Polski gigant fitnessu zbliża się do 2 mld zł inwestycji w Turcji. W kraju Benefit nie wyklucza franczyzy
Operator MultiSportu potroił w trzy lata wyniki i giełdową wycenę – do 17 mld zł. Historyczne przejęcie w Turcji zbiegło się w czasie z odejściem założyciela, który obawiał się rewolucji. Zarząd zapewnia, że strategia jest aktualna, a cele – w tym przekroczenie 1 mld zł zysku – osiągalne.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co skłoniło Benefit Systems do historycznego przejęcia w Turcji i jak po roku ocenia tę decyzję.
- Jaki ma plan na kluby fitness w Polsce i jak postrzega rolę MultiSportu dla rodzimego rynku.
- Jak członek zarządu spółki podsumowuje wpływ pełnego wycofania się z niej jej założyciela.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Coraz więcej polskich firm coraz śmielej inwestuje za granicą. Benefit Systems zbudował w kraju pozycję wyraźnego lidera zarówno w klubach fitness (m.in. Zdrofit), jak i kartach sportowych (MultiSport). Za granicą rozwija się od dekady, ale za strategiczny rynek obrał dość nietypowy dla przedsiębiorstw z Polski kierunek: Turcję.
Giełdowi inwestorzy docenili ten ruch. Od maja 2025 r. wycena spółki na GPW wzrosła o ponad połowę do 17 mld zł (w ciągu trzech lat się potroiła, w ślad za wynikami). Wówczas Benefit sfinalizował przejęcie grupy MAC, która ze 121 klubami zdominowała rynek fitness w Turcji. Zapłacił ponad 420 mln dolarów, czyli przeszło 1,5 mld zł. Od tego czasu otworzył w tym kraju ponad 40 siłowni.
– Uwzględniając średni koszt jednostkowy 1,2 mln dolarów, wychodzi łącznie ponad 100 mln zł. Doliczyć trzeba jeszcze wcale nie mniejsze nakłady na rozwój programu MultiSport, w tym budowę lokalnego zespołu. Są one jednak wliczane w OPEX [koszty operacyjne – red.], a nie CAPEX [nakłady inwestycyjne – red.]. Sumarycznie zbliżamy się do zainwestowania w Turcji 2 mld zł – mówi Marcin Fojudzki, członek zarządu Benefitu Systems.
Cele w górę po historycznym przejęciu
Założony w 2000 r. Benefit jest w trakcie realizacji swojej pierwszej publicznej strategii, na lata 2025-2027. W marcu bieżącego roku ją zaktualizował. Podwyższył zakres oczekiwanych przychodów o 700 mln zł, a marży operacyjnej o 3 pkt. proc., bo spodziewa się ponad 100 klubów więcej.
– W pierwotnej strategii nie uwzględnialiśmy przejęcia grupy MAC, ogłoszonego pół roku później. Bez tej akwizycji nie osiągnęlibyśmy takiej skali ani rentowności w Turcji. Zakładaliśmy otwieranie w tym kraju „tylko” ok. 20 klubów rocznie i byłaby to budowa swego rodzaju startupu. Aktualizacja strategii wynikała więc przede wszystkim z dostosowania jej do nowej rzeczywistości – wyjaśnia Marcin Fojudzki.
Kolejna aktualizacja strategii nie jest planowana. Natomiast gdy na rynku publicznym raz coś się zakomunikuje, inwestorzy oczekują kontynuacji. Dlatego w przyszłym roku spółka zacznie wyznaczać kolejne długoterminowe cele i określać sposoby ich osiągnięcia.
Strategia pozostaje niezagrożona
W 2024 r. Benefit miał 3,4 mld zł przychodów i 0,72 mld zł skorygowanego zysku operacyjnego. Trzy lata później ma to być już dwukrotnie więcej, odpowiednio: 6,4-7 mld zł oraz 1,3-1,5 mld zł (cel to 20-21 proc. marży).
Tegoroczna dynamika jest zaburzona przez kupienie grupy MAC w połowie 2025 r. Niemniej w razie utrzymania tempa z pierwszego półrocza, spółka przekroczy 6 mld zł i 1 mld zł skorygowanego wyniku operacyjnego.
Wśród strategicznych celów jest też m.in. wzrost liczby użytkowników kart sportowych z 2,2 do 2,95-3,15 mln oraz klubów fitness z 325 do 730-820. Na koniec pierwszej połowy 2026 r. Benefit miał ich odpowiednio 2,7 mln i 590. Nie widzi żadnych zagrożeń dla zrealizowania strategii.
