co znalazło się w centrum uwagi tegorocznej edycji MSPO i jakie kontrakty podpisano podczas targów.
  2. Na jakich warunkach zagraniczne firmy mogą dziś wchodzić na polski rynek zbrojeniowy i co oznacza zasada local content.
  3. Jaką rolę w modernizacji polskiej armii odgrywają drony, satelity i łączność satelitarna.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

MSPO otworzyli przedstawiciele polskiego rządu: minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz sekretarz stanu w MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. W uroczystości uczestniczyli również minister obrony Kanady David McGuinty oraz prezes Targów Kielce dr Andrzej Mochoń.

Podczas otwarcia Andrzej Mochoń ogłosił rebranding Targów Kielce. Od tej pory organizator ma działać pod marką Expo Kielce.

Targi Kielce stają się Expo Kielce. Słowo „Expo” nie jest przypadkowe. Nie pochodzi z angielskiego, lecz z łaciny, od słowa oznaczającego „wystawiać”.

– Targi Kielce stają się Expo Kielce. Słowo „Expo” nie jest przypadkowe. Nie pochodzi z angielskiego, lecz z łaciny, od słowa oznaczającego „wystawiać” – mówił dr Andrzej Mochoń.

Zwrócił uwagę, że tegoroczna edycja jest pierwszą, podczas której organizator wykorzystuje nową halę wystawienniczą.

dr Andrzej Mochoń
Dr Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce, podczas otwarcia MSPO 2026 ogłosił zmianę marki organizatora na Expo Kielce. Fot. Targi Kielce

Ekspozycja zajęła w tym roku 49 122 m2 w 11 halach i na terenie zewnętrznym. Do Kielc przyjechało 60 oficjalnych delegacji zagranicznych.

Sekretarz stanu w MON, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsumowała rok, jaki minął od poprzedniej edycji targów. Skoncentrowała się m.in. na unijnym mechanizmie finansowania inwestycji obronnych SAFE.

– Rok temu, gdy spotkaliśmy się w tej samej hali, ogłosiliśmy udział w mechanizmie SAFE. Mówiliśmy, że chcemy pozyskać dla polskiej obronności 44 mld euro. Rok później możemy przedstawić raport: nie tylko mamy te pieniądze, ale większość z nich już została zakontraktowana i to z polskim przemysłem – mówiła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Sekretarz stanu przywołała też dane dotyczące Polskiej Grupy Zbrojeniowej i jej spółek.

– Patrząc na PGZ, widzimy wzrost przychodów rzędu 33 proc., a w niektórych spółkach, jak Huta Stalowa Wola, nawet 63 proc., przy wzroście zatrudnienia o 1600 osób. Jeśli ktoś chce mi powiedzieć, że SAFE nie miał pozytywnego wpływu na polską gospodarkę, niech spojrzy na fakty i liczby – powiedziała minister Sobkowiak-Czarnecka.

Przedstawicielka MON jasno określiła również warunki, na jakich zagraniczne koncerny mają dziś wchodzić na polski rynek obronny. Coraz większe znaczenie ma local content, czyli udział krajowych przedsiębiorstw, dostawców i kompetencji w realizacji kontraktów.

– Jeżeli chcecie coś sprzedać polskiej firmie, musicie mieć polskich dostawców i poddostawców. Musicie zainwestować w polskie przedsiębiorstwa i w naszą edukację. To koniec czasów, gdyPolska była na tym rynku tylko kupującym. Wydajemy najwięcej w regionie na bezpieczeństwo, 5 proc. PKB, dlatego polski przemysł zbrojeniowy musi być najsilniejszy w Europie. Będziemy konsekwentni w realizacji tego celu – zapowiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Przedstawicielka MON dodała, że w najbliższym czasie rząd ma przedstawić koncepcję Agencji Uzbrojenia 2.0.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, sekretarz stanu w MON, podczas MSPO mówiła o wykorzystaniu 44 mld euro z mechanizmu SAFE i rosnącej roli polskiego przemysłu obronnego. Fot. Targi Kielce

Kanada w roli gospodarza

Krajem wiodącym tegorocznej edycji była Kanada, reprezentowana przez ponad 250 firm, organizacji, prowincji i stowarzyszeń. Jak podkreślił minister David McGuinty, była to największa w historii kanadyjska misja handlowa związana z sektorem obronnym.

Kanada zmienia sposób myślenia o zamówieniach obronnych, bo dziś nie mogą być one wyłącznie kupowaniem sprzętu. Chodzi o budowanie gotowości, zdolności przemysłowych, łańcuchów dostaw, technologii i partnerstw.

