David Cameron: NATO nigdy nie było tak silne. Ale czeka nas kilka trudnych lat
David Cameron przyjechał do Polski z przesłaniem, które w Warszawie brzmi jednocześnie znajomo i alarmująco: Rosji nie wolno ustępować, Ameryki nie można wypychać z Europy, a Zachód nie ma już komfortu życia w świecie, który po 1989 r. wydawał się bezpieczny.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co David Cameron sądzi o napięciach na linii Europa-USA.
- W jaki sposób jego zdaniem obecna sytuacja geopolityczna w Europie przypomina lata 30. XX w.
- Czy były premier Wielkiej Brytanii żałuje brexitu.
– Rosja jest obecnie bezpośrednim zagrożeniem dla krajów Zachodu. Ale jednocześnie NATO nigdy nie było tak silne – mówił podczas wizyty w Warszawie były premier Wielkiej Brytanii David Cameron.
Wystąpienie brytyjskiego polityka otworzyło Polski Kongres Gospodarczy. XYZ jest partnerem tego wydarzenia. Najmocniejsze tezy Davida Camerona dotyczyły Rosji. Polityk nie próbował łagodzić swojej diagnozy. Zapytany, czy widzi zagrożenie dla egzystencjalnych interesów Wielkiej Brytanii obecne w państwach bałtyckich i Europie Środkowej, odpowiedział bez wahania: „Tak, absolutnie tak”. Tym zagrożeniem jest Władimir Putin – wskazał. Były premier Wielkiej Brytanii nawiązał przy tym do historii swojego kraju i własnej rodziny.
– Niewiele osób to o mnie wie, ale moim najbliższym krewnym, który także był zaangażowany w politykę, był mój prapradziadek – Duff Cooper. Zasiadał w gabinecie Neville’a Chamberlaina [premiera Wielkiej Brytanii w latach 1937-1940, prowadzącego politykę appeasementu wobec Adolfa Hitlera – przyp. red.]. Kiedy Chamberlain popisał układ monachijski oddający Niemcom Czechosłowację, mój prapradziadek Duff Cooper podał się do dymisji. Uznał, że to appeasement i że jest to błędna polityka. Jeśli nagradza się dyktatora i pozwala mu przejmować kolejne terytoria, dyktator zrobi to ponownie. To właśnie wydarzyło się w latach 30. I to samo wydarzy się teraz, jeśli nie będziemy stanowczy, pomagając Ukrainie i powstrzymując zagrożenie ze strony Putina – powiedział David Cameron.
Rosja jako bezpośrednie zagrożenie? „Absolutnie tak”
Były premier Zjednoczonego Królestwa wyliczył na poparcie swojej tezy kolejne etapy rosyjskiej agresji: Gruzję w 2008 r., Krym i część Donbasu w 2014 r., a następnie pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie.
– Widzieliśmy pewien schemat w działaniach Putina: zajmuje coś, a jeśli odpowiedź nie jest wystarczająco silna, robi to ponownie. I jeśli pozwolimy mu wygrać w Ukrainie, możemy oczekiwać kolejnej agresji ze strony Rosji – powiedział David Cameron.
Podkreślał też, że Rosja jest zagrożeniem nie tylko dla państw położonych bliżej jej granic, ale również dla samej Wielkiej Brytanii. „Oczywiście" – odparł na pytanie, czy Rosja zagraża Zjednoczonemu Królestwu. Wskazywał również, że Władimir Putin działa także „w szarej strefie między wojną a pokojem”, wykorzystując cyberataki, szpiegostwo oraz agentów działających za granicą, np. na terytorium Wielkiej Brytanii.
To, co wydarzyło się w latach 30., wydarzy się teraz, jeśli nie będziemy stanowczy, pomagając Ukrainie i powstrzymując zagrożenie ze strony Putina.
