Kategoria artykułu: Biznes

Prywatna koksownia kontra JSW. „Chcemy być zamknięci jako ostatni w Europie”

Koksownia Częstochowa Nowa walczy o rynek nie tylko z producentami azjatyckimi czy kolumbijskimi. – Największym konkurentem są nasze rodzime koksownie, szczególnie jeśli są patologicznie wspierane przez politykę – mówi wiceprezes spółki Marek Podstawa.

Koksownia Przyjaźń JSW w Dąbrowie Górniczej
Polska jest trzecim eksporterem koksu na świecie. Wyprzedzają nas Chiny i Indonezja. Fot. PAP/Andrzej Grygiel

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaka jest sytuacja na rynku koksu.
  2. Jak radzą sobie na polskim rynku prywatne koksownie.
  3. Jakie wsparcie dla przemysłu proponuje rząd.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Polscy producenci koksu – półproduktu z węgla koksowego, wykorzystywanego do produkcji stali – mierzą się z potężnym kryzysem. Przez lata nasz kraj był drugim eksporterem tego produktu na świecie. To się jednak zmieniło. Jak podaje Jastrzębska Spółka Węglowa, Polska spadła już na trzecie miejsce, a wyprzedziła nas Indonezja. Kraj ten intensywnie korzysta z chińskich technologii i kapitału. W konsekwencji eksport koksu z Indonezji niemal dorównał już wielkością eksportowi z Chin, które zajmują czołowe miejsce. Polskie koksownie tracą konkurencyjność m.in. przez brak taniego surowca, drogą energię oraz obciążania fiskalne i środowiskowe.

W tarapatach znalazły się koksownie JSW. Należąca do kontrolowanej przez państwo grupy JSW spółka JSW Koks zanotowała w 2024 r. 2 mld zł straty, a w 2025 r. 1,9 mld zł straty netto.

– Obecnie JSW Koks to bardziej spalarnia pieniędzy, a nie fabryka koksu – mówi nasze źródło zbliżone do węglowej spółki.

O przetrwanie walczy też kilka prywatnych koksowni.

– Jak na trudne otoczenie dla przemysłu ciężkiego w Europie wciąż żyjemy. I to jest dobra wiadomość. W porównaniu do innych koksowni radzimy sobie całkiem nieźle – informuje Marek Podstawa, wiceprezes i dyrektor handlowy Koksowni Częstochowa Nowa.

Wsparcie dla JSW

JSW realizuje program naprawczy, który zakłada m.in. pozyskiwanie przedpłat od klientów, sprzedaż wybranych aktywów, ograniczenie inwestycji i odroczenie płatności wobec ZUS. Ważnym elementem planu są też pieniądze pozyskiwane od państwa na świadczenia dla odchodzących pracowników i pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu.

– Wiemy, które obszary wymagają zmian i jakie działania należy podjąć. Teraz najważniejsza jest konsekwentna realizacja przyjętego programu. Celem jest zbudowanie JSW i całej grupy kapitałowej, które będą mogły stabilnie funkcjonować na wymagającym i zmiennym rynku węgla koksowego i koksu. Skala wyzwań jest duża, ale brak działania oznaczałby jeszcze większe ryzyko dla przyszłości spółki i miejsc pracy – podkreśla Tomasz Gawlik, zastępca prezesa JSW ds. rozwoju.

Spółka nie ujawnia, czy ma w planach sprzedaż biznesu koksowego ani czy jest w stanie utrzymać działanie wszystkich swoich koksowni.

Prywatne koksownie walczą o przetrwanie

Na polskim rynku działa też kilka prywatnych zakładów, w tym należąca do giganta stalowego ArcelorMittal koksownia w Zdzieszowicach, Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze, Koksownia Częstochowa Nowa i Koksownia Bytom. O ile ArcelorMittal dostarcza produkty do swoich hut w Europie, to pozostałe muszą walczyć o klientów na rynku, a ta walka nie jest łatwa. Branża szacuje, że w 2025 r. globalne zużycie koksu wyniosło ponad 700 mln ton, z czego koks handlowy (produkowany przez koksownie niezintegrowane z hutami) wyniósł zaledwie 27 mln ton. Firmy, zamiast o rozwoju, myślą raczej o utrzymaniu się na powierzchni.

– Na razie nie ma co myśleć o rozwoju przemysłu koksowniczego. Trzeba się raczej skupić na zachowaniu tego, co z tego przemysłu pozostało. Do tego potrzebna będzie przede wszystkim jasna strategia – ile tego przemysłu ma pozostać i które zakłady są dla Europy krytyczne. Musi też nastąpić zdrowa konsolidacja tego, co pozostało, aby dobrze koordynować uzasadnione inwestycje, redukować koszty jednostkowe i abyśmy nie dobijali się nawzajem. Bo dzisiaj nie tylko konkurujemy z producentami azjatyckimi czy kolumbijskimi. Największym konkurentem są nasze rodzime koksownie, szczególnie jeśli są patologicznie wspierane przez politykę. Jak prywatne firmy mają konkurować z kontrolowanymi przez państwo zakładami, w których nikt nie dba o wynik i które są zwalniane z płacenia np. składek ZUS? – pyta Marek Podstawa, wiceszef Koksowni Częstochowa Nowa z grupy Zarmen.

Dostosowanie do trudnych warunków

Menedżer podkreśla jednocześnie, że na tle branży częstochowski zakład radzi sobie nieźle. Decyduje o tym m.in. technika produkcji, która umożliwia wykorzystanie także tańszych węgli. Zakład elastycznie odpowiada też na potrzeby rynku, wytwarzając różne odmiany koksu do różnych grup odbiorców.