– Kanada zmienia sposób myślenia o zamówieniach obronnych, bo dziś nie mogą być one wyłącznie kupowaniem sprzętu. Chodzi o budowanie gotowości, zdolności przemysłowych, łańcuchów dostaw, technologii i partnerstw. Nasze podejście jest proste: rozwijamy własną produkcję krajową, budujemy partnerstwa z zaufanymi sojusznikami i kupujemy tam, gdzie to wzmacnia nasze siły zbrojne i naszą gospodarkę – powiedział David McGuinty, wskazując także na tegoroczne przystąpienie Kanady do unijnego mechanizmu SAFE.

Jako przykład konkretnej współpracy minister wskazał kontrakt firmy technologicznej z Montrealu.

– Firma Maronei Technologies z Montrealu podpisała niedawno kontrakt o wartości 10 mln dolarów na dostawę radiotelefonów taktycznych dla polskich sił zbrojnych. To pierwszy kontrakt kanadyjskiej firmy zrealizowany w ramach mechanizmu SAFE – mówił Kanadyjczyk.

Dodał, że dzień wcześniej podpisał z polskim resortem obrony nowe porozumienie dotyczące współpracy wojskowej i przemysłowej obu krajów.

Do polsko-kanadyjskiego partnerstwa nawiązał też Donald Tusk, który zamykał tegoroczną edycję salonu. Premier przypomniał, że Kanada jest jedynym państwem spoza Unii Europejskiej uczestniczącym w mechanizmie SAFE.

– Współpraca z Kanadą jest absolutnie najlepszym przykładem tego, jak powinni zachowywać się sojusznicy. I to zarówno biznes i obronność, jak i współpraca polityczna. Nie ukrywam, że trochę też o to walczyłem, by z naszymi kanadyjskimi przyjaciółmi wspólnie wydawać te pieniądze. Żeby z nimi organizować nasze wspólne bezpieczeństwo – mówił premier Tusk.

Kanadyjska obecność na MSPO nie ograniczała się jednak do producentów uzbrojenia. W Kielcach pojawiły się także firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem i ochroną komunikacji. Jedną z nich było BlackBerry – marka kojarzona niegdyś przede wszystkim ze smartfonami. Dziś działa niemal wyłącznie na rynku oprogramowania dla administracji, wojska i podmiotów infrastruktury krytycznej.

Miniwywiad

Od klawiatury do kryptografii. BlackBerry o bezpiecznej łączności dla rządów

BlackBerry kojarzy się większości z charakterystycznymi telefonami z fizyczną klawiaturą, które jeszcze 15 lat temu nosili w kieszeniach biznesmeni i politycy na całym świecie. Dziś nie produkujecie już urządzeń pod własną marką. Czym właściwie zajmuje się BlackBerry?

Obecnie jesteśmy firmą w 100 proc. zajmującą się oprogramowaniem i usługami, koncentrującą się na administracji publicznej, sektorze obronnym oraz innych podmiotach o krytycznym znaczeniu. Nie jest to jednak tak duża zmiana, jak mogłoby się wydawać – tak naprawdę nigdy nie byliśmy wyłącznie producentem urządzeń. Za telefonami zawsze stało rozwiązanie serwerowe: BlackBerry Enterprise Server, łączące smartfon z systemem bezpieczeństwa firmy. Dzisiaj ten sam komponent nosi nazwę Unified Endpoint Management i nie zarządza już wyłącznie telefonami BlackBerry, których nie produkujemy, lecz praktycznie każdym rodzajem urządzenia – z systemami iOS, Android, macOS czy Windows.

Czy przejście od telefonów do bezpiecznej komunikacji było świadomą zmianą strategii, czy raczej koniecznością po przegranej walce o masowy rynek smartfonów?

Bezpieczeństwo zawsze było częścią naszego DNA. BlackBerry było niegdyś urządzeniem dla każdego, kto musiał pracować w podróży. Trudno jednak konkurować z Apple czy Samsungiem na masowym rynku konsumenckim, gdy firmy te kierują swoją ofertę do miliardów użytkowników. Postawiliśmy jeszcze mocniej na to, co zawsze było naszą siłą, ale skierowaliśmy ofertę do innej grupy klientów. Dziś nie są to już małe i średnie przedsiębiorstwa, ale instytucje rządowe, sektor obronny oraz organizacje potrzebujące suwerennej, tajnej lub poufnej komunikacji opartej na rozwiązaniach lokalnych, które pozwalają zachować kontrolę nad danymi i użytkownikami. Nie była to łatwa droga, wymagała bolesnych decyzji, ale dziś wyniki finansowe firmy są najlepsze od 10 lat.

