Kategoria artykułu: Świat

Polsko-indyjski romans. Biznes i gesty przyćmiły geopolitykę

Warszawa i Delhi stanęły przed historyczną szansą wspólnego rozwoju, także w dziedzinie wysokich technologii. Stosunki międzynarodowe zeszły w relacjach na dalszy plan. Liczy się handel i gospodarka.

Donald Tusk i premier indyjskiego stanu Karnataka Doddalahalli Kempegowda Shivakumar przed otwarciem seminarium biznesu polsko-indyjskiego z branży ICT i aerospace. Fot. Radek Pietruszka/PAP

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Polska i Indie chcą podwoić wartość wymiany handlowej do 2030 r. i jakie możliwości otwiera przed nimi umowa handlowa Unii Europejskiej z Indiami.
  2. Jakie rozmowy polskie i indyjskie firmy i instytucje toczą na temat obronności, technologii i w sektorze kosmicznym.
  3. Jaka była najważniejsza polityczna deklaracja Tuska i Modiego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Banery witające Donalda Tuska po polsku i w języku hindi, polskie i indyjskie chorągiewki powiewające w reprezentacyjnej okolicy Bramy Indii w sercu Nowego Delhi i hymny obu państw perfekcyjnie odśpiewane przez chór z jednej ze szkół – to tylko kilka obrazów, które nadały ton historycznej wizycie polskiego premiera nad Gangesem.

Szef polskiego rządu jest w Indiach widziany jako zawodnik wagi ciężkiej na arenie europejskiej. Jego przylot jest jednym z najważniejszych tematów w miejscowej prasie. W mediach społecznościowych furorę wzbudziły fotografie Tuska w tradycyjnym szalu i turbanie. Dostał je w Bengaluru od szefa miejscowego rządu stanowego.

Na miejscu był też minister finansów i gospodarki Andrzej Domański i blisko 150-osobowa delegacja polskich firm. W wydarzeniach wzięli też udział prezesi i menedżerowie instytucji wspierających międzynarodową ekspansję biznesu i współpracę naukową, m.in. Polskiego Funduszu Rozwoju, Banku Gospodarstwa Krajowego i Sieci Badawczej Łukasiewicz. Tak silnej polskiej reprezentacji jeszcze w Indiach nie było.

Nie ma się co dziwić, że to właśnie biznes i gospodarka zdominowały rozmowy. Premierzy Donald Tusk i Narendra Modi trudnych kwestii geopolitycznych nie unikali, ale wyraźnie zdominowały je wątki rozwojowe. Dla Polski to część szerszej azjatyckiej ofensywy dyplomatycznej. Warszawa – jak mówił niedawno w rozmowie z nami wiceminister spraw zagranicznych – w zbliżeniu z Azją widzi sposób na dalsze bogacenie się i poszerzanie swoich wpływów.

Dwa razy więcej handlu i wspólny rozwój

– Świat przechodzi dziś okres niepewności i zmian. Ale nawet w takich czasach zarówno Indie, jak i Polska wyrastają na ważne centra wzrostu, technologii i innowacji – podkreślił w publicznym oświadczeniu dla mediów premier Narendra Modi. Jak dodał, oba kraje wierzą w demokratyczne wartości oraz rządy prawa.

– Dobrze nam się rozmawia nie tylko dlatego, że Polskę i Indie bardzo wiele łączy, a nic nie dzieli. Synergia Polski z Indiami jest dość prosta: nie mamy konfliktów interesów, złych zaszłości historycznych, budujemy naszą relację w oparciu na wspólnych ideach, takich jak idea non-violence, która zainspirowała Solidarność – powiedział w czwartek w Delhi Donald Tusk.

Dodał, że fundamentem polsko-indyjskiego partnerstwa strategicznego jest gospodarka. Premierzy podkreślili determinację, aby zawartą w 2024 r. umowę o partnerstwie strategicznym przekuć w konkretne rezultaty, korzystne dla obu stron.

