Czy fotowoltaika wciąż się opłaca? Rynek przeszedł głęboką metamorfozę
Prosta sprzedaż paneli słonecznych to już za mało. Firmy handlujące fotowoltaiką muszą oferować całe spektrum rozwiązań, aby pomóc klientom obniżyć koszty energii. Branża przekonuje, że elektrownie słoneczne nadal mogą być opłacalną inwestycją. Ale nie jest to już taki łatwy biznes jak wcześniej.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak rozwinął się rynek fotowoltaiki w Polsce.
- Czy jest jeszcze miejsce na kolejne projekty.
- Czy inwestycyjne w farmy słoneczne są opłacalne.
Elektrowni słonecznych w Polsce stale przybywa. Na koniec kwietnia tego roku mieliśmy zainstalowanych w tej technologii już 26,6 GW mocy. To o 19 proc. więcej niż przed rokiem i o 49 proc. więcej niż w tym samym miesiącu 2024 r. W całym 2025 r. ze słońca pozyskaliśmy 11 proc. energii produkowanej w naszym kraju.
Rynek fotowoltaiki jednak mocno się zmienił. Po boomie z lat 2019-2023, kiedy Polacy masowo instalowali panele słoneczne na dachach swoich domów, ten segment mocno przyhamował. Teraz motorem wzrostu branży są duże elektrownie, a kolejne firmy ogłaszają budowę gigantycznych farm fotowoltaicznych w naszym kraju.
Branża przekonuje, że potencjał dalszego rozwoju fotowoltaiki jest bardzo duży. I to zarówno w segmencie wielkoskalowych instalacji, jak i projektów realizowanych przy odbiorcach energii.
– Zmieniły się jednak warunki funkcjonowania rynku. Dziś głównym ograniczeniem nie jest już zainteresowanie inwestorów czy dostępność technologii, lecz zdolność systemu elektroenergetycznego do absorpcji rosnącej ilości energii z OZE. Coraz częstsze wyłączenia instalacji, ograniczenia przyłączeniowe oraz okresy nadpodaży energii powodują, że nowe projekty muszą być projektowane z większym uwzględnieniem elastyczności pracy i możliwości magazynowania energii. W efekcie rynek nadal się rozwija, ale wchodzi w bardziej dojrzałą fazę. Sama budowa źródła wytwórczego nie zawsze jest już wystarczająca do zapewnienia satysfakcjonującej rentowności – wyjaśnia Ewa Magiera, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii.
Przydomowe instalacje
Sprzedawcy instalacji fotowoltaicznych też przeszli metamorfozę. Wielu z nich zaczynało od sprzedaży paneli dla klientów indywidualnych (tzw. prosumentów). To był silnie rosnący rynek, napędzany państwowymi dotacjami. Przyhamował jednak po zmianie systemu rozliczeń za sprzedaną energię w 2022 r. Nowy system okazał się mniej korzystny dla prosumentów. Do tego pogorszył się wizerunek całej branży – przez uporczywe telefony do klientów od sprzedawców fotowoltaiki i doniesienia medialne o nieuczciwych instalatorach. Branża zapewnia jednak, że firmy, które liczyły w tym biznesie tylko na szybki zysk, już się zwinęły lub przeszły do innych sektorów. Te, które zostały, muszą zaoferować klientowi coś więcej niż tylko panele.
– Model biznesowy oparty wyłącznie na sprzedaży paneli wspieranej programami dotacyjnymi zatacza koło i wraca do swoich doradczych fundamentów. Dziś sukces nie polega na wykorzystaniu chwilowej dostępności dotacji, ale na umiejętności zaproponowania klientowi rozwiązania, które będzie opłacalne i efektywne niezależnie od bieżących programów wsparcia. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy harmonogramy i zasady funkcjonowania programów wsparcia stają się coraz mniej przewidywalne – podkreśla Grzegorz Rutkowski, prezes Hymon Fotowoltaika.
Na znaczeniu zyskują rozwiązania, które łączą ze sobą domowe urządzenia i pomagają sterować zużyciem energii elektrycznej.
– Coraz więcej klientów świadomie podchodzi do zarządzania energią w swoim domu. Wiedzą, że dobrze dobrana pompa ciepła może skutecznie obniżyć koszty ogrzewania, a połączenie jej z instalacją fotowoltaiczną, magazynem energii czy samochodem elektrycznym pozwala osiągnąć jeszcze większe korzyści. Największą wartość przynosi dziś budowanie spójnych ekosystemów energetycznych, które integrują wszystkie te rozwiązania i umożliwiają zarządzanie nimi z poziomu jednej aplikacji. To właśnie w tym kierunku zmierza rynek i dlatego, mimo że jest dziś bardziej wymagający niż kilka lat temu, nadal ma przed sobą stabilne perspektywy rozwoju – przekonuje Grzegorz Rutkowski.
