Czy ogródki działkowe muszą być w centrum miasta?
Ogrody działkowe w Warszawie zajmują powierzchnię ponad 1 tys. ha, czyli ok. 10 kilometrów kwadratowych. To więcej niż niektóre dzielnice Warszawy. Wiele z nich jest bardzo blisko centrum miasta.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaką część powierzchni polskich i europejskich miast zajmują ogrody działkowe.
- Dlaczego polskie miasta są pod tym względem wyjątkowe i czemu duża część ogrodów działkowych znajduje się w centrach miast.
- Czy polskie miasta mają ogółem dużo zieleni.
Ogrody działkowe nie są niczym wyjątkowym. Występują w wielu krajach i są szczególnie popularne w Europie Środkowej. W polskich miastach często zajmują jednak duże tereny w centralnych lokalizacjach, a nie na obrzeżach, gdzie gęstość zaludnienia jest mniejsza, a grunty są tańsze.
Ogródki w centrum stolicy
Rodzinne ogrody działkowe (ROD) w okolicach ścisłego centrum Warszawy – m.in. przy Polu Mokotowskim, Dworcu Gdańskim oraz stacjach metra Wierzbno i Racławicka – zajmują łącznie blisko 0,6 km kw. Po doliczeniu ogrodów położonych w pobliżu stacji metra na Woli i Targówku, a także w innych atrakcyjnych lokalizacjach na Mokotowie i Pradze-Południe, powierzchnia ta rośnie do ok. 3 km kw. Jeśli uwzględnić również dobrze skomunikowane tereny na Wilanowie, Ursynowie i Bemowie, mowa już o ok. 4,3 km kw.
Dobór i podział lokalizacji jest subiektywny, ale dobrze pokazuje skalę terenów zajmowanych przez ogrody działkowe. W Warszawie kilkadziesiąt procent powierzchni ROD przypada na miejsca atrakcyjne z punktu widzenia rozwoju miasta. Zdarza się, że gęsta, zwarta zabudowa sąsiaduje bezpośrednio z kilkunastohektarowymi ogrodami działkowymi.
Na samych terenach położonych w najbardziej centralnych lokalizacjach można byłoby wybudować nawet kilkanaście tysięcy mieszkań. Tymczasem w dobrze skomunikowanych częściach miasta brakuje gruntów pod zabudowę, a miasto się rozlewa. To zwiększa koszty transportu, a w konsekwencji także koszty środowiskowe.
Gdzie w Europie są działki?
Dużo ogrodów działkowych znajduje się m.in. w Berlinie, gdzie zajmują ponad 3 proc. powierzchni miasta. To większy udział niż w Warszawie, gdzie jest to ponad 2 proc. Duże berlińskie kompleksy działkowe położone najbliżej centrum znajdują się jednak ok. 6-7 km od ścisłego centrum. W Warszawie w takim promieniu mieszczą się praktycznie wszystkie wymienione wcześniej ogrody, a lista ta nie obejmuje m.in. ROD na Siekierkach i kilku innych lokalizacji znajdujących się w podobnej odległości.
Trudno niearbitralnie ocenić atrakcyjność lokalizacji i jej „centralność”. Taka analiza zawsze byłaby częściowo subiektywna i zależna od przyjętych parametrów. Miasta mają różne kształty – jedne są bardziej zwarte, inne wydłużone, jeszcze inne leżą nad morzem – oraz odmienne granice administracyjne. W określonym promieniu od centrum mogą znajdować się zarówno lokalizacje mało atrakcyjne, jak i – poza tym obszarem – miejsca dobrze skomunikowane i popularne. Znaczenie ma również skala miasta: 1 km ma inną „wartość” w Warszawie, inną w Berlinie, a jeszcze inną w Kopenhadze. Przy szybkim porównaniu można jednak spojrzeć na powierzchnię ogrodów działkowych położonych w określonej odległości od centrum.
Działki są, ale nie tak blisko centrum
Berlin jest większy od Warszawy, trudno jednak znaleźć w nim kompleksy ogrodów działkowych położone w równie atrakcyjnych lokalizacjach jak te warszawskie. Podobnie jest w Wiedniu, gdzie ogrody działkowe również zajmują ponad 3 proc. powierzchni miasta, ale są skoncentrowane głównie na obrzeżach. W okolicach centrum zajmują znacznie mniej przestrzeni.
W Berlinie i Wiedniu ogrody działkowe zajmują większą powierzchnię niż w Warszawie, jeśli spojrzeć na obszar w promieniu 8 km od centrum miasta. Inaczej wygląda to jednak w mniejszej skali. W promieniu 5 km Warszawa ma prawie dwukrotnie więcej działek niż Wiedeń i ponad dwukrotnie więcej niż Berlin.
W promieniu 3 i 4 km Warszawa wyraźnie przewyższa Berlin, a z Wiedniem wypada bardzo podobnie. Trzeba jednak dodać, że 90 proc. powierzchni ogrodów działkowych w promieniu 3 km od centrum Wiednia oraz połowa ich powierzchni w promieniu 4 km przypada na jeden kompleks przylegający do Prateru – ogromnego parku o powierzchni 6 km kw.