Na każdym kroku podkreślano wagę posiadania odpornych i zdywersyfikowanych łańcuchów dostaw. Indyjski premier pogratulował Polsce dołączenia do grona gospodarek o wielkości przekraczającej bilion dolarów. Zaprosił też polskie firmy do ekspansji na rynku najludniejszego państwa świata.

Najważniejszą wspólną deklaracją polityczną Tuska i Modiego było oświadczenie, że do 2030 r. oba kraje podwoją wartość wzajemnej wymiany handlowej. W 2025 r. wyniosła ona 6,36 mld dolarów. Rok wcześniej było to 5,8 mld dolarów rok wcześniej – wynika z danych indyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Oznacza to, że realizacja celu wymagałaby zwiększenia obrotów do około 12,7 mld dolarów rocznie. Rozmawiając z polskimi mediami, Tusk twierdził, że możliwe jest nawet potrojenie wyniku z ubiegłego roku.

Unia Europejska pomoże

Wspomniano o styczniowym szczycie Unii Europejskiej z Indiami. Przyjęto wówczas kompleksową agendę relacji do 2030 r. oraz o zakończeniu negocjacji umowy o wolnym handlu (FTA). Porozumienie handlowe, po wejściu w życie, ma ułatwić wymianę towarów i usług, pobudzić inwestycje i wzmocnić łańcuchy dostaw. Polsce i Indiom ma też pomóc zawarte przez Delhi i Brukselę porozumienie o mobilności. Ma ono ułatwić legalne przemieszczania się studentom, naukowcom, specjalistom i pracownikom.

Rozmowy dotyczyły też partnerstw w sektorach takich jak maszyny przemysłowe, obronność, infrastruktura, farmacja, górnictwo i minerały krytyczne, energetyka oraz technologie informacyjno-komunikacyjne. Tusk i Modi zgodzili się na wspólne badania w dziedzinie sztucznej inteligencji, półprzewodników i technologii kwantowych.

Domański: koncentrujmy się na innowacjach

Podczas Polsko-Indyjskiego Forum Biznesowego w Nowym Delhi minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podkreślał, że współpraca powinna koncentrować się na najbardziej zaawansowanych sektorach. Wymieniał branżę kosmiczną, technologie informatyczne, sztuczną inteligencję i farmację. Zwracał też uwagę na możliwości współpracy w obronności i przy technologiach podwójnego zastosowania. Mowa tu o rozwiązaniach wykorzystywanych zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych.

Jakie umowy ogłoszono

Polska delegacja podpisała w Indiach 13 porozumień.

Wśród ogłoszonych przedsięwzięć biznesowych znalazło się rozszerzenie współpracy polskiej firmy Scanway z indyjską spółką Pixxel. Porozumienie ma dotyczyć wspólnej budowy zaawansowanych ładunków optycznych – urządzeń wykorzystywanych przez satelity do pozyskiwania danych i obrazowania Ziemi. PESA poinformowała o podpisaniu porozumienia z indyjskim Jupiter Wagons Limited. Firmy planują współpracę przy produkcji lokomotyw i wagonów na rynek indyjski.

Analizowane są też możliwości bliższej współpracy w dziedzinie badań polarnych, geologii, górnictwa i w sektorze krytycznych minerałów.

Dialog przemysłów obronnych

Coraz bliżej współpracuje indyjska i polska zbrojeniówka. W czasie rozmów premierów zaproponowano utworzenie dialogu przemysłów obronnych.

Ma to być stały format rozmów między administracją, przemysłami zbrojeniowymi a przedsiębiorstwami obu krajów. Posłuży identyfikowaniu wspólnych projektów i tworzeniu ram dla współpracy technologicznej, wspólnego opracowywania sprzętu, koprodukcji oraz innych form współpracy przemysłowej.

