Kategoria artykułu: Biznes

Banki hamują międzynarodowe ambicje Alabu. „Uzyskanie kredytu to, delikatnie mówiąc, droga krzyżowa”

Wicelider diagnostyki laboratoryjnej rośnie w dwucyfrowym tempie mimo dużych zmian w firmie. Integracja po rekordowym przejęciu się przedłuża, ale to ograniczony dostęp do finansowania jest największym wyzwaniem. Plany akwizycji, nie tylko w kraju, są śmiałe, a nowa strategia już na horyzoncie.

dr Bogusław Gnatowski, założyciel Alab Laboratoria
Dr Bogusław Gnatowski jest przedsiębiorcą od lat 80. Wyposażał laboratoria medyczne i naukowe, aż stworzył własną sieć diagnostyczną: Alab Laboratoria. Jako poważną barierę rozwoju polskiego biznesu i tworzenia wielopokoleniowych firm wskazuje problem z dostępem do finansowania inwestycji. Fot. materiały prasowe/Alab Laboratoria

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakim tempie rozwija się na tle rynku Alab i na czym opiera nową strategię.
  2. Jakie ma podejście do przejęć i ambicje w zakresie międzynarodowej ekspansji.
  3. Jakie konsekwencje, zdaniem założyciela firmy, może mieć ograniczony dostęp polskich przedsiębiorców do finansowania inwestycji, w tym zagranicznych przejęć.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Udany debiut na GPW Diagnostyki (jej wycena wynosi już ok. 6 mld zł) uświadomił wielu osobom, jak perspektywicznym rynkiem są badania laboratoryjne. Widać to także po wynikach wicelidera polskiego rynku: Alab Laboratoria. Ponad połowa jego udziałów należy do niemieckiej Limbach Gruppe. Jedną trzecią wciąż ma jednak założyciel, dr Bogusław Gnatowski, który niedawno wrócił po kilkuletniej przerwie do biznesu.

Mimo trwającej kolejny rok swego rodzaju restrukturyzacji Alab zwiększa przychody i zysk EBITDA o kilkanaście procent rocznie. W 2025 r. było to odpowiednio: ok. 780 i 70 mln zł.

– Zmiany zawsze kroczą przed wynikami, a u nas zmian jest sporo. Sądzę, że ich efekty będziemy widzieć od tego roku. Spodziewamy się znacznie lepszych wyników. Optymalizujemy procesy w wielu obszarach. Do najważniejszych zmian strukturalno-strategicznych należą sprzedaż działu związanego z badaniem żywności oraz przeniesienie badań weterynaryjnych do odrębnego podmiotu. W spółce Alab Plus pozostawiamy histopatologię i genetykę ze względu na synergię szczególnie w obszarze badań onkologicznych – komentuje Bogusław Gnatowski, który podwaliny pod stworzenie Alab Laboratoria postawił w 1987 r.

Rekordowa akwizycja i duża inwestycja

Na początku 2025 r. Alab sfinalizował rekordowe przejęcie w polskiej branży – po raz pierwszy, ze względu na skalę, zaangażować się musiał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Kupił za kilkadziesiąt milionów złotych Centrum Diagnostyki Laboratoryjnej (CDL) w Łodzi, prowadzące 14 laboratoriów i 40 punktów pobrań. Integracja jeszcze trwa z powodu złożoności procesu.

– Niestety dostawcy nie wywiązali się z terminów, więc ponosimy jeszcze niepotrzebnie koszty związane z restrukturyzacją laboratoriów w kilku województwach. Nie obeszło się też naturalnie bez problemów związanych z ujednoliceniem standardów w różnych obszarach. Jesteśmy już jednak na końcowym etapie integracji. Za nami m.in. ważne spotkanie z klientami w regionie łódzkim – wyjaśnia Bogusław Gnatowski.

Chciałby zbudować w Łodzi w ciągu trzech lat laboratorium o wielkości zbliżonej do swojego obiektu w Warszawie. Powierzchnia może wynieść ok. 8 tys. m kw., a wydajność 12-15 mln badań rocznie.

– Koszt zakupu gruntu i wybudowanie nowoczesnego laboratorium to inwestycja rzędu 60-80 mln zł. Na wyposażenie trzeba przeznaczyć drugie tyle – informuje Bogusław Gnatowski.

