Czy jemeńscy Huti zablokują Bramę Łez na Morzu Czerwonym? Ryzyko kolejnego szoku dla światowej gospodarki
Rakiety z Jemenu w stronę Izraela to nie tylko nowy front, lecz zagrożenie dla globalnej gospodarki. Wejście Huti do wojny przywraca ryzyko paraliżu cieśniny Bab al-Mandab. Przy napięciach w cieśninie Ormuz może to oznaczać silniejszy szok energetyczny, zaburzenia łańcuchów dostaw i wzrost kosztów życia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego zbrojne zaangażowanie jemeńskich Huti i ich groźby wobec cieśniny Bab al-Mandab stanowią istotne ryzyko dla globalnego handlu morskiego.
- W jaki sposób samo ryzyko ataków na Morzu Czerwonym wpływa na łańcuchy dostaw.
- Jakie mogą być gospodarcze konsekwencje tego kryzysu dla rynków energii, transportu morskiego oraz kosztów życia konsumentów.
28 marca, miesiąc po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran, jemeńscy Huti otworzyli nowy front i przeprowadzili pierwszy bezpośredni atak na Izrael w tym konflikcie. W ciągu kolejnych 24 godzin ruch ogłosił następne uderzenie z użyciem rakiet i dronów, a 30 marca armia izraelska potwierdziła zestrzelenie dwóch kolejnych obiektów nadlatujących znad Jemenu. Skutki tych działań wykraczają poza sam obszar operacji wojskowych.
Choć Huti od lat utrzymują bliskie relacje z Iranem, przez pierwszy miesiąc konfliktu pozostawali poza bezpośrednimi działaniami. Ich wejście do wojny ponownie zwiększyło ryzyko destabilizacji szlaku przez cieśninę Bab al-Mandab na Morzu Czerwonym. W przeszłości ugrupowanie udowodniło, że jest w stanie zakłócać globalną żeglugę i ograniczać dostęp Europy do najkrótszej drogi morskiej do Azji.
Równolegle z zaangażowaniem Huti pojawiły się kolejne sygnały ze strony irańskiego obozu. Wskazano, że cieśnina Bab al-Mandab może stać się kolejnym obszarem napięć w przypadku rozszerzenia działań militarnych przez USA i Izrael. Podobne stanowisko przedstawił przedstawiciel jemeńskich rebeliantów, Mohammed Mansour, podkreślając, że zamknięcie cieśniny dla statków powiązanych z państwami zaangażowanymi w konflikt pozostaje rozważaną opcją.
Kim są dla Iranu jemeńscy Huti?
Huti, czyli Ansar Allah, to zbrojny ruch religijno-polityczny z północnego Jemenu, wywodzący się z zajdyzmu – odłamu szyizmu dominującego w regionie. Początkowo miał charakter lokalny i koncentrował się na sprzeciwie wobec władzy centralnej. Po arabskiej wiośnie ugrupowanie wykorzystało destabilizację państwa i w 2014 r. przejęło kontrolę nad Saną oraz najludniejszymi obszarami kraju. Obecnie pełni funkcję de facto ośrodka władzy, łącząc zaplecze ideologiczne z rozbudowanym aparatem militarnym.
Relacje Huti z Iranem są bliskie, lecz nie mają charakteru pełnej zależności. Jak wskazują analizy Reutersa oraz Council on Foreign Relations, współpraca wyraźnie zacieśniła się po 2011 r. Od 2014 r. obejmuje dostawy broni, szkolenia i wsparcie wywiadowcze, często poprzez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i Hezbollah. Jednocześnie Huti zachowują autonomię strategiczną i realizują przede wszystkim własne cele, dostosowane do realiów Jemenu.
Dlaczego ich zaangażowanie budzi obawy?
Jesienią 2023 r. Huti rozpoczęli ataki na statki handlowe w rejonie cieśniny Bab al-Mandab i Zatoki Adeńskiej. Choć deklarowali, że celem są jednostki powiązane z Izraelem, zagrożenie szybko objęło szeroki ruch morski. Doniesienia Reutersa wskazywały na ataki także na statki neutralne Skłoniło to armatorów do omijania Kanału Sueskiego i wyboru dłuższej trasy wokół Afryki. W styczniu 2024 r. USA i Wielka Brytania przeprowadziły uderzenia na pozycje Huti.
