Kategoria artykułu: Biznes

Branża LPG w cieniu paliwowego kryzysu. Od państwa oczekuje „uczciwego traktowania”

Rynek płynnego gazu LPG ulega w tym roku gwałtownym zawirowaniom. – Rząd w Polsce zdecydował się zafundować kierowcom ze środków publicznych wsparcie, ale wybiórczo, pozostawiając poza nim 3 mln użytkowników autogazu – podkreśla Bartosz Kwiatkowski, dyrektor generalny POGP.

Tankowiec z LPG
Polska około 80 proc. LPG potrzebnego do zaspokojenia krajowego zapotrzebowania sprowadza z zagranicy. Fot.: Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak radzi sobie branża LPG w czasie kryzysu paliwowego?
  2. Czy są obawy o brak dostępności LPG tej zimy?
  3. Jak branża ocenia rządowy program obniżający ceny paliw.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Nowa edycja pakietu „Ceny Paliwa Niżej” po raz kolejny nie objęła paliwa LPG. Rządowy program obniża ceny benzyny i diesla, ale pozostawia bez wsparcia około 3 mln użytkowników autogazu. Przy poprzednich odsłonach programu relacja cen między LPG a pozostałymi paliwami była na tyle niekorzystna, że kierowcom nie opłacało się montować w samochodach instalacji autogazowych. Tym razem sytuacja jest inna. Według branży LPG obroni się nawet bez mrożenia cen, jakie wprowadzono dla benzyny i oleju napędowego.

Nie oznacza to jednak, że firmy handlujące tym paliwem mogą spać spokojnie. Na horyzoncie są plany podniesienia tymczasowo podatku CIT dla sektora paliwowo-energetycznego i wprowadzenia 10-krotnej podwyżki opłat koncesyjnych.

Polscy odbiorcy zużywają około 2,5 mln ton LPG rocznie, z czego aż 80 proc. pochodzi z zagranicy. To mieszanina propanu i butanu, która w Polsce sprzedawana jest przede wszystkim jako autogaz na stacjach paliw. Pozostała część trafia w butlach i zbiornikach m.in. do gospodarstw domowych, szklarni czy zakładów przemysłowych w celach grzewczych. Po tym, jak UE wprowadziła embargo na rosyjskie LPG, najwięcej tego paliwa przypływa do nas ze Szwecji, Norwegii i USA. Polska nie importuje go z Zatoki Perskiej, ale wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i tak wpłynął na krajowy rynek.

– W marcu, podobnie jak inne paliwa, rynek LPG odczuł skutki zamknięcia cieśniny Ormuz, przez którą przechodziło blisko 30 proc. dostaw gazu płynnego na świecie. Co ważne, LPG z Zatoki Perskiej stanowił miks 50 proc. propanu i 50 proc. butanu, szczególnie użytecznego dla kierowców. W efekcie wpływ na rynek autogazowy był podwójny. Po pierwsze, wypadła z rynku ponad jedna czwarta dostaw, a po drugie, pojawił się deficyt butanu. W porównaniu do stycznia w marcu i kwietniu cena propanu w hurcie w Polsce skoczyła o około 50 proc., a butanu o 70 proc. Znalazło to odzwierciedlenie w cenach dla konsumenta, które w kwietniu osiągnęły historyczne maksimum: 3,84 zł/l. Oznaczało to 30-procentowy wzrost ceny na dystrybutorze w ciągu dwóch miesięcy – tłumaczy Bartosz Kwiatkowski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Gazu Płynnego (POGP).

Wybiórcza tarcza ochronna

Autogaz nie został jednak objęty rządową tarczą antykryzysową. W efekcie – jak wylicza POGP – relacja ceny jednego litra LPG do benzyny skoczyła przejściowo ze zwyczajowego poziomu 45-50 proc. do około 65 proc. w drugim kwartale bieżącego roku. Przy takim poziomie kierowcy wstrzymują się z montażem systemów autogazowych. Branża podaje, że warsztaty specjalizujące się w instalacji LPG zanotowały spadek klientów o połowę, bo klienci czekali na rozwój sytuacji. W pierwszej połowie 2026 r. import tego gazu do Polski spadł o 9 proc. rdr do 1 mln ton.

– Ten negatywny wpływ na branżę autogazową nie był efektem wzrostu cen LPG – był skutkiem dyskryminującego autogaz wdrożenia pakietu CPN. Rząd w Polsce zdecydował się zafundować kierowcom ze środków publicznych wsparcie, ale wybiórczo. Pozostawił poza nim 3 mln użytkowników autogazu – podkreśla Bartosz Kwiatkowski.

Po zakończeniu programu CPN sytuacja na rynku wróciła do normy. We wrześniu relacja ceny litra autogazu do benzyny była wręcz wyjątkowo korzystna i sięgała 37 proc. Jednak na początku października rząd uruchomił kolejną odsłonę pakietu „Ceny Paliwa Niżej”. Na stacje powróciły obniżone ceny benzyny i diesla. Branża szacuje, że tym razem jednak LPG powinno się obronić, a relacja cen autogazu do benzyny powróci do standardowego poziomu około 50 proc.

