Od siatkówki do consultingu. Kamil Sołoducha mówi firmom, kogo przenieść na inną pozycję
Siatkarskie Euro wygrała Polska, ale sensacją byli brązowi medaliści z Finlandii. W tej reprezentacji od lat pracuje Kamil Sołoducha, siatkarski statystyk. Jak się okazało – również biznesowy konsultant. – Dzięki siatkówce sporo wiem o konfliktach międzyludzkich – mówi.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Kamil Sołoducha trafił do świata siatkówki.
- Jakie role, oprócz analizowania zagrań i schematów rywali, pełnił Kamil Sołoducha w siatkarskich drużynach.
- Jak dużą rolę odgrywa w siatkówce statystyka.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
W siatkówce zakochał się późno – bo w wieku 16 lat – ale mocno. Nic dziwnego – w Olsztynie, rodzinnym mieście Kamila Sołoduchy, grali wtedy m.in. Paweł Zagumny i Paweł Papke.
– Siatkarzem już nie mogłem zostać, ale po studiach informatycznych mogłem szukać pracy w siatkarskich zespołach trenerskich. Rosła już świadomość tego, jak ważna jest w tym sporcie analiza danych – mówi Kamil Sołoducha.
Zaczął oczywiście w Olsztynie, szybko dołączył też do sztabu reprezentacji Polski, następnie zgłosiła się Finlandia – w 2012 r. Jest w Polsce szerzej znany właśnie ze względu na tę ostatnią współpracę, bo też Finowie zadziwili we wrześniu siatkarski świat, pokonując w ćwierćfinale Euro Włochów. W półfinale przegrali z Francją, w meczu o brąz pokonali Słoweńców.
– Pracowałem też w Zaksie Kędzierzyn-Koźle, z którą zdobywałem mistrzostwo Polski. Była też m.in. Resovia, a także japoński klub Tokyo Great Bears. Z Finami pracowałem od 2012 do 2018 r., wróciłem w 2024 r. – mówi Kamil Sołoducha.

Statystyka i… „biały wywiad”
W reprezentacji Finlandii zajmuje się ściśle analizami statystycznymi, w innych drużynach często jego rola była szersza. Można o niej powiedzieć krótko: „biały wywiad”. Analizowanie, czy dany siatkarz będzie pasował do zespołu, czy nie popsuje atmosfery, czy uszanuje zwyczaje. Analiza na podstawie jego mediów społecznościowych czy rozmów z ludźmi, którzy z nim pracowali. I właśnie ze względu na inne zadania, które otrzymywał, Kamil Sołoducha pomyślał o wejściu do świata biznesu.
– Było to ok. 12 miesięcy temu, sam pomysł zrodził się w głowie mojej żony zajmującej się biznesem. Wiedziała, że relacje międzyludzkie i funkcjonowanie zespołów w siatkówce bardzo mnie interesują. Powiedziała, że zarzewia konfliktu dostrzegam szybciej niż inni, podobnie jak remedium. Oferuję więc w biznesie usługi z zakresu consultingu, pomagam diagnozować i rozwiązywać problemy międzyludzkie w firmach lub działach korporacji. Wiadomo, że nawet jeden kiepsko pasujący element może bardzo wpływać na wyniki. Nie tylko w zespole siatkarskim – opowiada Kamil Sołoducha.
Zapytany o to, czy po prostu doradza, kogo zwolnić, Kamil Sołoducha przyznaje, że zdarzyło mu się już udzielić takiej rady.
– Chociaż znacznie częściej chodzi o przeniesienie do innego zespołu lub na inne stanowisko. Nie ma w tym nic dziwnego – często ktoś znakomity w jednej roli będzie gorszy np. w zarządzaniu ludźmi. Lata w siatkówce dały mi dużą wiedzę na ten temat, bo w sporcie często wiele spraw widać ostrzej i szybciej. No i wyzwania są na porządku dziennym – tłumaczy Kamil Sołoducha.
Gdy mówi o różnicach między sportem a biznesem, odpowiada krótko, że w sporcie nie da się zamieść spraw pod dywan – bardzo szybko następuje weryfikacja… W świecie biznesu przychodzi ona nieco później, ale również jest widoczna. Dział, który osiągał bardzo dobre wyniki, zaczyna w kolejnym kwartale notować duże spadki itp.
Statystyka poprawia siatkówkę
Pracy analityka siatkarskiego Kamil Sołoducha nie porzuca, choć przez nią nie potrafi już patrzeć na mecze okiem kibica. Zamiast emocji jest chłodna analiza – dlaczego dana akcja przebiegła w taki, a nie inny sposób.
– W siatkówce odpowiednia baza danych może nam powiedzieć bardzo dużo o drużynie przeciwnej. Boisko jest dość spore, ale nawet w przypadku najlepszych graczy możemy wskazać znacznie mniejsze obszary, w które oni uderzają. Każdy siatkarz ma takie miejsca, jest to związane z tym, w jaki sposób uczył się siatkówki, a nawet z jego budową ciała.
Ma swoje miejsca, w które najczęściej zagrywa lub uderza. Zachowania drużyn też układają się w pewne schematy, nawet ze względu na sympatie wewnątrz zespołu… Wiadomo, że po dobrym przyjęciu rozgrywający drużyny przeciwnej ma cztery lub pięć opcji w ataku. My potrafimy to zawęzić do dwóch opcji – na podstawie analizy danych. Jasne, że nie działa to w stu procentach, ale wyniki na poziomie 70 lub 80 proc. są już satysfakcjonujące – tłumaczy Kamil Sołoducha.
Analizuje rywali, ale też siatkarzy swojej drużyny – by dawać im sygnał, że stają się zbyt czytelni dla przeciwników.
– Przeciwnicy też mają swoich analityków. Wiedzą, czy nasz środkowy lepiej porusza się w lewo, czy w prawo. Sprawdzają, gdzie blokuje skuteczniej. Będą to wykorzystywać, więc my musimy zadbać o to, by nasz siatkarz poprawił mankamenty. Statystyka naprawdę podniosła poziom naszej dyscypliny, najlepsi siatkarze stają się niezwykle wszechstronni – kończy Kamil Sołoducha.
Główne wnioski
- Analitycy danych odgrywają w zespołach siatkarskich bardzo ważną rolę. Kamil Sołoducha podaje przykład: „Po dobrym przyjęciu rozgrywający drużyny przeciwnej ma cztery lub pięć opcji do wyboru. Statystycy dzięki analizie danych potrafią jego wybór zawęzić do dwóch opcji”. A to już znacznie ułatwia przygotowanie obrony.
- Kamil Sołoducha pracował w klubach polskich i zagranicznych, obecnie jest najbardziej znany z roli, jaką odgrywa w reprezentacji Finlandii. Na wrześniowych mistrzostwach Europy Finowie zajęli trzecie miejsce.
- Od około roku Kamil Sołoducha próbuje wykorzystać w biznesie doświadczenie, które nabył, pracując z drużynami siatkarskimi. Nie chodzi jednak o pracę statystyka, lecz człowieka, który potrafi wychwytywać zarzewia konfliktów międzyludzkich lub też takie konflikty rozwiązywać. Doradza firmom, w jaki sposób poprawiać współpracę w zespole lub zespołach. Mówi, że siatkówka dała mu wielką szkołę w tej dziedzinie.