Przejęcia w Polsce i za granicą

Trend konsolidacji polskiego rynku laboratoryjnego się utrzymuje. W pierwszym kwartale 2026 r. Diagnostyka zrealizowała sześć transakcji. Aktywny pozostaje także Alab, w tym w histopatologii i genetyce.

Kupił w tym roku już kilka laboratoriów. Z właścicielami kolejnych trwają zaawansowane rozmowy, więc planuje kolejne akwizycje do końca roku. Szacuje, że do skonsolidowania pozostało w Polsce kilkadziesiąt podmiotów o sumarycznych obrotach 500-600 mln zł. rocznie.

– Wybór nie jest jednak duży, bo w zdecydowanej większości to niewielkie firmy. Tylko kilka z nich ma przychody rzędu 10-15 mln zł rocznie. Największą barierą jest wysoka wycena w branży, czasem oderwana od rzeczywistości. Uśredniając, wartość firmy w naszym sektorze jest równoznaczna z wielkością przychodów. Niemniej zakres wyceny jest dość szeroki i zwłaszcza w przypadku specjalistycznych badań mówimy o wyraźnie większych wartościach – mówi Bogusław Gnatowski.

Za przejęciami rozgląda się także za granicą. Przede wszystkim w celu uzyskania dostępu do nowych technologii, szczególnie w genetyce. W ostatnich latach Alab kupił dwie firmy: w USA i Europie Zachodniej. Bogusław Gnatowski nie chce ujawniać szczegółów.

– Wspomnę tylko, że mieliśmy ogromne problemy z uzyskaniem finansowania inwestycji poza granicami Polski. Otwierania laboratoriów poza krajem nie planujemy, chyba że za kilka lat. W strategii mamy inne priorytety. W tym roku zamykamy projekt „Ukraina”. Po kilku latach inwestycji doszliśmy do wniosku, że tracimy czas i pieniądze. To zbyt trudny dla nas rynek do prowadzenia działalności, wcale nie z powodu wojny – mówi Bogusław Gnatowski.

Zdaniem eksperta

Struktura rynku zaniża rzeczywisty popyt na badania

Polski rynek diagnostyki laboratoryjnej napędza dziś przede wszystkim rosnące znaczenie badań w opiece nad pacjentem. Są coraz szerzej wykorzystywane w profilaktyce, monitorowaniu chorób przewlekłych oraz podejmowaniu decyzji terapeutycznych.

Największym wyzwaniem rynku pozostaje model finansowania. W Polsce diagnostyka laboratoryjna nie jest w wystarczającym stopniu wyodrębniona jako osobny strumień finansowania w ramach systemu publicznego (NFZ). Ogranicza to szersze zlecanie badań – szczególnie tam, gdzie decyzje diagnostyczne muszą mieścić się w ograniczonych budżetach świadczeniodawców.

W porównaniu z systemami w innych krajach, w których diagnostyka jest wyraźniej wyodrębniona w finansowaniu, lekarze – działając w realiach limitów budżetowych i ryczałtów – mają słabe bodźce do zlecania większej liczby badań. Nawet jeśli mogłyby one poprawić trafność diagnozy lub ograniczyć koszty leczenia na dalszych etapach. Skutkiem jest strukturalnie zaniżony popyt na badania finansowane publicznie, który nie odzwierciedla realnych potrzeb zdrowotnych populacji.

Pewnym uzupełnieniem finansowania publicznego pozostaje kanał prywatny (pacjenci indywidualni, abonamenty medyczne, ubezpieczenia zdrowotne i medycyna pracy). Segment ten generuje dodatkowy popyt na badania, ale jedynie częściowo łagodzi ograniczenia wynikające z publicznego modelu finansowania.

Po stronie podażowej rozwój rynku wspierają automatyzacja pracy laboratoriów i postępująca konsolidacja. Najwięksi gracze optymalizują sieci laboratoriów, zwiększają ich wydajność i inwestują w skalę działania. Rynek już teraz pozostaje skupiony wokół kilku największych podmiotów, a obserwowane w ostatnich latach transakcje pokazują, że zmierza on w kierunku dalszej konsolidacji. Z naszych wyliczeń wynika, że laboratoria sieciowe – w tym Diagnostyka i Alab – osiągają około trzykrotnie wyższą wydajność niż placówki niezależne.

