Kategorie artykułu: Biznes Świat

Czeski miliarder „bez twarzy” bogaci się szybciej niż znani konkurenci

Nie pokazuje się publicznie, sporadycznie udziela wywiadów, a jego zdjęć próżno szukać w sieci. Skupia się na biznesie i właśnie wskoczył do pierwszej dziesiątki najbogatszych Czechów. I to może być dopiero początek.

Naboje produkcji czeskiej firmy STV Group, której właścicielem jest Martin Drda.
Podczas zeszłorocznych międzynarodowych targów technologii obronnych i bezpieczeństwa IDET w Brnie w Czechach STV Group prezentowała m.in. naboje Scorpio 5.56x45 M193 NATO. Fot. EPA/MARTIN DIVISEK.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kim jest Martin Drda i dlaczego media określają go jako najbardziej tajemniczego czeskiego miliardera.
  2. W jaki sposób STV Group zwiększyła w ostatnich latach przychody, zyski i skalę produkcji.
  3. Jaka jest strategia biznesowa Martina Drdy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

To, że Michal Strnad awansował na pierwsze miejsce w najnowszym rankingu najbogatszych Czechów magazynu „Forbes”, nie było szczególnym zaskoczeniem. Już w połowie zeszłego roku Bloomberg oszacował majątek właściciela Czechoslovak Group (CSG) na 17,1 mld dolarów (prawie 64 mld zł). To dało przedsiębiorcy 135 pozycję w zestawieniu 500 najbogatszych ludzi świata. Kilka miesięcy później Michal Strnad znalazł się na szczycie listy 111 najzamożniejszych Czechów i Słowaków pisma „Euro”. Wówczas jego stan posiadania oszacowano na 330 mld koron (ponad 57 mld zł). Styczniowy debiut giełdowy CSG pozwolił wyliczyć wartość majątku biznesmena na 37 mld dolarów (131,5 mld zł). To oczywiście potwierdziło jego najwyższą pozycję wśród czeskich bogaczy.

Według wyliczeń miesięcznika „Forbes” majątek Michala Strnada sięga dziś 533 mln koron (około 93 mln zł). W ostatnim roku zwiększył się więc o ponad 130 proc.

Najbardziej tajemniczy czeski miliarder

To oczywiście ogromny skok, ale wcale nie rekord. Stan posiadania Martina Drdy i jego rodziny urósł bowiem w tym samym czasie aż trzykrotnie – dokładnie o 193 proc., z 29,5 mld koron do 86,5 mld koron (ponad 15 mld zł). I to nie jedyna rzecz, która łączy obu wspomnianych przedsiębiorców. Drugą jest branża, w której działają, czyli przemysł zbrojeniowy. Niespełna 50-letni Martin Drda jest właścicielem STV Group, czyli jednej z pięciu największych czeskich firm tego sektora. Zajmuje się przede wszystkim produkcją i modernizacją amunicji (kalibrów 155, 152 i 122 mm), systemów uzbrojenia dla wojska i służb, a także automatyki przemysłowej oraz elementów wyposażenia ochronnego. W 2025 r. przychody koncernu sięgnęły 26,5 mld koron (4,6 mld zł), a czysty zysk przekroczył 8,9 mld koron (1,55 mld zł).

Wróćmy jednak do samego Martina Drdy, którego portal forbes.cz nazywa najbardziej tajemniczym czeskim miliarderem. Właściciel STV Group rzeczywiście wymyka się współczesnemu wizerunkowi przedsiębiorcy, który o swoją markę osobistą dba nie mniej niż o rozwój biznesu. Nie odwiedza telewizji, nie udziela się w mediach społecznościowych, unika konferencji prasowych. Wywiadów udziela raz w roku i tylko opiniotwórczym tytułom, ale nawet przy tej okazji nie pozwala sobie robić zdjęć. Trudno więc znaleźć jego fotografie. To co najmniej egzotyczna strategia.

Historyczne centrum produkcji amunicji

Wielka kariera dzisiejszego magnata zbrojeniowego zaczęła się w dramatycznych okolicznościach. Miał bowiem zaledwie 22 lata, gdy musiał przejąć – po tragicznie zmarłym ojcu – niewielką firmę STV Praha, która handlowała nadwyżkami sprzętu wojskowego. Wydarzenie, które mogło być końcem skromnego rodzinnego biznesu, okazało się początkiem międzynarodowego holdingu przemysłowo-obronnego.

Drda junior początkowo kontynuował działalność ojca. Szybko jednak przekonał się, że sam handel mu nie wystarcza. Okazja nadarzyła się w 2015 r. Rodzinne przedsiębiorstwo przejęło wtedy Pierwszą Wojskową Fabrykę Amunicji w miasteczku Polička w środkowych Czechach. To zakład, który powstał jeszcze w 1920 r. i dziś jest uważany za historyczne czeskie centrum tego typu produkcji.

