TikTok kontra aktor. Czy wyrok sądu w Tokio pomoże w sporach o wizerunek?
Ludzki głos podlega ochronie, a monetyzowanie materiałów z jego użyciem może naruszać prawo – orzekł japoński sąd. To skutek pozwu aktora, którego głos sklonowano. Jak wyrok może pomóc w postępowaniach o nieautoryzowane wykorzystywanie elementów wizerunku?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co sąd orzekł w sprawie japońskiego aktora i ochrony głosu, a czego nie rozstrzygnął.
- Dlaczego wyrok może mieć znaczenie dla sporów twórców z platformami.
- Co wcześniej orzekł warszawski sąd w sprawie Mety.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Tokijski sąd okręgowy orzekł, że ludzki głos podlega ochronie prawnej w ramach prawa do komercyjnego wykorzystania wizerunku.
To wynik pozwu, który aktor Kenjiro Tsuda, znany z podkładania głosu w popularnym serialu anime, złożył pozew przeciwko platformie TikTok. Od 2024 r. działał na niej anonimowy profil z awatarem przypominającym postać z anime „Jujutsu Kaisen”, na którym Tsuda zbudował swoją popularność. Opublikowano na nim blisko 190 filmów, głównie na temat legend miejskich i teorii spiskowych. Głos lektora był łudząco podobny do brzmienia jednego z najbardziej rozpoznawalnych japońskich dubbingowców.
Zespół adwokatów Tsudy zarzucił TikTokowi, że ten naruszył prawo do tożsamości aktora, pozwalając na klonowanie i nielegalne wykorzystanie jego głosu.
Przedstawiciele chińskiej platformy argumentowali, że narrację czytał „zwykły” męski lektor, a wszelkie podobieństwa to sprawa subiektywna. Wykazanie podobieństwa było trudne. Prawnicy porównali więc nagrania, używając do tego kilku modeli uczenia głębokiego i złożyli w sądzie kod użytych programów. Tsuda sprawy nie wygrał, ale sprawa daje twórcom paliwo w walce z o wizerunek i własność intelektualną.
Anonim, algorytm i 700 tys. jenów
Celem nagrań z lektorem brzmiącym łudząco podobnie do aktora nie było – prawdopodobnie – dokonywanie oszustw. Chodziło o zarabianie na odsłonach. Konto miało w szczytowym okresie ponad 210 tys. obserwujących. Według pozwu zarabiało dzięki temu od 500 tys. do 750 tys. jenów miesięcznie (ok. 12-18 tys. zł).
Dotąd nie wiadomo, kim był autor lub autorzy profilu. W połowie 2025 r. Tsuda zażądał ujawnienia danych stojącej za nim osoby. Sąd nakazał to dopiero ponad rok później, ale zapisy adresów IP w międzyczasie wygasły i sprawcy nie zidentyfikowano.
Co orzekł sąd
„Ludzki głos jest symbolem osobowości, zupełnie tak jak portret” – oceniła w minionym tygodniu sędzia Aya Takahashi. W uzasadnieniu podkreśliła, że jest on częścią wizerunku osoby i podlega ochronie. Nieautoryzowane użycie głosu wykonawcy może naruszać prawo do publicznej rozpoznawalności i czerpania z niej zysków, jeśli jest on wykorzystywany wyłącznie z powodu swojej komercyjnej wartości.
Samo powództwo jednak oddalono. Tsuda domagał się tylko usunięcia nagrań, zaś tajemniczy użytkownik już pod koniec maja skasował konto. Jego dane wkrótce zniknęły z serwerów, a sprawa stała się bezprzedmiotowa.
Jak podkreśla dziennik „Tokyo Shimbun” sąd nie zbadał więc, czy konkretne filmy naruszały wizerunek aktora. Nie rozstrzygnął też, czy TikTok był za to odpowiedzialny i czy złamał prawo.
Adwokat Takashi Hirano oświadczył, że apelacji nie będzie. Ocenił jednak w rozmowie z gazetą, że wyrok stanie się czynnikiem odstraszającym i w przyszłości ułatwi kolejne pozwy w podobnych przypadkach.
Precedens z niedosytem
Japońskie ministerstwo sprawiedliwości przedstawiło niedawno wytyczne, zgodnie z którymi zamieszczanie w mediach społecznościowych nagrań wideo wykorzystujących głosy o cechach przypominających prawdziwe osoby oraz czerpanie z tego dochodów może być nielegalne.
Cytowany przez japońskie media prof. Tatsuhiro Ueno z Uniwersytetu Waseda, ekspert prawa własności intelektualnej i członek rządowego zespołu ds. AI, ocenił, że wyrok w Tokio to pierwsza jasna deklaracja sądu w tej sprawie. Jego zdaniem pozostał jednak niedosyt. Nierozstrzygnięta pozostała kwestia odpowiedzialności platformy. Niepewne jest też, jak skutecznie dowodzić podobieństwa sklonowanego głosu oraz czy i jak długo podlega on ochronie po śmierci właściciela lub właścicielki.
Plaga w ojczyźnie anime
W ostatnich latach naruszenia wizerunku i praw autorskich na platformach społecznościowych i z wykorzystaniem narzędzi AI przybrały rozmiary epidemii.
