Kategorie artykułu: Biznes Newsy

LOT tnie zimową siatkę połączeń. „To jedyne, co mógł teraz zrobić”

Polskie Linie Lotnicze LOT ograniczą liczbę rejsów w sezonie zimowym. Przewoźnik zawiesi część tras i zmniejszy częstotliwość lotów na innych kierunkach, m.in. z powodu wysokich cen paliwa. – Rok 2027 może być bardzo trudny – przewiduje ekspert.

Samoloty Embraer 190 w barwach LOT-u na płycie lotniska
Podwyżki cen paliw nastąpiły na przełomie lutego i marca, po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Fot. Piotr Bożyk

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego LOT zdecydował się zawiesić część połączeń w sezonie zimowym.
  2. Jak gwałtowny wzrost cen paliwa wpływa na rentowność linii lotniczych.
  3. Dlaczego ograniczanie siatki połączeń jest szczególnie ryzykowne dla przewoźników sieciowy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Polskie Linie Lotnicze LOT zawieszą część połączeń w zimowym rozkładzie lotów. W ramach korekty siatki przewoźnik zrezygnuje m.in. z obsługi trasy Warszawa–Bolonia oraz połączeń z Krakowa do Madrytu, Rzymu i Barcelony. Na pozostałych kierunkach część rejsów będzie realizowana z mniejszą częstotliwością.

Jak wyjaśnia narodowy przewoźnik, przy planowaniu rozkładu uwzględniono szereg czynników wpływających na rentowność poszczególnych tras.

– To decyzja biznesowa, którą podjęliśmy na podstawie analizy całej siatki połączeń. LOT działa w strukturze hubowej [model działania linii lotniczej, w którym większość połączeń skupia się wokół jednego głównego lotniska – tzw. hubu, czyli portu przesiadkowego – red.]., więc nasza siatka jest systemem naczyń połączonych. Siatka zimowa zazwyczaj jest mniejsza niż letnia, do tego doszły punktowe anulacje – wyjaśniał w rozmowie z XYZ Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT.

Kluczowym czynnikiem są jednak wysokie ceny paliwa lotniczego. Gwałtowne podwyżki rozpoczęły się na przełomie lutego i marca, po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Doprowadziło to do ograniczenia ruchu przez cieśninę Ormuz – strategiczny szlak transportowy, którym przed wybuchem konfliktu przepływało około 20 proc. ropy zużywanej na świecie oraz ponad 20 proc. LNG będącego przedmiotem międzynarodowego handlu.

Jeszcze w lutym paliwo stanowiło około jednej czwartej kosztów operacyjnych linii lotniczych. Obecnie jego udział w wydatkach niektórych przewoźników znacznie wzrósł. W przypadku LOT-u szacowano go na około 40 proc. Według danych Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) ceny paliwa lotniczego na świecie są obecnie znacznie wyższe niż przed rokiem.

Eksperci: Racjonalna decyzja, jedyna decyzja

Dr inż. Tomasz Balcerzak, prodziekan ds. kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Uczelni Techniczno-Handlowej, uważa, że cięcia są efektem optymalizacji siatki połączeń. Decyzję przewoźnika ocenia jako „racjonalną”.

– Wysokie ceny paliwa skłaniają przewoźnika do rezygnacji z tras, które obecnie nie są rentowne i w dającej się przewidzieć przyszłości również nie mają szans na osiągnięcie rentowności. Jeśli ceny paliwa utrzymają się na obecnym, wysokim poziomie, takie połączenia trudno będzie uzasadnić ekonomicznie – komentuje naukowiec w rozmowie z XYZ.

Jak dodaje, być może LOT początkowo zakładał bardziej optymistyczny scenariusz, w którym nierentowne dziś trasy zaczęłyby przynosić zyski, a ceny paliwa lotniczego spadłyby.

Sytuacja na rynku pozostaje jednak trudna. Paliwo lotnicze jest obecnie znacznie droższe niż rok wcześniej, a jego ceny charakteryzują się dużą zmiennością. Dla przewoźników to poważne obciążenie.

