Twórca Runmageddonu ma alternatywę dla Hyroxa. Polak chce stworzyć globalną markę
Milion uczestników i zawody na Stadionie Narodowym to część celów, które przyświecają założycielowi Fitness IQ. Chce wykorzystać światowy boom na wyścigi fitness i renomę Polski, by stworzyć tzw. love brand. Stawia na „normalsów” z siłowni, którzy nie lubią biegać.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób Jarosław Bieniecki chce wykorzystać fenomen Hyroxa i zbudować dla niego alternatywę.
- Na czym opiera przewagi Fitness IQ i do kogo chce trafić z tym projektem.
- Jakie cele sobie stawia i w jaki sposób zamierza je osiągnąć.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Niemiecki Hyrox, zawody łączące bieg i ćwiczenia siłowe, szturmuje świat – w tym Polskę. W niespełna dekadę stał się biznesem wartym ok. 600 mln euro (ok. 2,6 mld zł). W tym roku ma przekroczyć 200 mln euro przychodów i osiągnąć kilkudziesięciomilionowy zysk.
Rękawicę rzuca mu Jarosław Bieniecki, twórca m.in. Runmageddonu – największego w kraju biegu z przeszkodami. Zawody Fitness IQ stworzył z myślą o ćwiczących na siłowni, którzy nie przepadają za bieganiem. I ma globalne ambicje. Podkreśla świetną renomę Polski na świecie pod względem postępu gospodarczego, czystości miast, bezpieczeństwa i wielu innych kwestii.
– Kompleksy wobec Europy Zachodniej, częściowo uzasadnione jeszcze kilkadziesiąt lat temu, powinniśmy już zdecydowanie odstawić na bok. A mimo to nadal nie stworzyliśmy globalnego „love brandu” pokroju Apple, Harley czy – w fitnessie – Hyroxa. Chcę go zbudować, a potem z jego pomocą promować na świecie inne polskie marki. Polacy zbudowali światowej klasy producentów odżywek, żywności funkcjonalnej czy kateringu dietetycznego. Część z nich próbuje już sił za granicą. Pora zrobić to na jeszcze większą skalę – zapowiada Jarosław Bieniecki, założyciel Runmageddonu i prezes Fitness IQ.
Fitness IQ, czyli „Hyrox bez biegania”
Przedsiębiorca przekazał w tym roku – po 12 latach – bieżące zarządzanie firmą. Prezesem został Milivoj Puškar z jasnym celem: 100 mln zł przychodów (ponaddwukrotnie więcej) przy 20-procentowej rentowności w 2028 r. Po przejęciu steru stwierdził, że przydałby się halowy format zawodów.
Jarosław Bieniecki wymyślił dwa koncepty. Do jednego – halowej wersji Runmageddonu – może jeszcze wróci. Natomiast drugi to właśnie Fitness IQ, czyli – w dużym uproszczeniu – „Hyrox bez biegania”.
– Wiem doskonale, że mnóstwo osób regularnie ćwiczących na siłowni i gotowych startować w zawodach po prostu nie lubi biegać. Dlatego oferujemy im alternatywę lepiej skrojoną pod ich oczekiwania. Jak dotąd powstało na świecie kilka istotnych formatów w segmencie fitness racing. Jednak prawie nikt nie może oderwać się od schematu Hyroxa, czyli ciągłego przenikania intensywnych ćwiczeń i biegu. My to zrobiliśmy – mówi Jarosław Bieniecki.
Warto wiedzieć
Przedsiębiorca głodny sukcesu
Pierwszą dekadę zawodowej kariery Jarosław Bieniecki spędził w korporacjach, m.in. w Orange, Enerdze oraz McKinsey & Company. Przyznaje, że wchodząc do biznesu, spodziewał się osiągnięcia porównywalnej z obecną skali.
– Nawet rozpisałem sobie na początku podobne liczby w Excelu. Choć wiadomo, że arkusz przyjmie wszystko. Miałem obawy, czy będę w stanie pociągnąć taki biznes. Ale gdy sprawdziłem początki kariery i wykształcenie wielu z najbogatszych Polaków, zrozumiałem, że to nie święci garnki lepią – mówi Jarosław Bieniecki, założyciel Runmageddonu i prezes Fitness IQ.