Zawarte w styczniu indyjsko-europejskie partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności ma ponadto pomóc Warszawie.

Tradycyjnym partnerem Indii w dziedzinie obronności przez dekady był Związek Radziecki i Rosja. Jednak Indie systematycznie zmniejszają import rosyjskiego uzbrojenia i poszukują nowych partnerów w tej dziedzinie.

– Widać dużą zbieżność w przemysłach obronnych obu krajów i potencjał konkretnej współpracy przemysłowej. Warte podkreślenia jest tu zainteresowanie dronami. Indie użyły bezzałogowców Warmate polskiej firmy WB Electronics w potyczkach granicznych z Pakistanem – mówi w rozmowie z XYZ dr Swasti Rao, prodziekan w Jindal School of International Affairs i doradczyni indyjskiego ministerstwa obrony.

W 2020 r. firma utworzyła nad Gangesem spółkę joint-venture WB India i planuje produkcję dronów w Azji.

– Koprodukcja sprzętu i systemów obronnych to coś, co Indie robią wyłącznie z zaufanymi partnerami. To logiczne, że rząd, który ogłosiły rewolucję w pozyskiwaniu bezzałogowców wybiera do tego sprawdzone kraje – dodaje Swasti Rao.

Obie strony negocjują szczegóły przyszłej umowy o wzajemnej ochronie i wymianie informacji niejawnych. Taki dokument określa zasady przekazywania poufnych informacji państwowych i wojskowych oraz ich zabezpieczania przed ujawnieniem osobom nieuprawnionym. Jest szczególnie ważny przy wspólnym opracowywaniu uzbrojenia, gdy partnerzy muszą wymieniać dane techniczne, dokumentację i informacje dotyczące bezpieczeństwa.

Nauka i kosmos

Kolejnym punktem rozmów, na który położono duży nacisk, był sektor kosmiczny. Ma to być kluczowy element partnerstwa Delhi-Warszawa.

W piątek w Bengaluru zorganizowano kilkugodzinne forum biznesowe poświęcone specjalnie branży kosmicznej i przemysłowi ICT.

W kuluarach brylował Sławosz Uznański-Wiśniewski. Polski astronauta i naukowiec, który wziął udział w komercyjnej misji kosmicznej Axiom-4 z Indusem Shubhanshu Shuklą, jest symbolem potencjału, jaki drzemie w polsko-indyjskiej współpracy w kosmosie.

Indie od lat mają rozwinięty przemysł kosmiczny. Nie tylko wynoszą na orbitę okołoziemską satelity własnymi rakietami. Prowadzą też program badawczy, wysyłając sondy na Księżyc i na Marsa. Trwają zaawansowane prace nad programem załogowym, a niezależnie od tego rząd w Delhi aktywnie wspiera prywatne firmy sektora kosmicznego.

Na miejscu były obecne najważniejsze firmy polskiego i indyjskiego sektora – w tym Astronika, Scanway, Creotech Instruments, Dhruva Space i TakeMe2Space. Dla większości indyjskich firm była to okazja do pierwszego kontaktu z polskim ekosystemem kosmicznym. Rozmowy mają prowadzić w przyszłości do wspólnych projektów i joint-ventures.

Dr Swasti Rao podkreśla, że polskie firmy mają technologie potrzebne Indusom.

– Indie wysyłają sondy na Księżyc i na Marsa, ale mają problemy z wynoszeniem wystarczającej liczby satelitów. Potrzebują też zaawansowanych technologii nawigacji satelitarnej i obserwacji Ziemi. Nawiązanie relacji z Polską to też kolejny krok w kierunku zbliżenia z Europą. Indyjska agencja kosmiczna współpracuje już z ESA, NASA i japońską JAXA. Jest także współpraca kosmiczna w ramach BRICS. Relacje z polskimi firmami powinny się skupiać na konkretnych niszach – ocenia dr Rao.

