Inwestor o małym rozumku. Trzy książki z dzieciństwa, które drożeją na aukcjach
Niech żyje nam! Kto? Kubuś Puchatek skończył właśnie 100 lat. To doskonała okazja, żeby sprawdzić, ile można zarobić, odnajdując w szafie pierwsze wydania znanych bajek. Pod lupę trafią: Puchatek, Mały Książę i słynny okularnik z Hogwartu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaką wartość na rynku kolekcjonerskim mają wczesne wydania popularnych bajek.
- Co decyduje o wartości takich książek.
- Czy Kubuś Puchatek pokonał Harry'ego Pottera.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Pewnego razu Królik zapytał Puchatka, czy do chleba woli miód, czy może marmoladę. Miś, rzecz jasna, odpowiedział, że jedno i drugie, niemniej prędko się zreflektował, że naraża go ta łapczywość na wizerunek „żarłoka”. Pospiesznie więc dodał: „Ale po co jeszcze chleb, Króliku? Nie rób sobie kłopotu”.
Czy ktoś wątpił, że nawet bajki dla dzieci dotyczą kłopotliwej natury dorosłych? Co więcej, to właśnie te „starszaki” windują obecnie ich ceny na kolekcjonerskich aukcjach. Jak dowodzą najnowsze notowania, nostalgia za czasami, w których jadło się drugie śniadanie z marmoladą, stanowić może napęd dla bibliofilskiego rynku. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wysoce przewidywalne – Kubuś Puchatek czy Mały Książę to w końcu bohaterowie przedwojenni, co naturalnie podnosi wartość każdego pierwszego wydania. Ale co z Harrym Potterem? Czytelnik o większym rozumku, który odłożyłby książkę na półkę w latach 90., nawet jej nie przekartkowawszy, zyskałby na tym, choć minęło niecałe 30 lat. W grudniu ubiegłego roku jeden z takich egzemplarzy trafił na londyńską aukcję, a jego równowartość przekroczyła 1,3 mln zł. Aż chciałoby się zapytać, czy w przebiegu tej aukcji nie maczała czasem palców Pchła Szachrajka…
Zanim westchniemy na widok książkowych rekordów z kraju i zza oceanu, warto rozwiać najpowszechniejsze wątpliwości. Choć zalegające w antykwariatach góry pożółkłych książek rzadko kiedy warte są majątek, na rynek bibliofilski składa się w rzeczywistości wiele cenowych segmentów. W ubiegłym roku na polskich aukcjach wylicytowano – jak wynika z danych platformy OneBid – blisko 51 tys. pozycji z tej kategorii. Aż 44 proc. wszystkich sprzedanych książek, czasopism i dokumentów kolekcjonerzy wycenili poniżej 100 zł. Za 6 proc. zapłacono jednak cztero-, a nawet pięciocyfrowe kwoty. Zakup najcenniejszych starodruków, podobnie jak twórczości osławionych narodowych wieszczów, wiąże się nawet z wydatkiem ponad 100 tys. zł. A jak w tym zestawieniu plasują się wspomniane książki dla najmłodszych?
Baśń o stopach zwrotu
Zalicza się je przeważnie do potężnego segmentu literatury XX-wiecznej. Najwyższe notowania w tym dziale dochodzić mogą do kilku, a nierzadko i kilkunastu tysięcy złotych, jednak najciekawszy ze wszystkiego wydaje się właśnie ten nasz ujmujący sentymentalizm. Z inwestycyjnego punktu widzenia, dobrze byłoby mieć na półce łaciński mszał czy kronikę narodowych dziejów o wartości nowego volvo. Z drugiej strony, być może to właśnie przed rzadkimi wydawnictwami z XX wieku rozpościera się klarowniejsza perspektywa cenowego wzrostu? Trudno ocenić to jednoznacznie, choć w kontekście inwestycyjnych kalkulacji ponownie nasuwa się życiowa prawda rodem ze Stumilowego Lasu. Im bardziej bowiem Puchatek zaglądał do domu Prosiaczka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

Kubuś Stulatek
Pierwszy raz perypetie Kubusia Puchatka wydane zostały w książkowej formie w październiku 1926 r. Na polskie wydanie czekać trzeba było jednak do roku 1938, kiedy to powieść ukazała się w przekładzie Ireny Tuwim. Nic nie szkodzi – akurat na światowe stulecie przypadło w Polsce kilka intrygujących notowań. W maju tego roku przedwojenny egzemplarz „Chatki Puchatka” osiągnął wartość 7,7 tys. zł, natomiast za dwutomowy komplet wraz z „Kubusiem Puchatkiem” zapłacono aż 19,8 tys. zł. Wczesne wydania powojenne wyceniane bywają tymczasem na kilkaset złotych.
Poszerzając ujęcie o aukcje zagraniczne, warto przy tym dodać, że Puchatkowi przypadł w udziale niekwestionowany historyczny rekord w dziedzinie książkowej ilustracji. Za najdroższą pozycję tej kategorii uznaje się sprzedaną za 430 tys. funtów (2,2 mln zł) ręcznie zarysowaną mapę Stumilowego Lasu. Co znaczące, notowanie z 2018 r. pobiło dotychczasowy rekord, który ustanowiła ilustracja warta 314,5 tys. funtów (1,6 mln zł). Ona również przedstawiała znajomo wyglądającą gromadkę – Puchatka, Prosiaczka i Krzysia pochłoniętych grą w tzw. „misie-patysie”.