Zaznacza, że jeszcze nic wybitnego nie osiągnął i nie czuje się żadnym wielkim biznesmenem. W ubiegłym roku dołączył do społeczności The Company, gdzie większość zarządza firmami powyżej 100 mln zł przychodów.
– Dla mnie robią dość duży biznes, ale przecież są malutcy w porównaniu do najbogatszych Polaków. A ci ostatni pozostają płotkami w oceanie globalnego biznesu. Znam swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym i jednocześnie wiem, że wartości człowieka nie mierzy się skalą obrotów ani zysku – podsumowuje przedsiębiorca.
Mocne strony globalnego rywala
Pomysłodawca Fitness IQ wskazuje kilka obszarów, w których bierze przykład z Hyroxa. Przede wszystkim niemiecki konkurent stwarza wrażenie dużego wydarzenia sportowego.
– Amatorzy zyskują dostęp do niemal igrzyskowej otoczki i są w stanie adekwatnie za to płacić. Kolejna kwestia to budowa międzynarodowej społeczności i promowanie turystyki sportowej. Bardzo ważna jest też globalna standaryzacja – mogę weryfikować progres swojego wyniku i porównywać go z uczestnikami z całego świata. Istotne dla sukcesu jest też promowanie się przez „normalsów”. Hyrox nie buduje rozpoznawalności na celebrytach, tylko na „zwykłych” ludziach z siłowni – wylicza Jarosław Bieniecki.
Jako wyróżnik Fitness IQ wskazuje ograniczenie się do jednego, kilometrowego biegu. Tłumaczy, że mnóstwo osób nie osiągnie dobrego wyniku w Hyroxie, bo bieganie jest ich słabą stroną.
– Chciałbym więc, żeby za kilka lat startujący w zawodach fitness dzielili się na „biegaczy” startujących w Hyroxie i osoby wybierające Fitness IQ. Zarówno w Biegu Rzeźnika, jak i w Runmageddonie chciałem stworzyć coś ciekawego. Teraz mam ten sam cel – mówi Jarosław Bieniecki.
Wskaźnik formy wśród kluczowych przewag
Za drugą przewagę swojego konceptu Jarosław Bieniecki uznaje sprowadzenie fizycznej formy do jednego wskaźnika. To tożsamy z nazwą zawodów fitness IQ.
– Pół żartem pół serio, jeśli za kilka lat ludzie będą podawali go w opisie na Tinderze, osiągniemy cel. Nieprzypadkowo nawiązujemy do testu IQ, choć w obszarze fizycznym wynik jest mniej kontrowersyjny – unikamy podziału inteligencji na różne rodzajem trudne do wyrażenia jedną liczbą. My mierzymy siłę, wytrzymałość i dynamikę w 15 konkurencjach – 14 stacji [m.in. wskoki na skrzynie, ergometr wioślarski, wyciskanie sztangi – red.] i 1 km biegu na koniec – wyjaśnia Jarosław Bieniecki.
Na każdej uczestnik zdobywa punkty. 100 to wynik „przyzwoity dla zdrowego, młodego człowieka”, a 200 – wybitny w danej konkurencji. Co istotne, gradacja nie jest liniowa. Krzywa wspina się stromo do 100 punktów, a potem się „wypłaszcza”.
– Relatywnie łatwo będzie zdobyć 100-110 punktów, ale już 130-140 będzie dostępne tylko dla tytanów formy. Finalny wynik uwzględnia średnią ze wszystkich konkurencji. Będziemy go podawać też w wersji skorygowanej o wiek – każdy rok powyżej 35 lat to dodatkowe punkty. Jako 46-latek otrzymuję więc 11-punktową „premię” – mówi przedsiębiorca.
Mierzenie progresu na wielu polach
Jako trzeci kluczowy element, który ma przesądzić o popularności Fitness IQ, jego twórca wskazuje precyzyjne opomiarowanie każdej stacji. To ułatwia nie tylko pracę nad progresem, ale też porównywanie.
