Tragedia sztokholmska. Mija 30 lat od Nobla dla Wisławy Szymborskiej
Można mieć wątpliwości, czy stosownie jest rozprawiać, ile zdrożała cudza korespondencja na aukcjach. Gdy jednak mowa o obłędnie dowcipnych pocztówkach Wisławy Szymborskiej, trudno się temu nietaktowi oprzeć.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego okoliczności przyznania Wisławie Szymborskiej Nagrody Nobla zyskały miano „tragedii sztokholmskiej”.
- Jakie wartości osiągają pocztówki, które poetka osobiście wykonywała, tworząc zabawne kolaże z gazet.
- Dlaczego utwory z pierwszych tomów poezji Wisławy Szymborskiej nie są uwzględniane w późniejszych wydaniach.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Ciekawe, jak prezentowało się wówczas Zakopane – było słonecznie i gwarno, a może tylko niewdzięcznie wiało? 3 października 1996 r., a więc dokładnie przed trzema dekadami, do odwiedzającej kurort poetki dotarła wieść o werdykcie Akademii Szwedzkiej. Wisława Szymborska – laureatką literackiej Nagrody Nobla! Wiadomość o randze wręcz niewyobrażalnej, uwzględniwszy, że statystycznie autorka pisała zaledwie kilka utworów rocznie. Na archiwalnym zdjęciu widać, jak poetka przytknęła jedynie dłoń z papierosem do czoła. Wokół niej – wzbierająca euforia.
Cokolwiek nastąpiło potem, nazywało się już „tragedią sztokholmską”. Nie przepadała za medialnym zgiełkiem ani obowiązkowym patosem ceremoniałów. Nie bywała też wylewna w sprawach ściśle prywatnych. Jak przyjęłaby więc wiadomość, że jej pocztowe kartki mają status obiektów kolekcjonerskich i licytowane są ochoczo na aukcjach? Możemy mieć jedynie pewność, że gdyby to skomentowała, trudno byłoby o celniejsze i w pełni niewymuszone zdania.
Naród z partią
Zanim przejdziemy do rynku korespondencji noblistki, warto zakrzątnąć się wokół spraw najoczywistszych. Ile kosztują egzemplarze pierwszego wydanego tomu Wisławy Szymborskiej? Jak się okazuje, nie jest to wątek tak płytki… Liczący 44 strony zbiór „Dlatego żyjemy”, stanowiący wydawniczy debiut poetki, osiąga stabilne wartości 1-1,8 tys. zł. Co w tym niejasnego? Otóż fakt, że utworów tych autorka nigdy nie włączała do późniejszych zbiorów.
Wisława Szymborska urodziła się w 1923 r., a gdy wchodziła w dorosłość, rodzimy pejzaż rozdzierany był na jej oczach pełną bestialstwa wojną. Kiedy nastał czas odbudowy – podnoszenia się z gruzu – młoda wówczas poetka poszukiwała pewnego przebłysku wiary w nowe początki. Potrzebowała pojęć, którymi można było na nowo poukładać całkowicie zrujnowany porządek świata. Wtedy osaczyła ją pełna wdzięku i pozornego ładu komunistyczna propaganda. W tomie z 1952 r. znajdziemy więc utwory takie jak „Na powitanie budowy socjalistycznego miasta” czy „Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica”. Trudno odmówić im poetyczności, jednak słowa, jakimi autorka relacjonowała po latach ten okres, warto byłoby sobie gdzieś wydrukować i podczepić nad laptopem…
Myśl sztuczna
Kiedy na początku lat 90. Wisława Szymborska odbierała nagrodę Goethego, obszernie nawiązała do swoich pierwszych wydawnictw. Zwróćmy jednak uwagę na garść wyrwanych zdań – czy nie wybrzmiewa w nich czasem coś szczególnie aktualnego dla nas?
„Sporo już lat minęło od tego czasu, ale pamiętam dobrze wszystkie fazy tego doświadczenia: od radosnej wiary, że z pomocą doktryny widzę świat dużo wyraźniej i szerzej – aż do odkrycia, że to, co widzę tak szeroko i wyraźnie, to już wcale nie jest świat prawdziwy, ale zasłaniająca go sztuczna konstrukcja.”
Abstrahując od faktu, że poetka odnosiła się do komunistycznego programu, trudno odeprzeć wrażenie, że „sztuczna konstrukcja” jawi się również jako domena naszych czasów.
Poezja, w której na dobre przebiła się wyjątkowa umysłowość Wisławy Szymborskiej, zagościła na księgarnianych półkach w 1957 r. Łącznie na dorobek autorki złożyło się około 350 wierszy. Młodzieńcza ufność dla systemu przeobraziła się w postawę pełną osobistego ciepła, a jednocześnie pewnego racjonalnego dystansu. Chwilowość życia uwikłanego w tęgą dziejową historię stała się tematem, dla którego Szymborska odnalazła własny system językowy. Dobitnie prawdziwy, a jednocześnie pełen przewrotnej lekkości.

