Politechnika Lubelska otwiera centrum dla przemysłu. Firmy mogą testować roboty i AI
– To ma być miejsce, w którym nasze roboty przemysłowe, sztuczna inteligencja, automatyka czy druk 3D będą działać na potrzeby przemysłu – mówi prof. Dariusz Czerwieński, prorektor Politechniki Lubelskiej. Z infrastruktury i wiedzy naukowców mogą korzystać firmy z całego kraju i z zagranicy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki będzie zakres technicznych możliwości nowego centrum przemysłowego Politechniki Lubelskiej.
- Jak wyższa uczelnia chce powiększać obszar współpracy z biznesem.
- Co firma może osiągnąć dzięki kooperacji z politechniką.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Dziś w Lublinie na politechnice startuje Wschodnie Centrum Nauki i Robotyki. Projekt za 11,5 mln zł ma znacząco zwiększyć możliwości współpracy biznesu z lubelskimi naukowcami.
– To ma być miejsce, w którym nasze roboty przemysłowe, sztuczna inteligencja, automatyka czy druk 3D będą działać na potrzeby przemysłu – mówi prof. Dariusz Czerwieński, prorektor Politechniki Lubelskiej, odpowiedzialny za rozwój centrum.
Centrum ma mieć trzy równoległe funkcje: naukową, dydaktyczną oraz – z punktu widzenia gospodarki najważniejszą – właśnie współpracę z przemysłem. Firmy z Lubelszczyzny skarżą się na brak pewnych kompetencji, bez których nie są w stanie testować nowych rozwiązań.
Centrum zaczyna działać dziś, ale wciąż się rozbudowuje. Część wyposażenia będzie jeszcze uzupełniana.
– Zakupy sprzętu mają się zakończyć w połowie 2027 roku. Obecnie działa już zaplecze m.in. w robotyce, automatyce przemysłowej, automatyzacji procesów, pneumatyce i wizji maszynowej. Później rozwiniemy jeszcze robotykę mobilną i sektor cyberbezpieczeństwa – wylicza Dariusz Czerwieński.
Łącznie ma to być kilkadziesiąt zaawansowanych urządzeń.
Problem z firmy, rozwiązanie z politechniki
Profesor zwraca uwagę, że wiele firm produkcyjnych nie ma własnych zespołów badawczo-rozwojowych albo nie dysponuje specjalistyczną aparaturą potrzebną do przeprowadzenia eksperymentów.
Temu właśnie ma służyć sprzęt, który teraz kupiła uczelnia. Prof. Dariusz Czerwieński wymienia m.in. roboty KUKA i FANUC i sterowniki Siemens.
– Nasze centrum może pełnić rolę zewnętrznego zaplecza R&D: wykonać badania, zweryfikować pomysł i sprawdzić, czy rozwiązanie zadziała w warunkach zbliżonych do przemysłowych. Firma będzie mogła przyjść do centrum i sprawdzić np., jak mogłaby działać nowa automatyka linii produkcyjnej, zanim poniesie koszty inwestycji we własnym zakładzie – mówi prof. Dariusz Czerwieński.
Biznes powiedział, czego potrzebuje
Pomysł nie powstał przy biurku teoretyków. Jak tłumaczy profesor, przy planowaniu zakupów uczelnia konsultowała potrzeby przedsiębiorstw produkcyjnych z regionu – współpracuje m.in. z organizacją skupiającą ponad 40 lokalnych firm.
Teraz firmy mają z tego korzystać przy poszukiwaniu najlepszych dla siebie rozwiązań. Firma przynosi problem, a naukowcy nie tylko wykonują test, lecz mogą zaproponować inną technologię lub zmodyfikować pierwotną koncepcję.
Drugim problemem są kadry.
– Brakuje pracowników dobrze zaznajomionych z programowaniem sterowników przemysłowych, automatyką przemysłową i z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi. W naszym centrum będziemy też rozwijać umiejętności tych pracowników, których przemysł potrzebuje – mówi prorektor Politechniki Lubelskiej.
Technologie nowe i własne
Prof. Dariusz Czerwieński podkreśla, że politechnika jest otwarta nie tylko na współpracę przy już istniejących technologiach, ale chętnie zaangażuje się też w ich kreowanie.
