Polski przemysł nie pali się do finansowania drugiej elektrowni jądrowej
Ministerstwo Energii poszukuje partnerów finansowych do budowy drugiej elektrowni jądrowej. Jedną z opcji jest zaangażowanie kapitałowe krajowych firm przemysłowych, które będą korzystać z energii z atomu. Największe koncerny nie palą się jednak do tego pomysłu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki plan ma rząd na budowę drugiej elektrowni jądrowej.
- Jak potencjalny udział w projekcie komentują duże koncerny przemysłowe.
- Jak szanse budowy drugiej atomówki oceniają eksperci.
Choć nie ruszyła jeszcze budowa pierwszej elektrowni jądrowej, to już trwają przymiarki do drugiej takiej siłowni w naszym kraju. Z informacji przedstawionych przez Ministerstwo Energii wynika, że model finansowania drugiej elektrowni będzie zupełnie inny niż w przypadku pierwszego projektu. W grę wchodzą partnerstwa z instytucjami finansowymi, ale też z krajowym przemysłem. Pomysł ten nie wywołał jednak entuzjazmu wśród największych koncernów przemysłowych. Część z nich woli rozwijać małe reaktory jądrowe, inni skupiają się na rozwoju swoich głównych biznesów.
Wszystkie opcje są na stole
Budowa pierwszej elektrowni jądrowej na Pomorzu traktowana jest przez rząd jako podstawa dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Dlatego też projekt ten może liczyć na dużą pomoc publiczną, którą zaakceptowała już Komisja Europejska. Inwestycja kosztować będzie około 200 mld zł. Z budżetu państwa popłynie 60 mld zł, a reszta zostanie sfinansowana długiem z gwarancjami Skarbu Państwa. Do tego siłownia będzie korzystać z kontraktu różnicowego. Oznacza to, że jeśli będzie sprzedawać energię poniżej określonego poziomu, dostanie wyrównanie od państwa. Umowa zadziała też w drugą stroną – jeśli ceny energii będą wyższe od limitu, to nadmiarowe zyski trafią do budżetu państwa.
Druga elektrownia nie będzie mogła już liczyć na tak dużą pomoc publiczną.
– Założeniem jest, że drugiej elektrowni jądrowej nie będą finansować podatnicy. Dlatego szukamy partnera, który zaangażuje się kapitałowo już w fazie rozwoju projektu. Mamy świadomość, że oczekiwania, by dostawcy technologii weszli kapitałowo do naszej atomowej spółki, są podobne do tych, by w grudniu urosły banany. Oni są w stanie co najwyżej wesprzeć projekt bardzo niewielką kwotą i to tylko do momentu zatłoczenia paliwa jądrowego – przekazał Wojciech Wrochna, wiceminister energii, który jest odpowiedzialny za nadzór nad rozwojem energetyki jądrowej.
Resort poszukuje więc innych partnerów finansowych. Do ministerstwa zgłosił się już z propozycją jeden z funduszy emerytalnych. Oprócz instytucji finansowych w grę wchodzi także kapitałowe zaangażowanie przemysłu energochłonnego. Firmy produkcyjne potrzebują dużej ilości stabilnej i bezemisyjnej energii. Elektrownia jądrowa mogłaby zaspokoić te potrzeby. Jedną z opcji jest budowa konsorcjum firm przemysłowych, która wsparłaby atomowy projekt.
– Wszystkie opcje są na stole – kwituje Wojciech Wrochna.
Przemysł ma inne plany
Problem w tym, że dziś krajowe firmy przemysłowe nie są zainteresowane takim projektem. Jeden z największych konsumentów energii elektrycznej w Polsce – producent miedzi KGHM – już kiedyś rozważał udział w atomowej inwestycji. W 2015 r. odkupił część udziałów w spółce PGE EJ, która wówczas odpowiadała za budowę pierwszej elektrowni jądrowej. Obok KGHM w projekt zaangażowały się wtedy także państwowe koncerny energetyczne: PGE, Enea i Tauron. Z tamtych planów jednak nic nie wyszło. Czy miedziowy gigant powróci do tego pomysłu?
– Priorytetem KGHM są przede wszystkim inwestycje w główny ciąg technologiczny i obecnie nie rozważamy udziału w takim projekcie – ucina spekulacje Artur Newecki, rzecznik KGHM.
KGHM planuje w tym roku przeznaczyć na inwestycje ponad 4,1 mld zł.
Orlen stawia na małe reaktory
Sprawdziliśmy, czy atomowym projektem byłby zainteresowany paliwowy Orlen. Wszak w strategii ma zapisany rozwój małych reaktorów jądrowych. Na niedawnej konferencji prasowej prezes Ireneusz Fąfara nie wykluczył możliwości zaangażowania w dużą elektrownię.
– Nie możemy wykluczyć sytuacji, w której będziemy zaangażowani w projekt budowy drugiej elektrowni jądrowej, choć dziś takie prace się nie toczą – stwierdził Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.
W odpowiedzi na nasze pytania Orlen wskazuje, że obecnie priorytetem są dla niego małe reaktory. W tym obszarze spółka działa wspólnie z Synthosem Green Energy, należącym do biznesmena Michała Sołowowa.
– Orlen koncentruje się obecnie na realizacji projektu małych reaktorów modułowych (SMR) w technologii BWRX-300, zgodnie z założeniami strategii do 2035 r. Spółka nie prowadzi prac związanych z innymi projektami w obszarze energetyki jądrowej. Nie wykluczamy jednak rozważenia innych technologii w przyszłości, koncentrując się przede wszystkim na potrzebach dekarbonizacji produkcji energii i ciepła w zakładach przemysłowych grupy kapitałowej – informuje biuro prasowe Orlenu.