Kluczowa jest skala efektu: nawet bez fizycznej blokady cieśniny wystarczy wzrost ryzyka, by zakłócić globalny handel. Już na początku 2024 r. UNCTAD wskazywała, że sytuacja na Morzu Czerwonym bezpośrednio zagraża łańcuchom dostaw.
Dlaczego Bab al-Mandab ma znaczenie strategiczne?
Cieśnina Bab al-Mandab (z arabskiego: Brama Łez) to kluczowe połączenie Morza Czerwonego z Oceanem Indyjskim i południowa brama szlaku przez Kanał Sueski. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez trasę Morze Czerwone – Kanał Sueski przechodzi około 15 proc. globalnego handlu morskiego. Dane UNCTAD wskazują, że sama cieśnina odpowiadała za 8,7 proc. światowego wolumenu transportu morskiego w 2023 r. W niektórych segmentach – jak kontenery czy transport samochodów – udział ten sięgał około 20 proc.
Z kolei Energy Information Administration podaje, że system obejmujący Bab al-Mandab, Kanał Sueski i rurociąg SUMED odpowiada za około 12 proc. globalnego handlu ropą i 8 proc. LNG drogą morską.
Znaczenie tego szlaku wzrosło po eskalacji napięć z Iranem, gdy część saudyjskiego eksportu przekierowano do terminalu Janbu nad Morzem Czerwonym, omijając cieśninę Ormuz. Kluczowe ryzyko dotyczy jednak nie samej cieśniny, lecz ewentualnej eskalacji na całym Morzu Czerwonym. Taki scenariusz oznaczałby poważne zakłócenie handlu między Azją a Europą oraz ograniczenie alternatywnych tras eksportu surowców energetycznych.
Jakimi konsekwencjami gospodarczymi to grozi?
Pierwsze skutki dotyczyłyby rynku energii. Nałożenie się zakłóceń w cieśninie Bab al-Mandab i napięć w cieśninie Ormuz oznaczałoby ograniczenie dwóch kluczowych szlaków transportu ropy i paliw. UE sygnalizuje ryzyko problemów z dostawami diesla i paliwa lotniczego. Zaś prognozy Shella wskazują, że przy dłuższym kryzysie zagrożona może być także benzyna. Efektem byłby wzrost cen energii, transportu i produkcji.
Drugi obszar to logistyka. Omijanie Morza Czerwonego i kierowanie statków wokół Przylądka Dobrej Nadziei wydłużają rejs o 10–14 dni. W efekcie rośnie zużycie paliwa i koszty operacyjne. Armatorzy przenoszą je na klientów, wprowadzając dopłaty rzędu 1,5–4 tys. dolarów. Dane Drewry potwierdzają wzrost stawek. Jej World Container Index wzrósł o 5 proc., a na trasie Szanghaj–Genua o 12 proc.
Trzecia fala dotyczyłaby łańcuchów dostaw. Według Banku Światowego statki po zmianie trasy pokonywały dystans nawet o 48 proc. dłuższy. Oczywiście przekładało się to na wydłużenie czasu transportu i wzrost kosztów. Wskaźnik Global Supply Chain Stress Index wzrósł do 2,3 mln TEU, ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Oznacza to większe zapasy, opóźnienia i wyższe koszty, które finalnie obciążą konsumentów.
Główne wnioski
- Zaangażowanie jemeńskich Huti i groźba blokady cieśniny Bab al-Mandab zwiększają ryzyko dla szlaku obsługującego ok. 15 proc. globalnego handlu morskiego. Zagrożenie potęguje równoległy kryzys w cieśninie Ormuz.
- Do zakłóceń nie jest potrzebna fizyczna blokada. Sam wzrost ryzyka ataków skłania armatorów do omijania Morza Czerwonego i wyboru dłuższych tras wokół Afryki, co wydłuża czas transportu i podnosi koszty.
- Skutkiem może być potrójny efekt gospodarczy: presja na ceny energii, wzrost kosztów transportu i destabilizacja łańcuchów dostaw. Finalnie koszty te przeniosą się na ceny dla konsumentów.