Zdaniem Davida Camerona najskuteczniejszą formą obrony Zachodu jest więc obecnie wspieranie Ukrainy. Jak mówił, Ukraina musi wygrać swoją wojnę o niepodległość. Nie musi to oznaczać natychmiastowego odzyskania każdego skrawka terytorium, lecz utrzymanie przez Ukrainę statusu „wolnego, suwerennego, niepodległego kraju”, który sam wybiera sojusze i samodzielne wyznacza kierunki swojej polityki.
NATO jest silne. Ale polityka Trump wprowadza niepewność
Drugim kluczowym wątkiem rozmowy była kwestia NATO. Zdaniem Camerona sojusz jest obecnie poddany trudnej próbie, ale jest też silniejszy niż kiedykolwiek. Świadczą o tym m. in. przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO czy rosnące wydatki obronne w Europie.
– Przed nami kilka trudnych lat. Trwa spór między NATO a prezydentem USA Donaldem Trumpem. W tym okresie jest bardzo ważne, żeby Europa pokazała, że się dozbraja. Musimy pokazać, że wydajemy więcej pieniędzy, ściślej ze sobą współpracujemy. I że artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego naprawdę oznacza, że atak na jednego członka sojuszu jest atakiem na wszystkich – mówił David Cameron.
Ta kwestia ma szczególną wagę zwłaszcza dla Polski. Były szef brytyjskiego rządu przywołał moment, gdy Trump został zapytany, czy art. 5 obejmuje Polskę. Według relacji Camerona
Trump odpowiedział twierdząco. Gdy jednak padło pytanie o państwa bałtyckie, prezydent USA, zanim przyznał, że art. 5 dotyczy wszystkich członków sojuszu, miał powiedzieć, że „to trudne sąsiedztwo”. Cameron ocenił, że takie wypowiedzi „są niebezpieczne".
Europa nie powinna odwracać się od Ameryki
David Cameron nie proponuje jednak, by Europa odwróciła się od Ameryki. Wręcz przeciwnie, ostrzegał przed pokusą, która w części Europy może brzmieć atrakcyjnie: skoro Waszyngton jest nieprzewidywalny, Europa powinna zbudować autonomię strategiczną bez USA. Cameron uważa ten kierunek za błąd. I podkreśla, że Amerykanie powinni być zaangażowani w obronę Europy.
– Wielka Brytania walczyła w pierwszej wojnie światowej, zanim USA dołączyły w 1917 r. Walczyła w drugiej wojnie światowej, zanim Ameryka weszła do wojny po Pearl Harbor. Chcemy, aby Ameryka, Wielka Brytania i Europa były razem. Tylko dlatego, że obecna administracja USA jest trochę chłodna wobec NATO, nie oznacza, że powiemy Stanom Zjednoczonym „do widzenia". Oznacza to, że powinniśmy starać się trzymać ich bliżej i mówić: spójrzcie na wszystkie korzyści, jakie czerpiecie z NATO. Pomyślcie o sojuszu i sile, jaką wam daje – powiedział David Cameron.
Polityk podkreślił także, że docenia pewne zasługi Donalda Trumpa. Jak wskazał, część wzrostu wydatków obronnych w NATO wynika właśnie z presji amerykańskiego prezydenta. Jednocześnie David Cameron nie krył swoich obaw dotyczących stosunku Donalda Trumpa do NATO.
„Kansas już nie ma"
Zdaniem Davida Camerona Polska jest jednym z krajów, który konsekwentnie wierzy w siłę relacji transatlantyckich. W jego ocenie Polska i Wielka Brytania mają wspólny instynkt strategiczny: rozumieją, że Europa bez Ameryki byłaby słabsza, a nie bardziej samodzielna. Bardzo pozytywnie ocenił też niemieckie plany związane z inwestycjami w obronność. To jego zdaniem dobra odpowiedź na wyzwania, przez którymi stoi dzisiaj NATO. Polityk wskazał zresztą, że obecnie sojusz i cały Zachód stoją przed innymi zagrożeniami niż w 1989 r., po zakończeniu zimnej wojny.