Lepiej nago
Klasyczna listowna korespondencja noblistki niemal nie pojawia się na kolekcjonerskich aukcjach. Częściej, choć również rzadko, w katalogach bibliofilskich gościły pocztowe kartki określane jako „wyklejanki”. Wisława Szymborska przesyłała bliskim własnoręcznie opracowane kolaże, stworzone z surrealistycznych zestawów figur i nagłówków wyciętych z gazet. Na jednej z kartek z krawędzi wyłania się ryba z napisem „mówi za siebie”. Na drugiej wklejone są wycięte z ryciny damy w dawnych sukniach z wachlarzami. Towarzyszy im nagłówek wytłuszczonymi literami: „Lepiej nago”. Na innej pocztówce widnieją noworoczne życzenia. Jeden z wycinków komunikuje: „szczęścia w Nowym Roku”. Tuż obok widnieje odręcznie dopisane „oraz”, po którym następuje feeria absurdalnie śmiesznych strzępków z gazet: „łakoci i owoców południowych”, „wodociągów i kanalizacji”, „smoka”, „Moniuszki”, „wspaniałych prezentów”, „terenów zielonych”, „towarów białych”, „karatów”…
Autorskie wyklejanki noblistki osiągają wartości od ok. 3 tys. zł do ponad 7 tys. zł, a ich ceny niewątpliwie podniosły się w horyzoncie pięcioletnim. W czerwcu bieżącego roku wartość 8,8 tys. zł osiągnęła natomiast pocztówka znacznie mniej finezyjna, choć zapisana ręką autorki. Była to kartka reklamowa z Hotelu Grand w Sztokholmie, w którym poetka mieszkała na okoliczność kłopotliwie formalnej ceremonii noblowskiej.
Gołota, Polak ze złota
Przed trzynastoma laty, w pierwszą rocznicę odejścia noblistki, w Kamienicy Szołayskich w Krakowie otwarta została wystawa zatytułowana „Szuflada Szymborskiej”. Zwiedzający nie potykali się jednak o osobiste przedmioty poetki – komodę oglądać można było jedynie przez wizjer w drzwiach. Jakie eksponaty kryły się w owych szufladach? Stanowiły być może wycinek domowej kameralności, którego przedłużeniem wydają się właśnie wspomniane „wyklejanki”. W szufladach Wisławy Szymborskiej znaleźć można było m. in. instrukcje nazywane przez nią „obstrukcjami”, najróżniejsze wycinki służące w „warsztacie” pocztówkowych kolaży, ale i przedwojenną pieczątkę magistratu z zapisem „wdowa sierota”, po którą poetka sięgać miała na okoliczność składania dedykacji.
Bez wątpienia bawiły ją kurioza dowodzące abstrakcyjnego poczucia humoru. Świnka z pozytywką w ogonie, zapalniczka w kształcie łodzi podwodnej, wydrukowany na tekturze… Andrzej Gołota. Swoją wagę miały tu też fotografie pod blaszanymi tablicami informującymi kierowców, że oto wyjeżdżają na obszar absurdalnie nazwanego miasta. Miał ten zaszczyt chociażby niemiecki Neandertal, położony nieopodal Düsseldorfu. Uwzględniając niepretensjonalny format tego gabinetu osobliwości, czy poetka nie wybaczyłaby więc słabości do jej „wyklejanek” kolekcjonerom? Trzeba być dobrej myśli, nawet jeśli to myśl dość frywolna.
Główne wnioski
- Debiutancki tom poezji Wisławy Szymborskiej osiąga na rynku aukcyjnym wartości w przedziale 1-1,8 tys. zł. Choć popyt na te egzemplarze jest stabilny, warto zaznaczyć, że sama autorka nie włączała zawartych w tomie utworów do późniejszych podsumowań dorobku. Były to wiersze powstałe w okresie powojennej odbudowy, kiedy młoda wówczas autorka zaufała komunistycznej propagandzie.
- Najcenniejszymi pozycjami związanymi z Wisławą Szymborską są na rynku kolekcjonerskim jej „wyklejanki”. To osobliwe pocztówki pełne surrealistycznego humoru, które poetka wykonywała w formie kolażu obrazków i nagłówków z gazet. W 2025 r. wartość jednej z „wyklejanek” przekroczyła 7 tys. zł.
- Jak można się było przekonać podczas krakowskiej wystawy „Szuflada Szymborskiej”, noblistka lubiła gromadzić wokół siebie przedmioty dowodzące abstrakcyjnego humoru. Zaliczały się do nich m.in. świnka z pozytywką w ogonie, zapalniczka w kształcie łodzi podwodnej czy tekturowa makieta sylwetki Andrzeja Gołoty.