Japońska Organizacja Ochrony Prawa do Wizerunku (JAPRO) tylko od początku czerwca do końca lipca 2025 r. zarejestrowała prawie 43,5 tys. przypadków naruszeń wizerunków celebrytów. Chodzi o materiały wygenerowane przez AI. JAPRO oszacowała, że przełożyło się to na 4,5 mld jenów utraconych wpływów z tytułu praw autorskich. A to tylko kropla w morzu.
W 2024 r. agencja Nikkei zidentyfikowała tysiące krążących w sieci grafik wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Były wśród nich np. postaci z serii „Pokémon” i „Super Mario”. W niektórych przypadkach powstałe obrazy były łudząco podobne do oryginalnych, w innych – znacznie bardziej realistyczne. Choć narzędzia AI często odtwarzały tylko styl, to trenowały na chronionych prawem dziełach. Właściciele praw autorskich i prawnicy podkreślają, że wykorzystywanie w tym celu kreskówek i komiksów to naruszenie prawa, poważnie zagrażające całej branży.
Według ministerstwa gospodarki (METI) straty z piractwa treści cyfrowych w 2025 r. wyniosły 5,7 bln jenów. To w przeliczeniu ok. 38 mld dolarów. Najbardziej ucierpiały branże wydawnicza (2,6 bln jenów) oraz wideo (2,3 bln jenów).
Warto wiedzieć
Maezawa i Brzoska kontra Meta
Od 2024 r. przed sądem okręgowym w Tokio toczy się inny proces związany z prawami do wizerunku i sporem z platformą społecznościową. Japoński miliarder Yusaku Maezawa – założyciel giganta odzieżowego ZOZO – wytoczył go koncernowi Meta i jego japońskiemu oddziałowi. Poszło o wielokrotne publikacje fałszywych reklam z jego wizerunkiem, zachęcających do oszukańczych inwestycji. Maezawa zarzuca firmie rażące zaniedbania w moderacji reklam i bezprawne czerpanie zysków z emisji materiałów naruszających jego dobra osobiste. Jak deklaruje, chodzi mu o ustalenie prawnego precedensu, zmuszenie Mety do transparentności i pomoc ofiarom wyłudzeń. Kluczowa jest tu odpowiedź na pytanie, czy bezczynność platform społecznościowych wobec oszukańczych reklam jest nielegalna w świetle japońskiego prawa.
W Polsce mniej więcej tak samo długo z deepfake’ami na platformach Mety walczy właściciel InPostu Rafał Brzoska. Także w tym wypadku oszuści, wykorzystując wizerunek znanego przedsiębiorcy w reklamach, wyłudzali pieniądze na fałszywe inwestycje.
W marcu warszawski sąd apelacyjny uznał, że Meta może odpowiadać za rozpowszechnianie takich reklam, bo przyjmuje je, sprawdza i targetuje, a w dodatku na nich zarabia. Komisja Europejska prowadzi już oficjalne i szeroko zakrojone postępowanie przeciwko amerykańskiemu koncernowi.
Co dalej z TikTokiem i resztą rynku
Tokijski wyrok w sprawie przeciwko TikTokowi może otworzyć drogę do kolejnych pozwów. Uzasadnienie wywołało ogromne poruszenie w branży technologicznej i artystycznej. Sam TikTok oświadczył, że przeanalizuje wyrok w sprawie wytoczonej przez Kenjiro Tsudę i podejmie decyzję o dalszych krokach. Firma zapewniła, że dba o równowagę między rozwojem swojej technologii a ochroną praw.
Okazję do zajęcia stanowiska wykorzystały związki zawodowe twórców. Yuko Sasaki z Japońskiej Unii Aktorów podkreśliła, że jakość głosu jest wynikiem trwającego latami rygorystycznego treningu i nauki rzemiosła. Japoński Związek Aktorów podziękował Tsudzie za odwagę i zapowiedział szczegółową analizę sądowego uzasadnienia. Już w 2024 r. aktorzy rozpoczęli kampanię przeciw nieautoryzowanemu używaniu AI, pod anglojęzycznym hasłem „No More”.
Analitycy podkreślają, że orzeczenie odpowiada na obawy twórców, ale istniejące prawo nadal nie chroni ich wystarczająco. Klon głosu nie jest uważany za kopię utworu, więc klasyczne prawo autorskie zawodzi.
Główne wnioski
- Orzeczenie sądu okręgowego w Tokio uznające, że ludzki głos jest elementem wizerunku i nie wolno go monetyzować bez zezwolenia jest przełomowe. Sąd nie przesądził jednak, czy TikTok naruszył prawo i jaki powinien być zakres odpowiedzialności platform społecznościowych za naruszenia.
- Wyrok daje twórcom oparcie dla przyszłych pozwów, ale pozostawia otwarte m.in. kwestie udowodnienia podobieństwa głosu i ochrony po śmierci. Oczekuje się, że orzeczenie wzmocni ochronę praw aktorów i innych wykonawców.
- Od 2024 r. w Japonii toczy się proces, który miliarder Yusaku Maezawa wytoczył koncernowi Meta za fałszywe reklamy naruszające jego wizerunek i zachęcające do oszukańczych inwestycji. Chodzi o ustalenie prawnego precedensu, zmuszenie Mety do transparentności i pomoc ofiarom wyłudzeń.
Napisaliśmy o tym, bo uznaliśmy to za ważne i ciekawe. Dla pełnej transparentności informujemy, że fundusz RiO, należący do Omeny Mensah i Rafała Brzoski, prezesa i akcjonariusza InPostu, jest inwestorem w XYZ.