– Może się okazać, że z tym czy innym zawodowym sportowcem przegrałem w ogólnej klasyfikacji, ale jestem od niego lepszy w konkretnych konkurencjach. To powód do satysfakcji i dodatkowy zastrzyk motywacji. Niemniej najważniejszym punktem odniesienia będzie własny wynik z przeszłości. Powinno to spowodować, że ludzie będą chcieli startować ponownie i się poprawić – twierdzi Jarosław Bieniecki.
Uzyskiwany wskaźnik ma być też cennym sygnałem dla trenerów personalnych. Progres podopiecznego oznacza wykonanie dobrej roboty. Wprowadzenie autorskich planów przygotowawczych i wielostopniowa certyfikacja trenerów pod kątem Fitness IQ jest dla firmy jednym z kierunków rozwoju. Pod kątem Hyroxa siłownie już przygotowują nie tylko infrastrukturę, ale też grupowe zajęcia.
Miniwywiad
Jak Fitness IQ może powtórzyć sukces Hyroxa
XYZ: Z czego wynika globalny fenomen Hyroxa?
Małgorzata Burdziełowska, dyrektor operacyjna Fit Style: Przede wszystkim z tego, że jego twórcy doskonale zrozumieli zmieniające się potrzeby osób aktywnych fizycznie. Dziś coraz więcej ludzi nie chce już wyłącznie trenować, poprawiać sylwetki czy zwiększać obciążeń. Chcą mieć konkretny cel, mierzyć postępy, porównywać wyniki i przede wszystkim czuć się częścią większej społeczności.
Hyrox połączył kilka niezwykle istotnych elementów: prosty i powtarzalny format rywalizacji, mierzalność wyników, dostępność dla szerokiej grupy osób oraz emocje charakterystyczne dla dużych wydarzeń sportowych. Co ważne, stworzył również nową motywację do regularnego korzystania z klubów fitness. Trening przestał być celem samym w sobie, a stał się przygotowaniem do konkretnego wyzwania.
Jak w ten schemat wpisuje się Fitness IQ?
Fitness IQ ma szansę wykorzystać podobny mechanizm, ale dotrzeć do nieco innej grupy odbiorców. W Polsce mamy ogromną społeczność osób regularnie trenujących siłowo, które niekoniecznie identyfikują się z bieganiem czy sportami wytrzymałościowymi. Tymczasem również one chcą sprawdzać swoje możliwości, rywalizować i otrzymywać obiektywną informację o poziomie sprawności.
Bardzo interesujący jest wielowymiarowy pomiar formy, obejmujący siłę, dynamikę i wytrzymałość. Dzięki temu uczestnik nie otrzymuje wyłącznie miejsca w klasyfikacji, ale również konkretną informację o swoich mocnych stronach i obszarach wymagających poprawy. To może być znakomity punkt wyjścia do wyznaczania kolejnych celów treningowych.
I przepis na sukces?
Nie zakładałabym, że Fitness IQ osiągnie go z automatu. Hyrox ma już rozpoznawalną markę i społeczność, które nowy gracz dopiero musi zbudować.
Największym wyzwaniem będzie nie tyle zainteresowanie pierwszym wydarzeniem, ile stworzenie potrzeby regularnego powracania do rywalizacji. Uczestnik musi mieć poczucie, że osiągnięty wynik jest tylko początkiem drogi. A za kilka miesięcy sprawdzi się ponownie i zobaczy postęp.
Z czym jeszcze Fitness IQ musi się zmierzyć?
Drugim istotnym elementem będzie współpraca z klubami fitness i trenerami personalnymi. To właśnie oni mogą stać się naturalnymi ambasadorami tego formatu. Jeżeli Fitness IQ zostanie włączony w codzienny proces treningowy, a kluby zaczną organizować przygotowania, wewnętrzne wyzwania czy rankingi, wydarzenie ma szansę wyjść poza model jednorazowych zawodów. Stać się elementem kultury treningowej.
