Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Ataki w szkołach i chaos informacyjny. „Nie ufamy instytucjom, wierzymy w sfabrykowane treści”

Ostatnie dni przyniosły nie tylko medialne, często nieodpowiedzialne, nagłówki o nożownikach w szkołach. To także pogłoski o rzekomych kolejnych atakach i niesprawdzone informacje. Słowem: chaos. Zdaniem naszych rozmówców komunikacja o tak istotnych, a zarazem delikatnych zdarzeniach, pozostawia wiele do życzenia.

patrol policji
Ataki nożowników w szkole dały nam lekcję z komunikacji. Każde udostępnienie niesprawdzonej wiadomości jedynie wzmacnia lęk w społeczeństwie. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego po tragicznych wydarzeniach w szkołach tak łatwo rozprzestrzeniają się plotki, fałszywe alarmy i niesprawdzone informacje.
  2. Jak szkoły, służby, media i osoby publiczne powinny komunikować informacje o przemocy i potencjalnych zagrożeniach.
  3. Jak rodzice powinni reagować na niepokojące informacje i rozmawiać z dziećmi, by nie potęgować ich lęku.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W nocy z czwartku na piątek, który w mediach został już okrzyknięty „krwawym piątkiem”, wielu rodziców nie odkładało telefonów. Tematem numer jeden na klasowych czatach były screeny rozmów, w których uczniowie mieli zapowiadać kolejne ataki. Choć brak było dostatecznych dowodów na wiarygodność tych przekazów, to rodzice i tak zaczęli obawiać się o los dzieci, nie wysyłając ich kolejnego dnia do szkół.  Nasze rozmówczynie, ekspertki z zakresu komunikacji i bezpieczeństwa w sieci apelują: każde udostępnienie niesprawdzonej wiadomości jedynie wzmacnia lęk w społeczeństwie.

Jak mówić o nożownikach w szkole?

– Sytuacja jest bardzo skomplikowana, ponieważ mamy wydarzenia tragiczne, eskalujące emocje, strach i chaos komunikacyjny. Jeśli mówimy o procesie komunikacyjnym, to trzeba zwrócić uwagę na kilka elementów. Głównym i najmocniej wybrzmiewającym są treści, które powstaną po stronie mediów oraz na platformach społecznościowych – mówi prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Nasza rozmówczyni wskazuje, że w sieci w ostatnim czasie pojawiły się różne narracje o ataku nożowników. Były to zarówno komentarze profesjonalistów, którzy powinni działać w zgodzie z etyką zawodową, jak i internautów. A tu z zasadami nieco gorzej.

– To dość często osoby, które są rodzicami, opiekunami, bliskimi, więc tutaj dodatkowo włączą się emocje, szczególnie negatywne i krytyczne. Wobec takiej informacji jest to całkowicie zrozumiałe. W obecnej sytuacji geopolitycznej powinniśmy także przyglądać się, czy część komunikacji wokół wydarzeń tragicznych nie jest celowo podgrzewana przez podmioty, którym zależy na obniżaniu zaufania społecznego Polaków – przestrzega nasza rozmówczyni.

„Zamiast ufać instytucjom publicznym, zaufaliśmy sieci”

Martyna Różycka, kierowniczka działu Dyżurnet.pl w NASK, ocenia, że, wzmożona aktywność rodziców na czatach klasowych na wieść o atakach jest zrozumiałą, naturalną reakcją. Jak jednak dodaje, każdy przekaz może albo uspokoić, albo podsycać lęk.

– Nie mamy wyrobionych nawyków, jak postępować w takiej sytuacji. Jako jednostki społeczne mamy potrzebę dzielić się niepokojem. To naturalne, że sugerujemy się opinią innych rodziców. To, co dzieje się na grupach, może podbić nasze lęki lub nas uspokoić. Przesyłanie kolejnych screenów nie ma wartości informacyjnej. Jeśli mamy podejrzenie, że po sieci krążą groźby, lepiej zgłosić je odpowiednim służbom, aniżeli ludziom, którzy i tak nie mają możliwości reakcji. Jedyną ich reakcją jest podbicie lęku poprzez kolejne udostępnienia – wyjaśnia ekspertka.

Tu warto nadmienić, że niesprawdzone informacje udostępniali nie tylko internauci, na których zawodowo nie ciąży odpowiedzialność za słowo. To także, niestety – niektóre media, politycy czy osoby publiczne. Monika Kaczmarek-Śliwińska dodaje, że przywracanie zaufania społecznego do publicznych instytucji będzie wyzwaniem w najbliższym czasie.

– W sytuacji, gdy jako społeczności nie ufamy instytucjom publicznym, natomiast wierzymy w anonimowe lub sfabrykowane informacje w sieci, skuteczna komunikacja napotyka na istotne bariery – podsumowuje ekspertka.

Lekcja dla mediów

Chaos komunikacyjny po omawianych wydarzeniach w szkołach zwrócił uwagę także na podmioty, u których odpowiedzialność za słowo powinna być wpisana w etykę zawodową. Tu, z pewnością, zawiodły także media.

