Kategorie artykułu: Świat Technologia

Chiny obawiają się nadużyć AI. Regulują rynek „cyfrowych ludzi”

Za Wielkim Murem dynamicznie rośnie sektor cyfrowych sobowtórów. Awatary stworzone z pomocą sztucznej inteligencji do złudzenia przypominają prawdziwe osoby. Technologia rodzi jednak ryzyko nadużyć.

Dwie osoby patrzą na monitor z wizerunkiem osoby przypominającej robota
Eksperci testują fotorealistycznego awatara AI "robodziewczyny" podczas Mobile World Congress (MWC) w Barcelonie w marcu 2026 r. Fot. Joan Cros / NurPhoto / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaką wartość ma chiński rynek „cyfrowych ludzi” i dlaczego urzędnicy wprowadzają przepisy mające go ściślej regulować.
  2. Jak komercyjne firmy tworzą awatary zmarłych osób i co to oznacza dla żałobników.
  3. Dlaczego cyfrowi influencerzy okazują się skuteczniejsi od swoich ludzkich pierwowzorów, jakie kontrowersje budzą wygenerowani przez AI celebryci i jakie zagrożenia niesie szybki rozwój sektora.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Zhang Xinyu miała 47 lat, gdy rak zabrał jej ojca. Pogrążona w smutku i osamotnieniu kobieta, skuszona informacjami w mediach społecznościowych, postanowiła przywrócić go do życia. Zwróciła się do firmy Super Brain z Nankinu we wschodnich Chinach.

To startup działający od 2022 r., który dotąd stworzył cyfrowe awatary dla ponad 600 rodzin w żałobie. W ciągu tygodnia technicy potrafią wygenerować realistycznego czatbota opartego na wizerunku zmarłej osoby. Firma prosi klientów o opisanie kluczowych wspomnień i ważnych przeżyć nieżyjącego bliskiego, udostępnienie fotografii, materiałów audio i wideo, a następnie „karmi" nimi model AI. Powstały w ten sposób wirtualny „klon” może prowadzić rozmowy w sposób, który do złudzenia przypomina zmarłego. Podobne usługi oferuje także szanghajska firma Silicon Intelligence. Stworzenie realistycznego awatara wymaga udostępnienia minutowego nagrania audio i wideo przedstawiającego daną osobę za życia. Ceny zaczynają się od ok. 200 juanów (w przeliczeniu 106 zł), a kończą się na kilku tysiącach.

Zhang Xinyu może rozmawiać z awatarem ojca online. Jak powiedziała w rozmowie z agencją AFP, sprawia to, że czuje się naładowana energią i pełna motywacji. Niektórzy znajomi ostrzegali ją, że może zbyt mocno wciągnąć się w wirtualny świat, nazywając to formą „fałszywego pocieszenia". Zhang odpowiada, że nawet jeśli pocieszenie jest symulowane, to stojąca za nim miłość pozostaje prawdziwa.

Rosnący rynek i wyzwania etyczne

W tym miesiącu chińskie media społecznościowe obiegł kontrowersyjny materiał. Klip wideo na platformie Weibo pokazuje niczego nieświadomą starszą kobietę, która rozmawia z hiperrealistycznym awatarem swojego nieżyjącego syna. Mężczyzna zginął w wypadku samochodowym. Awatar odtwarzał jego mowę i ruchy tak precyzyjnie, że matka była przekonana, że to zwykła wideorozmowa. Zhang Zewei, założyciel firmy Super Brain, do którego zgłosili się inni członkowie rodziny zmarłego, określił to jako „kłamstwo w dobrej wierze".