– Żyjemy w bardzo niebezpiecznym świecie. Skończyłem studia w 1988 r. Kilka następnych lat było jednymi z najwspanialszych w historii Europy. Upadek muru berlińskiego, wyzwolenie Europy Środkowo-Wschodniej, fakt, że Rosja była bardziej gotowa na kooperację, że stawała się niemal przyjazną potęgą, przystąpienie Chin do WTO. To był czas, kiedy wydawało się, że historia się kończy, demokracja się rozwija, wolne rynki się rozprzestrzeniają. Nikt wtedy nie lubił ceł. Teraz ten świat zniknął. Czasem nasze pokolenie wciąż myśli, że jeśli tylko zamkniemy oczy i stukniemy obcasami, wrócimy do Kansas [jak w „Czarnoksiężniku z Krainy Oz" – przyp. red.]. Kansas już nie ma. A w niebezpiecznym świecie najważniejszą rzeczą jest budowanie silnych sojuszy dla własnego bezpieczeństwa – mówił David Cameron.
David Cameron wskazuje na przyczyny współczesnego populizmu
Dużo uwagi David Cameron poświęcił także temu, co nazwał przyczynami występowania populizmu. Wskazał trzy jego główne źródła: fakt, że niektóre grupy i regiony są „zostały z tyłu" w świecie globalizacji, kryzys migracyjny oraz media społecznościowe i rozpad wspólnej
przestrzeni faktów.
Polityk ocenił, że globalizacja się nie kończy. Jego zdaniem za nami jest natomiast era hiperglobalizacji, w której zakładano, że wolny handel i integracja gospodarcza
same rozwiążą większość problemów społeczno-ekonomicznych. Cameron wskazał, że negatywne skutki polityczne globalizacji zostały w przeszłości zlekceważone. Nierówności społeczne i poczucie niesprawiedliwości, które się z tym wiążą, napędzają zaś populistów.
Zdaniem polityka drugą siłą napędową populizmu jest pragnienie poczucia kontroli i sprawczości w obliczu dużych fal migracji. W jego ocenie umiarkowane partie polityczne nie mogą odpowiadać na obecną sytuację wyłącznie poprzez zarządzenie kryzysem. Muszą pokazać wyborcom, że mają poczucie kontroli. Jeśli nie dadzą tego obywatelom, wyborcy nie będą im wierzyć w żadnej sprawie.
Kolejnym czynnikiem napędzającym populistów są przeobrażenia przestrzeni medialnej. Cameron wspominał także, że w czasach, gdy zaczynał karierę polityczną, wyborcy sięgali do tych samych mediów. W świecie algorytmów kompletnie się to zmieniło.
– Kiedy po raz pierwszy startowałem w wyborach, wszyscy czytali te same gazety. Oglądali te same kanały telewizyjne. Był ktoś, kto mówił: on kłamie, ona mówi prawdę, to jest fakt, to jest fikcja. Teraz żyjemy w świecie, w którym każdy ma swój własny kanał telewizyjny, swój własny algorytm, swoją własną prawdę. I to, jak sądzę, pomogło rozregulować i rozpalić naszą politykę. Nie można cofnąć zegara, ale trzeba znaleźć odpowiedzi na nielegalną migrację, odpowiedzi na problemy nierówności i miejsc pozostawionych z tyłu. A jeśli chodzi o media społecznościowe, musimy bardziej się starać. Jak to ktoś powiedział, kłamstwo obiega pół świata, zanim prawda zdąży włożyć buty – mówił David Cameron.
PKB, ceny energii, brexit. Wielka Brytania może być ostrzeżeniem dla Europy
Były premier Wielkiej Brytanii był pytany także o wyzwania, z jakim mierzy się obecnie jego kraj. David Cameron mówił o Wielkiej Brytanii jako kraju, który sprawia wrażenie, że „utknął w miejscu”: nie buduje wystarczająco dużo nowych mieszkań, nie tworzy infrastruktury, utrudnia zakładanie firm i zatrudnianie ludzi. Nie mogło zabraknąć także pytania o brexit. To właśnie za rządów Davida Camerona przeprowadzono referendum, w którym Brytyjczycy zagłosowali za opuszczeniem UE. Cameron podał się po nim do dymisji. Zapytany, czy żałuje brexitu, stwierdził, że „żałuje przegrania referendum".