– Zawsze w jednych obszarach idzie trochę lepiej, a w innych trochę gorzej, niemniej liczy się łączny efekt. Bieżąca sytuacja rynkowa może napawać optymizmem pod kątem przyszłorocznego wyniku. W tym roku zakładamy m.in. wzrost liczby kart sportowych o ponad 300 tys. i powtórzenie tego w 2027 r. jest jak najbardziej realne – zapowiada Marcin Fojudzki.
Podkreśla, że „postcovidowy” wzrost aktywności się utrzymuje, tak samo jak zainteresowanie pracodawców i pracowników benefitami – w tym kartami sportowymi. Gorszy okres w poszczególnych sektorach nie wpływa na całościową sytuację na rynku pracy.
Zdaniem eksperta
Turcja zgodnie z planem
Turecki biznes również rozwija się zgodnie z założeniami i nie widzę tam powodów do narzekań. Sprzedaż kart idzie dobrze. Spółka nadal uważa tegoroczny cel 70 tys. kart netto za realny. W dłuższym terminie Turcja może być naprawdę dużym biznesem, choć na obecnym etapie najważniejsze jest dalsze budowanie skali.
Widać pewne koszty tej ekspansji, m.in. lekko spadającą rentowność przejętej sieci MAC. Nie wygląda to jednak na niekontrolowany wzrost wydatków. To raczej świadoma decyzja o przygotowaniu organizacji do większej skali. Benefit rozbudowuje zespoły odpowiedzialne za ekspansję i utrzymanie klubów. Ponadto oferuje atrakcyjniejsze wynagrodzenia, żeby zatrzymać pracowników i utrudnić wejście potencjalnej konkurencji. Krótkoterminowo trochę obciąża to wynik, ale przy obecnej skali całej grupy nie jest szczególnie istotnym problemem.
Akwizycja w Turcji: duże ryzyko i jeszcze większa szansa
Międzynarodową ekspansję Benefit rozpoczął w 2015 r. od programu MultiSport w Czechach. W kolejnych latach dołączył Bułgarię, Słowację i Chorwację. Sieć klubów fitness w tych krajach zaczął budować w 2017 r.
Pierwsze kroki w Turcji firma zaczęła stawiać w 2022 r., także rozpoczynając od kart sportowych. W segment klubów weszła z rozmachem w wyniku akwizycji, stając się prawdopodobnie największym polskim inwestorem w tym kraju. Przejęcia w tym kierunku są nieliczne. Np. w 2008 r. Selena, producent chemii budowlanej, kupiła Polyfoam, a w tym roku Koronea Family Office (właściciel ZPUE) – Atlas Trafo wytwarzające transformatory.
– W Turcji jako pierwszej zaczęliśmy budować sieć klubów od akwizycji i to największej w naszej historii. Ryzyko było duże, biorąc pod uwagę wartość przejęcia i fakt, że dla większości polskich firm przejęcia w dowolnym kraju to wciąż bardziej egzotyka niż standard – przyznaje Marcin Fojudzki.
Zastrzega jednak, że jeszcze większym ryzykiem było odpuszczenie transakcji, którą mógłby zrealizować ktoś inny. To prawdopodobnie uniemożliwiłoby rozwinięcie programu MultiSport na oczekiwaną skalę.
– Po tym, jak już zaangażowaliśmy się w ten rynek, żadna inna decyzja nie wchodziłaby w grę. Z naszej skrupulatnej analizy wynikało, że nawet w najgorszym scenariuszu nie stracimy na tej transakcji. Kupiliśmy wyraźnego lidera na perspektywicznym rynku fitness z naprawdę solidną rentownością. Na razie decyzja okazuje się słuszna – mówi menedżer.
Wysoka inflacja i regulacyjna zmienność? To nie problem
Benefit zapewnia, że realizuje w Turcji założenia wręcz z drobną nawiązką wobec nawet najbardziej optymistycznego scenariusza. Kluczowa w tym zasługa zespołu MAC, który pozostał po transakcji.
– W każdym z krajów za nasz biznes odpowiada lokalny zespół. To działa zdecydowanie lepiej niż „desant” Polaków, ale trzeba zaufać. Z centrali wyznaczamy standardy oraz dzielimy się know-how i doświadczeniem, które pomaga uniknąć poważnych błędów – mówi Marcin Fojudzki.