– Ostatnie, co media powinny robić, to żerowanie na emocjach. Przemilczenie tematu oczywiście też nie pomoże. Powinniśmy mówić o tym, co się stało, co zostało już zrobione, co – na podstawie wiarygodnych źródeł, np. kanałów policji, CBZC (Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości – red.) czy prokuratury – zostanie zrobione. Nie ma potrzeby, by media całodobowo wyświetlały tę informację na paskach. Najważniejsze jest jednak to, by podawać informację, gdzie szukać pomocy. Mamy telefony zaufania organizacji pozarządowych zarówno dla dzieci, jak i rodziców – wyjaśnia Martyna Różycka z NASK.

Nie ma potrzeby, by media całodobowo wyświetlały tę informację na paskach.

Zespół Dyżurnet.pl, który działa w NASK, opracował zasady odpowiedzialnego informowania o przemocy i zagrożeniach. Eksperci przekonują bowiem, że z każdym słowem powinna iść odpowiedzialność. Za informacjami ostatecznie stoją konkretne osoby: dzieci, ich rodziny, mieszkańcy. Nieodpowiednie słowa, zamiast uspokajać – pogłębiają niepokój. Zgodnie z rekomendacjami NASK przekazy nie powinny opierać się m.in. na:

  • Budowaniu rozpoznawalności sprawcy. Należy unikać eksponowania danych identyfikujących sprawcę, a raczej skupić się na faktach i działaniach służb.
  • Materiałach udostępnianych przez sprawców. Nie należy publikować nagrań przemocy, screenów z groźbą ataku etc.
  • Niezweryfikowanych „challenge’ach”.  Przed opisaniem internetowego wyzwania należy sprawdzić jego wiarygodność.
  • Planie działania sprawcy. Podawanie szczegółów ataku może stanowić scenariusz do naśladowania.
  • Łączeniu zdarzeń bez dowodów. Podobne ataki nie muszą mieć ze sobą nic wspólnego. To jedynie opieranie się na hipotezach i spekulacji.
  • Eskalowaniu poczucia zagrożenia.  Określenia tj. „fala ataków”, czy „niebezpieczna moda” sugerują scenariusz, w którym ataki będą miały charakter zmasowany. Zamiast predykcji, powinniśmy skupić się na faktach.
  • Drastycznych nagraniach i zdjęciach

Warto wiedzieć

Gdzie zgłaszać niepokojące treści?

Groźby i informacje o planowanych atakach należy zgłaszać Policji, a w sytuacji bezpośredniego zagrożenia dzwonić pod numer 112. Nielegalne i szkodliwe treści internetowe można zgłaszać do Dyżurnet.pl. Wsparcie psychologiczne: 116 111 – dla dzieci i młodzieży, 116sos.pl – dla dorosłych.

NASK

Nasz spokój to spokój dzieci

Jak zapewnić poczucie bezpieczeństwa dzieciom, jeśli sami dorośli wobec potencjalnego zagrożenia i na wieść o tragicznych wydarzeniach panikujemy? Jak przejść do porządku dziennego po otrzymaniu informacji o ataku w szkole i jak wówczas zachować spokój?

Psycholog Karolina Kurasz wyjaśnia, że chaos komunikacyjny jedynie potęguje niepewność. Aby jednak zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa, nie należy izolować go od informacji, czy bagatelizować sprawy.

Dzieci są naszymi obserwatorami i naśladowcami. Jeśli reagujemy paniką, to dziecko nie będzie spokojne. Dzieci od nas powinny się nauczyć, jak radzić sobie ze strachem.

– Unikanie tematu przy dzieciach nie jest żadną ochroną. Trzeba przede wszystkim rozmawiać. Warto zapytać dziecko o jego emocje i informacje, które do niego dotarły. Wtedy mamy okazję, by je zweryfikować i odpowiedzieć na reakcję dziecka. Nie uchronimy dzieci także wtedy, jeśli powiemy, że „nic się nie stało”. Nie bagatelizujmy problemu. Dzieci mają prawo mieć obawy, czuć się niepewnie. Naszą rolą jest jednak wyjaśnienie tego, co się stało, i zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa. Ważne jest to, jak mówimy o tym, co się wydarzyło. Dzieci są naszymi obserwatorami i naśladowcami. Jeśli reagujemy paniką, to dziecko nie będzie spokojne. Dzieci od nas powinny się nauczyć, jak radzić sobie ze strachem. Nasze napięcie przekłada się na spokój dziecka. Żyjemy w świecie, w którym wiele rzeczy nas zaskakuje, ale uczmy się to przyjmować odpowiedzialnie. Dzieci szybko się uczą i potrafią ze spokojem przyjąć fakt, że być może będą mijały patrol policji przed szkołą, szczególnie, jeśli będą wiedziały z jakiego powodu on tam jest – wyjaśnia ekspertka.

