Wybory na Łotwie. Zdecydowana wygrana i silny mandat premiera Kulbergsa
Zjednoczona Lista premiera Andrisa Kulbergsa zdecydowanie wygrała wybory parlamentarne na Łotwie, zdobywając 35 proc. głosów i 42 mandaty w 100-osobowej Saeimie. Wynik daje urzędującemu premierowi dominującą pozycję w rozmowach o utworzeniu kolejnego rządu.

Po przeliczeniu 99,9 proc. głosów Zjednoczona Lista, czyli Apvienotais saraksts, jest zdecydowanie największą siłą polityczną na Łotwie. Według wyników wyborów ugrupowanie premiera Andrisa Kulbergsa uzyskało 35 proc. poparcia.
Przełoży się to na 42 miejsca w 100-osobowym łotewskim parlamencie. Zjednoczona Lista nie będzie więc mogła rządzić samodzielnie, ale do większości potrzebuje stosunkowo niewielkiego koalicjanta lub koalicjantów.
Najbardziej prawdopodobny wariant to kontynuacja współpracy z Sojuszem Narodowym i Nową Jednością. Ugrupowania te mają otrzymać odpowiednio 10 i siedem mandatów. Taki układ dysponowałby łącznie 59 głosami.
Czytaj również: Łotewskie linie airBaltic walczą o przetrwanie. Szansa dla LOT-u?
Kulbergs może próbować poszerzyć przyszłą koalicję, ale nie jest to konieczne do uzyskania stabilnej większości. Skala zwycięstwa sprawia, że to właśnie Zjednoczona Lista będzie miała decydujący wpływ zarówno na skład rządu, jak i jego program.
Zjednoczona Lista wygrywa niemal w całym kraju
Wynik pokazuje również dużą zmianę na politycznej mapie Łotwy. Zjednoczona Lista zdobyła najwięcej głosów w 36 z 42 łotewskich jednostek samorządowych.
Cztery lata wcześniej ugrupowanie, które powstało krótko przed wyborami w 2022 r., zajęło pierwsze miejsce jedynie w Lipawie i powiecie południowokurlandzkim. W tegorocznych wyborach zostało dominującą siłą niemal w całym kraju.
Wyjątkiem pozostaje południowo-wschodnia Łotwa, przede wszystkim Łatgalia. Jak zwraca uwagę Tomasz Zduńczyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Zjednoczona Lista nie zwyciężyła tylko w sześciu samorządach na wschodzie kraju: w powiatach rzeżyckim, krasławskim, lucyńskim i górnodźwińskim oraz w Rzeżycy i Dyneburgu.
We wszystkich tych miejscach pierwsze miejsce zajęła populistyczna partia Łotwa na Pierwszym Miejscu Ainarsa Šlesersa.
W części Łatgalii wynik Zjednoczonej Listy był jednak jeszcze słabszy. W powiatach lucyńskim i krasławskim ugrupowanie Kulbergsa znalazło się dopiero na trzecim miejscu, przegrywając także z Władzą Suwerenną. W Dyneburgu lepszy rezultat uzyskała również partia Za Stabilność, której lider przebywa na Białorusi.
Opozycja z silnym wynikiem partii Šlesersa
Drugą siłą w nowej Saeimie będzie Łotwa na Pierwszym Miejscu z 17 mandatami. Kolejnych 15 miejsc przypadnie Władzy Suwerennej/Nowym Łotyszom, a dziewięć – Postępowym.
Te trzy ugrupowania najprawdopodobniej znajdą się w opozycji.
Szczególnie widoczna jest zmiana w Łatgalii. W 2022 r. w części tamtejszych samorządów wygrywała partia Za Stabilność, która w tym roku nie weszła do parlamentu. Jeszcze wcześniej, w wyborach z 2018 r., w regionie dominowała Zgoda, reprezentująca dużą część rosyjskojęzycznego elektoratu.
Łotwa na Pierwszym Miejscu przejęła więc część obszarów, w których wcześniej najmocniejsze były ugrupowania odwołujące się do rosyjskojęzycznych wyborców lub politycznego protestu.
Teraz ruch należy do prezydenta
Zgodnie z łotewską procedurą kolejny krok należy do prezydenta Edgarsa Rinkēvičsa, który wskaże kandydata na premiera i powierzy mu misję utworzenia rządu.
W praktyce niemal przesądzone jest, że będzie nim Kulbergs. Kandydat na premiera otrzymuje zazwyczaj stosunkowo krótki czas na uzgodnienie koalicji, podział resortów oraz programu rządu.
Po zawarciu porozumienia koalicyjnego i przygotowaniu deklaracji rządowej nowy gabinet musi jeszcze uzyskać większość w głosowaniu w Saeimie.
W obecnym układzie rozmowy mogą przebiec szybciej niż zwykle. Zjednoczona Lista nie tylko zdecydowanie wygrała wybory, ale jej najbardziej naturalnymi partnerami są partie współpracujące z Kulbergsem także obecnie.
Kulbergs z najmocniejszą pozycją od lat
Kulbergs jest premierem od około pięciu miesięcy. Do wyborów wchodził więc jako urzędujący szef rządu, ale jednocześnie polityk, który nie zdążył jeszcze zbudować wieloletniego dorobku na tym stanowisku.
Wynik wyborów daje mu teraz znacznie silniejszy mandat. Przy 42 mandatach Zjednoczonej Listy trudno wyobrazić sobie powstanie rządu bez udziału ugrupowania premiera.
Nie oznacza to jednak, że następne cztery lata będą politycznie spokojne. Przyszły rząd będzie musiał mierzyć się m.in. z problemami airBaltic oraz kosztownym i opóźnionym projektem Rail Baltica.
Czytaj również: Budowa Rail Baltica się wlecze. Największymi maruderami są Łotysze
Nawet ewentualny upadek gabinetu nie oznaczałby automatycznie przedterminowych wyborów. W takim przypadku partie ponownie rozpoczęłyby negocjacje nad stworzeniem większości parlamentarnej. Przy obecnym układzie sił także w takim scenariuszu Zjednoczona Lista pozostałaby centralnym graczem łotewskiej polityki.
Źródło: LSM, XYZ
Autor: Michał Szcześniewski