Za jedno z głównych wyzwań dla prowadzenia biznesu w Turcji uznaje wysoką inflację. Od ponad czterech lat wynosi ona kilkadziesiąt procent. W ostatnim czasie bank centralny prowadzi dość standardową politykę, ale wcześniej obniżał i tak już niskie stopy procentowe, zamiast je podwyższyć.
– Poza tym skala dysproporcji między popytem a podażą usług fitness całkowicie rekompensuje to ryzyko. Nie odczuwamy natomiast podwyższonej zmienności regulacyjnej w Turcji. Spokojne czasy generalnie już za nami, a zmienność to nowa rzeczywistość. Zapominamy czasem o politycznym interwencjonizmie także na unijnym rynku. Dla przykładu nagle w Polsce banki zaczynają płacić wyższy CIT, a w Chorwacji cena części artykułów spożywczych jest ustalana centralnie – tłumaczy Marcin Fojudzki.
Miniwywiad
Polacy mogą robić dużo większy biznes w Turcji
XYZ: Jak określiłby pan bieżące relacje polityczno-handlowe między Polską a Turcją?
Marek Nowakowski, prezes Polsko-Tureckiej Izby Gospodarczej: Są dobre. Nie ma żadnych sporów, awantur ani nieudanych projektów. Przekłada się to na wartość dwustronnych obrotów handlowych.
W ciągu kilkunastu lat zwiększyły się mniej więcej czterokrotnie do prawie 13 mld euro w 2025 r. Biorąc pod uwagę wyniki pierwszego półrocza, spodziewam się w tym roku wzrostu do ok. 13,5 mld euro. Jest dobrze, ale niedosyt pozostaje.
Dlaczego?
Eksport i import utrzymują się mniej więcej po połowie. Oznacza to, że Polska wysyła do Turcji towary za 6-7 mld dolarów. Przy skali naszego eksportu grubo przekraczającej 300 mld euro to niewiele. Widzę potencjał co najmniej na 20-30 mld euro. Jesteśmy dla siebie partnerami handlowymi z drugiej dziesiątki, z potencjałem na więcej.
W jakich obszarach przestrzeń do wzrostu jest największa?
Polsko-Turecka Izba Gospodarcza wyrosła na współpracy przemysłowej i widać w statystykach dominację przemysłu. Mowa m.in. o dostawach różnego rodzaju maszyn i pojazdów oraz branży motoryzacyjnej w zakresie poddostawców.
Polski i turecki przemysł zdecydowanie bardziej się uzupełniają, niż ze sobą konkurują. Widać jeszcze sporo miejsca na wzrost. Polska jest dla Turcji bramą do unijnego rynku, a Turcja może pomóc w ekspansji na Bliskim Wschodnie i w Afryce Północnej.
Bardzo dobrze rozwija się w ostatnich latach też współpraca w sektorze rolno-spożywczym. Spodziewam się utrzymania trendu. Duży potencjał ma także sektor zbrojeniowy, jednak ze względu na tylko częściową jawność kontraktów trudno o szczegóły.
A co z inwestycjami w obu kierunkach? Benefit Systems przejmując grupę MAC za ok. 1,5 mld zł, został chyba największym polskim inwestorem w Turcji.
W tym obszarze rozczarowanie ze względu na możliwości jest największa. Zarówno Polska, jak i Turcja to bardzo często wybierane kierunki dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych [BIZ – red.]. Wzajemne inwestycje wynoszą ledwie kilkaset milionów euro rocznie. To ledwie ułamek procenta wartości projektów przyciąganych co roku przez każde z państw.
Widać więc, że cały czas w relacjach polsko-tureckich dominuje współpraca handlowa, a nie inwestycyjna. Poza Benefitem Systems bardzo znaczącym polskim inwestorem w Turcji jest Selena. Ma w tym kraju dwie fabryki.
Co powinni brać pod uwagę polscy przedsiębiorcy myślący o ekspansji do Turcji?
Turecki rynek wcale nie jest inny od naszego, jak z pozoru mogłoby się wydawać. W dużym stopniu obowiązują na nim unijne standardy w zakresie własności gospodarczej, kodeksu handlowego.