Systemowy problem finansowania międzynarodowej ekspansji

Przedsiębiorca podkreśla, że polski biznes ma utrudniony dostęp do finansowania. Dotyczy to w równym stopniu krajowych instytucji finansowych, jak i lokalnych oddziałów międzynarodowych grup.

– Uzyskanie kredytu w banku to, delikatnie mówiąc, droga krzyżowa [na ten problem wśród małych i średnich firm w Polsce zwrócił uwagę w wywiadzie w XYZ także prezes UOKiK – red.]. Jeśli to się nie zmieni, rozwój gospodarczy Polski będzie się odbywał rękoma czy kapitałem zagranicznych inwestorów, którzy z zabezpieczeniem finansowania problemu u siebie nie mają. Ponadto majątek gromadzą od pokoleń, w odróżnieniu od nas. Sami degradujemy się do dostarczyciela siły roboczej – tłumaczy Bogusław Gnatowski.

Przyznaje, że dwójka jego kolegów sprzedała ostatnio dobrze prosperujące firmy korporacjom z USA i z Holandii.

– Powiedzieli mi wprost: dalsze zabieganie o kapitał na rozwój jest już ponad ich siły. Przez to brakuje ciągłości w polskim biznesie. Wiele firm kończy się na pierwszym pokoleniu polskich właścicieli. A pamiętajmy, że kapitał ma narodowość – mówi Bogusław Gnatowski.

W jego odczuciu podejście do finansowania polskiej przedsiębiorczości nie poprawiło się w ostatnich trzech dekadach, a może wręcz pogorszyło. Przekonuje, że problem jest systemowy.

– Mając do wyboru kredyty konsumpcyjno-detaliczne z wysokim oprocentowaniem oraz kredyt inwestycyjny o dużo niższym, wybór jest dla banków prosty. A nawet gdy uda się zdobyć kredyt, to warunki i obostrzenia skutecznie do niego zniechęcają. Trzeba np. uzyskać zgodę na rozszerzenie profilu działalności, wypłacania dywidendy itd. – mówi założyciel Alab Laboratoria.

Warto wiedzieć

Realna bariera dla polskich przedsiębiorców

Ograniczony dostęp do kapitału na zagraniczne przejęcia regularnie pojawia się w dyskusjach Rady ds. MŚP Think Tank the Company (TTtC) jako jeden z najbardziej dotkliwych hamulców internacjonalizacji polskich przedsiębiorstw. Wskazuje na umiarkowane zaufanie do rodzimego przedsiębiorcy jako osoby zdolnej konkurować międzynarodowo.

– Polskie firmy próbujące finansować zagraniczne przejęcia wpadają w błędne koło: polski bank odsyła do zagranicznego, zagraniczny do polskiego. BGK i PFR oferują produkty komercyjne, czyli nierealny program wsparcia ekspansji. Efekt jest taki, że przedsiębiorca zostaje sam. MŚP muszą dodatkowo udowadniać swoją uczciwość instytucjom, które powinny być ich partnerami w budowaniu międzynarodowej pozycji polskiej gospodarki – komentuje Jakub Nowak, którego JNT Group przejęła już firmy w Rumunii i Hiszpanii.

TTtC wskazuje na wyraźną i strukturalną przepaść między MŚP a dużymi firmami w dostępie do finansowania. W jego ocenie rozwiązanie problemu będzie wymagało interwencji rządowej.

– Chcielibyśmy rozpocząć dyskusję nad stworzeniem rządowego programu wsparcia zagranicznych akwizycji polskich firm, opartego na sprawnie działających warunkach finansowania i gwarancjach eksportowych, skonstruowanego w logice polityki przemysłowej – podkreślają przedstawiciele Think Tank the Company.

XYZ

Więcej punktów pobrań i centra patomorfologii

Firma nie ogranicza ekspansji do przejęć. Równolegle poprawia standard obecnych punktów pobrań i rozbudowuje sieć. Na koniec 2025 r. miała ich 780, a w tym zbliży się do 900. Liczbę wykonanych badań zwiększyła z 90 do ok. 110 mln.

– W centralnym laboratorium w Warszawie zaczyna nam być ciasno. Prawdopodobnie część biurową przeniesiemy do innej lokalizacji, a uzyskaną przestrzeń zagospodarujemy na laboratorium – informuje Bogusław Gnatowski.

W kwietniu spółka otworzyła Dolnośląskie Centrum Patomorfologii we Wrocławiu. Chce być blisko pacjentów w związku z bardzo dynamicznym rozwojem histopatologii.

