Kategoria artykułu: Biznes

Sprawa Pyszne.pl to dopiero początek. 8 lipca pracownicy otrzymali kartę przetargową

Zarząd Pyszne.pl przyznaje, że własna flota stała się dla firmy „ograniczeniem” – szczególnie dlatego, że tworzą ją przede wszystkim zleceniobiorcy. Eksperci nie mają wątpliwości, że zwolnień i prób przenoszenia pracowników do firm zewnętrznych będzie coraz więcej. Podobnie jak kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.

Państwowa Inspekcja Pracy kontroluje Pyszne.pl
„Jeśli kurierzy Pyszne.pl rzeczywiście byli wyłącznie zleceniobiorcami, nie przysługują im – na podstawie samej ustawy o zwolnieniach grupowych – odprawy, obowiązkowe konsultacje ani inne gwarancje przewidziane dla pracowników etatowych”. Fot. Getty Images/PAP

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie konsekwencje prawne może mieć dla Pyszne.pl kontrola Państwowej Inspekcji Pracy.
  2. Czy przejście od zatrudniania własnych kurierów do outsourcingu logistycznego rzeczywiście ogranicza odpowiedzialność firmy wobec osób wykonujących pracę.
  3. W jaki sposób reforma Państwowej Inspekcji Pracy oraz planowane wdrożenie dyrektywy platformowej mogą zmienić sposób oceny umów cywilnoprawnych i funkcjonowanie platform cyfrowych w Polsce.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

„Decyzja biznesowa” o zmianie modelu logistycznego, zakończenie współpracy z około 5 tys. kurierów zatrudnionych na zleceniach i przejście na usługi firm zewnętrznych – zapowiedź Pyszne.pl odbiła się szerokim echem w mediach, na rynku i w polityce. Tysiące dostawców miałyby przejść do zewnętrznego podmiotu współpracującego z platformą. Jak jednak przekonują związkowcy, nowe warunki mają być gorsze niż obecne.

Przełomem w sprawie może się okazać rozpoczęta w ubiegłym tygodniu kontrola PIP i ZUS w spółce Takeaway Express Poland, działającej pod marką Pyszne.pl. Jeżeli okaże się, że formalni zleceniobiorcy w rzeczywistości wykonywali obowiązki charakterystyczne dla stosunku pracy, spółka może zostać zobowiązana do wypłaty znacznych kwot. W grę wchodzą m.in. odszkodowania, odprawy, zaległe świadczenia i odsetki.

Zwolnienia w Pyszne.pl a prawo

Prawa osób tracących pracę istotnie różnią się w zależności od rodzaju umowy łączącej strony. W przypadku pracowników etatowych zwolnienia grupowe wiążą się m.in. z prawem do odprawy oraz określonym okresem wypowiedzenia, zależnym od stażu pracy i wielkości firmy. Kodeks pracy reguluje również wypłatę ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Pracodawca musi ponadto pisemnie uzasadnić wypowiedzenie umowy zawartej na czas nieokreślony.

Sytuacja wygląda inaczej, gdy część załogi pracuje na podstawie umów cywilnoprawnych. To właśnie takie umowy łączyły większość kurierów z Pyszne.pl.

– Formalnie zakończenie współpracy z osobami zatrudnionymi na podstawie umów cywilnoprawnych nie uruchamia automatycznie procedury zwolnień grupowych. Ustawa o zwolnieniach grupowych dotyczy rozwiązywania stosunków pracy przez pracodawcę zatrudniającego co najmniej 20 pracowników. PIP wskazuje w swoich materiałach, że do stanu zatrudnienia ustalanego na potrzeby tej ustawy nie wlicza się osób świadczących pracę na podstawie innych stosunków prawnych, np. umów cywilnoprawnych. Przepisy dotyczą więc wyłącznie stosunków pracy. Oznacza to, że jeśli kurierzy Pyszne.pl rzeczywiście byli wyłącznie zleceniobiorcami, nie przysługują im – na podstawie samej ustawy o zwolnieniach grupowych – odprawy, obowiązkowe konsultacje ani inne gwarancje przewidziane dla pracowników etatowych – wyjaśnia Marta Pypłacz, dyrektorka w departamencie outsourcingu w Grant Thornton.