Kluczowe jest to, że w Turcji biznes opiera się na relacjach. Z Niemcem można długo współpracować, nawet nie widząc się na oczy. Z Turkiem trzeba się spotkać, porozmawiać, spojrzeć sobie w oczy, zaufać. W dobie internetu dostęp do informacji nie jest już żadną barierą, ale to za mało. Turcy powtarzają często, że jedna rozmowa zastępuje tysiąc maili.
Świetne perspektywy dla fitnessu
Uzasadniając przejęcie grupy MAC, Benefit powołał się na branżowe dane i prognozy. Zgodnie z nimi odsetek osób korzystający z usług fitness w Turcji to zaledwie 3 proc. w porównaniu do 14 proc. średniej europejskiej.
Wartość lokalnego rynku ma rosnąć w latach 2023-2028 o średnio 21 proc. rocznie i sumarycznie nawet się potroić do ok. 1,5 mld dolarów. Natomiast urbanizacja w 2050 r. ma wynieść 86 proc. po wzroście w latach 2020-2024 z 65 do 78 proc.
– Fitness to wciąż trudny do analizowania i prognozowania rynek. To nie żywność, gdzie Nielsen poda dokładnie, ile snickersów sprzedało się w ostatni weekend w Mazowieckiem. Niemniej trudno o fakty, które przemawiałyby za wolniejszym rozwojem Turcji, niż założyliśmy. Otwierane kluby szybko się zapełniają, karnetów w dotychczasowych przybywa, a liczba kart sukcesywnie rośnie – mówi Marcin Fojudzki.
Zaznacza, że na Turcję patrzy się w uproszczeniu jako ponaddwukrotnie większy kraj niż Polska pod względem populacji. Tylko że jeśli mówimy o dziesięciu największych miastach – a na nich spółka się koncentruje – to różnica jest ponadpięciokrotna.
– Nawet gdyby wszystkie założenia dotyczące wzrostu aktywności wzięły w łeb, to potencjał i tak jest ogromny. Zamiast na analizach takich scenariuszy, wolimy więc skupić się na działaniu. Zaledwie kilku graczy ma przynajmniej kilkanaście klubów, a MAC jest dziś większy niż dziewięć firm z nim łącznie. W związku z tym koncentrujemy się na tym etapie na samodzielnym otwieraniu kolejnych lokalizacji. Dokładnie wiemy, gdzie i jaki klub najlepiej otworzyć – podkreśla członek zarządu Benefitu Systems.
W 2027 r. firma chce mieć w Turcji 200-250 tys. kart sportowych i 200-230 klubów fitness. To zapewniłoby jej 1,2-1,5 mld zł przychodów przy skorygowanej rentowności operacyjnej 25-28 proc. (czyli ok. 300-400 mln zł). Taką sprzedaż cała grupa miała w latach 2018-2019, a wynik wyższy dopiero w 2023 r.
Franczyza w Zdroficie? Niewykluczone
Mimo strategicznego znaczenia Turcji dla grupy nie odpuszcza ona rodzimego rynku. W 2027 r. 370-400 klubów fitness ma zapewnić 1,3-1,4 mld zł przychodów przy skorygowanej marży operacyjnej 13-14 proc. (poniżej 200 mln zł). Dwaj pozostali kluczowi gracze to Medicover oraz Xtreme Brands, a przybywa sieci mierzących w dziesiątki placówek.
– Usieciowienie klubów fitness w Polsce wyraźnie postępuje. Jako lider i jeden z trzech graczy najmocniej konsolidujących rynek nie pozostajemy w tyle. W ubiegłym roku powiększyliśmy sieć o 36 lokalizacji do 279, a w tym spodziewamy się ponad 20 kolejnych. Nie mamy wrażenia, by nasze kluby „zabierały” sobie użytkowników. Z każdym kolejnym poszerzamy zasięg – mówi Marcin Fojudzki.
Benefit ogranicza się do prowadzenia własnych klubów. Podobnie jak Medicover, który jednak przejął sieć CityFit wraz z franczyzowym konceptem CityFit Blue. Jako jedyny sukces na dużą skalę w tym modelu zbudował w Polsce Xtreme Brands. Ma już ponad 200 siłowni Xtreme Fitness Gyms.
– Wejście we franczyzę może być dla nas jednym ze scenariuszy na przyszłość. Mamy mocne marki, know-how i doświadczenie, którymi moglibyśmy się podzielić, by zyskać dostęp do zupełnie nowych dla nas lokalizacji. Można założyć, że jeśli podmiot z taką pozycją jak nasza otworzyłby się na współpracę z franczyzobiorcami, mógłby liczyć na zainteresowanie – komentuje Marcin Fojudzki.
