Clicktrans z inwestorem. Polska platforma walczy z tzw. pustymi kursami i chce podbić Europę
Puste kursy generują straty i emisje, a klienci mają problem z wysyłką dużych przedmiotów. Clicktrans łączy obie strony. Po inwestycji Spire Capital Partners chce w ciągu kilku lat zostać europejskim liderem tego rynku.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co przekonało fundusz do inwestycji w Clicktrans, a jego założycieli – do przyjęcia inwestora.
- Jakie cele i ambicje mają nowi partnerzy.
- Jakie problemy branży transportowej i klientów rozwiązuje Clicktrans oraz na jaką skalę działa.
Liczba przesyłek kurierskich – krajowych i zagranicznych – w Polsce rośnie w tempie dwucyfrowym. W latach 2021-2025 niemal się podwoiła: z 776 mln do 1,4 mld sztuk – wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Rynek napędzają nie tylko zakupy w sklepach internetowych, lecz także transakcje między konsumentami. Problem zaczyna się wtedy, gdy kupiony przedmiot – na przykład kanapa – nie mieści się ani w automacie paczkowym, ani w rękach kuriera. Firmy transportowe zmagają się natomiast z presją na marże, rosnącymi kosztami i wymaganiami środowiskowymi. Dla wielu z nich kończy się to upadłością.
Inwestor w wielomilionowej transakcji
Rozwiązanie problemów obu stron oferuje Clicktrans, założony w 2010 r. przez Michała Brzezińskiego i Agnieszkę Korzeniewską. Platforma łączy ponad 2 mln użytkowników z ponad 70 tys. przewoźników. Jej celem jest m.in. ograniczanie tzw. pustych kursów, czyli przejazdów bez ładunku. Dotychczas za jej pośrednictwem zrealizowano ponad 5 mln zleceń.
Potencjał polskiej firmy działającej na wielu rynkach dostrzegł rodzimy fundusz Spire Capital Partners, który kupił 70 proc. jej udziałów. Strony nie ujawniają wartości transakcji. Z ustaleń XYZ wynika, że Clicktrans został wyceniony na kilkadziesiąt milionów złotych. Spire zazwyczaj inwestuje 5-15 mln euro, czyli ok. 20-65 mln zł.
– Zakładamy, że w ciągu 5-7 lat wartość spółki wzrośnie kilkukrotnie, przede wszystkim dzięki zwielokrotnieniu przychodów. Nie zamierzamy jednak napędzać ich podwyżkami cen, lecz poprzez zwiększenie udziału większych zleceń. Widzimy również kilka dodatkowych sposobów monetyzacji produktu. Powinny one zwiększyć wartość oferowaną klientom i przewoźnikom, a docelowo także poprawić rentowność biznesu – mówi Daniel Dąbrowski, dyrektor inwestycyjny w Spire Capital Partners.
Założyciele Clicktransu podkreślają, że nie szukali inwestora z powodu bariery, której nie mogliby samodzielnie pokonać.
– Przez lata zgłaszało się do nas wielu inwestorów różnego typu, ale nigdy nie czuliśmy, że to właściwa droga. Dopiero w przypadku Spire uznaliśmy, że taka współpraca ma sens. Poczuliśmy chemię i upewniliśmy się, że podobnie patrzymy na wartości firmy oraz jej możliwości. Od pierwszego dnia gramy do jednej bramki, zamiast przeciągać linę i wzajemnie przekonywać się do swoich racji – mówi Michał Brzeziński, prezes i współzałożyciel Clicktransu.
Duże przesyłki jadą przez Europę
Od początku działalności spółka koncentruje się na przesyłkach klientów indywidualnych, których klasyczni kurierzy nie chcą przewozić albo wyceniają transport bardzo wysoko. Szczególnie trudna i kosztowna bywa wysyłka takich przedmiotów za granicę.
– Meble, motocykle, samochody czy niewymiarowe palety możemy dostarczać niemal do wszystkich zakątków Europy. Trzeba jednak zaznaczyć, że podstawą działalności przewoźników korzystających z naszej platformy są busy o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony, a nie duże ciężarówki, oraz profesjonalny transport lawetami – wyjaśnia Michał Brzeziński.
Podstawowy zakres usług przez lata nie zmienił się znacząco. Rozbudowano natomiast samą platformę. Użytkownicy mogą korzystać m.in. ze śledzenia przesyłek, automatycznej wyceny, rekomendacji zleceń, wsparcia w komunikacji międzynarodowej oraz ubezpieczenia transportowanych przedmiotów.