Zleceniobiorcy co do zasady nie korzystają z ochrony przewidzianej w kodeksie pracy. Mogą jednak próbować dochodzić swoich praw z mocą wsteczną, jeśli okaże się, że mimo nazwy umowy w rzeczywistości wykonywali pracę na warunkach właściwych dla etatu. Reforma PIP oraz trwająca w spółce kontrola mogą więc zmienić bieg wydarzeń.

Zwolnienia zleceniobiorców a reforma PIP

Adwokatka Elżbieta Niezgódka, specjalizująca się w prawie pracy, zwraca uwagę, że podczas redukcji zatrudnienia w pierwszej kolejności tracą pracę zazwyczaj osoby związane z firmą umowami cywilnoprawnymi.

– To one są pierwsze do zwolnienia, gdy celem jest ograniczenie kosztów. W dalszej kolejności rozwiązuje się umowy o pracę zawarte na czas określony. Taka praktyka pozwala firmom zmniejszyć koszty związane z odprawami. Przełomem może się jednak okazać kontrola PIP i ZUS – mówi Elżbieta Niezgódka.

Od 8 lipca PIP działa na podstawie nowych przepisów. Inspekcja może reklasyfikować umowy, jeżeli uzna, że strony w rzeczywistości łączy stosunek pracy – niezależnie od nazwy zawartego kontraktu. Dla zleceniobiorców Pyszne.pl może to oznaczać otwarcie drogi do dochodzenia świadczeń należnych pracownikom etatowym.

– Po kontroli PIP może nakazać zawarcie umowy o pracę z osobami, które nadal wykonują obowiązki na rzecz firmy. Jeżeli przedsiębiorstwo odmówi, inspekcja może zdecydować o reklasyfikacji umowy. Gdy pracodawca nie odwoła się od tej decyzji albo przegra sprawę w sądzie, będzie musiał rozliczać umowę jak stosunek pracy od chwili wydania decyzji przez PIP. Przed sądem pracy pracownik będzie mógł ponadto domagać się świadczeń należnych mu za ostatnie trzy lata, w tym zaległych składek, ekwiwalentu za niewykorzystany urlop, odprawy związanej z likwidacją stanowiska lub odszkodowania za niezgodne z prawem wypowiedzenie umowy. Innymi słowy, może żądać wszystkiego, co przysługiwałoby mu, gdyby zamiast fikcyjnego zlecenia miał etat – wyjaśnia ekspertka.

Jeżeli po wydaniu decyzji o reklasyfikacji firma zwolniłaby takiego pracownika, mogłaby dodatkowo narazić się na grzywnę w wysokości do 60 tys. zł, nakładaną przez PIP.

– To korzystny scenariusz dla pracowników, a podobnych spraw będzie coraz więcej. Powstaje efekt kuli śnieżnej, ponieważ kolejne osoby liczą na wykorzystanie możliwości, jakie daje ta reforma. Dla pracodawców może to oznaczać znaczące wydatki – podsumowuje Elżbieta Niezgódka.

A jeśli pracownik nie chciał etatu?

Ekspertki zwracają uwagę na jeszcze jeden wątek – zbliżające się wdrożenie dyrektywy platformowej. Unijne przepisy nie zostały jeszcze wprowadzone do polskiego prawa, a projekt odpowiedniej ustawy nie został dotąd przedstawiony. Z założeń dyrektywy wynika jednak, że zmiany będą zmierzały w stronę większego uregulowania pracy wykonywanej za pośrednictwem platform cyfrowych.