Czy podczas MSPO widzicie rosnące zainteresowanie rządów takimi rozwiązaniami? 

Zdecydowanie. Coraz więcej klientów zdaje sobie sprawę, że aplikacje takie jak WhatsApp czy Signal nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z bezpieczeństwem komunikacji. Są bezpłatne, ponieważ ich model biznesowy opiera się na innych źródłach wartości, m.in. metadanych. Wiadomo dzięki nim, gdzie jesteś, z kim i kiedy rozmawiasz. To coś, czego żaden rząd, żadne ministerstwo obrony ani służby nie powinny akceptować. Nasze rozwiązania nie są darmowe, bo nie sprzedajemy danych naszych klientów. Sprzedajemy im kontrolę nad komunikacją. Widzimy też rosnące zainteresowanie ze strony krajów graniczących z Ukrainą, które chcą zabezpieczyć swoją łączność w obliczu obecnej sytuacji geopolitycznej.

Czy BlackBerry jest na MSPO po raz pierwszy?

Nie, jesteśmy tu od trzech, czterech lat, choć nie zawsze z własnym stoiskiem. W tym roku, gdy Kanada jest krajem wiodącym, nasza obecność była wręcz oczywista – blisko współpracujemy z Global Affairs Canada, które pomaga nam w organizacji spotkań zarówno w Polsce, jak i w Kanadzie.

Jak ocenia Pan tegoroczne MSPO na tle poprzednich edycji?

Ruch jest większy niż zwykle, ale rośnie też coś ważniejszego dla nas – świadomość klientów, że komunikacja wymaga zabezpieczeń. W poprzednich latach rozmowy kręciły się głównie wokół dronów. Dziś ten temat jest już bardziej dojrzały, a uwaga coraz mocniej przesuwa się w stronę satelitów i łączności. To akurat dla nas duża korzyść, bo oznacza więcej danych, które trzeba zabezpieczyć, w tym także informacji przesyłanych za pośrednictwem satelitów.

Administracja musi nadążać za technologią

Targi odwiedził też prezydent Karol Nawrocki. Zwrócił uwagę na tempo zmian na współczesnym polu walki i konieczność sprawniejszego wdrażania nowych technologii przez państwo.

– Dzisiaj widzimy, że państwo polskie musi przygotowywać się nawet nie do wojny jutro, ani dzisiaj. Musimy być gotowi na wojnę przyszłości – mówił Karol Nawrocki.

Jako przykłady technologii odpowiadających na nowe zagrożenia wskazał system radarowy P18PL konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej i PIT-RADWAR, przeznaczony do wczesnego wykrywania zagrożeń powietrznych, w tym samolotów piątej generacji, a także system Gladius II grupy WB, rozwijany z wykorzystaniem doświadczeń wojny w Ukrainie.

Dzisiaj widzimy, że państwo polskie musi przygotowywać się nawet nie do wojny jutro, nie do wojny dzisiaj, ale do wojny przyszłości.

Prezydent ocenił też, że tempo rozwoju technologii wyprzedza dziś możliwości administracji. 

– Stajemy w obliczu pewnego zagrożenia. Dynamika pola walki zmienia się w tak szybkim tempie, że administracja państwowa zostaje w tyle. Kwestie formalne i prawne nie nadążają za wdrażaniem rozwiązań powstających na olskich uczelniach i w polskich startupach – mówił prezydent Nawrocki. 

Prezydent Karol Nawrocki
Prezydent Karol Nawrocki podczas MSPO zwracał uwagę, że tempo rozwoju technologii wojskowych coraz częściej wyprzedza możliwości państwowej administracji. Fot. Targi Kielce

Local content i większe budżety

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun mówił podczas briefingu prasowego na stoisku Polskiej Grupy Zbrojeniowej o zasadzie local content, którą rząd chce konsekwentnie stosować wobec zagranicznych partnerów wchodzących na polski rynek zbrojeniowy.

W przemyśle zbrojeniowym local content dzieje się właściwie każdego dnia. Partnerzy z całego świata rozumieją już, że przestaliśmy być klientem, a zaczęliśmy być równoprawnym partnerem.

– Cieszę się, że w przemyśle zbrojeniowym local content dzieje się właściwie każdego dnia. Partnerzy z całego świata rozumieją już, że przestaliśmy być klientem, a zaczęliśmy być równoprawnym partnerem – mówił minister Balczun.

Przypomniał przy tym, że w ramach rządowego Funduszu Inwestycji do PGZ trafiło w tym roku 9 mld zł.

Wojciech Balczun porównał polskie ambicje przemysłowe z drogą, którą w ostatnich dekadach przeszła Korea Południowa.