W 2029 r. rynek wirtualnych ludzi w Chinach może mieć wartość prawie 3,4 mld dolarów

Technologię cyfrowych ludzi stosuje się nie tylko do „wskrzeszania" zmarłych. Staje się ona coraz powszechniejszym narzędziem w e-commerce oraz mediach. Takie awatary mogą być przyjaciółkami, towarzyszami albo romantycznymi partnerami. W 2024 r. wartość całego rynku w Chinach szacowano na około 4,1 mld juanów (w przeliczeniu ok. 600 mln dolarów). Branża rozrosła się o imponujące 85 proc. r/r. Jak pisze singapurski dziennik „Straits Times" za trzy lata ma przekroczyć wartość 25 mld juanów (w przeliczeniu prawie 3,4 mld dolarów).

Prezenterzy AI

Technologia dopiero raczkowała, gdy wywołała pierwsze kontrowersje.

W 2018 r. chińska państwowa agencja prasowa Xinhua zaprezentowała pierwszych na świecie prezenterów AI. Zaczęli pojawiać się w roli prowadzących serwisy informacyjne. Na Zachodzie dostrzegano w tym kolejny przejaw cenzury w autorytarnym państwie. Obecnie realistycznych wirtualnych prezenterów, będących „klonami” prawdziwych dziennikarzy i dziennikarek, używają rządowa stacja CCTV i inne chińskie telewizje. Krytycy podkreślają, że chociaż umożliwiają one szybką produkcję i oszczędności, brakuje im ludzkich emocji, krytycyzmu i umiejętności reagowania. Od września 2025 r. przepisy wymagają, aby wszelkie treści generowane przez AI – także wirtualni prezenterzy – były wyraźnie oznaczane metadanymi i wizualnymi znacznikami.

Rekordy cyfrowych sprzedawców

Prawdziwym testem rynkowej siły awatarów okazał się sektor e-commerce. Luo Yonghao, jeden z najpopularniejszych chińskich influencerów, razem ze współprowadzącym Xiao Mu przeprowadził w 2025 r. transmisję sprzedażową na platformie zakupowej Youxuan. Posłużyli się przy tym wyłącznie swoimi cyfrowymi wersjami.

Awatary influencerów zbudowano w oparciu o model generatywnej sztucznej inteligencji firmy Baidu. Użyto do tego bazy nagrań wideo z pięciu lat. Powstałe w ten sposób cyfrowe klony były w stanie naśladować żarty i styl internetowych celebrytów.

Sesja trwała ponad sześć godzin i przyniosła zyski w wysokości 55 mln juanów (ok. 7,6 mln dolarów). Luo twierdził, że jego poprzednie transmisje były znacznie mniej efektywne finansowo.

Wu Jialu, szef działu badań w firmie Be Friends Holding należącej do Luo, określił to wydarzenie jako „moment DeepSeek dla całej chińskiej branży transmisji na żywo i cyfrowych ludzi". W odróżnieniu od żywych influencerów, ich cyfrowe wersje mogą prowadzić transmisje online bez żadnych ograniczeń czasowych. A czas to, jak wiadomo, pieniądz.

Nowe wersje celebrytów i kradzieże wizerunków

Galopujący rozwój sektora niesie ze sobą poważne zagrożenia. Są wśród nich choćby uzależnienie użytkowników od osób nieistniejących w rzeczywistości, alienacja społeczna i manipulacje. To problem zwłaszcza dla młodych osób, które dopiero rozwijają swoje życie społeczne.

Kłopotem jest też brak transparentności podczas tworzenia wizerunków nieprawdziwych celebrytów, których fani wierzą, że mają do czynienia z żywymi ludźmi.

Tej wiosny szczególnie głośna stała się sprawa piosenkarza Pina, znanego jako Datouzhen. Nowe nagranie, które pojawiło się na jego profilu na Instagramie wywołało lawinę pytań. Czy artysta jest człowiekiem, jego klonem czy w stu procentach wytworem sztucznej inteligencji? A może doskonalszą kopią wirtualnej postaci wygenerowanej wcześniej?

Fani nie byli pewni, czy artysta jest człowiekiem, jego klonem czy w stu procentach wytworem sztucznej inteligencji.