Warto wiedzieć
Fitnessowy lider pod lupą UOKiK
Benefit Systems od lat ma kontakt z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK zarzucił m.in. spółce udział w podziale rynku fitness w Polsce w latach 2012-2017. We wrześniu 2025 r., po wyroku sądu apelacyjnego, firma zapłaciła 26,9 mln zł kary.
Natomiast w tym roku UOKiK wszczął postępowanie, w którym zarzuca Benefitowi niejasny sposób prezentacji sprzedaży karnetów klubowych. Na poczet potencjalnej kary utworzył rezerwę w wysokości 40,6 mln zł. Proces może jednak znów potrwać latami.
– Wraz ze wzrostem skali działalności rośnie prawdopodobieństwo, że UOKiK będzie analizował, to naturalne. Pozostajemy z nim w bieżącym kontakcie. Gdy Urząd prezentuje zasady, jakimi należy się w danej branży kierować, pozostaje przystosować się do nich i skorygować działania – komentuje Marcin Fojudzki, członek zarządu Benefitu Systems.
„Karty sportowe tylko powiększają rynek”
Niezmiennie większą częścią biznesu w Polsce pozostaje program MultiSport. 1,9-2 mln kart w 2027 r. ma zapewnić 2,5-2,8 mld zł przychodów przy marży 22-24 proc. (ok. 600 mln zł skorygowanego zysku operacyjnego).
– Mimo diametralnych zmian na rynku program MultiSport jest równie adekwatny do rzeczywistości jak w momencie stworzenia go w 2003 r. Nie wprowadziliśmy ani nie planujemy wprowadzić fundamentalnych zmian w jego założeniach. Jego podstawą pozostaje systematycznie powiększana sieć obiektów partnerskich. W 2024 r. mieliśmy ich w Polsce ponad 5 tys., w 2025 r. 5,6 tys., a obecnie blisko 7 tys. Fitness wciąż dominuje, niemniej reagujemy na trendy i np. w ostatnich kwartałach „weszliśmy” na korty do padla – mówi Marcin Fojudzki.
Skala Benefitu – pod względem liczby kart zostawia Medicover i PZU daleko w tyle – wzbudza w branży kontrowersje, szczególnie wśród drobnych przedsiębiorców. Z jednej strony MultiSport bezsprzecznie aktywizuje społeczeństwo i zapewnia ruch. Z drugiej model prowizyjny nie wystarcza do prowadzenia rentownego biznesu, a trudno zrezygnować z respektowania kart sportowych w miastach, gdzie są powszechne.
– Bez partnerów MultiSport by nie istniał. Dlatego staramy się wyważyć interesy obu stron i zapewniać wsparcie wykraczające poza zapewnienie ruchu np. działaniami edukacyjnymi. Wzrost NPS [z ang Net Promoter Score, czyli Wskaźnik Rekomendacji Netto – red.] w latach 2022-2025 wzrósł z 81 do 94 proc. dowodzi, że to działa – przekonuje Marcin Fojudzki.
Podkreśla, że MultiSport jest tylko uzupełnieniem, nie zastąpi bezpośredniej pracy z klientem. Żaden klub Benefitu nie opiera się w 100 proc. na kartach sportowych.
– Udział przychodów z karnetów to mniej więcej połowa. I zapewnia to całkiem dobry zysk. Nie obserwujemy, by rynek fitness w Polsce się kurczył. Zdecydowanie karty sportowe tylko go powiększają – mówi Marcin Fojudzki.
Strategiczne ruchy zamiast licznych prób
Menedżer wskazuje, że od 2023 r. największą zmianą w firmie była silna ekspansja w Turcji. Nie zmienił się model biznesowy czy sposób dotarcia do klienta.
– Benefit ma historię nieustannego, konsekwentnego wzrostu. To zasługa trzymania się strategicznej wizji i unikania rozpraszania uwagi. Niektóre firmy odpalają się jak maszyna do popcornu – strzelają pomysłami i próbują wszystkie złapać. Realizują 20 projektów naraz z nadzieją, że któryś wypali. O naszym sukcesie przesądza kilka strategicznych decyzji, z których każda była słuszna – mówi Marcin Fojudzki.
Chodzi o stworzenie programu MultiSport, wyjście poza Warszawę, a w kolejnym kroku poza kraj i do Turcji, a także budowę własnej sieci klubów fitness.