– Równie ważne są niewidoczne na pierwszy rzut oka mechanizmy antyfraudowe, które zwiększają bezpieczeństwo transakcji. W najbliższym czasie chcemy rozwijać m.in. ofertę płatności i ubezpieczeń przesyłek. Sztuczną inteligencję wykorzystujemy przede wszystkim do sprawniejszego rozwijania oprogramowania oraz rozbudowy mechanizmów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo platformy – mówi współzałożyciel Clicktransu.
Zdaniem ekspertki
Biznes atrakcyjny dla inwestora i mający przestrzeń do wzrostu
W warunkach pogłębiającego się niedoboru kierowców każdy pusty kurs oznacza marnowanie jednego z najbardziej deficytowych zasobów branży. Do tego dochodzi presja rosnących kosztów pracy, paliw i energii oraz coraz ostrzejsze wymagania dotyczące emisji. Stawiają je nie tylko regulatorzy, lecz także klienci raportujący ślad węglowy w swoich łańcuchach dostaw.
Każdy przejechany kilometr bez ładunku oznacza utratę marży. Ma to szczególne znaczenie w branży, której rentowność często wynosi zaledwie kilka procent. Jednocześnie rosnąca liczba przesyłek i oczekiwania klientów zwiększają presję na szybkość, terminowość oraz konkurencyjne ceny.
Największym wyzwaniem przy łączeniu przewoźników z rozproszonymi nadawcami jest dopasowanie w czasie rzeczywistym trasy, terminu, rodzaju ładunku i wolnej przestrzeni w pojeździe. Wymaga to aktualnych danych, sprawnej wymiany informacji, weryfikacji przewoźników, bezpiecznych transakcji oraz jasnego podziału odpowiedzialności. W działalności międzynarodowej dochodzą do tego różnice regulacyjne i operacyjne między poszczególnymi rynkami.
W tym modelu dobrze sprawdza się marketplace: im więcej zleceń i przewoźników gromadzi platforma, tym większa jest szansa na korzystne dopasowanie obu stron.
Atrakcyjność Clicktransu wynika z tego, że firma rozwiązuje realny problem zarówno przewoźników, jak i klientów. Pierwsi mogą poprawić rentowność kursów, a drudzy zyskują dostęp do szerszej i często tańszej oferty transportowej.
Z perspektywy inwestora jest to klasyczny model marketplace oparty na formule asset-light, czyli działalności niewymagającej posiadania dużej liczby kosztownych aktywów. Taki biznes może korzystać z silnych efektów sieciowych, a jego przychody mogą rosnąć szybciej niż koszty.
W segmencie B2B wyrosło już kilku znaczących graczy, takich jak Trans.eu czy Timocom. Rynek usług B2C nadal ma jednak dużo przestrzeni do rozwoju. To właśnie w tym obszarze Clicktrans buduje swoją pozycję.
Rozwiązanie problemu przewoźników i konsumentów
Już dwa lata po uruchomieniu Clicktransu jego założyciele upewnili się, że rozwiązują realny problem rynkowy i mogą zbudować biznes o dużej skali.
– Uświadomiliśmy sobie jednak również, jak długa i trudna droga nas czeka. W biznesach typu marketplace najczęściej „zwycięzca bierze wszystko”. Trzeba więc nie tylko stale inwestować w technologię, lecz także systematycznie powiększać bazę przewoźników i zleceniodawców. Żeby liczyć się w Europie, trzeba mieć odpowiednio dużą skalę, a nie jedynie szeroki zasięg – mówi Michał Brzeziński.
Początkowo przewoźnicy obawiali się przede wszystkim publicznego konkurowania o zlecenia. Jawność ofert wpływa bowiem na ostateczną cenę płaconą przez klienta.
– Zleceniodawcy mieli natomiast wątpliwości co do rzetelności firm oraz bezpieczeństwa przesyłek. Dlatego już w pierwszych latach działalności wprowadziliśmy skuteczne mechanizmy weryfikacji przewoźników, które nadal doskonalimy – mówi Agnieszka Korzeniewska, dyrektor operacyjna i współzałożycielka Clicktransu.
Szybko rosnący biznes nabrał skali
Zarówno przewoźnikom, jak i zleceniodawcom zależy na tym, by druga grupa była na platformie jak najbardziej liczna. Duża liczba klientów i zleceń zwiększa szanse firm transportowych na realizację rentownych przewozów. Szeroka baza przewoźników pozwala natomiast konsumentom szybciej znaleźć korzystną cenowo ofertę. Skuteczne połączenie obu stron wymaga jednak rozbudowanej technologii.
– Z perspektywy klientów indywidualnych i firm wszystko na naszej platformie wygląda prosto. Musieliśmy jednak stworzyć dziesiątki algorytmów i mechanizmów, dzięki którym transakcje można realizować bezpiecznie, szybko i wygodnie. Z roku na rok inwestujemy w technologię coraz więcej – mówi Michał Brzeziński.