– Warto natomiast zadać sobie pytanie, czy w ogóle z ekonomicznego punktu widzenia jest uzasadniona stymulacja popytu przez regulację cen w warunkach, kiedy dostępność produktu – w tym przypadku paliw transportowych – jest ograniczona. Czy nie pogłębiamy w ten sposób nierównowagi pomiędzy popytem a podażą, zasypując różnicę pieniędzmi podatników? A może nie ma potrzeby doszukiwać się sensu ekonomicznego? Może trzeba uznać, że to powszechnie przyjęty sposób pompowania poparcia przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi? – zastanawia się dyrektor generalny POGP.

Obniżek oczekiwali jednak kierowcy. Rząd przekonuje, że trzecia odsłona tarczy ochronnej jest potrzebna. Ma ograniczyć wpływ wysokich cen paliw na codzienne wydatki Polaków i koszty prowadzenia działalności gospodarczej, a także zmniejszyć presję inflacyjną.

– To bardzo istotna obniżka na stacjach w czasie globalnego kryzysu, który dotknął także Polskę. Spełniamy naszą obietnicę – podkreślił minister energii Miłosz Motyka.

Gazu płynnego nie zabraknie

Największy dystrybutor LPG w Polsce – firma Gaspol – zapewnia, że pomimo zawirowań na rynku, ma zabezpieczone dostawy gazu do swoich odbiorców. Jednak wydarzenia wokół cieśniny Ormuz wprowadzają niestabilność i nie ułatwiają działania.

– Bezpośredni wpływ tych wydarzeń na europejski rynek LPG jest stosunkowo ograniczony. Jego eksport z Bliskiego Wschodu trafia bowiem przede wszystkim na rynki azjatyckie, w szczególności do Chin i Indii. Pośredni wpływ na Europę jest bardziej znaczący. Przy ograniczonej podaży z Bliskiego Wschodu azjatyccy nabywcy coraz silniej konkurują z Europą o dostawy LPG ze Stanów Zjednoczonych, największego producenta i eksportera LPG na świecie. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ zamykanie rafinerii w całej Europie sprawiło, że region w coraz większym stopniu uzależnia się od importu LPG z USA. Gaspol ma zdywersyfikowane źródła zaopatrzenia. Korzystamy z bycia częścią dużej, działającej globalnie grupy SHV Energy. Dlatego nie martwimy się o podaż LPG dla naszych klientów – zapewnia Ewa Gawryś-Osińska, prezeska Gaspolu.

Spółka nie widzi też ryzyka, aby LPG na polskim rynku miało zabraknąć.

– Oczywiście sytuacja może ulegać zmianie, zależnie od dalszego rozwoju wypadków. W czasach niepewności na rynkach surowców na pewno warto współpracować z dużymi, stabilnymi podmiotami, które mogą mitygować swoje ryzyka i zapewniać dostęp do surowca nawet w trudnym momencie, kiedy rynek znajduje się pod presją – podkreśla Ewa Gawryś-Osińska.

Dobry moment

Według paliwowej spółki Unimot utrzymywanie się wysokich cen gazu ziemnego może w kolejnych miesiącach sprzyjać wzrostowi popytu na LPG ze strony odbiorców przemysłowych, poszukujących alternatywnych źródeł energii.

– W naszej grupie segment LPG radzi sobie coraz lepiej. Wysokie ceny gazu ziemnego powodują, że LPG wygrywa na rynku. Gdy obowiązywała pierwsza odsłona rządowego pakietu CPN, to benzyna na stacjach kosztowała 5,50 zł/l, a gaz niemal 4 zł/l. Proporcja między cenami była taka, że kierowcom nie opłacało się jeździć na gazie. Natomiast we wrześniu autogaz kosztował około 3 zł/l, a benzyna już prawie 9 zł/l. W takiej sytuacji gaz był zdecydowanym zwycięzcą. Jestem w biznesie LPG od ponad 20 lat i mogę powiedzieć, że pogłoski o jego śmierci są przedwczesne. Zakładam, że segment ten będzie osiągał dobre wyniki – podkreślił Adam Sikorski, prezes Unimotu, podczas prezentacji wyników finansowych spółki za I półrocze.

Nie tylko autogaz

Gaspol duży potencjał rozwoju widzi w segmencie ogrzewania oraz w wykorzystaniu gazu płynnego przez podmioty gospodarcze. Na obszarach pozbawionych dostępu do sieci gazowej LPG pozostanie jednym z podstawowych źródeł energii, umożliwiającym zastępowanie węgla. W polskich domach wciąż działa około 2 mln tzw. kopciuchów, czyli starych kotłów węglowych, które wymagają wymiany.