Fotowoltaika dla biznesu
Teraz o rozwoju rynku fotowoltaiki decydują przede wszystkim instalacje budowane dla firm oraz duże elektrownie słoneczne. Dlatego Hymon, który zaczynał jako instalator paneli dla klientów indywidualnych, teraz mocniej skupia się na klientach biznesowych. W 2030 r. już 70 proc. przychodów spółki ma pochodzić z tego rynku. W wakacje uruchomi dla swoich klientów platformę sprzedażową wspieraną przez narzędzia sztucznej inteligencji. Pomoże ona użytkownikom dobrać optymalny zestaw rozwiązań energetycznych dopasowany do ich potrzeb, stylu życia i sposobu zużycia energii.
– Przed nami boom na rozwiązania OZE dla firm. Przedsiębiorcy widzą, jak mocno rosną im koszty energii i zastanawiają się, jak je obniżyć. Do tego dochodzą regulacje, które w kolejnych latach będą zmuszały przedsiębiorstwa do budowy odpowiedniego miksu energetycznego. Stąd coraz większe zainteresowanie firm instalacjami OZE. W tym segmencie możliwe jest oferowanie fotowoltaiki, przemysłowych magazynów energii, dużych pomp ciepła czy instalacji odzysku ciepła. Nie skupiamy się tylko na OZE, ale na budowaniu nowoczesnej energetyki. Jeśli dla danej firmy lepszym rozwiązaniem od pompy ciepła będzie konwencjonalna instalacja grzewcza, to taką mu doradzimy. Dzisiaj dobrze dobrane systemy służące optymalizacji zużycia energii elektrycznej i ciepła mogą dać zwrot z inwestycji w okresie dwóch-pięciu lat – zapewnia Grzegorz Rutkowski.
Duże farmy słoneczne
Z analizy Instytutu Energetyki Odnawialnej wynika, że rynek projektów fotowoltaicznych gotowych do realizacji wyraźnie przesuwa się w kierunku dużych inwestycji. Przedsięwzięcia powyżej 50 MW jeszcze w 2022 r. stanowiły 19 proc. (0,3 GW) wszystkich projektów. Tymczasem w 2025 r. ich udział sięgnął już 79 proc. (11 GW). Biznes ten jednak istotnie się zmienił.
– Farmy fotowoltaiczne nadal mogą być atrakcyjnym biznesem. Jednak warunki prowadzenia takich inwestycji są dziś znacznie bardziej wymagające niż jeszcze kilka lat temu. Inwestorzy muszą uwzględniać nie tylko parametry techniczne projektu i poziom nasłonecznienia. Oprócz tego również ryzyko wyłączeń instalacji, występowanie ujemnych cen energii, koszty bilansowania oraz zmienność rynku hurtowego – wylicza Ewa Magiera z PSFiME.
Dla inwestorów kluczowe znaczenie ma możliwość współpracy instalacji z magazynami energii. To pomaga pozyskać kredyt bankowy dla inwestycji. Banki bowiem przy ocenie projektów biorą pod uwagę ryzyko wyłączania farm przez operatora z powodu nadmiaru energii w sieci.
– Nie oznacza to jednak utraty atrakcyjności sektora. Oznacza raczej, że sukces inwestycji zależy dziś w większym stopniu od jakości modelu biznesowego i zdolności dostosowania się do nowych warunków funkcjonowania rynku energii – tłumaczy szefowa PSFiME.
Słonecznych mocy będzie przybywać
W ostatnim czasie o gigantycznych projektach fotowoltaicznych poinformowało kilka firm. Jak dotąd największą farmą słoneczną w Polsce było PV Zwartowo o mocy 204 MW. Elektrownia należy do Respect Energy. W kwietniu tego roku farma jako pierwsza jednostka odnawialna w kraju przeszła certyfikację w obszarze świadczenia usług bilansujących. Oznacza to, że będzie pomagać operatorowi sieci bilansować system, a więc reagować w momentach, gdy system wymaga redukcji mocy.
W maju rozbudowę swojej największej farmy słonecznej, zlokalizowanej w Kleczewie, zakończył Orlen. Dzięki inwestycji instalacja osiągnęła moc 250 MW. Obiekt powstał na zrekultywowanych terenach pokopalnianych po odkrywkach węgla brunatnego w Wielkopolsce. Projekt obejmuje 250 MW fotowoltaiki oraz 19,2 MW mocy wiatrowej. Orlen nie wyklucza dalszej rozbudowy – warunki przyłączenia obiektu do sieci umożliwiają zwiększenie jego mocy do około 334 MW.
