Kategoria artykułu: Biznes
Patronat medialny

Debata XYZ: Gdy nadzór nad bankami jest zbyt silny, rodzą się afery jak Zondacrypto

Dla banków większym problemem niż same przepisy jest zmienność interpretacji prawa. Głównym problemem nie jest zatem liczba regulacji, tylko ich chaos i nieprzewidywalność. To najważniejsze wnioski z panelu na temat deregulacji sektora finansowego na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie. Gospodarzem debaty był portal XYZ.

Uczestnicy panelu deregulacyjnego podczas EKF
Uczestnicy panelu deregulacyjnego podczas EKF

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czy finanse potrzebują mniej regulacji.
  2. Jak deregulować sektor finansowo-ubezpieczeniowy.
  3. Czy deregulację można osiągnąć przez technologię.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Ujednolicanie, upraszczanie, deregulacja? Czego dziś potrzebuje sektor finansowy? – to tytuł panelu, który na Europejskim Kongresie Finansowym poprowadził Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny XYZ. Przedstawiciele rządu, nadzoru bankowego i samego sektora finansowego zastanawiali się, czy finanse potrzebują mniej regulacji i czy ewentualna deregulacja zadziała prowzrostowo, czy raczej zachwieje bezpieczeństwem systemu.

Problemem jest niespójność przepisów, a nie ich liczba

Prowadzący panel podkreślił, że dyskusja na temat deregulacji w branży finansowej musi się różnić od analogicznej debaty dotyczącej całej gospodarki. Nie ma bowiem wątpliwości, że regulacje sektora finansowego oraz jego nadzór są potrzebne, bo chronią klientów i zapewniają bezpieczeństwo systemu.

– Jednak gdy nadzór jest zbyt silny, natychmiast powstają podmioty, które żadnym regulacjom nie podlegają. A wtedy dochodzi do kryzysów takich jak afera Zondacrypto – powiedział Grzegorz Nawacki.

Magdalena Łapsa-Parczewska, dyrektor zarządzająca pionem nadzoru nad rynkiem kapitałowym w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego, żartobliwie zauważyła, że z racji pełnionej funkcji nie wypada jej się skarżyć na nadmierne regulacje. Jak powiedziała, jej urząd przeprowadził szczegółowe porównanie polskich przepisów z regulacjami w innych krajach UE. Okazało się, że mieścimy się w unijnej średniej.

– Naszym największym problemem nie jest liczba przepisów, lecz ich nieprzewidywalność. Dlatego potrzebujemy strategii regulacyjnej, która da jasność co do kierunku przyszłych zmian prawa – oceniła Magdalena Łapsa-Parczewska.

Magdalena Łapsa-Parczewska zwróciła uwagę, że mimo hossy na giełdzie nie obserwujemy napływu kapitału do funduszy akcyjnych, co w historii polskiego rynku wcześniej się nie zdarzało. Dlaczego tak się dzieje? Jej zdaniem, nie tyle przez przeregulowane przepisy, ile ich nadmiarową interpretację wynikającą z przesadnej ostrożności działów prawnych i compliance w bankach.

W obronie banków stanęła Magdalena Szwarc-Bakuła, dyrektorka zarządzająca Pionem Prawnym i Zgodności w Erste Bank Polska. Jej zdaniem, jeśli nawet cechuje je przesadna sztywność w podejściu do reguł, to nie bierze się ona znikąd. Banki nauczyły się bowiem, że nawet jeśli dziś działają zgodnie z przepisami, to za kilka miesięcy, w wyniku zmiany ich interpretacji, ta sama czynność może zostać uznana za złamanie prawa.

– Bank jest za to wtedy niesłusznie karany przez regulatora, rynek i klientów – oceniła Magdalena Szwarc-Bakuła.

Banki nauczyły się, że nawet jeśli dziś działają zgodnie z przepisami, to za kilka miesięcy, w wyniku zmiany ich interpretacji, ta sama czynność może zostać uznana za złamanie prawa.