– Proces ten będzie się odbywał na przestrzeni kolejnych lat, a nie miesięcy. Paliwa gazowe pozostaną istotną częścią tej zmiany. Ważną zaletą LPG jest niezależność od infrastruktury sieciowej i możliwość wykorzystania go praktycznie w każdych warunkach. Często, mówiąc o bezpieczeństwie energetycznym, podkreślamy dostęp do stabilnych i niezakłóconych źródeł energii oraz ciepła. Dlatego, niezależnie od dużej obecnie niestabilności, patrzymy w przyszłość z ostrożnym optymizmem i wiarą w nasze zdolności do radzenia sobie w trudnych warunkach – zaznacza Ewa Gawryś-Osińska.

W planach nowe obciążenia

Przed branżą stoją jednak nowe wyzwania. Polski rząd ma w planach podniesienie podatku CIT dla firm z branży paliwowej, gazowej i energetycznej. Stawki mają wzrosnąć z obecnych 19 proc. do 30 proc. w 2027 r. W następnych latach będą się stopniowo zmniejszać i w 2030 r. powrócą do podstawowych wartości.

– Nie znamy ostatecznego kształtu przepisów dotyczących podniesienia stawek CIT. Jednakże należy mieć świadomość, że podnoszenie podatków w perspektywie kilku miesięcy nie jest rozwiązaniem budującym u przedsiębiorców poczucie stabilności i przewidywalności prowadzenia biznesu. Dotyczy to nawet rozwiązań czasowych, jak ma to miejsce w przypadku tego projektu, kiedy po trzech latach podwyższonych stawek miałby nastąpić w 2030 r. powrót do obecnej stawki CIT. Jak przekonuje nas dotychczasowa praktyka, powrót do niższych stawek podatkowych jest zazwyczaj bardziej niż trudny – ocenia Ewa Gawryś-Osińska.

Do tego należy jeszcze dodać planowane skokowe zwiększenie opłat koncesyjnych. Według POGP te plany są nie do przyjęcia.

– To, czego nasza branża potrzebuje od państwa, to uczciwego traktowania. Po pierwsze, refleksji nad absurdalnymi pomysłami podniesienia CIT dla przedsiębiorców oraz 10-krotnym wzrostem opłat koncesyjnych w warunkach, kiedy rząd wyłączył branżę ze wsparcia w pierwszej połowie roku. Po drugie, uznania, że kotły gazowe mają istotną rolę do odegrania przy wymianie „kopciuchów” w Polsce – wylicza Bartosz Kwiatkowski, dyrektor generalny POGP.

Budowa odporności

Branża LPG oczekuje jednocześnie aktywnego zaangażowania polskich władz w prace legislacyjne na poziomie Unii Europejskiej dotyczące rozwoju elektromobilności. Branża obawia się, że unijny plan działania na rzecz elektryfikacji przyniósłby poważne podwyżki cen dla wszystkich paliw innych niż energia elektryczna.

Tymczasem według Fundacji Instrat szybki rozwój elektromobilności jest kluczowy, aby ograniczyć import ropy i paliw. W ten sposób Polska będzie bardziej odporna na wstrząsy takie jak obecny kryzys paliwowy.

– To już drugi taki szok cenowy w ciągu pięciu lat, a Polska wciąż leczy objawy, zamiast usuwać przyczyny. Obniżki podatków dają oddech w krótkim terminie, natomiast nie uodparniają nas na kolejne kryzysy. Ceny paliw na stacjach zależą bowiem od wydarzeń rozgrywających się tysiące kilometrów stąd, na które nie mamy wpływu. Dopóki nie uniezależnimy się od importowanej ropy, każdy następny kryzys może pociągnąć za sobą wyższe rachunki dla polskich kierowców i budżetu państwa – ostrzega Fryderyk Karp, analityk w Fundacji Instrat.

Główne wnioski

  1. Autogaz po raz kolejny nie został objęty rządową tarczą antykryzysową. Przy poprzednich edycjach programu rynek LPG ucierpiał z tego powodu – import tego gazu do kraju skurczył się, a warsztaty specjalizujące się w instalacji LPG zanotowały spadek klientów o połowę. Tym razem jednak LPG pozostaje wyraźnie tańszy od benzyny i diesla, dlatego segment ten powinien uniknąć tak dużych zawirowań.
  2. Branża LPG zwraca jednak uwagę na planowane wprowadzenie podwyżki podatku CIT m.in. dla sektora gazowego oraz 10-krotne podniesienie opłat koncesyjnych. I to w sytuacji, gdy rząd wyłączył branżę ze wsparcia w ramach pakietu paliwowego. – To, czego nasza branża potrzebuje od państwa, to uczciwego traktowania – podkreśla Bartosz Kwiatkowski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.
  3. Firmy handlujące LPG patrzą w przyszłość z ostrożnym optymizmem. Gaspol zapewnia, że ma zabezpieczone dostawy surowca dla klientów. Spółka duży potencjał rozwoju widzi w wykorzystaniu LPG do celów grzewczych. – Ważną zaletą LPG jest niezależność od infrastruktury sieciowej i możliwość wykorzystania go praktycznie w każdych warunkach – podkreśla Ewa Gawryś-Osińska, prezeska Gaspolu.