– Projekt w Kleczewie jest jednym z największych tego typu przedsięwzięć w Europie Środkowo-Wschodniej. To pokazuje skalę i tempo realizowanej przez nas transformacji. Nasze inwestycje zmieniają krajowy miks energetyczny i wyznaczają kierunek rozwoju nowoczesnej energetyki – przekonuje Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.
Jeszcze większy projekt realizuje Virya Energy. Belgijska firma zbuduje w Sidłowie elektrownię o mocy aż 722 MW. Inwestycję wspiera Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Budowa instalacji już się zaczęła.
Z kolei szwedzki OX2 rozpoczął niedawno budowę farmy o mocy 165 MW w gminie Sława w woj. lubuskim.
– Projekt PV Lion będzie naszą największą farmą fotowoltaiczną i jednocześnie jedną z największych działających w Polsce. Ambicją OX2 jest zwiększanie dostępu do zielonej energii z różnych źródeł wytwarzania, a takie projekty stanowią kamienie milowe dla transformacji energetycznej w Polsce. To także kolejny koncept, który potwierdza naszą skuteczność w doprowadzaniu projektów do etapu budowy i realnej realizacji. Zwłaszcza dziś, gdy wiele projektów funkcjonuje wyłącznie na papierze, bez rzeczywistych perspektyw – podkreśla Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska.
Wciąż są bariery
Choć rynek się rozwija, to branża wskazuje na kilka istotnych problemów. Największą barierą pozostaje ograniczona elastyczność krajowego systemu energetycznego. Wraz ze wzrostem udziału źródeł odnawialnych mamy coraz więcej sytuacji, w których operatorzy muszą ograniczać produkcję zielonej energii. Jak wskazuje branża, negatywnie wpływa to na przewidywalność przychodów inwestorów, zwiększa poziom ryzyka oraz może osłabiać zainteresowanie nowymi projektami.
– Dodatkowym wyzwaniem pozostają ograniczenia przyłączeniowe, niewystarczające tempo rozbudowy sieci oraz rosnąca liczba godzin z bardzo niskimi lub ujemnymi cenami energii i bariery regulacyjne związane z procedurami przyłączeniowymi. Co do zasady popieramy działania zmierzające do uporządkowania procesu przyłączania nowych źródeł do sieci. Jednak tzw. ustawa sieciowa w obecnym kształcie budzi poważne zastrzeżenia. Projekt przyznaje operatorom szerokie kompetencje uznaniowe. Wprowadza też dodatkowe obciążenia finansowe dla inwestorów. Ponadto zawiera rozwiązania, które mogą negatywnie wpływać na stabilność otoczenia inwestycyjnego. W obecnym kształcie regulacje mogą utrudnić realizację nowych inwestycji, szczególnie przez małych i średnich inwestorów, a w konsekwencji spowolnić rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce – ostrzega Ewa Magiera.
Ministerstwo Energii broni ustawy sieciowej. Tłumaczy, że nowe obowiązki dla firm uzyskujących warunki przyłączenia instalacji OZE do sieci to jedyny sposób na eliminację tzw. projektów widmo. Chodzi o projekty, które realnie nie powstają, ale blokują innym inwestorom dostęp do sieci.
Główne wnioski
- Instalacji słonecznych w Polsce przybywa, ale rynek fotowoltaiki mocno się zmienił. Segment przydomowych instalacji po boomie z lat 2019-2022 przyhamował. Na znaczeniu zyskują źródła słoneczne budowane dla firm. A prawdziwym kołem napędowym branży są duże elektrownie.
- Firmy sprzedające fotowoltaikę też przeszły metamorfozę. – Model biznesowy oparty wyłącznie na sprzedaży paneli wspieranej programami dotacyjnymi zatacza koło i wraca do swoich doradczych fundamentów. Dziś sukces nie polega na wykorzystaniu chwilowej dostępności dotacji, ale na umiejętności zaproponowania klientowi rozwiązania, które będzie opłacalne i efektywne niezależnie od bieżących programów wsparcia – podkreśla Grzegorz Rutkowski, prezes Hymon Fotowoltaika.
- Branża przekonuje, że fotowoltaika to nadal opłacalny biznes, choć już nie taki łatwy jak wcześniej. W przypadku dużych elektrowni trzeba brać dziś pod uwagę wiele czynników. – Inwestorzy muszą uwzględniać nie tylko parametry techniczne projektu i poziom nasłonecznienia. Oprócz tego również: ryzyko wyłączeń instalacji, występowanie ujemnych cen energii, koszty bilansowania oraz zmienność rynku hurtowego – wylicza Ewa Magiera z PSFiME.