Edukacja na wielu poziomach potrzebna od zaraz

Jaką lekcję z ostatnich wydarzeń możemy wynieść jako dziennikarze, osoby publiczne, pracownicy oświaty, służby, internauci. Słowem: społeczeństwo?

– Edukacja, edukacja i raz jeszcze edukacja. Włączanie krytycznego myślenia, uczenie rozpoznawania dezinformacji (od przedszkola po najstarszych użytkowników mediów), uczenie zasad reagowania na treści w internecie czy szerzej w mediach. Bardzo ważne jest także edukowanie nie tylko o hejcie i innych formach agresji, w tym o jej sprawcach, lecz również uczenie świadków przemocy, jak można reagować i tym samym pomóc potencjalnej ofierze, jak również uprzedzić tragiczne wydarzenia. Wreszcie, wyciąganie konsekwencji oraz elementy edukacji prawnej i psychologicznej – podsumowuje prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska.

Zdaniem eksperta

„Pustka informacyjna nigdy nie trwa długo”

Moim zdaniem w komunikacji zawiodło kilka ogniw naraz i każde dołożyło coś innego. Przy obsłudze incydentów bezpieczeństwa mamy prostą zasadę – pustka informacyjna nigdy długo nie jest pusta. Jeśli przez kilka godzin nie odzywa się szkoła, gmina ani policja, odzywa się grupa rodziców na Messengerze. Plotki o „krwawym piątku” krążyły od czwartkowego popołudnia, a komunikat Komendy Głównej, że nic nie wskazuje na żaden challenge, pojawił się w piątek rano. W tym oknie urosła panika. W nagłówkach prasowych zamieniło się to w „to może być challenge”.

Szkoła nie musi wiedzieć wszystkiego, żeby się odezwać. Wystarczy krótka wiadomość w e-dzienniku według stałego schematu – co wiemy, czego nie wiemy, co robimy, co mogą zrobić rodzice i kiedy będzie następna informacja. Milczenie rodzice często odczytują jako ukrywanie czegoś. Radni i inne osoby publiczne mają szczególną odpowiedzialność w tym zakresie. Screen z czatu udostępniony przez kogoś ważnego (publicznego) wygląda na sprawdzoną informację, choć nikt tego nie sprawdził. Bywa też, że widać na nim imiona dzieci. Takie materiały powinny trafić do policji, nie na Facebooka.

Media wpadły w pułapkę powtarzania mitu w tytule, a może to specjalny clickbait.”Krwawy piątek?” ze znakiem zapytania działa tak samo jak bez niego. Lepiej zacząć od faktu, nazwać mit raz i od razu go zamknąć, a na koniec znów podać fakt i źródło. Druga sprawa to sprawcy. Imię, twarz, kamera na kasku, szczegóły ataku. To paliwo dla naśladowców. Widać to było w ciągu jednej nocy, kiedy kolejni nastolatkowie nagrywali własne „zapowiedzi”.

Kolejny wątek to zamykanie szkół. Kiedy gmina zamyka szkołę, bo była na niepotwierdzonej „liście”, daje znać, że plotka zadziałała i nagradza jej autora. W większości miast jednak zajęcia odbyły się normalnie, do szkół wpuszczano tylko uczniów i pracowników, przy budynkach stały patrole, a informacje szły przez e-dziennik razem z prośbą, żeby korzystać ze sprawdzonych źródeł. Spokojny, konkretny komunikat od instytucji, której ludzie ufają, działa lepiej niż każde dementi.

Główne wnioski

  1. Pustka informacyjna sprzyja panice i dezinformacji. Jeśli szkoła, samorząd czy policja nie przekazują szybko nawet podstawowych informacji, ich miejsce zajmują screeny z komunikatorów, plotki i anonimowe wpisy. Dlatego instytucje nie muszą od razu znać wszystkich szczegółów – powinny szybko powiedzieć, co wiadomo, czego jeszcze nie wiadomo, jakie działania podjęto i kiedy pojawi się kolejny komunikat.
  2. Rodzice, politycy, osoby publiczne i media, przekazując dalej niezweryfikowane „zapowiedzi ataków”, mogą nieświadomie zwiększać zasięg dezinformacji i poczucie zagrożenia. Szczególną odpowiedzialność mają media: określenia takie jak „krwawy piątek”, „fala ataków” czy sugestie o internetowym „challenge'u” mogą wzmacniać narrację, dla której nie ma wystarczających dowodów.
  3. Ostatnie wydarzenia pokazały społeczny brak nawyku weryfikowania informacji oraz osłabione zaufanie do instytucji. Potrzebna jest edukacja medialna obejmująca dzieci i dorosłych, ale też lepsza komunikacja szkół i służb. W przypadku dzieci kluczowe jest nie przemilczanie wydarzeń, lecz rozmowa dostosowana do ich wieku, weryfikowanie informacji i unikanie przenoszenia na nie paniki dorosłych.