Ważna będzie również dostępność. Rywalizacja musi być atrakcyjna nie tylko dla najbardziej zaawansowanych, ale także dla osób trenujących regularnie, które jednak nigdy nie uczestniczyły w zawodach. Jasne zasady, odpowiednio dobrane kategorie, sprawiedliwy system punktowania oraz pozytywne doświadczenie pierwszego startu będą miały kluczowe znaczenie.
Co finalnie może przesądzić o być albo nie być nowego projektu fitnessowego?
Z perspektywy ponad 25 lat w tej branży uważam, że największy potencjał mają dziś koncepcje, które potrafią zamienić regularną aktywność fizyczną w długofalowe zaangażowanie emocjonalne. Ludzie nie przywiązują się wyłącznie do treningu. Przywiązują się do celów, osiągnięć, społeczności i poczucia przynależności.
Dlatego potencjał Fitness IQ oceniam pozytywnie, szczególnie w Polsce. Niemniej jego ostateczny sukces będzie zależał od tego, czy organizatorzy stworzą nie tylko atrakcyjne zawody, lecz cały ekosystem.
Wysyp imprez dla biegaczy, nieliczne dla ludzi z siłowni
Jarosław Bieniecki jest przekonany o dużym głodzie tego rodzaju wydarzeń. Zaznacza, że w samej Polsce po kilka milionów osób biega lub chodzi na siłownię – tylko w części te grupy się przenikają. Mamy w kraju ok. 3 tys. imprez dla biegaczy i ledwie kilka dla ludzi z klubów fitness. A ci drudzy bez wątpienia też są skłonni do rywalizacji.
– Niemal każdy sport ma co najmniej amatorskie zawody – biegi, pływanie, rower, a nawet brydż czy szachy. Fitness do niedawna nie miał, a przecież połowa osób deklarujących aktywność sportową ćwiczy na siłowni. Ta szansa biznesowa była dostępna dla każdego od dekad, ale nikt po nią nie sięgnął – mówi Jarosław Bieniecki.
Zrobił to dopiero Hyrox. Rynek wymaga jednak kilku globalnych graczy, by odpowiednio się rozwinąć. Fitness IQ chce być jednym z nich.
– Mamy amunicję, by skutecznie rywalizować z Hyroxem. Dla nas sky is the limit. Hyrox chce przekroczyć 1 mln uczestników w bieżącym sezonie. Kilka lat wytężonej pracy i taki poziom – w pozytywnym scenariuszu – będzie osiągalny również dla nas – uważa przedsiębiorca.
Zawody dostępne dla każdego
Z lipcowej, testowej edycji Fitness IQ jego twórca jest zadowolony. Wystartowało w niej niecałe 100 osób. Organizator podkreśla, że opinie były entuzjastyczne i obyło się bez kontuzji.
– Wiele osób przestrzegało mnie, że uczestnicy nie będą podchodzić racjonalnie do dobrania ciężaru. W listopadowych zawodach w Ptak Warsaw Expo spodziewamy się już kilkuset uczestników. To dla nas „edycja zero”, w której potwierdzimy ostateczny format. W ciągu kilku lat chcemy być gotowi do organizacji Fitness IQ na Stadionie Narodowym w Warszawie – mówi Jarosław Bieniecki.
Ucieszyła go obecność osób, które nie trenują intensywnie. To dla niego dowód na stworzenie wydarzenia dostępnego także dla „normalsów”.
– Przygotowane przez nas ćwiczenia jest w stanie wykonać każdy początkujący klubowicz. Celowo zrezygnowaliśmy m.in. z podciągania. Chcę stworzyć zawody dostępne zarówno dla mojego 75-letniego ojca, jak i 18-letniego syna – podkreśla Jarosław Bieniecki.
Kilka edycji w przyszłym roku
Plan Fitness IQ na 2027 r. to minimum cztery edycje w Polsce i jedna pilotażowa za granicą. Mierzy on w kilkanaście tysięcy uczestników. Wydarzenie będzie drogie w organizacji, przynajmniej na początku.