Gdy przepisy o sobie nie wiedzą

Według Aleksandry Bańkowskiej, partnerki PwC Polska i liderki Legal Business Solutions w sieci PwC w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, grzechem pierworodnym bywa już sam sposób powstawania przepisów. Tworzone są bowiem silosowo – osobno tworzy się paragrafy dotyczące prania brudnych pieniędzy, a osobno te dotyczące ochrony konsumenta, cyberbezpieczeństwa czy ESG. Każdy z tych obszarów ma własne wymagania i terminy, tymczasem często dotyczą one tej samej usługi. W tej sytuacji niezbędna jest spójna strategia regulacyjna i to na szczeblu europejskim.

– Potrzebujemy swoistej „mapy drogowej” dla sektora finansowego, z której wynikałoby, jakie regulacje po sobie następują, jak na siebie wzajemnie wpływają i jakie skutki generują – oceniła Aleksandra Bańkowska.

Z negatywną oceną silosowości przepisów zgodził się Jurand Drop, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

– Rzeczywiście, na poziomie europejskim tworzy się tych przepisów bardzo wiele i często jedne o drugich nawet do końca „nie wiedzą”. To duże wyzwanie – przyznał Jurand Drop.

Na poziomie europejskim tworzy się bardzo wiele przepisów i często jedne o drugich nawet do końca „nie wiedzą”.

Wiceminister podkreślił, że odrębnym problemem jest zamiana unijnych przepisów na prawo krajowe. Rząd musi umiejętnie balansować między tworzeniem warunków wzrostu gospodarki i rozwoju instytucji finansowych a ochroną konsumenta.

Największy koszt – niepewność prawna

Grzegorz Nawacki pytał uczestników panelu o koszty nadmiernych regulacji w sektorze finansowym dla gospodarki.

– I nie mam tu na myśli kosztów bezpośrednich, takich jak utrzymanie rozrastających się działów compliance. Chodzi mi o te trudniejsze do oszacowania, które wynikają ze spadających zdolności banków do finansowania gospodarki – mówił prowadzący debatę.

Jakub Niesłuchowski, dyrektor Pionu Finansów w PKO Banku Polskim, tłumaczył, że koszty regulacji mają kilka warstw. Pierwsza to wymogi kapitałowe i płynnościowe – tysiące stron przepisów, które banki muszą wdrażać. Dzięki części z nich polski sektor bankowy jest bardziej odporny, co pokazują europejskie stress testy. Jednak ogranicza to skalę kredytowania i podnosi koszty systemu. Druga grupa to obciążenia finansowe wynikające m.in. z wysokich składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, podatku bankowego oraz emisji obligacji MREL.

– Jednak największym kosztem jest niepewność prawna. Potrzebna jest taka architektura regulacji, która da nam większą stabilność działania – ocenił Jakub Niesłuchowski.

Największym kosztem jest niepewność prawna. Potrzebna jest architektura regulacji, która da nam większą stabilność działania.

Nie róbmy głupich rzeczy w szybszym tempie

Prowadzący debatę pytał, czy czynnikiem, który realnie odbarczy instytucje finansowe od ciężaru regulacyjnego, okaże się rozwój technologii. W tym kontekście wymienił możliwość automatycznego raportowania i łatwiejszy, bieżący dostęp instytucji nadzorczych do danych, które je interesują.

– Czy dzięki temu obowiązki sprawozdawcze przestaną boleć? – pytał Grzegorz Nawacki.

Magdalena Łapsa-Parczewska z UKNF oceniła, że ten proces już trwa. Cyfryzacja całkowicie zmieniła na przykład sprawozdawczość w ramach rynku funduszy inwestycyjnych.