Polska ma natomiast wyspecjalizowane firmy zajmujące się między innymi obserwacją Ziemi, elektroniką satelitarną i przetwarzaniem danych. Przykład Scanway i Pixxel pokazuje, że jednym z możliwych kierunków jest dostarczanie komponentów i technologii do satelitów, a niekoniecznie budowanie całych systemów od podstaw.

Geopolityka na dalszym planie

Sprawy globalne zeszły na nieco dalszy plan. Oczywiste różnice interesów Delhi i Warszawy dotyczą ich stosunku do Rosji. W sprawie Ukrainy premierzy wyrazili „najgłębsze zaniepokojenie” trwającą wojną, podkreślając jej tragiczne konsekwencje humanitarne i jej negatywny wpływ na globalne dostawy energii i żywności. Wezwano do sprawiedliwego pokoju zgodnego z Kartą Narodów Zjednoczonych i poszanowanie dla suwerenności i integralności terytorialnej. W wynegocjowanym tekście wspólnego oświadczenia ani razu nie padło jednak słowo „Rosja”.

Indie nie zamierzają nas przekonywać, że Rosja jest wspaniała.

W kontekście relacji z Rosją Adam Burakowski – profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN i były ambasador Polski w Indiach – zaleca daleko idący pragmatyzm.

– Trzeba zrozumieć, że Indie nie potępią Rosji w kwestii agresji na Ukrainę. Jeżeli chcemy z nimi rozmawiać, musimy to zaakceptować. Z drugiej strony Indie nie zamierzają nas przekonywać, że Rosja jest wspaniała. Oni także znają nasze stanowisko w tej sprawie i nie uważają za słuszne, żeby pracować nad jego zmianą – ocenia Adam Burakowski.

Dodaje, że Delhi wyraźnie daje do zrozumienia, że ich pozytywny stosunek do Rosji nie jest dla nich przeszkodą w rozwoju relacji z państwami UE, w tym z Polską.

ONZ i G20

Warszawa i Delhi zgodziły się, że potrzebna jest strukturalna reforma Organizacji Narodów Zjednoczonych. Polska poparła ambicje Indii dołączenia do przyszłej, poszerzonej i zreformowanej Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Już po rozmowach przywódców, odpowiadając na pytania dziennikarzy, ambasador Sibi George, dyplomata w indyjskim MSZ odpowiedzialny za relacje z Zachodem, stwierdził, że Warszawa ma potencjał, aby odgrywać ważniejszą rolę w każdej dziedzinie – także w ramach grupy G20. „Indie dostrzegają dążenia Polski do odgrywania większej roli w zarządzaniu globalną gospodarką, w tym jej zainteresowanie uzyskaniem stałego członkostwa w grupie G20” – powiedział dyplomata.

Indie dostrzegają dążenia Polski do odgrywania większej roli w zarządzaniu globalną gospodarką, w tym jej zainteresowanie uzyskaniem stałego członkostwa w grupie G20.

Jednak w opublikowanym tego samego dnia pisemnym oświadczeniu sformułowanie okazało się rozwodnione. Delhi nie poparło wprost polskiej kandydatury. Wyraziło jedynie gotowość do współpracy na tym forum wtedy, kiedy Polska będzie do nich zaproszona.

Polska i Indie podkreśliły wagę swobody żeglugi w regionie Indo-Pacyfiku, wyrażając poparcie dla Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Obie strony zaapelowały o rozwiązywanie konfliktów w zgodzie z prawem międzynarodowym. Można to odczytywać jako subtelny sygnał dla Pekinu – regionalnego rywala Indii – które starają się wymusić uległość sąsiadów na Morzu Południowochińskim wobec ich roszczeń terytorialnych.

Polska liderem Europy

Eksperci są zgodni, że wizyta była sukcesem Polski.