– Jesteśmy też, jak na europejskie warunki, bardzo efektywni kosztowo i wydajni. Mamy stosunkowo niewielką załogę. Zarząd jest tylko dwuosobowy, nie ma rady nadzorczej. Jest jeden właściciel, przez co też proces decyzyjny jest bardzo szybki i nie ma rozmycia odpowiedzialności – tłumaczy Marek Podstawa.

Dla porównania JSW ma sześciu członków zarządu i dziesięciu członków rady nadzorczej.

Na plus działa też stosunkowo niedługi staż pracy instalacji w Częstochowie. Najstarsza bateria koksownicza spółki ma 15 lat, a najmłodsza pięć lat.

– Jeśli chodzi o przyszłość, to patrząc na zmiany w europejskim przemyśle polegające na likwidacji wszystkiego, co wiąże się z paliwami kopalnymi, chcemy być na tyle konkurencyjni, abyśmy byli ostatnią koksownią zamykaną w Europie – kwituje wiceprezes Koksowni Częstochowa Nowa.

Lista bolączek i odpowiedź rządu

Branża podkreśla, że wojna na Bliskim Wschodzie zmieniła sytuację na rynku. Koszty transportu koksu z Azji poszybowały w górę, a jego czas znacząco się wydłużył. To wpłynęło na wzrost lokalnego popytu na europejski koks. Podniosły się też ceny koksu, które są lepsze niż w pierwszej połowie roku.

Główne problemy polskich producentów pozostają jednak nierozwiązane. A wśród nich firmy wymieniają m.in. drogi węgiel koksowy w porównaniu z Chinami oraz wysokie koszty fiskalne, socjalne i środowiskowe, których nie ma w krajach azjatyckich czy w Kolumbii. Branża podkreśla, że Europa nie chroni wystarczająco swojego przemysłu. Europejskie firmy nie mogą co prawda sprowadzać węgla koksowego z Rosji, ale koks wyprodukowany w Chinach z taniego rosyjskiego węgla już tak.

Szczególnie bolesne dla polskiego przemysłu są koszty emisji CO2 i wysokie ceny energii. Polski rząd przekonuje, że pracuje nad rozwiązaniami, które mają odciążyć spółki.

– Silny przemysł stanowi fundament naszego bezpieczeństwa i naszej konkurencyjności. Jednocześnie wiemy, z jakimi wyzwaniami mierzą się polskie branże energochłonne ze względu na ceny energii. Dlatego Polska to jeden z największych placów transformacji w Europie. Budujemy farmy wiatrowe na morzu i elektrownię jądrową, inwestujemy w rozwój sieci energetycznej. Jednak nie jesteśmy w stanie nadgonić szybko wielu lat zapóźnień. Dlatego dzisiaj potrzebna jest zdecydowana pomoc dla sektorów, które są najmocniej dotknięte wysokimi cenami energii – powiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podczas ostatniego spotkania z przedsiębiorcami zrzeszonymi w organizacji Pracodawcy RP.

Wsparcie dla przemysłu

Rada Ministrów przyjęła niedawno projekt ustawy, który przewiduje wsparcie dla branż energochłonnych. Uprawnione firmy będą mogły otrzymać dopłatę do ceny energii nawet przez trzy lata. Jednocześnie będą zobowiązane do inwestowania w zieloną transformację, czyli m.in. w odnawialne źródła energii, magazyny energii, poprawę efektywności energetycznej i elektryfikację. Program zostanie sfinansowany m.in. dzięki wpływom z czasowego podwyższenia podatku CIT dla największych firm z wybranych segmentów sektora energetycznego i paliwowego.

Nad projektem pracuje już Sejm. Koszty wsparcia rząd szacuje na niemal 5 mld zł.

– Wszyscy chcielibyśmy większego wsparcia, ale udało nam się zaplanować niemal 5 mld zł i jest to duży krok naprzód. Wkrótce w Warszawie spotkamy się z grupą państw, które mają wyższy niż unijna średnia udział przemysłu w tworzeniu PKB. Będziemy dyskutować o kolejnych krokach, które możemy podjąć na rzecz wzmocnienia europejskiej gospodarki – zapowiedział Andrzej Domański.

Główne wnioski

  1. Polska spadła na trzecie miejsce na liście największych eksporterów koksu na świecie – podała Jastrzębska Spółka Węglowa. Wyprzedziła nas Indonezja, która intensywnie korzysta z chińskich technologii i kapitału. Na pierwszym miejscu niezmiennie utrzymują się Chiny. Polskie koksownie tracą konkurencyjność m.in. przez brak taniego surowca, drogą energię oraz obciążania fiskalne i środowiskowe.
  2. W poważnych tarapatach znalazły się koksownie JSW. Źródła zbliżone do spółki opisują, że należący do jastrzębskiej grupy JSW Koks przypomina dziś bardziej spalarnię pieniędzy niż fabrykę koksu. Ale kłopoty mają też prywatne koksownie, których jest w Polsce zaledwie kilka. Firmy przekonują, że są bardziej efektywne niż państwowe zakłady, ale trudno im konkurować z koksowniami wspieranymi przez państwo. Nie składają jednak broni. – Chcemy być na tyle konkurencyjni, abyśmy byli ostatnią koksownią zamykaną w Europie – podkreśla Marek Podstawa, wiceprezes Koksowni Częstochowa Nowa.
  3. Polski rząd z kolei zapowiada program wsparcia dla przemysłu energochłonnego. Projekt ustawy już trafił do Sejmu. Na dopłaty do cen energii popłynie niemal 5 mld zł. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że wkrótce rozmawiać będzie w Warszawie z przedstawicielami innych europejskich państw. – Będziemy dyskutować o kolejnych krokach, które możemy podjąć na rzecz wzmocnienia europejskiej gospodarki – zapowiedział minister.