Pierwsze interpretacje PIP. Inspekcja kwestionuje umowy zlecenia i B2B
Państwowa Inspekcja Pracy wydała już co najmniej 15 interpretacji indywidualnych. W ponad połowie przypadków zdecydowała, że pracodawca popełnia błąd, bo powinien zatrudniać pracownika na etacie. Pytamy ekspertów, czy reforma PIP faktycznie oznacza kres tzw. śmieciówek.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co pierwsze interpretacje PIP mówią o różnicach między umową cywilnoprawną a etatem.
- Co daje pracodawcy wystąpienie do PIP z wnioskiem o interpretację indywidualną.
- Jak reforma PIP zmienia sposób organizowania współpracy ze zleceniobiorcami i osobami na kontaktach B2B.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Studenci pracujący w elastycznych godzinach w piekarni, barber obsługujący własnych klientów w określonym czasie w salonie czy kierowca autobusu szkolnego. Co łączy te przypadki? Przekonanie pracodawcy (a raczej zleceniodawcy), iż osoby świadczące dane usługi mogą pracować na „zleceniu”. Państwowa Inspekcja Pracy rozwiewa wątpliwości i w większości przypadków jasno wskazuje, że mamy do czynienia ze stosunkiem pracy. O elastycznej granicy między etatem a umową cywilnoprawną w dobie usztywniania rynku rozmawiamy z ekspertami z Worksmile. Ci nie mają wątpliwości, że reforma PIP przysporzyła firmom nie lada problemów.
Od 8 lipca br. PIP ma możliwość reklasyfikacji umów, jeśli uzna, że w danej relacji zachodzi stosunek pracy. Przekształcanie umów odbywa się na mocy decyzji administracyjnej, od której firma może się odwołać, a wcześniej zwykle poprzedzana jest poleceniem.
Reklasyfikacja nie jest zatem – jak wcześniej – pokłosiem decyzji sądu. Sprawa może trafić na wokandę w trybie odwołania od decyzji PIP. Większe uprawnienia urzędników wymusiły na pracodawcach refleksję i wewnętrzne audyty. Firmy mają także możliwość wnioskowania do PIP o interpretację. Takie narzędzie ma dać im gwarancję tego, iż poprawnie interpretują prawo i nie narażą się na kary w toku kontroli.
Reforma PIP w liczbach
Główny Inspektorat Pracy na prośbę XYZ przekazał statystyki dotyczące obrazu rynku pracy po 8 lipca. Z danych wynika, że od czasu wejścia w życie zmian w ustawie o PIP do 18 września br.:
- do 16 Okręgowych Inspektoratów Pracy napłynęły łącznie 1164 skargi na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne.
- W tym czasie wydano 355 poleceń przekształcenia kontraktu cywilnoprawnego w etat.
- 287 tych poleceń zostało zrealizowanych.
- Główny Inspektor Pracy wydał 15 decyzji w sprawie interpretacji indywidualnej. Tylko w siedmiu przypadkach uznał za prawidłowe stanowisko wnioskodawców, którzy opisane przez siebie stany faktyczne kwalifikowali jako stosunki cywilnoprawne.
- W ośmiu przypadkach Główny Inspektor Pracy zakwestionował stanowisko wnioskodawców, uznając – wbrew twierdzeniom stron – iż z opisanego stanu faktycznego wynika, że właściwym wyborem jest stosunek pracy.
Interpretacja jako samodonos?
Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń niejednokrotnie zapewniał, że interpretacje są dla urzędników wiążące. Co to oznacza? W toku kontroli nie będą mogli podważyć stanowiska, które wcześniej zostało uzgodnione z PIP. Tu nasuwa się pytanie, czy sam wniosek o interpretację nie stanie się asumptem do tej kontroli.
– Choć złożenie wniosku o wydanie interpretacji nie oznacza automatycznej kontroli w podmiocie, który o nią wystąpił, inspektorzy pracy mogą jednak prowadzić kontrole umów, których takie interpretacje dotyczyły. Te mogą odbywać się np. w następstwie skarg zleceniobiorców, analizy ryzyka czy informacji napływających do Państwowej Inspekcji Pracy, wskazujących na wątpliwości co do prawidłowego stosowania takich umów.