– Choć technologia umożliwia już skuteczną ocenę pobranej próbki zdalnie, to wiele ośrodków wciąż oczekuje specjalisty na miejscu. W związku z tym planujemy otwarcie w najbliższym czasie kilka podobnych laboratoriów w innych regionach Polski – zapowiada Bogusław Gnatowski.

Nowa strategia Alabu w opracowaniu

Od pół roku Alab tworzy nową strategię i jeszcze trochę to potrwa. Nie robi tego sam.

– Ten proces wymaga konsekwencji i dyscypliny, więc warto mieć podmiot, który będzie utrzymywał przyjęty reżim czasowy. Wynika to stąd, że praca operacyjna zawsze ma pierwszeństwo. Priorytetem jest gaszenie pożarów. Dopiero potem myśli się o strategii, co jest niewątpliwie błędem – uważa Bogusław Gnatowski.

Wielu przedsiębiorców stroni od współpracy z doradcami, a gdy już się na nią zdecydują – narzekają na efekty. Założyciel Alabu podkreśla, że trzeba być na tyle dojrzałym, by wiedzieć, czego oczekuje się od firmy konsultingowej.

– Niektórzy zakładają, że konsultanci przyjdą i sami wykonają całą pracę. Nic bardziej mylnego. My korzystamy z takiego wsparcia przy strategii po raz drugi. Mamy pozytywne doświadczenia w zakresie wspólnego określenia celów strategicznych i ich wdrażania z naszymi konsultantami – mówi Bogusław Gnatowski.

Technologiczne innowacje i nowoczesne badania na wyłączność

Zdaniem twórcy Alabu strategia to system wyborów i rezygnacji. Systematycznie decyduje, co warto realizować, a co lepiej odpuścić. Kluczowe są dwa obszary.

– Pierwszy to wdrażanie technologicznych innowacji tam, gdzie to uzasadnione. Np. automatyzacja powoduje, że do pracy wykonywanej niedawno przez 200 osób wystarczy dziś kilkunastu pracowników. Automatyzacja jest konieczna ze względu na coraz trudniejszy rynek pracy. Niektórzy specjaliści to wręcz dobro deficytowe. Patomorfologów mamy w Polsce ok. 600, a w ponad tysiącu placówek wykonuje się zabiegi wymagające ich konsultacji – wskazuje Bogusław Gnatowski.

Natomiast drugi obszar to wprowadzanie innowacyjnych badań w skali świata. Alab ma wyłączność na dystrybucję w Polsce m.in. takich jak: suPAR, Wiek Biologiczny – Humanity czy uniwersalny panel badań przesiewowych predyspozycji do rozwoju nowotworów NOV-NGS.

– To dopiero początek. Nawiązane współprace z wiodącymi ośrodkami naukowymi na świecie mają zaowocować kolejnymi testami zapewniającymi dokładniejszą diagnozę. Polska diagnostyka laboratoryjna ma potencjał bycia istotnym hubem nowoczesnych usług medycznych w Europie Środkowej i Wschodniej – mówi Bogusław Gnatowski.

Rola sztucznej inteligencji w diagnostyce

Ważne dla Alabu jest także coraz intensywniejsze wykorzystywanie sztucznej inteligencji. Poprawia wydajność operacyjną, istotnie przyspiesza analizę badań i pozwala wychwycić to, co ludzkie oko może pominąć. Największe pole do popisu AI ma jednak w zakresie określenia ryzyka chorób.

– Od 1900 r. średnia długość życia w Europie podwoiła się z 40 do ponad 80 lat. Ludzki organizm jest „zaprogramowany” do życia ok. 120 lat. Gdzie więc ucieka nam kolejne 40 lat życia? To konsekwencja przede wszystkim czterech głównych przyczyn zgonów: chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów, chorób neurodegeneracyjnych i cukrzycy typu 2 – wyjaśnia Bogusław Gnatowski.

Zaznacza, że nie da się ich zwalczyć w sposób populacyjny, jak w przypadku chorób zakaźnych. Nie stworzymy przeciwko nim szczepionki, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości.

– Możemy za to znacznie zminimalizować ich występowanie i konsekwencje, o ile odpowiednio wcześnie je wykryjemy. W tym celu kluczowa jest ocena predykcyjna ryzyka zachorowania na poszczególne jednostki chorobowe. A do analizy np. milionów różnych kombinacji w genach potrzebujemy technologii. To przekracza możliwości ludzkiego umysłu – tłumaczy założyciel Alabu.