– W Runmageddonie mamy 150-200 osób do obsługi na miejscu. W Fitness IQ będziemy docelowo potrzebować ok. 500 samych sędziów na 14 torach, uwzględniając potrzeby zmian. Planujemy, choć w części zastąpić ich narzędziami AI, ale jeszcze na to za wcześnie. Mimo to jesteśmy 20-30 proc. tańsi od Hyroxa. Zakres cen to 300-400 zł, w zależności od kategorii i terminu wykupu startu – mówi Jarosław Bieniecki.
Zaznacza, że Hyrox ok. 70 proc. przychodów uzyskuje z biletów i dodatkowych usług, a po 10 proc. zapewniają mu merch (produkty sygnowane marką), sponsorzy oraz licencje od siłowni. Fitness IQ dąży do podobnej struktury, niemniej na początku spodziewa się większego udziału sponsorów.
Zdaniem eksperta
Fitness IQ nie jest kopią Hyroxa – to atut i problem
Efekt widać w liczbach: 14 tys. startujących w Warszawie w kwietniu, dwa razy więcej niż rok wcześniej, 8,8 tys. w Gdańsku dwa tygodnie temu. A globalnie ponad 1,5 mln uczestników w minionym sezonie.
Fitness IQ nie jest kopią Hyroxa. To jednocześnie jego atut i problem. Czternaście stacji po 4 minuty, przerwy, sędzia, karta wyników w trzech obszarach – to test sprawności, nie wyścig. W odróżnieniu od Hyroxa daje diagnostykę, ale nie zapewnia mety, czasu i emocji, dla których ludzie płacą 350 zł i ciągną ze sobą kibiców. Ponadto pierwsza edycja odbywa się w hali targowej, z biletem łączonym z wejściem na targi. Na dziś to atrakcja targowa, nie samodzielny event.
Rynek na tego typu wydarzenia jest. W polskich klubach ćwiczą miliony osób, a Hyrox dowiódł, że kilkanaście tysięcy z nich zapłaci za weekend rywalizacji. Jednak teza o „ćwiczących, którzy nie lubią biegać” jest słaba. Hyrox już ich w dużej części zagospodarował. A ktoś, kto nie startuje, bo nie lubi biegać, nie zapłaci też za test z sędzią.
Realnie widzę Fitness IQ w skali kilkuset do niskich tysięcy uczestników rocznie, najlepiej jako produkt pomiarowy w sieciach klubów. Scenariusz „drugiego Hyroxa” bez wyścigu i bez ekosystemu klubowego uważam za bardzo mało prawdopodobny.
Najtrudniejsze będą trzy rzeczy. Po pierwsze, dać ludziom powód do powrotu – poprawa wyniku na karcie działa w aplikacji za darmo. Po drugie, wejść do grafików klubów jako standard pomiaru, bo to jedyne źródło skali. Po trzecie, logistyka. Sędziowanie 14 różnych stacji z pomiarem ciężaru, wysokości i metrów przy tysiącach uczestników zabija przepustowość i marżę.
Szanuję Jarka Bienieckiego za odwagę. Potrafi budować marki eventowe od zera. Ale w obecnym kształcie Fitness IQ konkuruje nie z Hyroxem, tylko z brakiem potrzeby. Żeby zdobyć uznanie tysięcy osób, musi albo stać się wyścigiem, albo standardem pomiaru w klubach. Próba zrobienia obu naraz na targach to porwanie się z motyką na słońce.
Globalne ambicje ze wsparciem inwestorów
By stworzyć w 2014 r. Runmageddon, Jarosław Bieniecki sprzedał za ok. 100 tys. zł kawalerkę po babci i przekonał dwójkę inwestorów. W 2026 r. grupa obejmująca także sklep internetowy, 16 siłowni RMG Gym i półkolonie w kilkunastu miastach ma zwiększyć przychody o 5-10 proc. do ok. 43 mln zł. We wszystkich formułach Runmageddonu wystąpiło ok. 100 tys. uczestników wobec ok. 80 tys. w 2025 r., a w całej historii – ponad 500 tys.