– Chcemy, żeby przemysł przychodził nie tylko testować, ale także po nowe pomysły – mówi prorektor Politechniki Lubelskiej.
Firmy niechętnie ryzykują, stawiając na całkowitą nowość. Ale doświadczenia politechniki mogą ograniczyć ryzyka biznesowe, gdy firma stawia na nowe technologie.
– Często występujemy w roli konsorcjanta projektu przemysłowego. I bardzo często mówimy: to się nie sprawdzi, bo wcześniej coś przebadaliśmy i to można zrobić inaczej. Tak buduje się obszar do współpracy – mówi profesor.
Jako przykład pokazuje projekty realizowane wspólnie z Grupą Maspex.
– Nasi naukowcy zasugerowali Lubelli, jednej ze spółek z grupy, w jaki sposób efektywnie zmienić zarządzanie produkcją wskazanego obszaru, aby zwiększyć efektywność energetyczną. Teraz realizujemy następny projekt, tym razem z Tymbarkiem – opowiada Dariusz Czerwieński.
Jego zdaniem, właśnie takie projekty pokazują, jak może wyglądać relacja uczelni z przedsiębiorstwem, w której korzystają obie strony.
Wyjść poza strefę komfortu
Profesor przyznaje jednak, że problemem pozostaje dotarcie z taką ofertą do firm. Wiele kontaktów rozwija się wciąż dzięki rekomendacjom.
– Często wiedza o rozwiązaniach, które można osiągnąć, współpracując z uczelnią taka jak nasza, rozchodzi się pocztą pantoflową. Jeżeli w jednej firmie zadziała sensowne rozwiązanie, to inne mówią, że też by tak chciały – mówi Dariusz Czerwieński.
Politechnika nie zamierza ograniczać działania centrum do przedsiębiorstw z Lubelszczyzny. Czerwieński potwierdza, że ma ono być dostępne dla firm z innych województw, a także spoza Polski. Wskazuje m.in. na kontakty swoich naukowców w Japonii i Niemczech, udział pracowników w międzynarodowych wydarzeniach gospodarczych oraz misjach ekonomicznych. Przedstawiciele uczelni uczestniczyli m.in. w rozmowach gospodarczych z partnerami z Emiratów Arabskich. Zdaniem Dariusza Czerwieńskiego zagraniczne firmy podczas takich spotkań pytają przede wszystkim o gotowe rozwiązania i technologie, które można zastosować w biznesie.
Problemem polskich uczelni od lat pozostaje dotarcie z ofertą do biznesu i pokazanie jej przez pryzmat konkretnych korzyści: oszczędności kosztów, energii, zwiększenia wydajności, ograniczenia liczby błędów, automatyzacji pracy czy poprawy bezpieczeństwa. Z drugiej strony, biznes w Polsce też bardzo rzadko skłania się do zlecania kreowania całkowicie nowych rozwiązań właśnie ekspertom na uczelniach.
Od niedawna próbuje to zmieniać międzynarodowe konsorcjum, w którym pierwsze skrzypce grają Polacy. Projekt polega na tym, by namawiać wielkie korporacje biznesowe do zlecania naukowcom przygotowania konkretnych technologii lub usług.
Pozornie proste zadanie wciąż natrafia na bariery – mentalne, organizacyjne, biurokratyczne czy finansowe. Lubelskie centrum robotyki może stać się kolejnym narzędziem do przełamania impasu.
Główne wnioski
- Wschodnie Centrum Nauki i Robotyki na Politechnice Lubelskiej ma łączyć naukę, dydaktykę i współpracę z przemysłem. Firmy będą mogły testować tam automatykę, robotykę, AI i rozwiązania w obszarze cyberbezpieczeństwa, zanim zdecydują się na wdrożenie jakiegoś rozwiązania.
- Uczelnia chce być dla firm partnerem biznesowym. Politechnika ma pomagać w rozwijaniu nowych technologii, szkoleniu pracowników i wspólnym pozyskiwaniu grantów. Przykładem projektów zrealizowanych z korzyścią dla obu stron są innowacje dla spółek z Grupy Maspex.
- Centrum ma być otwarte dla firm z całej Polski i z zagranicy. Politechnika deklaruje, że chce wykorzystać swoje kompetencje i kontakty międzynarodowe, by przyciągać firmy szukające gotowych rozwiązań, zaplecza badawczego i partnera do wdrożeń.