Także inne polskie miasta wyróżniają się dużą powierzchnią ogrodów działkowych w pobliżu centrum. Ze względu na mniejszą powierzchnię zestawiłem je z zagranicznymi miastami o względnie podobnej skali, takimi jak Amsterdam, Kopenhaga czy Bratysława. W promieniu 3 km od centrum – w przypadku mniejszych miast promień 5 km byłby zbyt szeroką kategorią – polskie miasta mają wyraźnie więcej ROD.
Ogrody działkowe są więc popularne także w innych państwach Europy, ale najczęściej zajmują tereny pod miastem lub na jego obrzeżach – nie w bezpośrednim sąsiedztwie gęstej zabudowy. Ziemia w centrach miast jest cenna i deficytowa, tymczasem w Polsce bywa przeznaczana na zamknięte tereny dostępne dla stosunkowo niewielkiej grupy użytkowników.
Nasze miasta są dość zielone
Ogrody działkowe mają oczywiście pełnić ważną funkcję ekologiczną i korzystnie wpływać na środowisko. Problem w tym, że nie jest to zieleń ogólnodostępna i korzysta z niej tylko niewielka część mieszkańców. W wielu europejskich miastach – np. holenderskich – podobne przestrzenie są bardziej otwarte na osoby z zewnątrz. Wydaje się, że w okolicach centrum Warszawy i innych polskich miast większą korzyść społeczną mogłyby przynieść parki miejskie albo inne formy ogólnodostępnej zieleni.
Warto jednocześnie zauważyć, że polskie miasta teoretycznie mają dość dużo zieleni. Według danych UN-Habitat Kraków, gdzie tereny zielone stanowią 28 proc. powierzchni miasta, Warszawa z wynikiem 26 proc. i Wrocław z wynikiem 24 proc. znajdowały się powyżej średniej i mediany dla miast europejskich, które wynosiły 18-19 proc. Nasze największe miasta są wyraźnie bardziej zielone niż Barcelona, gdzie zieleń zajmuje 6 proc. powierzchni, czy Ateny z wynikiem 3 proc. Wypadają lepiej także od Amsterdamu (12 proc.), Mediolanu (15 proc.), Sztokholmu i Pragi (po 21 proc.) oraz Kopenhagi (22 proc.).
Według „Husqvarna Urban Green Space Report” Warszawa w 2024 r. znalazła się na trzecim miejscu w rankingu najbardziej „zielonych” stolic Europy, ustępując jedynie Wilnu i Pradze, a wyprzedzając m.in. Berlin, Budapeszt i Wiedeń.
Parki, zieleń, mieszkania i usługi zamiast działek?
Nie jest więc tak, że w polskich metropoliach krytycznie brakuje zieleni. Oczywiście ponadprzeciętna ilość terenów zielonych w mieście sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest raczej ich dostępność. Zieleń miejska powinna być możliwie otwarta dla mieszkańców, a nie odgradzana i udostępniana nielicznym na preferencyjnych zasadach. Ziemia w centrach miast może być wykorzystywana znacznie efektywniej.
Mówimy przy tym o terenach należących do samorządów, często położonych w największych miastach. Problem nie dotyczy samej idei ogrodów działkowych, lecz ich skali i lokalizacji. Wszechobecność ROD w centrach dużych miast nie wydaje się ani rozsądna, ani efektywna. Gdyby w przyszłości część ogrodów działkowych położonych w centralnych dzielnicach przekształcić np. w połowie w parki miejskie i inne formy ogólnodostępnej zieleni, a w połowie w tereny zabudowy mieszkaniowej i usługowej, można byłoby jednocześnie zwiększyć dostęp mieszkańców do zieleni oraz podnieść obecnie niską gęstość zaludnienia w centralnych obszarach polskich miast. Więcej osób zyskałoby dostęp do mieszkań i usług w dobrze skomunikowanych lokalizacjach, a miasta mogłyby ograniczać dalsze rozlewanie się zabudowy.
Główne wnioski
- W Warszawie w atrakcyjnych lokalizacjach znajduje się kilka kilometrów kwadratowych ogrodów działkowych. Na takich terenach mogłyby powstać zarówno dziesiątki tysięcy mieszkań, jak i nowe, ogólnodostępne parki miejskie. Podobnie wygląda sytuacja w innych dużych polskich miastach.
- W naszej części Europy ogrody działkowe są dość popularne. W Berlinie czy Wiedniu zajmują nawet większą powierzchnię niż w Warszawie. Są jednak skoncentrowane głównie na obrzeżach, a nie w centrum. W promieniu 5 km od centrum Warszawa ma znacznie więcej ogrodów działkowych niż te miasta.
- Polskie miasta według różnych zestawień wypadają dość zielono na tle Europy. Nie ma więc mowy o krytycznym niedoborze zieleni. Wydaje się jednak, że duża część terenów zielonych nie jest dostępna dla większości mieszkańców.