– Mimo że w tym samym czasie w Delhi przebywał sekretarz stanu USA Marco Rubio, wizycie Donalda Tuska poświęcono dużo uwagi – mówi dr Swasti Rao z Jindal School of International Affairs. Jak podkreśla, najważniejsze efekty rozmów dotyczą planów podwojenia handlu, utworzenia polsko-indyjskiego dialogu obronnego i dwustronnego dialogu ds. zwalczania terroryzmu.

–Poruszenie kwestii handlu, inwestycji i tworzenia miejsc pracy są bardzo ważne dla Indii, gdzie powiększają się kłopoty z zatrudnieniem młodzieży. Dialog obronny jest bardzo istotny, bo pokazuje przełom w indyjskim myśleniu o budowaniu partnerstw w tej dziedzinie – mówi dr Rao.

Udało się „sprzedać” Polskę jako wielką gospodarkę w Europie, potęgę w G20 i lidera technologicznego.

Prof. Adam Burakowski, ocenia, że spotkania Tuska i Modiego są mocnym impulsem dla rozwoju stosunków gospodarczych.

– Wizyta w Delhi i Bengaluru jest mocnym impulsem dla rozwoju stosunków gospodarczych. Postawiony przez obu premierów cel powiększenia wymiany gospodarczej do 12 mld dolarów rocznie jest bardzo ambitny, ale przy rządowym wsparciu z obu stron jest do zrealizowania. Perspektywiczna jest współpraca technologiczna, np. ośrodków takich jak Sieć Badawcza Łukasiewicz – ocenia były dyplomata.

Dr Patryk Kugiel, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim uważa, że najważniejsza jest atmosfera tej wizyty.

– Nie tylko udało się stworzyć przyjazne relacje, ale także „sprzedać” Polskę jako atrakcyjnego partnera. Jako wielką gospodarkę w Europie, potęgę w G20 i lidera technologicznego. Brak kwestii wrażliwych, kontrowersyjnych, zapewnienie przez premierów, że nigdy siebie wzajemnie nie zawiedziemy, przygotowało bardzo dobry grunt pod dalsze relacje. Kluczowe będzie teraz wdrożenie deklaracji – ocenia badacz.

Jego zdaniem indyjski biznes otrzymał jasny sygnał, że Polska jest liderem Europy. Moment zbiega się w czasie z dopracowywaniem szczegółów indyjsko-europejskiego traktatu o wolnym handlu, a to może ułatwić dalsze zbliżenie. W połączeniu z liczbą rozmów przeprowadzonych przez ubiegłe trzy dni nad Gangesem daje to gwarancję, że owoce polsko-indyjskiego romansu będziemy zbierać jeszcze długo.

Główne wnioski

  1. Gospodarka jest najważniejszym spoiwem relacji polsko-indyjskich. Cel podwojenia wymiany handlowej z 6,36 mld dolarów w 2025 r. do ponad 12 mld dolarów rocznie do 2030 r. jest zdaniem eksperta ambitny, ale możliwy do osiągnięcia. Będzie to wymagało nie tylko większego eksportu, lecz także inwestycji, wspólnych projektów technologicznych i sprawniejszego dostępu do obu rynków.
  2. Największe możliwości współpracy dotyczą obronności, technologii i kosmosu. Zapowiedziany dialog przemysłów obronnych może ułatwić tworzenie wspólnych projektów i produkcję sprzętu. Porozumienie Scanway i Pixxel pokazuje, że współpraca technologiczna może wykraczać poza deklaracje polityczne, choć jej ostateczne efekty gospodarcze zależą od realizacji kolejnych etapów.
  3. Zbliżenie gospodarcze nie oznacza wspólnej polityki zagranicznej. Indie nie zamierzają rezygnować z relacji z Rosją, a Polska pozostaje zdecydowanym przeciwnikiem rosyjskiej agresji na Ukrainę. Obie strony mogą jednak rozwijać współpracę mimo różnic, o ile będą koncentrować się na wspólnych interesach i realistycznie oceniać granice partnerstwa.