– Możliwości przerzucenia rosnących kosztów paliwa na pasażerów są ograniczone, szczególnie zimą, gdy popyt w Europie sezonowo spada. Cięcia siatki połączeń to tak naprawdę jedyne, co linie mogą teraz robić, ale wymaga to ostrożności. Zbyt daleko idące cięcia w przypadku linii hubowej mogą spowodować spiralę spadających przychodów, z uwagi na zmniejszenie możliwości przesiadkowych w hubie – komentuje ekspert lotniczy Dominik Sipiński.

Zwraca uwagę, że wyniki finansowe PLL LOT z ostatnich lat zapewniają mu pewien bufor bezpieczeństwa. Jednak im dłużej utrzymują się wysokie ceny paliwa, tym trudniejsza staje się sytuacja przewoźników – nie tylko naszego LOT.

– Rok 2027 może być bardzo trudny. Nawet linie obecnie mające paliwo z tańszych kontraktów hedgingowych (np. Ryanair) zaczną podnosić ceny, a to z kolei doprowadzi do osłabienia całego rynku – podsumowuje Dominik Sipiński.

LOT zakończył 2025 r. zyskiem, jednak wyraźnie niższym niż w 2024 r. Narodowy przewoźnik osiągnął w 2025 r. 10,21 mld zł przychodów, o około 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wypracował 346,2 mln zł zysku netto, czyli niemal o połowę mniej niż w roku poprzednim, kiedy zarobił 664,5 mln zł. Spadł również zysk operacyjny, który zmniejszył się z 781,7 mln zł do 422 mln zł.

LOT też zabezpiecza ceny paliwa

Linie lotnicze mogą jednak ograniczać ryzyko wzrostu cen paliwa, stosując tzw. hedging. Polega on m.in. na zawieraniu z wyprzedzeniem kontraktów finansowych, które pozwalają zabezpieczyć cenę paliwa na określony okres w przyszłości. Dzięki temu przewoźnicy mogą ograniczyć wpływ gwałtownych podwyżek cen na swoje koszty. W zamian rezygnują jednak z części korzyści, jakie mogłyby osiągnąć w przypadku spadku cen paliwa.

O takiej praktyce informował m.in. Ryanair, który podkreślał, że zabezpieczył znaczną część przyszłych zakupów paliwa po korzystniejszych cenach. Stosuje ją także LOT, jednak skala jego zabezpieczeń nie jest tak dobrze znana jak w przypadku irlandzkiego przewoźnika.

Dr Tomasz Balcerzak podejrzewa, że LOT jest ostrożny w stosowaniu hedgingu ze względu na złe doświadczenia z przeszłości. W 2008 r. niekorzystne rozliczenie kontraktów zabezpieczających ceny paliwa przyczyniło się do poważnych strat finansowych przewoźnika. Grupa LOT zakończyła wówczas rok ze stratą netto przekraczającą 700 mln zł, której znaczna część wynikała właśnie z transakcji hedgingowych.

Główne wnioski

  1. Wysokie ceny paliwa zmuszają LOT do ograniczania zimowej siatki połączeń. Udział paliwa w kosztach przewoźnika wzrósł do około 40 proc. Ponieważ możliwości podnoszenia cen biletów są ograniczone, linie szukają oszczędności m.in. przez zawieszanie mniej rentownych tras i zmniejszanie częstotliwości rejsów.
  2. Ograniczanie liczby lotów może być szczególnie ryzykowne dla przewoźników hubowych, takich jak LOT. Linia obsługuje nie tylko pasażerów podróżujących bezpośrednio, lecz także osoby przesiadające się w Warszawie na kolejne rejsy. Zbyt duże cięcia mogą ograniczyć atrakcyjność siatki połączeń, zmniejszyć liczbę dostępnych przesiadek i w konsekwencji prowadzić do dalszego spadku przychodów.
  3. Rok 2027 może przynieść kolejne podwyżki cen biletów. Nawet przewoźnicy, którzy wcześniej zabezpieczyli się przed wzrostem cen paliwa, mogą odczuć skutki wygaśnięcia korzystnych kontraktów i zostać zmuszeni do podwyżek. LOT ma pewien bufor bezpieczeństwa dzięki wcześniejszym dobrym wynikom finansowym, ale utrzymywanie się wysokich cen paliwa przez dłuższy czas będzie coraz większym obciążeniem dla przewoźnika.