– Korea kilkadziesiąt lat temu przeszła z kraju dość zacofanego, z otwartą wojną na północy, do kraju, który dziś jest symbolem nowoczesnych technologii i międzynarodowej ekspansji. To jest ścieżka, po której Polska chce iść – mówił Wojciech Balczun.

Kontrakty PGZ i eksport do sojuszników

Targi przyniosły serię umów podpisanych przez Polską Grupę Zbrojeniową i jej spółki. Huta Stalowa Wola podpisała z Northrop Grumman umowę dotyczącą licencyjnej produkcji armat Bushmaster Mk 44S. Zaprezentowany podczas MSPO demonstrator Ciężkiego Bojowego Wozu Piechoty ma trafić do produkcji seryjnej w 2029 r.

Zakłady Mechaniczne „Tarnów” rozszerzyły współpracę z estońskim Milrem Robotics przy integracji uzbrojenia z platformą THeMIS. PGZ podpisała umowę strategiczną ze słowacką spółką EVPÚ. W obszarze dronów zawarto cztery odrębne porozumienia, w tym z amerykańską firmą Shield AI i z FlyFocus (system STRIKER). Wreszcie Ivchenko-Progress JSC i PZL Sędziszów umówiły się na produkcję w Polsce silnika odrzutowego AI-04PL

– W naszym katalogu znajduje się ponad 60 produktów Grupy PGZ, które są zakwalifikowane do programu SAFE. Jesteśmy gotowi sprzedawać te produkty naszym krajom sojuszniczym z Unii Europejskiej – mówił Jan Grabowski, wiceprezes zarządu PGZ.

Premier Tusk mówił też o eksportowych sukcesach przenośnego zestawu przeciwlotniczego Piorun. Jego rozwój i produkcja są także wspierane przez środki związane z programem SAFE.

– Jesteśmy dumni z Pioruna. Dzięki SAFE Piorun stał się produktem eksportowym. Łotwa, Litwa, Norwegia to partnerzy, którzy za naprawdę spore pieniądze zakupią Pioruna – mówił premier.

Donald Tusk
Premier Donald Tusk podczas MSPO mówił o rosnącym potencjale eksportowym polskiego przemysłu obronnego, wskazując na sukcesy zestawu przeciwlotniczego Piorun. Fot. Targi Kielce

Amunicja i drony, czyli technologia, która nie może czekać latami

Jednym z ważnych tematów MSPO była także amunicja. Gen. dyw. Adam Rzeczkowski z Biura Bezpieczeństwa Narodowego zwracał uwagę na konieczność komplementarnego wykorzystywania różnych środków rażenia. Płk Wojciech Dalka ze Sztabu Generalnego WP mówił o potrzebie rozwijania narodowej samowystarczalności produkcyjnej. Płk Jacek Żołnowski przypominał z kolei, że mimo dynamicznego rozwoju dronów klasyczna artyleria pozostaje jednym z najważniejszych środków rażenia.

Na MSPO dużo miejsca poświęcono tempu wdrażania nowych technologii, przede wszystkim bezzałogowych systemów powietrznych i broni dalekiego zasięgu. Ukraińska spółka Fire Point prezentowała m.in. systemy Flamingo i Freya, a także drony przechwytujące, FPV oraz bezzałogowe platformy morskie i lądowe. Podsekretarz stanu w MON Stanisław Wziątek zwracał uwagę, że wojna, która zaczynała się jako konflikt z dużym udziałem wojsk lądowych i pancernych, w kolejnych latach przesunęła środek ciężkości w stronę działań powietrznych, dronów i obrony przeciwlotniczej.

Uczestnicy debat podkreślali, że rozwiązania, których opracowanie jeszcze niedawno trwało latami, w warunkach wojny bywają dziś modyfikowane w cyklach trwających zaledwie 3-4 tygodnie. Prezes Sygnis, Andrzej Burgs, mówił, że wymaga to również zmiany podejścia po stronie przemysłu.

– Sprzęt albo działa, albo nie działa. Trzeba podjąć ryzyko, trzeba zweryfikować – jeżeli działa, to super, jeżeli nie działa, to iterujemy po raz kolejny – mówił Andrzej Burgs.

Na znaczenie realnych zamówień, a nie samych deklaracji, zwrócił uwagę Łukasz Czajkowski, dyrektor generalny Polskiej Izby Dual Use.

Bez zakupów ze strony państwa nie ma budowy zdolności. Polskie firmy muszą mieć zamówienia, muszą potem w ramach tych zamówień produkować, testować, rozbijać te drony, żeby produkować lepsze generacje.

