Od zerwanych więzadeł do mistrzostwa Polski. Aleksandra Wojtala o koszykówce, charakterze i planie B
– Stephen Curry. Od zawsze – tak na pytanie o swoich idoli odpowiada Aleksandra Wojtala, rozgrywająca klubu LOTTO AZS UMCS Lublin. W nadchodzącym sezonie znów będzie grać po dwa mecze w tygodniu, kontuzjowane niegdyś kolano boli tylko od czasu do czasu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki kierunek studiów podjęła rok temu Aleksandra Wojtala.
- Jak intensywny jest sezon najlepszych polskich drużyn koszykarskich.
- Jakie zachowanie wyróżnia Aleksandrę Wojtalę w czasie meczów.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Pierwszy kontrakt koszykarski Aleksandra Wojtala podpisała jeszcze przed 18. urodzinami. Od liceum traktowała koszykówkę już na tyle poważnie, że nie miała problemu np. z tym, by opuścić studniówkę. Po podpisaniu umowy pomyślała: „Wow!”, chociaż kwota była bardzo niska. Już wiedziała, że chce profesjonalnie uprawiać sport.
Ale koszykówka kobiet w Polsce nie cieszy się wielką popularnością, nie jest masowo oglądana. Wysokości kontraktów nie rosną liniowo. Dla Aleksandry Wojtali także nadeszły trudniejsze czasy.
Kontuzja i plan B
– Tak, na początku kariery, również tej pierwszoligowej, pomagali mi finansowo rodzice. W ogóle wiele dziewczyn znajdowało inną pracę między sezonami. Z czasem jednak osiągnęłam status, który pozwala mi żyć tylko z gry w kosza – mówi 26-letnia Aleksandra Wojtala.
Jest mistrzynią Polski z zespołem LOTTO AZS UMCS Lublin. Gra także w reprezentacji Polski. Ale mimo obecnego statusu nie zapomina o planie B. Rok temu zaczęła studiować dietetykę. Wie doskonale, że sportowa kariera koszykarska może zachwiać się nie tylko ze względu na trudności finansowe.
Na początku 2023 r. zerwała więzadła krzyżowe w kolanie. To kontuzja sama w sobie bardzo groźna, a co dopiero dla rozgrywającej w koszykarskiej drużynie – ona stroi grę, napędza ataki, musi być bardzo zwrotna.
– Przerwa trwała dziewięć miesięcy. Jasne, że dopadały mnie momenty zwątpienia, a nawet załamania. Rozważałam scenariusz, w którym po prostu rehabilituję się po to, by być zdrowa, ale już nie gram profesjonalnie w koszykówkę – wspomina Aleksandra Wojtala.

Fot. LOTTO AZS UMCS Lublin/ELBRUS Studio
Albo książka, albo melatonina
Sam powrót do zdrowia był pierwszym wyzwaniem. Drugie polegało na tym, by odzyskać miejsce w pierwszym składzie. Konkurencja na pozycji rozgrywającej jest duża. Przyjeżdża sporo zawodniczek z zagranicy. Urodzona w Sosnowcu rozgrywająca mówi, że dużo czasu spędziła na siłowni, by zyskać dodatkowe atuty.
Udało się jej wrócić na wysoki poziom. Poradziła sobie także we Włoszech, gdzie spędziła jeden sezon na drugim szczeblu rozgrywkowym. Chociaż kolano czasem bolało. Ba, jeszcze dziś, ponad trzy lata po urazie, od czasu do czasu doskwiera – gdy przeciążenia są zbyt duże.
– Jednak biorąc pod uwagę, że przy tak napiętym kalendarzu kolano mimo wszystko „odzywa się” rzadko, muszę być zadowolona. W ubiegłym sezonie grałyśmy przecież często po dwa mecze tygodniowo, liga plus europejskie puchary. A do tego oczywiście dochodzą treningi – opowiada Aleksandra Wojtala.