Przemysł stalowy zajmie się stalą
Już wcześniej krytycznie o pomyśle zaangażowania się w budowę dużych źródeł energii wypowiadał się stalowy gigant ArcelorMittal Poland. Producent stali ma natomiast zapisane w strategii inwestycje w odnawialne źródła energii takie jak farmy fotowoltaiczne.
– To jednak tylko dodatek, bo nasze zapotrzebowanie na energię jest ogromne. Przemysł energochłonny stoi dziś przed decyzją, jak zasilać swoje fabryki w dłuższej perspektywie. To olbrzymie kwoty i strategiczne wybory, w jakim stopniu angażować się w sektor energetyczny. Ja stoję na stanowisku, że powinniśmy koncentrować się na tym, co jest naszą specjalnością. Najlepiej wychodzi nam produkcja stali, a nie energii elektrycznej. Dlatego wolimy, aby budową elektrowni zajmowali się profesjonaliści w tej dziedzinie – powiedział pod koniec ubiegłego roku Wojciech Koszuta, prezes ArcelorMittal Poland, w rozmowie z XYZ.
Poszukiwania partnerów trwają
W takiej sytuacji Ministerstwo Energii może mieć problem ze znalezieniem partnerów przemysłowych do atomowego projektu. W poszukiwaniu pieniędzy na budowę drugiej elektrowni jądrowej resortowi ma pomóc Polski Fundusz Rozwoju. Instytucja ta nie ujawnia jednak szczegółów.
– PFR pozostaje w stałym dialogu z administracją publiczną w sprawie kluczowych projektów rozwojowych realizowanych w Polsce, w tym projektów związanych z transformacją energetyczną. Naturalną rolą PFR jest wspieranie administracji poprzez doświadczenie w realizacji złożonych projektów inwestycyjnych oraz szerokie relacje z krajowymi i międzynarodowymi instytucjami finansowymi, funduszami i partnerami strategicznymi. Dzięki temu PFR dysponuje kompetencjami pozwalającymi wspierać realizację przedsięwzięć o szczególnym znaczeniu dla gospodarki. Na obecnym etapie nie komentujemy szczegółów prowadzonych analiz i rozmów dotyczących poszczególnych projektów – informuje biuro prasowe Funduszu.
Druga elektrownia jądrowa to realny projekt
Maciej Lipka, ekspert ds. energetyki jądrowej i wiceprezes Fundacji Nuclear.pl, przekonuje, że drugi z planowanych przez rząd projektów jądrowych ma szansę się udać.
– Drugą elektrownię oceniam jako realny i bardzo ważny projekt, ale wciąż bardziej jako kierunek niż przesądzoną inwestycję. Jest w Programie polskiej energetyki jądrowej, lecz na wczesnym etapie – wybór partnera technologicznego i lokalizacji zaplanowano dopiero na lata 2027-2028. Warto jednak pamiętać, że docelowo – by przeprowadzić transformację energetyki – mocy jądrowych potrzebnych będzie jeszcze więcej, nawet 20 GW do 2050 r. – przekonuje Maciej Lipka.
Przypomina, że podobne modele, jak ten planowany przez polski rząd, już działają na świecie. Przemysł zaangażował się w energetykę jądrową np. w Szwecji.
– Pozyskanie partnera kapitałowego jest moim zdaniem możliwe, ale warunkowo: atomu bodaj nigdzie nie finansuje się czysto rynkowo. Naturalni partnerzy to dostawca technologii wchodzący z własnym finansowaniem eksportowym (jak teraz Kanada w Rumunii) oraz konsorcjum przemysłu energochłonnego obejmujące udziały w zamian za energię (jak teraz Industrikraft w Szwecji). Dlatego deklarację „bez finansowania z budżetu” czytałbym ostrożnie – „bez budżetu” nie oznacza „bez państwa” – podkreśla Maciej Lipka.
Główne wnioski
- Druga z planowanych przez polski rząd elektrowni jądrowych nie będzie tak silnie dotowana przez budżet państwa jak pierwszy projekt. Ministerstwo Energii już poszukuje partnerów kapitałowych do tego projektu. – Wszystkie opcje są na stole – zapewnia Wojciech Wrochna, wiceminister energii. Wśród tych opcji jest także budowa konsorcjum firm przemysłowych, które mogłyby zaangażować się w budowę elektrowni. Przemysł potrzebuje stabilnej i bezemisyjnej energii elektrycznej.
- Problem w tym, że największe koncerny przemysłowe nie są zainteresowane udziałem w budowie dużej elektrowni jądrowej. Miedziowy KGHM koncentruje się na inwestycjach w swoje kopalnie i huty. ArcelorMittal Poland woli skupić się na produkcji stali i nie zajmować się produkcją energii elektrycznej. Natomiast Orlen zaangażowany jest w rozwój małych reaktorów jądrowych. Paliwowy koncern przyznaje jednak, że „nie wyklucza rozważenia innych technologii w przyszłości”. Poszukiwaniem pieniędzy na budowę drugiej elektrowni jądrowej zajmie się Polski Fundusz Rozwoju.
- Według ekspertów druga elektrownia jądrowa to realny i bardzo ważny projekt. Na tym etapie jest jednak traktowany bardziej jako kierunek dla rozwoju energetyki niż przesądzona inwestycja. – Pozyskanie partnera kapitałowego jest moim zdaniem możliwe, ale warunkowo: atomu bodaj nigdzie nie finansuje się czysto rynkowo – twierdzi Maciej Lipka z Nuclear.pl. Przypomina, że w Szwecji powstało konsorcjum przemysłu energochłonnego, które objęło udziały w atomowym projekcie w zamian za energię.
