Obudzić inwestycje
Certyfikacja i nowe zasady waloryzacji kontraktów. Kilka recept na usprawnienie inwestycji
Obowiązkowa certyfikacja wykonawców, podniesienie opłat za odwołania przetargowe oraz urealnienie limitów waloryzacji kontraktów – takie pomysły na sprawniejszą obsługę wielkiej fali inwestycji proponuje w rozmowie z XYZ Wojciech Trojanowski, członek zarządu STRABAG.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób obowiązkowa certyfikacja zmieni sytuację podmiotów stających do przetargów.
- Z jakiego powodu sztywne mechanizmy waloryzacji umów rozmijają się z realiami rynkowymi i jak mogłyby wyglądać nowe ramy w tym zakresie.
- Z jakimi absurdami zderzają się niekiedy wykonawcy w przetargach.
Usprawnienie procedur administracyjnych i budowanie lokalnych kompetencji – te rekomendacje towarzyszące realizacji wielkiej fali inwestycji padają z ust branży infrastrukturalnej dość regularnie. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Wojciech Trojanowski, członek zarządu STRABAG argumentuje, że podejście „local content”, nakierowane na budowanie krajowych kompetencji przy realizacji kontraktów jest słuszne i nie obawia się, że efektem ubocznym tej polityki będą wyższe koszty.
– Głównym celem komponentu lokalnego jest budowanie i nagradzanie potencjału w kraju i wykorzystanie tej fali inwestycji jako szansy rozwojowej, uczciwego płacenia podatków, przestrzegania przepisów np. prawa pracy i bycia lokalnym partnerem. Realizacja kontraktów nie tylko nie będzie droższa i gorsza, lecz wręcz odwrotnie – będzie taniej i lepiej. To nie zagraniczne referencje budują nasze kompetencje, lecz krajowy potencjał. To właśnie takie podejście da szansę na składanie lepszych, bardziej realistycznych ofert, a nie propozycji oderwanych od realiów, tworzonych nierzadko przez zagraniczne kancelarie prawnicze – uważa członek zarządu STRABAG.
Administracyjne zatory i absurd tanich sporów
Równie istotne są szczegóły dotyczące usprawnienia procedur. Uzyskanie koniecznych decyzji środowiskowych, pozwoleń wodnoprawnych czy zgód na realizację inwestycji drogowych nierzadko trwa dłużej niż same prace na placu budowy. Dodatkowo wąskim gardłem systemu stała się procedura odwoławcza. Krajowa Izba Odwoławcza (KIO), w obliczu rosnącej liczby inwestycji została dociążona lawiną odwołań. Wojciech Trojanowski postuluje zmiany w podejściu do odwołań.
Zaskarżenie kilkumiliardowego kontraktu publicznego nie może kosztować zaledwie 20 tys. zł tytułem wpisu do izby. Jeżeli taka opłata wynosiłaby np. 100 tys. zł, każdy z oferentów pięć razy dłużej by się zastanowił, czy rzeczywiście ma merytoryczne podstawy do sądowej walki.
– Zaskarżenie kilkumiliardowego kontraktu publicznego nie może kosztować zaledwie 20 tys. zł tytułem wpisu do izby. Jeżeli taka opłata wynosiłaby np. 100 tys. zł, każdy z oferentów pięć razy dłużej by się zastanowił, czy rzeczywiście ma merytoryczne podstawy do sądowej walki. Musimy pamiętać, że obecna niska bariera wejścia sprawia, iż zaskarżanie wyników staje się zbyt łatwym narzędziem, które potrafi blokować strategiczne z punktu widzenia państwa procesy inwestycyjne – argumentuje Wojciech Trojanowski.
Lekarstwem na te zjawiska miałaby być obowiązkowa certyfikacja dla podmiotów startujących w zmaganiach o publiczne zlecenia.
– Jestem fanem certyfikacji. Uważam, że powinna być obowiązkowa dla wszystkich podmiotów realizujących zamówienia publiczne. Nie jest prawdą, że to podniosłoby koszty wśród szczególnie małych i średnich firm. Wręcz przeciwnie – to obniży koszty, a przede wszystkim poprawi pewność postępowań i pewność zawarcia umowy. W tej chwili, nawet jeżeli jakiś oferent złoży najkorzystniejszą ofertę, ta pewność się oddala, bo wiemy, że trwają postępowania w Krajowej Izbie Odwoławczej, a brak certyfikacji pozwala na większe wzajemne atakowanie się firm – zaznacza członek zarządu STRABAG.
Jestem fanem certyfikacji. Uważam, że powinna być obowiązkowa dla wszystkich podmiotów realizujących zamówienia publiczne. Nie jest prawdą, że to podniosłoby koszty wśród szczególnie małych i średnich firm.
Iluzja stałej ceny i pułapki waloryzacji
Kolejnym, nie mniej ważnym wyzwaniem wieloletnich umów budowlanych jest sztywne podejście sektora publicznego do wyceny ryzyka. Pandemia oraz turbulencje geopolityczne obnażają słabość mechanizmów waloryzacyjnych funkcjonujących w polskim prawie.