Z uśmiechem mówi, że gdy chodzi o sen po intensywnych meczach i długich podróżach, to alternatywa jest prosta: „Albo książka, albo melatonina”. W nadchodzącym sezonie LOTTO AZS UMCS Lublin, nowy mistrz Polski, będzie grał w europejskich pucharach w najbardziej prestiżowych rozgrywkach – w Eurolidze.
Po pierwsze: asysty
Aleksandra Wojtala przyznaje, że jej idolem „od zawsze” jest Stephen Curry, megagwiazda NBA, jeden z najlepszych rozgrywających w historii amerykańskiej ligi. Ale nasza bohaterka – oczywiście zachowujemy tu wszelkie proporcje – „profilowo” różni się od Amerykanina. On nie jest znany z doskonałej obrony, podczas gdy Aleksandra Wojtala grać w obronie bardzo lubi. Curry to czarodziej rzutów, a ona z kolei swój rzut jeszcze musi doszlifować, wyostrzyć.
– Najpierw szukam asyst, a nie rzutów, to prawda. I myślę, że jestem dobra w znajdowaniu partnerek z drużyny. Gdy oglądam filmiki z NBA, to też szukam asyst – przyznaje rozgrywająca lubelskiego klubu.
Nowy sezon polskiej ligi startuje 26 września. Aleksandrę Wojtalę łatwo rozpoznać na parkiecie – energicznie pokrzykuje, napędza siebie i drużynę.
– Nie wiem, skąd się to wzięło. Chyba robię to dlatego, że sama lubię, gdy ktoś mnie w ten sposób motywuje, daje mi energię – kończy rozgrywająca.

Fot. LOTTO AZS UMCS Lublin/ELBRUS Studio
Komentarz partnera cyklu
Nie „kiedy”, lecz: „jak szybko"
Koszykówka kobiet ma wszystko: emocje, dynamikę, wyraziste osobowości i autentyczne historie. Coraz wyższy poziom rozgrywek, sukcesy reprezentacji i klubów, a także rosnąca obecność zawodniczek w mediach sprawiają, że zainteresowanie tą dyscypliną systematycznie rośnie.
Jako Totalizator Sportowy od lat angażujemy się w rozwój polskiego sportu, dostrzegając nie tylko największe wydarzenia i sukcesy, lecz także potrzebę tworzenia warunków do długofalowego rozwoju. Chcemy pomagać tam, gdzie sport daje ludziom inspirację, uczy wytrwałości i buduje pozytywne wzorce dla kolejnych pokoleń.
Wspierając kobiecy sport, inwestujemy nie tylko w wyniki, ale przede wszystkim w jego przyszłość. Zależy nam, aby utalentowane zawodniczki mogły rozwijać swoje kariery w Polsce, a ich następczynie widziały w sporcie przestrzeń do realizacji własnych ambicji.
To dlatego marka LOTTO zdecydowała się wspierać kobiecą koszykówkę.
Główne wnioski
- Aleksandra Wojtala to rozgrywająca klubu LOTTO AZS UMCS Lublin, mistrza Polski w sezonie 2025/2026. Urodzona w Sosnowcu rozgrywająca gra także w reprezentacji Polski. Jej kariery nie złamała poważna kontuzja kolana z 2023 r. – zerwanie więzadeł krzyżowych.
- Aleksandra Wojtala przyznaje, że na początku kariery musiała korzystać z pomocy finansowej rodziców, bo koszykówka nie zapewniała jej utrzymania. Teraz, gdy gra w najlepszym polskim klubie, sytuacja jest znacznie lepsza. Choć sezony siłą rzeczy muszą być trudniejsze. Występy w lidze i europejskich pucharach oznaczają często dwa mecze w tygodniu.
- Mecze w lidze i europejskich pucharach wiążą się nie tylko z adrenaliną, ale też z długimi podróżami. Aleksandra Wojtala mówi w XYZ, że często rozwiązaniem, by zasnąć, jest zażycie melatoniny.