Trend długowieczności i legislacyjny absurd

Ten kierunek rozwoju jest powiązany z popularnym trendem długowieczności (longevity). Alab nie planuje wychodzić poza podstawowy biznes. Ma wciąż dużą przestrzeń do rozwoju nowoczesnych testów genetycznych czy oznaczania rozmaitych markerów, pozwalających lepiej ocenić stan zdrowia metabolicznego, narządów czy wręcz pojedynczych komórek.

– Nie zamierzamy jednak zostawiać pacjenta z opisanymi badaniami bez żadnej rekomendacji dalszych działań. W tym celu będziemy nawiązywać współpracę z placówkami medycznymi, które mogą się odpowiednio zaopiekować naszymi pacjentami – zapowiada Bogusław Gnatowski.

Przyznaje, że rozszerzanie oferty badań nie jest proste ze względu na bardzo czasochłonny transfer wiedzy. W Stanach Zjednoczonych od udokumentowanej skuteczności nowych testów do ich powszechnej komercjalizacji mija 20-25 lat.

– Trudno włączyć się w bardzo rygorystyczną ścieżkę diagnostyczną i przekonać środowisko medyczne do nowego tzw. złotego standardu. A gdy już uda nam się wprowadzić do oferty nowe, innowacyjne badania, łatwiej rozpowszechnić je w kanale B2C niż B2B. Placówki medyczne mają określone procedury, a administracyjne młyny mielą wolno. Tymczasem wielu pacjentów szuka nowych możliwości diagnostycznych – mówi Bogusław Gnatowski.

Choć segment badań opłacanych bezpośrednio przez pacjenta odpowiada już za 35 proc. biznesu i wciąż zwiększa udział, jest pewna bariera.

– Mierzymy się z legislacyjnym absurdem. Na każdym ekranie jesteśmy w Polsce bombardowani reklamami leków, które „uderzają w centrum bólu”. A promowanie badań służących profilaktyce, czyli zapobieganiu potencjalnym chorobom, jest zabronione – mówi Bogusław Gnatowski.

Główne wnioski

  1. Poprawa mimo głębokich zmian i dalsza ekspansja. Alab Laboratoria zwiększa przychody i zysk EBITDA w dwucyfrowym tempie – w 2025 r. było to odpowiednio ok. 780 i 70 mln zł. Osiąga to mimo istotnych zmian organizacyjnych, które mają zacząć przynosić efekty od bieżącego roku. Firma zakończyła ubiegły rok z 780 punktami pobrań, a w tym zbliży się do 90. Liczba badań wzrosła z 90 do ok. 110 mln. W kwietniu spółka otworzyła Dolnośląskie Centrum Patomorfologii we Wrocławiu i planuje w najbliższym czasie kilka podobnych laboratoriów w innych regionach Polski.
  2. Historyczne przejęcie, kolejne w przygotowaniu. Alab jest na końcowym etapie integracji po zrealizowanej na początku 2025 r. rekordowej akwizycji CDL. W ciągu kilku lat chce zbudować w Łodzi duże laboratorium. Równolegle kontynuuje konsolidację branży. Kilka laboratoriów w tym roku już kupił, z kolejnymi negocjuje. Szacuje, że do skonsolidowania pozostało w Polsce kilkadziesiąt podmiotów o sumarycznych obrotach 500-600 mln zł. rocznie. Za przejęciami rozgląda się także za granicą. Przede wszystkim w celu uzyskania dostępu do nowych technologii, szczególnie w genetyce.
  3. Finansowa bariera rozwoju polskich firm. Założyciel Alabu przekonuje, że polski biznes ma utrudniony dostęp do finansowania. Ocenia, że podejście do finansowania polskiej przedsiębiorczości nie poprawiło się przez ostatnie trzy dekady, a może wręcz pogorszyło. – Uzyskanie kredytu w banku to, delikatnie mówiąc, droga krzyżowa. Jeśli to się nie zmieni, rozwój gospodarczy Polski będzie się odbywał rękoma czy kapitałem zagranicznych inwestorów, którzy z zabezpieczeniem finansowania problemu u siebie nie mają – mówi dr Bogusław Gnatowski, założyciel Alab Laboratoria.