– Mowa o dyrektywie w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform cyfrowych. Jej celem jest zwiększenie ochrony osób wykonujących pracę platformową, m.in. przez wprowadzenie domniemania istnienia stosunku pracy w określonych przypadkach oraz uregulowanie zasad korzystania z podmiotów pośredniczących – mówi Marta Pypłacz.

Problem polega na tym, że w tej branży umowa zlecenia czy współpraca B2B nie zawsze są wynikiem jednostronnej decyzji przedsiębiorstwa. W ubiegłym roku Wolt przeprowadził wśród kurierów badanie dotyczące preferowanej formy współpracy. Model niezależnych wykonawców, oparty na innej niż tradycyjna formie zatrudnienia, wybrało 83 proc. respondentów. Kurierzy wskazywali przede wszystkim na cenioną przez nich elastyczność.

W ubiegłym roku Wolt przeprowadził wśród kurierów badanie dotyczące preferowanej formy współpracy. Model niezależnych wykonawców, oparty na innej niż tradycyjna formie zatrudnienia, wybrało 83 proc. respondentów.

Podobny dylemat dotyczy informatyków pracujących w modelu B2B. Część z nich świadomie wybiera taką formę współpracy, m.in. ze względu na możliwość rozliczania kosztów prowadzenia działalności, w tym zakupu sprzętu.

– Choć zgodnie z reformą PIP urzędnicy mają brać pod uwagę wolę stron, nie będzie ona miała znaczenia pierwszorzędnego. Podczas kontroli inspekcja sprawdzi przede wszystkim, jak faktycznie wykonywane są obowiązki wynikające z umowy. Nawet jeśli strony uzgodniły zlecenie lub współpracę B2B, osoba wykonująca pracę może później twierdzić przed sądem, że relacja miała cechy stosunku pracy. Sama możliwość reklasyfikacji umowy staje się dla niej kartą przetargową, ułatwiającą np. negocjowanie odprawy, która przy umowach cywilnoprawnych co do zasady nie przysługuje – mówi Elżbieta Niezgódka.

Ucieczka w outsourcing?

Pyszne.pl zapowiedziało przejście na model 3PL, czyli Third-Party Logistics. Jak wyjaśnia Marta Pypłacz, włączenie do procesu logistycznego zewnętrznego podmiotu nie jest rozwiązaniem nowym.

– Taki układ od lat funkcjonuje w części platform cyfrowych, zarówno w sektorze dostaw jedzenia, jak i przewozu osób. Korzystają z niego m.in. kierowcy współpracujący z platformami takimi jak Uber. Sprawa Pyszne.pl wykracza więc poza pojedynczy przypadek. Wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą warunków świadczenia pracy za pośrednictwem platform cyfrowych – wyjaśnia ekspertka.

Firma otwarcie przyznaje, że jednym z powodów zmiany są koszty. W stanowisku Pyszne.pl wskazano, że zatrudnienie kurierów na etatach wymagałoby przerzucenia części dodatkowych wydatków na klientów. Według szacunków platformy opłata za dostawę mogłaby wówczas wzrosnąć nawet o 15 zł za zamówienie.

Zdaniem zarządu Pyszne.pl, przejście na model 3PL, oparty na współpracy z partnerami rozliczeniowymi, ma przynieść korzyści wszystkim stronom. Z taką oceną nie zgadzają się jednak związkowcy. Podczas wystąpienia w Sejmie zwracali uwagę m.in. na brak gwarantowanej minimalnej stawki godzinowej. Kurierzy mieliby otrzymywać wynagrodzenie wyłącznie za zrealizowane dostawy, a ich ochrona prawna byłaby słabsza niż obecnie.

Elżbieta Niezgódka przyznaje, że „ucieczka” w outsourcing może ograniczyć część ryzyk, jednak przedsiębiorcy powinni zachować ostrożność.