– W tamtym czasie bardzo mocno walczyłem o to, żebyśmy zostali w UE. I dałem z siebie wszystko. Ale wierzę w demokrację. I myślę, że referendum było konieczne, ponieważ pod pewnymi względami był to jeden z tych wczesnych przykładów problemów populizmu, które mieliśmy w Wielkiej Brytanii. Mieliśmy traktat z Maastricht – obietnicę referendum, ale referendum się nie odbyło. Traktat nicejski – kolejna obietnica referendum. Traktat amsterdamski, traktat konstytucyjny, traktat lizboński. To podkopywało zaufanie do naszej polityki. Tony Blair walczył w wyborach w 2005 r., obiecując referendum w sprawie traktatu konstytucyjnego, a potem go nie przeprowadził. Myślę więc, że było to nieuniknione. Stało się to za moich czasów, ponieważ chciałem spróbować rozwiązać ten problem – odpowiedział były premier Wielkiej Brytanii.
Jak dodał, ponieważ Wielka Brytania zagłosowała za wyjściem, musi teraz sprawić, by jej relacje z UE działały. Celem pownno być, by Unia i Zjednoczone Królestwo były dla siebie jak „najlepszy przyjaciel, najlepszy sąsiad, najlepszy partner". Jego zdaniem leży to także w interesie UE.
David Cameron postawił także Polskę za wzór wzrostu gospodarczego. Jak stwierdził, zarówno UE, jak i Wielka Brytania sprawiają wrażenie, jakby „odkochały się" w rozwoju gospodarczym. Tymczasem potrzebują działać w tym kierunku.
– Potrzebujemy planu wzrostu, który opiera się na deregulacji, tańszej energii, ułatwianiu zakładania firm, zachęcaniu do przedsiębiorczości i reformie systemu świadczeń. W dzisiejszej Wielkiej Brytanii jedną z największych potrzeb jest przyjrzenie się liczbie osób w wieku produkcyjnym – nie emerytów, lecz osób w wieku produkcyjnym – korzystających ze świadczeń, w tym młodych ludzi. W dzisiejszej brytyjskiej prasie podawano, że jest już milion młodych ludzi w wieku od 16 do 24 lat, którzy są tak zwanymi NEET: nie uczą się, nie pracują, nie są w trakcie szkoleń. To jest przerażające. Dlatego poradzenie sobie z reformą świadczeń i próba zachęcenia większej liczby ludzi do wejścia na rynek pracy, zwiększenia swoich kwalifikacji, jest absolutnie kluczowa dla naszego kraju – wskazał David Cameron.
Główne wnioski
- Zdaniem Davida Camerona Rosja jest dzisiaj bezpośrednim zagrożeniem dla Zachodu. Najważniejszym działaniem, jakie muszą podejmować zachodnie kraje, jest stanowcze wsparcie Ukrainy.
- Europa i Ameryka nie powinny się od siebie oddalać mimo kryzysu wokół NATO. Chociaż sojusz czekają trudne lata ze względu na nastawienie amerykańskiej administracji, to nigdy nie był on tak silny. Trzeba wykorzystać obecny moment na zwiększanie siły NATO i dozbrajanie Europy – uważa David Cameron.
- Były premier Wielkiej Brytanii wskazał, że żałuje wyniku referendum dotyczącego brexitu. Jak dodał, trzeba jednocześnie uszanować jego wynik i pracować nad relacjami UE-Wielka Brytania. Wskazał także, że zarówno Unia, jak i jego kraj muszą wypracować nowy model rozwoju gospodarczego.