– Z Fitness IQ startuję z zupełnie innego poziomu pod względem finansowania, doświadczenia i sieci kontaktów. Mam blisko siebie ludzi gotowych inwestować spore pieniądze w ciekawe projekty i pierwsze sukcesy za sobą, które mnie uwiarygadniają. 20 lat temu współtworzyłem Półmaraton Warszawski, później Bieg Rzeźnika, od ponad dekady rozwijam Runmageddon, a od kilku lat sieć siłowni RMG Gym. Wszystkie inicjatywy mają się dobrze – mówi Jarosław Bieniecki.
Zapewnia, że ma podstawy do stworzenia projektu na światową skalę. Jest po słowie z kilkoma inwestorami i sponsorami stojącymi za ogólnopolskimi firmami z obszaru napojów oraz suplementów diety.
– Liczę na ich wsparcie komunikacyjne i finansowe. Grupa zwiększyła przychody od 6 mln zł w pandemii COVID-19 do ponad 40 mln zł w 2025 r. Dynamiczny rozwój okupujemy ciągłymi inwestycjami. Dlatego potrzebuję zewnętrznego wsparcia do zrealizowania przyjętych ambicji – mówi twórca Fitness IQ.
Kilka milionów złotych na start
Jarosław Bieniecki podkreśla, że Hyrox „przepalił” kilkanaście milionów euro od inwestorów, by zbudować światowy zasięg. Sam potrzebuje na start kilku milionów złotych, by zweryfikować Fitness IQ w Polsce.
– Za mniej więcej rok przeprowadzimy kolejną rundę finansowania – przynajmniej dwa razy wyższą. Zakładam, że już przy znacznie lepszej wycenie. Posłuży nam do ekspansji w Europie, a w następnej kolejności poza jej granicami. Nie chcę na tym etapie oddawać zbyt dużo udziałów, więc ograniczam wartość pierwszej rundy do niezbędnego minimum. Niemniej – mam nadzieję – wystarczającego do wywołania marketingowego tornado – podsumowuje Jarosław Bieniecki.
Główne wnioski
- Globalne ambicje. – Kompleksy wobec Europy Zachodniej, częściowo uzasadnione jeszcze kilkadziesiąt lat temu, powinniśmy już zdecydowanie odstawić na bok. A mimo to nadal nie stworzyliśmy globalnego „love brandu” pokroju Apple, Harley czy – w fitnessie – Hyroxa – mówi Jarosław Bieniecki, założyciel Runmageddonu. Chce zbudować taką globalną markę, tworząc alternatywę dla Hyroxa, czyli Fitness IQ. Pierwsze zawody, pomijając testowe, zorganizuje w listopadzie, a w 2027 r. mierzy w kilka edycji – w tym jedną za granicą.
- Niezagospodarowany rynek. Przedsiębiorca przekonuje, że w Polsce mamy kilka milionów biegaczy i osób ćwiczących na siłowni, a liczba dostępnych zawodów dla obu grup jest nieporównywalna. Ten potencjał wykorzystał niemiecki Hyrox, organizując wydarzenie łączące bieg z ćwiczeniami siłowymi. Wśród jego atutów Jarosław Bieniecki wymienia skuteczne stwarzanie igrzyskowej atmosfery, standaryzację wyników oraz promowanie się przez „normalsów”. W tych obszarach inspiruje się konkurentem.
- Założenia Fitness IQ. Przewagę Fitness IQ jego pomysłodawca chce oprzeć na kilku elementach. Pierwszy z nich to ograniczenie się do jednego, kilometrowego biegu. W ten sposób chce skuteczniej trafić do osób, których słabą stroną jest właśnie bieganie. Drugi element to jeden wskaźnik – fitness IQ – będący średnią rezultatu punktowego z 15 konkurencji, w tym 14 stacji takich jak wskoki na skrzynie, ergometr wioślarski czy wyciskanie sztangi. Natomiast trzecim czynnikiem, który ma przesądzić o popularności nowego konceptu, jest precyzyjne opomiarowanie i możliwość porównywania się z innymi w pojedynczych konkurencjach.