Założyciel odszedł, strategia się nie zmienia
Kluczowa zmiana zaszła w akcjonariacie spółki. Jej założyciel James Van Bergh, już w 2013 r. zrezygnował z funkcji prezesa. Mimo że nie miał większości głosów, pozostawał największym akcjonariuszem z ważną pozycją. W maju 2025 r. sprzedał jednak akcje za 1,4 mld zł i odszedł z rady nadzorczej. Jeszcze tego samego roku pozbył się pozostałych walorów za prawie 700 mln zł.
W konsekwencji dziś w akcjonariacie karty rozdaje kilka podmiotów zarządzających funduszami emerytalnymi. W obszernym wywiadzie w XYZ James Van Bergh wyraził obawę, że po „zmianie właścicielskiej” może dojść do rewolucji w zespole, wartościach i długoterminowej strategii.
Z zewnątrz trudno ocenić, czy do niej doszło. Warto jednak podkreślić, że od 21 września Benefit będzie miał znów prezesa po kilkunastu latach przerwy. Zostanie nim Robert Sokołowski, były szef grupy Netrisk.
– Odejście założyciela jest ważnym momentem dla każdej firmy, ale w przypadku Benefit Systems nie oznaczało to zmiany sposobu zarządzania ani kierunku rozwoju. Od ponad dekady spółka jest zarządzana kolegialnie. To sprawdzony model, który zapewnia stabilność i pozwala korzystać z kompetencji oraz doświadczenia całego zespołu – mówi Marcin Fojudzki.
W czerwcu z zarządu spółki odszedł Adam Kędzierski – pozostaje odpowiedzialny za rozwój MultiSportu za granicą. We władzach są nadal Emilia Rogalewicz (od 2017 r., a dekadę dłużej w firmie) oraz Marek Trepko (od 2025 r., w grupie od 2017 r.). W Beneficie wciąż pozostaje wiele osób dobrze znających go oraz rynek.
– Nasza strategia jest jasno określona i konsekwentnie ją realizujemy, dlatego nie widzimy dziś powodów, by ją zmieniać. Jesteśmy dobrze przygotowani do dalszego rozwoju, a doświadczenie zespołu i sprawdzony model zarządzania pozwalają nam działać stabilnie i szybko reagować na zmiany rynkowe – podsumowuje Marcin Fojudzki.
Główne wnioski
- Rekordowe przejęcie warte ryzyka. W maju 2025 r. Benefit Systems przejął za ponad 1,5 mld zł grupę MAC, wyraźnego lidera tureckiego rynku fitness. Został prawdopodobnie największym polskim inwestorem w tym kraju. Uwzględniając też inne nakłady na lokalną ekspansję, zbliża się do kwoty 2 mld zł. Jest przekonany, że potencjał rynku – m.in. pod względem możliwego wzrostu aktywności sportowej – rekompensuje ryzyko związane z inflacją czy polityką. – Spokojne czasy generalnie już za nami, a zmienność to nowa rzeczywistość – podkreśla Marcin Fojudzki, członek zarządu Benefitu Systems.
- Więcej siłowni i kart sportowych. Do końca 2027 r. Benefit planuje otworzyć w Polsce jeszcze ok. 100 klubów fitness, by mieć ich 370-400. Na razie bazuje na modelu własnościowym, ale nie wyklucza franczyzy. Jest pewny zainteresowania potencjalną ofertą. Równolegle zamierza powiększyć bazę kart sportowych do 1,9-2 mln. Podkreśla, że partnerzy – obecnie blisko 7 tys. – są podstawą MultiSportu, a jego funkcjonowanie powiększa rynek fitness w Polsce.
- Odejście założyciela, co dalej? W 2025 r. James van Berg, założyciel Benefitu, sprzedał wszystkie akcje za ok. 2 mld zł i całkowicie wycofał się ze spółki. Wyraził obawę, że w efekcie może dojść do rewolucji w zespole, wartościach i długoterminowej strategii. Decydujący głos w firmie, która w trzy lata potroiła wartość do 17 mld zł, mają podmioty zarządzające funduszami emerytalnymi. – Od ponad dekady spółka jest zarządzana kolegialnie. To sprawdzony model, który zapewnia stabilność i pozwala korzystać z kompetencji oraz doświadczenia całego zespołu – mówi Marcin Fojudzki.