Inwestycyjny Książę
Czy to jeszcze „Mały Książę”, czy już trochę „Książę”, którego napisał Machiavelli? Trudno zaprzeczyć, że międzynarodowy rynek najsilniej poszukiwanych dziecięcych książek bywa niekiedy bezwzględny. Przed dwoma laty na targach sztuki w Abu Dhabi zaprezentowany został jeden z trzech znanych maszynopisów utworu, który wyceniono na równowartość niecałych 5 mln zł. Eksperci zaznaczali przy tym, że cenne okazały się zarówno ręcznie naniesione korekty autora, jak i zarysowujące się na okładkach ślady gaszonych przez niego papierosów. Rarytas muzealnej jakości.
Rodzime pierwsze wydania „Małego Księcia” datowane są na 1947 r. i osiągają na aukcjach stabilne wartości ok. 7-9 tys. zł. Choć polski przekład był jednym z pierwszych w historii, sam autor w dniu jego publikacji już nie żył. W niewiele ponad rok od wydania książki w Nowym Jorku bojowy samolot, który pilotował Antoine de Saint-Exupéry, został zestrzelony w okolicach Marsylii i zatonął w morzu. Co ciekawe, w 2012 r. media obiegła wiadomość o odnalezieniu nieznanych dotąd stron rękopisu opowieści o Małym Księciu. Miał to być opis spotkania bohatera z mieszkańcem Ziemi. Ten jednak nie miał za bardzo czasu na rozmowy z Małym Księciem, dlatego że bez pamięci zaprzątnięty był poszukiwaniem sześcioliterowego słowa na literę g. Jak twierdzą badacze, szukał francuskiego wyrazu „guerre”, czyli po polsku „wojna”.

Czarodziej z lat 90.
O ile sława Kłapouchego, Prosiaczka czy galaktycznego podróżnika tęskniącego do róży rozciąga się na kilka pokoleń odbiorców, rekordowe stawki notowane bywają również za pozycje pozostające głównie domeną milenialsów.
Kilka dni temu amerykański dom aukcyjny Heritage poinformował o notowaniu rzędu blisko 400 tys. dolarów (1,6 mln zł) za pierwsze wydanie najwcześniejszej powieści o Harrym Potterze („Harry Potter i Kamień Filozoficzny”). W grudniu poprzedniego roku na innej aukcji padło niewiele mniej, bo 254 tys. funtów (1,3 mln zł). W czerwcu bieżącego roku Rare Book Auctions zakomunikował natomiast, że wartość 17 tys. funtów (88 tys. zł) ustanowiła rekordową cenę za tę samą książkę, choć nie w twardej, tylko miękkiej okładce. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” autorstwa J.K. Rowling to bezsprzecznie dobro mogące budzić apetyt spekulantów. Zachowane w nienagannym stanie egzemplarze pierwszego wydania uchodzą dziś za rzadkość, głównie dlatego że nikt nie przewidywał, jak wysoką rangę zdobędzie ta pozycja w kulturze popularnej.
Abrakadabra, drożej!
Książka „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” po raz pierwszy ukazała się na księgarskich półkach w połowie 1997 r. Gdyby ktoś nie przypominał sobie okładki z zagubionym czarodziejem na peronie numer 9 i 3/4, rynek aukcyjny również może odświeżyć mu pamięć. W 2024 r. projekt okładkowej ilustracji autorstwa Thomasa Taylora osiągnął wartość 1,92 mln dolarów (7,5 mln zł). A na jakim poziomie plasują się notowania polskich przekładów? Z tym trzeba będzie być może poczekać, choć obietnice, że i rodzime wydania zaczną drożeć na aukcjach, to trochę wróżbiarstwo.
Na razie wyceniane na kilkadziesiąt złotych egzemplarze brytyjskiego bestsellera dają się prześcignąć m.in. utworom Jana Brzechwy. Odnotowana w maju transakcja na blisko 1,8 tys. zł dowiodła, że mocniejszy w czarowaniu kolekcjonerów okazał się, póki co nie Harry Potter, tylko Pan Kleks.
Główne wnioski
- Sentyment do bohaterów z dzieciństwa – takich jak Kubuś Puchatek, Mały Książę czy Harry Potter – sprawia, że rzadkie wydania książek dla najmłodszych, ich unikalne maszynopisy czy oryginalne ilustracje osiągają na aukcjach wysokie ceny.
- Rynek antykwaryczny jest silnie zróżnicowany pod kątem budżetowym. Choć blisko połowa pozycji (44 proc.) sprzedawana jest na polskich aukcjach poniżej 100 zł, to cenne starodruki, pierwsze przedwojenne wydania oraz unikalne dzieła narodowych wieszczów regularnie osiągają wysokie kwoty.
- Wysoka wartość kolekcjonerska nie dotyczy wyłącznie wiekowych klasyków. Pierwsze wydania relatywnie nowych książek z lat 90., których sukcesu popkulturowego nikt wcześniej nie przewidział (jak „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”), osiągają dziś na światowych giełdach ceny przekraczające 1,5 mln zł, stanowiąc atrakcyjny obiekt dla inwestorów i spekulantów.