Choć limity indeksacji zostały podniesione z początkowych 5 do 15 proc., to wciąż problemem jest nieprzystające często do realiów założenie o 50-procentowym udziale kosztów stałych w projektach, które nie podlegają waloryzacji.
Nie można z góry zakładać, że aż połowa wartości kontraktu to koszty, które cudownym sposobem nie podlegają ryzyku rynkowemu. Skuteczne współczynniki stałości ceny powinny oscylować w granicach 10-20 proc.
– Nie można z góry zakładać, że aż połowa wartości kontraktu to koszty, które cudownym sposobem nie podlegają ryzyku rynkowemu. Skuteczne współczynniki stałości ceny powinny oscylować w granicach 10-20 proc., jak ma to miejsce chociażby w dojrzałych umowach Banku Światowego – mówi Wojciech Trojanowski.
Jego zdaniem optymalnym rozwiązaniem byłoby podniesienie ogólnego limitu waloryzacyjnego w okolice 30-40 proc. Posiadanie tak skonstruowanego bufora przeciwdziałałoby schodzeniu wykonawców z placów budowy w chwilach skokowego wzrostu kosztów realizacji.
Walka z absurdami
Ale nie tylko przepisy warto zrewidować. Często bowiem przepisy dają stronom kontraktu swobodę w ich rozsądnej konfiguracji, tyle że ta elastyczność pozostaje tylko w teorii. O ile walka z dyktatem ceny zaczyna przynosić już efekty, ale zdarzają się przypadki, w których pozacenowe parametry w kontrakcie przybierają formę karykaturalną.
– Zdarzają się zamawiający, którzy np. premiują w kontrakcie… wysokość kar. To jest absurd. Co z tego, że dam wyższą cenę i większą karę za to, że tego zlecenia nie wykonam? To jest sprzeczne z celem zamówienia publicznego, bo coś trzeba zbudować bądź dostarczyć, a nie zbudować i dostarczyć z wadami. Badanie atrakcyjności oferty pod kątem, że ja czegoś nie zrobię albo zrobię źle i za to zapłacę karę, jest ewidentnym przykładem praktyki złej lub wręcz niedorzeczne. Premiowana powinna być jakość i czas realizacji – uważa Wojciech Trojanowski.
Zdarzają się zamawiający, którzy np. premiują w kontrakcie… wysokość kar. To jest absurd. Co z tego, że dam wyższą cenę i większą karę za to, że tego zlecenia nie wykonam?
Członek zarządu STRABAG chwali też inicjatywę powołania Krajowego Funduszu Kolejowego. Jego zdaniem powstanie takiego instrumentu, wzorowanego na skutecznie działającym odpowiedniku drogowym, uniezależni zarządców sieci od cyklów dystrybucji unijnych środków, zapewniając ciągłość projektów modernizacji sieci.
Problemem do rozwiązania pozostaje jednak nieufność krajowej administracji wobec zewnętrznego finansowania i angażowania kapitału w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).
– Polska niezmiennie pozostaje krajem importującym kapitał inwestycyjny, a przy tym bardzo pilnie potrzebującym dalszej modernizacji sieci drogowych czy kolejowych. Nie wyrzucajmy wszystkich programów PPP do kosza pod bezpodstawnym hasłem, że to wyłącznie generowanie niepotrzebnie drogich projektów. Nasza rosnąca gospodarka, przy wysokich nakładach chociażby na zbrojenia, musi korzystać z zaangażowania dużych, międzynarodowych dysponentów długoterminowego kapitału, bo samo finansowanie z kredytów bankowych tu nie wystarczy – dodaje Wojciech Trojanowski.
Główne wnioski
- Zdaniem Wojciecha Trojanowskiego realizacja wielkich inwestycji infrastrukturalnych byłaby sprawniejsza przy obowiązkowej certyfikacji wykonawców oraz znaczącego podniesienia opłat za odwołania przetargowe. Według eksperta obecne koszty zaskarżania wyników przed Krajową Izbą Odwoławczą są zbyt niskie, co ułatwia przegranym firmom blokowanie projektów o strategicznym znaczeniu dla państwa.
- Członek zarządu STRABAG uważa, że obecne mechanizmy waloryzacji kontraktów publicznych są nieprzystające do rynkowych realiów i tworzą niebezpieczną iluzję stałej ceny. Sztywne założenie, że aż połowa wartości wieloletniej inwestycji to koszty niepodlegające ryzyku zmian, jest jego zdaniem błędne i powinno zostać obniżone do poziomu 10-20 proc. Dodatkowym problemem branży są niekiedy absurdalne kryteria pozacenowe.
- Wojciech Trojanowski chwali inicjatywę powołania Krajowego Funduszu Kolejowego, który ma uniezależnić modernizację torów od cyklów dystrybucji środków unijnych. Jego zdaniem Polska gospodarka potrzebuje jednak znacznie szerszego otwarcia na partnerstwo publiczno-prywatne (PPP).
Artykuł powstał na zlecenie STRABAG.