Windą na szczyty listy „Forbesa”

Wciąż była to jednak relatywnie niewielka firma. Jeszcze w 2020 r. jej zysk EBITDA wynosił tylko kilkadziesiąt milionów koron (kilka, może kilkanaście milionów zł). Potem – m.in. w związku z wojną w Ukrainie – nastąpił skokowy wzrost popytu na amunicję. STV Group – jak wspomina Martin Drda – była już na to przygotowana, bo wcześniej, gdy rynek trwał jeszcze w stagnacji, inwestowała zarówno w rozwój mocy produkcyjnych, jak i rozwój technologii.

W efekcie przychody i zysk firmy dynamicznie rosły, a wraz z nimi także stan posiadania właściciela. Martin Drda na prestiżowej liście 100 najbogatszych Czechów „Forbesa” zadebiutował trzy lata temu. Wtedy magazyn oszacował jego majątek na 7,3 mld koron (około 1,25 mld zł), co dało mu 68. miejsce. Rok później był już na 17. pozycji, a teraz wskoczył do TOP 10 – dokładnie na ósme miejsce. Jeśli majątek Martina Drdy będzie nadal rósł w podobnym tempie jak dotychczas, na przyszłorocznej liście „Forbesa” może znaleźć się nawet w pierwszej piątce czeskich bogaczy.

„W ostatnich sześciu latach rośniemy średnio o 100 proc. rocznie”

Dotychczasowy rozwój STV Group, w szczególności dokonane w ostatnim czasie inwestycje, są tu dobrym prognostykiem.

– Największy wpływ na zeszłoroczny wzrost naszego zysku miało zastąpienie drogich zagranicznych poddostaw własną produkcją mechanicznych komponentów amunicji artyleryjskiej i rakiet. Obecnie produkujemy już zdecydowaną większość mechanicznych komponentów amunicji do ręcznej broni przeciwpancernej oraz dużą część komponentów amunicji inżynieryjnej – powiedział Martin Drda w kwietniu tego roku dziennikarzowi magazynu „Reflex”.

Dodał, że STV Group uruchomiła też w zeszłym roku pełną produkcję zespołu stabilizatora rakiet GRAD. Dodatkowo zastąpiła oryginalną masę termoizolacyjną bardziej odporną powłoką.

– W ostatnich sześciu latach rośniemy średnio o 100 proc. rocznie – powiedział Martin Drda we wspomnianym wywiadzie.

Zbrojeniowi magnaci wśród najbogatszych

„Forbes” pisze, że ambicje zbrojeniowego przedsiębiorcy wykraczają poza bieżący boom. Jego celem jest stworzenie w pełni zintegrowanego holdingu przemysłowego, który będzie jednym z filarów europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W najnowszym rankingu 100 najbogatszych Czechów magazynu „Forbes” jest jeszcze wielu – poza Michalem Strnadem i Martinem Drdą – zbrojeniowych magnatów. To m.in. Richard Háva wraz z synami, do których należą firmy Omnipol i Mesit oraz René Holeček, znany głównie jako akcjonariusz Colt CZ. Ponownie na liście znalazł się też... Jaroslav Strnad, ojciec Michala, który jest założycielem CSG. Teraz pojawił się, jako współwłaściciel m.in. chorwackiej grupy przemysłowo-zbrojeniowej Đuro Đaković, która produkuje np. sprzęt wojskowy i pojazdy opancerzone.

Główne wnioski

  1. Dynamiczny wzrost majątku czeskich miliarderów z branży zbrojeniowej. Zarówno Michal Strnad, jak i Martin Drda odnotowali bardzo szybki wzrost majątku, znacznie przewyższający tempo typowe dla innych sektorów. W przypadku Drdy było to nawet niemal trzykrotne zwiększenie wartości w ciągu roku.
  2. Kluczową rolę odgrywa boom na przemysł obronny i integracja produkcji. Sukces firm wspomnianych przedsiębiorców, czyli CSG i STV Group, wynika z rosnącego popytu na uzbrojenie. To także efekt przyjętej i realizowanej strategii przechodzenia od podwykonawstwa do pełnej kontroli łańcucha produkcyjnego („od A do Z”). Znacząco zwiększa to marże i niezależność.
  3. Martin Drda to najbardziej tajemniczy czeski miliarder. Właściciel STV Group, w przeciwieństwie do wielu innych biznesmenów z czołówki, unika mediów i nie buduje marki osobistej. To czyni go jedną z ciekawszych postaci wśród europejskich przedsiębiorców – nie tylko z branży zbrojeniowej.