Efekty widać w wynikach finansowych. W latach 2022-2025 spółka podwoiła przychody – do 14,3 mln zł. Jej koszty wzrosły w tym czasie tylko o mniej więcej jedną trzecią. Dzięki temu w 2025 r. zarówno zysk operacyjny, jak i zysk netto przekroczyły 5 mln zł.
– W ostatnich latach zwiększaliśmy GMV, czyli wartość obsłużonych transakcji, o 20-30 proc. rocznie. W 2025 r. wskaźnik ten sięgnął 200 mln zł i nie zamierzamy zwalniać. Nasza sprzedaż rośnie nawet nieco szybciej, a w ubiegłym roku skokowo poprawiliśmy rentowność – mówi przedsiębiorca.
Międzynarodowy biznes od pierwszych lat
Transport nie zatrzymuje się na granicach i stanowi jeden z filarów globalnej gospodarki. Dlatego twórcy Clicktransu już od pierwszych lat rozwijali firmę jako platformę europejską, a nie wyłącznie polską.
– Od początku dostosowywaliśmy do tego technologię. Dziś jesteśmy gotowi uruchamiać nawet kilka nowych rynków rocznie, tak aby przewoźnicy i zleceniodawcy z różnych krajów od pierwszego dnia nie napotykali żadnych barier – wyjaśnia Agnieszka Korzeniewska.
Firma działa już w 13 krajach Europy. Dotychczas nie osiągnęła zakładanych rezultatów tylko w Rumunii. Dużym wyzwaniem okazało się skuteczne eliminowanie tam nierzetelnych przewoźników.
– Nadal pracujemy nad nowymi rozwiązaniami i wrócimy na ten rynek w odpowiednim momencie. Szukamy też sposobów na przyspieszenie wzrostu w Wielkiej Brytanii. To bardzo rozwinięty i konkurencyjny rynek, na którym działamy krócej niż nasi główni rywale. Nie zamierzamy jednak odpuszczać ze względu na jego duży potencjał oraz liczną Polonię – mówi Michał Brzeziński.
Od 2026 r. ponad połowa przychodów Clicktransu pochodzi spoza Polski. Przy obecnym tempie wzrostu w kraju i za granicą w ciągu kilku lat udział rynków zagranicznych może przekroczyć 70 proc.
– Szczególnie dobrze radzimy sobie w Niemczech, które powszechnie uchodzą za trudny rynek dla firm zagranicznych. Mimo że działamy tam już od kilku lat, nadal rośniemy w tempie przekraczającym 50 proc. rocznie. Bardzo ważnymi rynkami są dla nas również Hiszpania, Francja i Holandia – mówi Agnieszka Korzeniewska.
Zdaniem eksperta
Polska firma może zaistnieć w Europie
Dobre odczytanie tych potrzeb, szczególnie widocznych podczas pandemii COVID-19, pozwoliło polskiej spółce zbudować silną pozycję. Na zachodnich rynkach działają wprawdzie platformy obsługujące również konsumentów, takie jak francuski Supervan, jednak Clicktrans od początku uczynił segment B2C swoim priorytetem.
Polska jest dobrą bazą do rozwijania tego typu projektów. Obok Francji i Niemiec dysponuje jedną z największych flot lekkich pojazdów dostawczych oraz liczną grupą firm transportowych korzystających z busów. Zapewnia to platformom działającym z naszego kraju duże i elastyczne zaplecze operacyjne.
Na sytuację w branży wpływają również zmiany w prawie Unii Europejskiej. Od lipca 2026 r. pakiet mobilności nakłada nowe obowiązki na przewoźników wykonujących transport międzynarodowy. Jeżeli bus wraz z przyczepą przekracza 3,5 tony DMC [dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu – red.], konieczne jest korzystanie z tachografu zarówno w transporcie krajowym, jak i międzynarodowym.
Zmiany te wpłynęły na strukturę rynku. Duże firmy w większym stopniu zaczęły korzystać z cięższych pojazdów. Pozostała jednak liczna grupa małych przedsiębiorstw transportowych, które operują busami. Dla nich platformy takie jak Clicktrans stają się istotnym narzędziem pozwalającym utrzymać rentowność w nowych realiach prawnych.
Znaczenie takich pośredników będzie więc rosło. Branża transportowa pozostaje pod stałą presją na marże, a jednocześnie musi ograniczać swój ślad węglowy. Model Clicktransu, oparty na zagospodarowywaniu tzw. pustych przebiegów, przynosi korzyści obu stronom. Klient otrzymuje atrakcyjną cenę, natomiast przewoźnik lepiej wykorzystuje przestrzeń ładunkową bez generowania dodatkowych kosztów i emisji.