W materiale wideo jest ubrany w stylową, czarną bluzę. Spaceruje ulicą i zapowiada swoją nową piosenkę. To cover utworu autorstwa tajwańskiej piosenkarki. Choć na pierwszy rzut oka film wydawał się autentyczny, najbardziej dociekliwi obserwatorzy zauważyli drobne nieścisłości: sztywną mimikę i nienaturalnie rzadkie mruganie oczami. 

Fani dotarli wkrótce do dwóch różnych kont piosenkarza na platformie Douyin (odpowiedniku TikToka). Jedno z nich, powstałe pod koniec 2025 r., zawiera informację, że 27-letni Datouzhen został w całości wygenerowany z użyciem AI przez platformę muzyczną KuGou. Na drugim, popularniejszym profilu, artysta, którego twarzy nie widać, jest przedstawiany jako 34-latek. To tam pod koniec 2024 r. zaczęły się pojawiać jego rockowe wersje znanych chińskich ballad. Konto szybko zdobyło 800 tys. obserwujących. Po ujawnieniu alternatywnych wersji muzyka niektórzy fani poczuli się oszukani. Podobne kontrowersje dotyczą innych wirtualnych celebrytów.

Większym problemem od tworzenia gwiazd estrady, które nigdy nie istniały może być nieautoryzowane „klonowanie” prawdziwych osób publicznych. Pod koniec 2025 r. ofiarą kradzieży wizerunku padła chińska aktorka Wen Zhengrong. W transmisjach sprzedażowych zaczęły się pojawiać jej deepfake'owe podobizny. Używano ich do zachwalania produktów bez wiedzy i zgody kobiety. Współpracownicy aktorki zgłosili ok. 50 przypadków naruszenia wizerunku w ciągu jednego dnia. Władze usunęły ponad 10 tys. nagrań z wizerunkiem Wen i nałożyły kary na właścicieli kont.

Konieczny nadzór?

Chiński regulator cyberprzestrzeni CAC postanowił zadziałać systemowo. Projekt przepisów, który przechodzi konsultacje społeczne, zawiera kilka kluczowych wymogów. Proponowane regulacje nakazują wyraźne oznaczanie wszelkich treści z udziałem cyfrowych ludzi. Zakazują też tworzenia „klonów” osób bez ich zgody.

Przepisy mają nakazywać wyraźne oznaczanie treści z udziałem cyfrowych ludzi, zapobiegać tworzeniu „klonów” osób bez ich zgody oraz chronić małoletnich i seniorów.

Szczególną ochroną mają być otoczeni małoletni. Przepisy zakazują oferowania im intymnych związków z wirtualnymi ludźmi i zachęcania do rozwijania skrajnych emocji czy szkodliwych nawyków. Dla seniorów przewidziano obowiązek wskazania kontaktów alarmowych, żeby chronić ich przed oszustami. Dostawcom usług mają grozić grzywny w wysokości 10–200 tys. juanów.

Cytowany przez agencję AFP Zhang Zewei z nankińskiej firmy Super Brain uznał te regulacje za pozytywne i „nieuchronne". Jego zdaniem zagwarantują równowagę między dalszym rozwojem branży a koniecznym nadzorem.

Główne wnioski

  1. Chiński rynek „cyfrowych ludzi" rośnie w zawrotnym tempie – z 4,1 mld juanów w 2024 r. do prognozowanych 25 mld juanów do 2029 r. Napędzany jest głównie przez e-commerce, usługi żałobne i towarzyskie.
  2. Technologia budzi poważne dylematy etyczne: od pytań o granice zdrowej żałoby po ryzyko oszustw, uzależnień i nieuprawnionego klonowania wizerunków.
  3. Nowe chińskie przepisy mają wymusić bardziej restrykcyjne oznaczanie treści AI, zakaz klonowania bez zgody, ochronę dzieci i seniorów.