– Bez zakupów ze strony państwa nie ma budowy zdolności. Polskie firmy muszą mieć zamówienia, muszą potem w ramach tych zamówień produkować, testować, rozbijać te drony, żeby produkować lepsze generacje. Na grantach i listach intencyjnych tego się nie zrobi – podkreślił Łukasz Czajkowski. 

Kosmos i łączność

Jednym z najbardziej perspektywicznych wątków podsumowania targów była współpraca państwa z ICEYE. To europejska firma specjalizująca się w radarowej obserwacji Ziemi i współtworzona przez Rafała Modrzewskiego. Premier Tusk mówił o tempie, jakie ta współpraca nabrała w ostatnich latach.

Do końca roku będziemy mieli dziewięć satelitów, które obrazują w dużo szybszy sposób planetę z każdego miejsca. Jeszcze niecałe trzy lata temu wojsko czekało na zdjęcia satelitarne ponad 20 dni. To jest czas absolutnie nieakceptowalny w czasie konfliktu.

– Do końca roku będziemy mieli dziewięć satelitów, które obrazują w dużo szybszy sposób planetę z każdego miejsca. Jeszcze niecałe trzy lata temu wojsko czekało na zdjęcia satelitarne ponad 20 dni. To jest czas absolutnie nieakceptowalny w czasie konfliktu. Dzisiaj możemy dostać obraz z kosmosu w ciągu kilku minut – mówił Donald Tusk. 

Premier zapowiedział też znacznie ambitniejszy kolejny etap współpracy – stworzenie własnego systemu łączności satelitarnej.

– Powiedzieliśmy sobie, że finałem tego procesu, który dzisiaj się zaczął, będzie polski konstelacyjny system łączności. To nie jest tylko kwestia naszej narodowej satysfakcji. Bez własnej łączności satelitarnej nie można mówić o pełnym bezpieczeństwie – mówił premier Tusk.

Nowe technologie, nowe rozwiązania

Równolegle do rozmów o wielkich kontraktach dyskusja na targach objęła wyzwania mniejszych spółek rozwijających technologie podwójnego zastosowania (dual-use) oraz mechanizmy ich finansowania. Jako przykład udanej komercjalizacji wskazano polską spółkę Sybilla Technologies i jej współpracy z funduszem Vinci. Dzięki temu zbudowała ona pozycję w obszarze optycznej detekcji i śledzenia obiektów na orbicie Ziemi. 

Osobnym wątkiem debat była transformacja energetyczna armii i poszukiwanie nowych źródeł zasilania w obliczu zagrożeń dla tradycyjnej logistyki. Uzależnienie wojska od dostaw paliw kopalnych i konwojów cystern, szczególnie narażonych na ataki przeciwnika, skłania do rozwijania alternatywnych rozwiązań opartych m.in. na wodorze, amoniaku, e-metanolu oraz syntetycznych paliwach lotniczych (SAF).

Odpowiedzią na te wyzwania ma być koncepcja Multi-Fuel Defence Energy Hub. Chodzi o system umożliwiający lokalną produkcję, magazynowanie i dystrybucję energii bezpośrednio w bazach wojskowych, portach i na lotniskach. Ma to ograniczyć zależność od zewnętrznych dostaw i zwiększyć samowystarczalność operacyjną wojska.

Główne wnioski

  1. MSPO w Kielcach zgromadziło rekordowe 1209 firm z 43 krajów na powierzchni 49 122 m2. Krajem wiodącym była Kanada, reprezentowana przez ponad 250 firm, organizacji, prowincji i stowarzyszeń – była to największa w historii kanadyjska misja handlowa związana z sektorem obronnym.
  2. Sekretarz stanu MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że większość pozyskanych przez Polskę środków z mechanizmu SAFE została już zakontraktowana, w dużej mierze z krajowym przemysłem. Przychody Polskiej Grupy Zbrojeniowej wzrosły o 33 proc., a w przypadku Huty Stalowa Wola – o 63 proc. Zatrudnienie zwiększyło się o 1600 osób, a w ramach rządowego Funduszu Inwestycji do PGZ trafiło w tym roku 9 mld zł.
  3. Local content staje się jednym z podstawowych warunków współpracy z zagranicznymi koncernami. Firmy wchodzące na polski rynek mają angażować krajowych dostawców, inwestować w produkcję i transfer kompetencji. Wśród podpisanych podczas MSPO porozumień znalazły się m.in. umowa Huty Stalowa Wola z Northrop Grumman dotycząca licencyjnej produkcji armat Bushmaster Mk 44S oraz cztery porozumienia dotyczące dronów.