Pozyskanie silnego partnera finansowego, jakim jest Spire Capital Partners, powinno wzmocnić pozycję spółki na konkurencyjnym rynku europejskim. Wypracowana przez Clicktrans technologia stanowi natomiast fundament umożliwiający szybkie skalowanie biznesu na kolejnych rynkach.
Argumenty za inwestycją funduszu
Do inwestycji w Clicktrans skłoniło fundusz kilka czynników, w tym duże rozdrobnienie europejskiego rynku.
– Clicktrans ma dużą szansę, by zostać liderem, zwłaszcza że wywodzi się z jednego z najsilniejszych rynków transportowych w Europie. Musi w tym celu kilkakrotnie zwiększyć skalę działalności i dokładnie taki jest nasz cel. W Polsce firma ma już zdecydowanie najmocniejszą pozycję – mówi Daniel Dąbrowski.
Podobne usługi, choć na mniejszą skalę, świadczy w Polsce Furgonetka. Najsilniejsza konkurencja działa natomiast w Wielkiej Brytanii. Założony w 2009 r. AnyVan pozyskał cztery lata temu 125 mln funtów, czyli ok. 630 mln zł według bieżącego kursu. Rundzie przewodził globalny fundusz Vitruvian Partners, zarządzający miliardami euro.
Możliwa konsolidacja europejskiego rynku
Spire postrzega Clicktrans jako zdrowy, rozwinięty i dobrze funkcjonujący biznes o dużym potencjale wzrostu. Poza zatrudnieniem dyrektora finansowego, który odciąży założycieli, fundusz zamierza przede wszystkim kontynuować dotychczasową strategię. Chce m.in. przyspieszyć ekspansję w Niemczech oraz w ciągu kilkunastu miesięcy wejść na kilka kolejnych rynków.
– Bardzo odpowiada nam model biznesowy spółki, która osiąga efekt sieciowy na kilku poziomach. Jej przychody rosną znacznie szybciej niż koszty, a jednocześnie nie wymaga to dużych inwestycji w sprzęt ani rozbudowy licznego zespołu. Michał i Agnieszka udowodnili również, że potrafią skutecznie otwierać kolejne rynki zagraniczne. Firma należy już do czołówki w Niemczech i Hiszpanii, a wkrótce chce zostać liderem w kolejnych krajach – mówi dyrektor inwestycyjny w Spire Capital Partners.
Fundusz nie spodziewa się żadnego przejęcia w pierwszym roku po transakcji, ponieważ Clicktrans ma wiele możliwości wzrostu organicznego.
– Firma zdecydowanie ma jednak potencjał do konsolidacji europejskiego rynku. Będziemy rozważać przejęcia, które zwiększą bazę przewoźników, otworzą przed nami nowy rynek albo poszerzą ofertę. Jeśli pojawią się odpowiednie okazje, skorzystamy z nich – zapowiada Daniel Dąbrowski.
Główne wnioski
- Międzynarodowy biznes niemal od początku. Agnieszka Korzeniewska i Michał Brzeziński założyli Clicktrans w 2010 r. Od początku chcieli ograniczać tzw. puste kursy, stanowiące problem finansowy i środowiskowy dla firm transportowych, a jednocześnie umożliwić konsumentom niedrogi przewóz dużych przedmiotów, takich jak meble czy samochody. Już w pierwszych latach rozpoczęli ekspansję zagraniczną. Platforma działa obecnie w 13 krajach Europy, a wejście na kolejne rynki ma przyspieszyć dzięki wsparciu inwestora.
- Inwestor finansowy pomoże rozwinąć biznes w Europie. Spire Capital Partners przejął 70 proc. udziałów w spółce, której wartość – według ustaleń XYZ – wyniosła kilkadziesiąt milionów złotych. W ciągu 5-7 lat fundusz chce kilkakrotnie zwiększyć skalę działalności i wartość Clicktransu. Celem jest zbudowanie największej w Europie platformy łączącej klientów indywidualnych z przewoźnikami. Do inwestycji skłoniły fundusz m.in. dynamika rozwoju spółki i całego rynku, skalowalny model biznesowy oraz możliwość konsolidacji rozdrobnionej branży.
- Rentowna firma utrzymuje wysokie tempo wzrostu. Clicktrans łączy ponad 2 mln użytkowników z ponad 70 tys. przewoźników i obsłużył dotychczas ponad 5 mln zleceń. W latach 2022-2025 spółka podwoiła przychody – do 14,3 mln zł – a jej zysk wzrósł do ponad 5 mln zł. Firma chce utrzymać roczny wzrost GMV na poziomie 20-30 proc. Wartość obsłużonych transakcji wyniosła w 2025 r. 200 mln zł. Od 2026 r. ponad połowa przychodów pochodzi spoza Polski, a w ciągu kilku lat udział ten może przekroczyć 70 proc.