Stanie się tak, nawet jeśli podmiot uzyskał interpretację, z której wynika, że wybór umowy cywilnoprawnej lub B2B jest prawidłowy. Sprawdzimy wtedy, czy stan faktyczny opisany we wniosku o interpretację jest zgodny z rzeczywistym – wyjaśnia szef PIP.
Wystarczy zatem, że przedstawiony stan faktyczny „na papierze” różni się od realiów pracy w danej firmie. Co do zasady jednak interpretacja powinna chronić wnioskodawcę.
– Firmy chcą być zabezpieczone w postaci interpretacji. Z drugiej strony jednak przedsiębiorcy zastanawiają się, czy płacąc za wniosek 40 zł, nie składają tzw. samodonosu. Sztuką będzie przygotowanie wniosku i szczegółowe opisanie stanu faktycznego. W praktyce jednak nie ma gwarancji, która uchroniłaby firmę przed kontrolą – mówi Romuald Ulcyfer, dyrektor ds. finansowych i operacyjnych w Worksmile.
Czego uczą nas interpretacje?
W licznych wnioskach w opisie stanu faktycznego przedsiębiorcy wskazywali na określony zakres samodzielności zleceniobiorcy, uzasadniając tym samym istnienie umowy cywilnoprawnej.
Do PIP trafiły wnioski m.in. od agencji pracy tymczasowej. Zleceniodawca wyjaśniał, że zatrudnieni sami wybierali zadania, których się podejmowali. Urzędnicy zaznaczyli jednak, że swoboda wyboru zadań nie musi eliminować cech etatu, tym bardziej że o czasie i miejscu pracy decydował pracodawca. Same usługi zaś były świadczone pod jego nadzorem. Tu kluczowe jest odniesienie do art. 22 Kodeksu pracy.
§ 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
PIP nie zgodziła się także ze stwierdzeniem, jakoby możliwość wyboru godzin pracy studentów, np. w piekarni czy w restauracji, uzasadniała zlecenia. Te mogą być problematyczne także w branży beauty. Barber, który obsługuje klientów w danym salonie i na rzecz salonu, także – w danym przypadku – związany jest z pracodawcą stosunkiem pracy.
W kilku interpretacjach PIP przyznała rację wnioskodawcy, utwierdzając go w przekonaniu, iż umowa cywilnoprawna jest prawnie dozwoloną opcją. Taki werdykt pojawiał się zwykle w przypadku specjalistów, którzy sami wybierali czas, miejsce i sposób pracy. Granica jest jednak płynna i – jak tłumaczą nasi rozmówcy – dla PIP każdy element faktycznej pracy, czy też umowy może mieć znaczenie.
Zdecyduje nie tylko czas i miejsce pracy
– PIP interesuje się współpracą z zatrudnionym w praktyce. Skupia się więc na relacji, jaka ich łączy, a nie tylko na tym, co widnieje w umowie. Wiele kwestii, w tym także benefity pracownicze, może mieć odzwierciedlenie w opinii PIP. Jeśli współpracownik będzie otrzymywał takie same benefity jak pracownik, a dodatkowo wystąpią inne przesłanki przemawiające za etatem, PIP będzie wyciągał wnioski. Nazewnictwo też ma znaczenie. Mówimy o benefitach czy świadczeniach „dla pracowników” – mówi Tomasz Chaciński, CEO i założyciel Worksmile.
Eksperci z Worksmile jasno zaznaczają, że PIP patrzy nie tylko na aspekt kadrowo-płacowy zatrudnienia, lecz także na kwestie rodem z działów HR. Jak dodają, firmy wobec ryzyka kontroli PIP wolą wstrzymywać się z oferowaniem współpracownikom na B2B świadczeń dostępnych dla pracowników.
Kluczowe jest, aby firma świadomie rozdzielała sposób obsługi pracowników i współpracowników B2B.
– Ryzyko nie bierze się z samego benefitu, tylko z braku rozróżnienia w procesie, dokumentacji i komunikacji. To, czy współpraca ma charakter pracowniczy, wynika z całego modelu relacji, a nie z jednego świadczenia. Dlatego kluczowe jest, aby firma świadomie rozdzielała sposób obsługi pracowników i współpracowników B2B.