– Kiedy przyszłam do urzędu, musieliśmy wyciągać dane z PDF, co często było prawdziwą masakrą. Dziś technologia ułatwia wiele czynności nadzorczych, a system sam generuje niezbędne alerty – podkreśliła Magdalena Łapsa-Parczewska.

Jej zdaniem, ważne jest jednak, by nadzór rozwijał technologię co najmniej w tym samym tempie co rynek.

– Inaczej nie będzie w stanie skutecznie wykonywać swoich zadań – przestrzegła Magdalena Łapsa-Parczewska.

Magdalena Szwarc-Bakuła podkreśliła jednak, że dane i technologia nie rozwiążą fundamentalnych problemów związanych z niespójnymi przepisami.

- Narzędzia działają dobrze tylko wtedy, gdy są właściwie skalibrowane, a to wymaga jasnych reguł – podkreślała Magdalena Szwarc-Bakuła.

W tym samym duchu wypowiadała się Aleksandra Bańkowska.

– Narzędzia są bardzo pomocne, ale nie powinny nas skłaniać do robienia tych samych głupich rzeczy, które robiliśmy wcześniej, tyle że w szybszym tempie – ostrzegła Aleksandra Bańkowska.

Technologia i narzędzia są bardzo pomocne, ale nie powinny nas skłaniać do robienia tych samych głupich rzeczy, które robiliśmy wcześniej, tyle że w szybszym tempie.

Jej zdaniem, cyfryzacja procesów będzie miała sens tylko wtedy, gdy będą one dobrze zaprojektowane.

Fakt, opinia czy fetysz

W trakcie dyskusji wiceminister finansów Jurand Drop w imieniu rządu zadeklarował kontynuację procesu deregulacji przepisów zapoczątkowaną w ramach inicjatywy SprawdzaMY. Pochwalił się, że to właśnie jego resort wykonał w tym kontekście największą pracę.

– Deregulacja nie jest jednorazowym projektem. To proces, który będzie trwał. Ale zawsze, zwłaszcza w dziedzinie finansów, będzie wymagała wyważenia – podkreślił, przypominając, że wiele przyjmowanych w Polsce przepisów wynika wprost z wymogów Unii Europejskich.

Deregulacja nie jest jednorazowym projektem. To proces, który będzie trwał.

Redaktor naczelny XYZ zauważył, że argument ten bywa nadużywany.

– Dyrektywy dyrektywami, ale jesteśmy mistrzami świata w gold platingu [sytuacja, w której państwo wdraża unijne przepisy bardziej restrykcyjnie, niż jest to wymagane – red.] – powiedział Grzegorz Nawacki.

Minister Jurand Drop nie do końca się z tym poglądem zgodził.

– To kwestia dyskusji, czy jest to fakt, czy opinia. W moim przekonaniu mówienie o gold platingu bywa pewnego rodzaju fetyszem. Zapewniam, że w każdym z 27 państw Unii są osoby uznające, że to właśnie ich kraj jest mistrzem świata w tej dziedzinie – dodał Jurand Drop.

W podobnym duchu wypowiedziała się Magdalena Łapsa-Parczewska, która zauważyła, że przyjmując nowe przepisy, nie należy pytać wyłącznie o to, czy są one „nadmiarowe”. Właściwe pytanie brzmi, czy osłabiają one konkurencyjność polskich podmiotów. Jako przykład „pozytywnego gold platingu” wskazała uporządkowanie zasad funkcjonowania rynku obligacji.

– Przyjęte przez nasz kraj rozwiązania wykraczające poza unijne minimum w praktyce zwiększyły przejrzystość i bezpieczeństwo tego segmentu oraz przyczyniły się do jego rozwoju – oceniła Magdalena Łapsa-Parczewska.

Prowadzący panel upierał się jednak, że gold plating występuje i szkodzi gospodarce. Jako przykład wskazał zakaz finansowania obligacjami działalności firm pożyczkowych. Dyrektor zarządzająca pionem nadzoru nad rynkiem kapitałowym w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego zadeklarowała, że urząd pracuje nad zmianą przepisów, która umożliwi emisję obligacji przez firmy pożyczkowe, jednak z zastrzeżeniem, że papiery będą kierowane tylko do inwestorów instytucjonalnych, a nie indywidualnych.