– Coraz więcej firm może korzystać z pośredników, którzy zatrudniają pracowników na podstawie umów zlecenia. Takie rozwiązanie pozwala rozmyć relację między osobą wykonującą pracę a podmiotem, który w praktyce nią zarządza. W pierwszej kolejności ryzyko prawne spoczywa na firmie zewnętrznej. PIP nadal może jednak ustalić, kto rzeczywiście sprawuje nadzór nad pracownikami. Kto wydaje im polecenia, decyduje o urlopach oraz ocenia ich pracę. W praktyce będzie to trudniejsze, ponieważ inspektorzy będą musieli analizować dowody dotyczące działalności dwóch różnych przedsiębiorstw. Ostatecznie najważniejsze pozostaje to, który podmiot faktycznie zarządza pracą. Nie decydują dokumenty, lecz sposób funkcjonowania zatrudnionej osoby w praktyce – podsumowuje ekspertka.

Pyszne.pl testem kompetencji dla PIP

– Sprawa Pyszne.pl może stać się jednym z pierwszych testów nowych kompetencji PIP. Jeżeli inspekcja lub sąd uznałyby, że kurierzy formalnie współpracujący na podstawie umów cywilnoprawnych byli w rzeczywistości pracownikami, konsekwencje mogłyby wykraczać poza samą zmianę podstawy zatrudnienia. Przy tak dużej skali mogą pojawić się roszczenia dotyczące zastosowania procedury zwolnień grupowych, przeprowadzenia konsultacji z przedstawicielami pracowników oraz wypłaty odpraw. Należy jednak pamiętać, że sama decyzja PIP, co do zasady, wywołuje skutki na przyszłość. Dochodzenie roszczeń za wcześniejsze okresy wymagałoby wykazania przed sądem, że stosunek pracy istniał już wcześniej – mówi Marta Pypłacz.

To pierwsza tak głośna kontrola PIP od wejścia w życie reformy. Jej wynik może być sygnałem dla pracodawców do przeprowadzenia wewnętrznego audytu umów i zasad organizacji pracy. Może się to okazać szczególnie istotne w firmach planujących redukcje zatrudnienia – zarówno grupowe, jak i indywidualne.

– Można się spodziewać, że podobnych sporów będzie więcej. Reforma wzmacnia rolę PIP w ocenie podstaw zatrudnienia i daje osobom wykonującym pracę dodatkowe narzędzie do zgłaszania wątpliwości dotyczących rzeczywistego charakteru współpracy – podsumowuje ekspertka z Grant Thornton.

Główne wnioski

  1. Reforma PIP zwiększa ryzyko prawne związane z wykorzystywaniem umów cywilnoprawnych. Sprawa Pyszne.pl pokazuje, że przedsiębiorcy nie mogą już oceniać legalności modelu zatrudnienia wyłącznie na podstawie nazwy zawartej w umowie. Coraz większe znaczenie mają rzeczywisty sposób organizacji pracy, stopień podporządkowania wykonawcy oraz zakres kontroli sprawowanej przez przedsiębiorstwo.
  2. Samo przeniesienie zatrudnienia do podmiotu zewnętrznego nie ogranicza skutecznie odpowiedzialności prawnej. Jeżeli przedsiębiorstwo nadal ustala harmonogramy, wydaje polecenia, kontroluje wykonywanie obowiązków, ocenia efekty pracy i faktycznie zarządza personelem, organy kontrolne oraz sądy mogą uznać je za rzeczywistego pracodawcę. Model outsourcingowy powinien być więc oparty nie tylko na odpowiedniej dokumentacji, lecz także na realnym podziale kompetencji między współpracującymi podmiotami.
  3. Kontrola prowadzona w Pyszne.pl wykracza poza indywidualny spór dotyczący jednego przedsiębiorstwa. Jej wynik może wyznaczyć kierunek interpretacji nowych przepisów dotyczących kwalifikowania stosunków pracy oraz wpłynąć na praktykę innych platform cyfrowych i firm korzystających z elastycznych form współpracy. Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia sprawa może skłonić przedsiębiorców do ponownej oceny stosowanych modeli zatrudnienia.