Nie ma tu jednej uniwersalnej rady. Należy unikać oferowania takich samych warunków benefitów czy dodatkowych świadczeń dla pracowników i współpracowników. Takie same grafiki, ten sam sposób składania wniosków o urlop i jeszcze dofinansowanie zakupu okularów mogą sprawić, że urzędnicy nabiorą podejrzeń. Pracodawca musi wprowadzić rozróżnienie od strony kadrowo-płacowej i HR-owej – dodaje Romuald Ulcyfer.
Zamiast skupiać się na biznesie, myślimy o formalnościach
Nasi rozmówcy wyjaśniają, że zarówno branżach usługowych, w tym np. gastronomii czy usługach transportowych, jak i w np. w IT, umowy cywilnoprawne mają się dobrze. W tym pierwszym przypadku zwykle mówimy o zleceniach, w drugim zaś o działalności i kontraktach B2B.
– Zamiast skupiać się na biznesie i poprawianiu jakości usług, biznes żyje w niepewności. Minie kilka lat, zanim ukształtuje się praktyka, będąca jakimkolwiek drogowskazem dla firm. Być może potrzeba kilku odważnych i silnych firm, które sprzeciwią się decyzji PIP i przejdą na drogę sądową – mówi Romuald Ulcyfer.
Tomasz Chaciński dodaje z kolei, że reforma ma drugą stronę medalu. W branży usługowej, gdyż tam statystycznie PIP ma największe pole do interwencji, może dochodzić do „płacenia pod stołem”.
– Ostatecznie efekt składkowy czy podatkowy reformy wcale nie musi zostać osiągnięty. Nie wiemy, czy część przedsiębiorców, którzy zamienili zlecenia na etaty, a zarazem ponieśli wyższe koszty, nie zdecyduje się na płatność części wynagrodzenia w gotówce – podsumowuje nasz rozmówca.
Nie sposób oszacować, ile osób w Polsce otrzymuje część wynagrodzenia „pod stołem”. Według analizy PIE opublikowanej w 2021 r. część wynagrodzenia poza oficjalną ewidencją otrzymywało około 1,4 mln pracowników. Zdaniem ekspertów to jeden z możliwych „skutków ubocznych” procesu reklasyfikacji umów.
Pierwsze interpretacje pokazują, że sama elastyczność współpracy – możliwość wyboru zadań czy godzin – nie zawsze wystarczy, by zawrzeć umowę cywilnoprawną. Niewykluczone zatem, że etat stanie się bezpieczniejszym rozwiązaniem dla obydwu stron.
Główne wnioski
- Sama elastyczność nie wystarcza, aby obronić zlecenie lub B2B. Pierwsze interpretacje PIP pokazują, że przedsiębiorca nie może opierać kwalifikacji umowy wyłącznie na jednym elemencie, np. możliwości wyboru godzin czy zadań. Jeżeli jednocześnie firma określa miejsce wykonywania pracy, organizuje jej przebieg, sprawuje nadzór i oczekuje wykonywania określonych czynności na jej rzecz, PIP może stwierdzić stosunek pracy. Większego znaczenia nabiera rzeczywisty wymiar współpracy, aniżeli samo brzmienie kontraktu.
- Przedsiębiorcy zyskali możliwość zwrócenia się do PIP o ocenę konkretnego modelu współpracy. Taka interpretacja nie jest jednak ochroną przed kontrolą. Urzędnicy mogą sprawdzić, czy przedstawiony we wniosku stan faktyczny odpowiada rzeczywistym praktykom.
- Ryzyko związane z kwalifikacją umów może wpływać również na rozwiązania HR. Firmy zaczynają zwracać uwagę na sposób organizowania pracy B2B i zleceniobiorców, ich grafiki, procedury, świadczenia i komunikację wewnętrzną. Nie oznacza to jednak, że pojedynczy benefit czy podobieństwo procedury automatycznie przesądza o etacie. Istotny jest całościowy obraz relacji. W efekcie reforma PIP może skłonić przedsiębiorców do ponownego audytu modeli współpracy i wyraźniejszego rozdzielenia zasad obowiązujących pracowników oraz osób świadczących usługi na podstawie kontraktów cywilnoprawnych.


