Premier Hiszpanii ogłosił, że w kraju odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił, że 29 listopada w kraju odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne. Szef hiszpańskiego rządu zdecydował się na ogłoszenie wyborów po tym, jak jego gabinetowi nie udało się uzyskać w parlamencie poparcia dla reform z zakresu mieszkalnictwa.

Sanchez jest premierem Hiszpanii od 2018 r. W ostatnich wyborach, w 2023 r., Partia Socjalistyczna (PSOE), z której się wywodzi, zajęła drugie miejsce. Wybory zwyciężyła konserwatywna Partia Ludowa (PP), nie udało się jej jednak zbudować większości w parlamencie. Gabinet Sancheza utrzymał się u władzy po zawarciu porozumień z partiami lewicowymi i uzyskaniu poparcia ugrupowań katalońskich i baskijskich.
Terminowe zakończenie obecnej kadencji parlamentu Hiszpanii przypadałoby na lato 2027 r.
Premier Hiszpanii ogłasza przedterminowe wybory
W swoim przemówieniu Sanchez wskazał, że Hiszpania w ostatnich latach zmagała się z kilkoma kryzysami, w tym z trwającą wojną w Ukrainie i licznymi kryzysami na Bliskim Wschodzie. Stwierdził, że jego rząd odniósł kilka sukcesów, a Hiszpania stała się „światowym przykładem pokoju, feminizmu i dobrobytu” – relacjonuje BBC.
Premier Sanchez wskazał jednak, że istnieje potrzeba „odnowienia i poszerzenia poparcia społecznego” dla rządu, który potrzebuje go w celu przeprowadzenia reform i „przezwyciężenia oporu elit” – cytuje Sancheza BBC.
Kontekstem ogłoszenia przedterminowych wyborów przez Pedro Sancheza są m.in. masowe protesty w kraju dotyczące dostępności mieszkań, trwające od 23 września. Hiszpański rząd zaproponował w ubiegłym tygodniu pakiet rozwiązań, które miałyby pomóc w kryzysie mieszkaniowym. Propozycje mniejszościowego rządu Sancheza zostały jednak odrzucone w parlamencie.
Kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii. Trwają protesty po głośnej eksmisji
Protesty związane z mieszkalnictwem trwają w Hiszpanii od 23 września. Tego dnia odbyła się głośna transmisja eksmisji 87-letniej mieszkanki Madrytu Maricarmen Abascal. Kobieta zajmowała mieszkanie od 70 lat. Fundusz inwestycyjny, będący nowym właścicielem lokalu, miał wykorzystać lukę prawną i podwyższyć jej czynsz z ok. 500 do 1650 euro. To o ok. 300 euro więcej, niż wynosi jej emerytura.
Rząd Sancheza w reakcji na protesty zaproponował przepisy zwiększające prawa najemców i ograniczające ceny wynajmu. Przewidywały m.in. automatyczne dwuletnie przedłużenie umów najmu wygasających przed końcem 2028 r., z zamrożeniem stawek czynszu, zwiększenie ochrony przed eksmisjami osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej oraz ograniczenia zakupu mieszkań przez fundusze spekulacyjne.
Propozycje zostały odrzucone w parlamencie w piątek, 2 października. Mniejszościowa koalicja nie przekonała katalońskiej partii niepodległościowej Junts do wstrzymania się od głosu lub poparcia dekretów. Posłowie katalońskiej partii zagłosowali przeciwko wspólnie z opozycyjną Partią Ludową (PP) i skrajnie prawicową partią Vox.
Po tej decyzji parlamentu w wielu hiszpańskich miastach odbyły się wielotysięczne demonstracje. W samym Madrycie manifestowało co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób.
Według najnowszego, wrześniowego barometru publicznej pracowni Centrum Badań Socjologicznych 37,5 proc. Hiszpanów wskazuje kwestię mieszkalnictwa jako największy problem w kraju. Była to najczęściej wskazywana odpowiedź spośród listy kilkudziesięciu problemów. Ponad jedna czwarta (27 proc.) ankietowanych zadeklarowała, że problem dotyczy ich osobiście. Co piąty badany (21,6 proc.) uznał za największy problem kraju kryzys gospodarczy. Dla niespełna 20 proc. jest nim imigracja.
Źródło: PAP/XYZ. Tekst zaktualizowano.