Słoń na środku pokoju

Na zakończenie Grzegorz Nawacki zaproponował, by uczestnicy dyskusji podali konkretną propozycję zmian w przepisach lub w sposobie ich tworzenia, która mogłyby realnie wesprzeć rozwój sektora finansowego, a w konsekwencji całej gospodarki.

Wiceminister finansów wskazał na potrzebę utrzymania dialogu między sektorem finansowym a decydentami. Dopytywany o konkrety legislacyjne, dodał, że rząd pracuje obecnie nad pakietem zmian wspierających rozwój funduszy inwestycyjnych. Chodzi przede wszystkim o usunięcie barier dla ETF i KFI, tak by ten segment mógł wreszcie przyspieszyć.

Jakub Niesłuchowski poparł z kolei pomysł Okrągłego Stołu ds. Ryzyk Prawnych Rynku Finansowego. Inicjatywę tę ogłosił Klub Odpowiedzialnych Finansów przy Europejskim Kongresie Finansowym. Dyrektor Pionu Finansów w PKO Banku Polskim podkreślił, że z punktu widzenia banków ważne byłoby wprowadzenie konsultacji ex ante z regulatorem przed wprowadzeniem na rynek nowych produktów. Zmniejszyłoby to niebezpieczeństwo przyszłych sporów sądowych z klientami, jak to miało miejsce w przypadku spraw frankowych.

– Ważne jest, by nie ustawiać banków w kontrze do klientów – podkreślił Jakub Niesłuchowski.

W kuluarach debaty mówiono, że zagrożenie nowego masowego sporu banków z klientami nie jest tylko teoretyczne. Zarzewiem potencjalnego konfliktu może bowiem stać się wyrok TSUE sprzed miesiąca, w którym Trybunał sprzeciwił się naliczaniu odsetek za kredytowane prowizje i składki ubezpieczeniowe. Kancelarie już ogłaszają, że to przełom i nowy rozdział w sprawach dotyczących tzw. sankcji kredytu darmowego. W rozmowie z XYZ dr Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy, ostrzegł, że miliony umów mogą teraz trafić pod lupę sądów.

Jak najszybciej powinniśmy zacząć dialog na temat tego, jak zapobiec fali masowych pozwów, które mogą wstrząsnąć rynkiem finansowym.

Do tej sytuacji nawiązała Aleksandra Bańkowska. Partnerka PwC Polska przyznała wprost, że doświadczenie pozwów frankowych było dla sektora bankowego traumą. Dziś pozostaje realnym źródłem obaw o przyszłość, gdyż – jak zauważyła – wokół tamtego kryzysu powstał cały „przemysł” nastawiony na masowe spory z sektorem finansowym. Są obawy, że dziś szuka on kolejnych pól do działania.

– To jest słoń, który stoi w pokoju, a o którym boimy się rozmawiać. Jak najszybciej powinniśmy zacząć dialog na temat tego, jak zapobiec następnej fali masowych pozwów, które mogą wstrząsnąć rynkiem finansowym – oceniła Aleksandra Bańkowska.

XVI Europejski Kongres Finansowy to jedno z kluczowych wydarzeń dla sektora finansowego w Europie Środkowo-Wschodniej. Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłami bezpieczeństwa oraz konkurencyjności. Głównym patronem medialnym wydarzenia jest XYZ.

Główne wnioski

  1. Według panelistów największym problemem sektora finansowego nie jest liczba przepisów, lecz brak ich przewidywalności.
  2. Eksperci uznali, że potrzebujemy swoistej „mapy drogowej” dla sektora finansowego, z której wynikałoby, jakie regulacje po sobie następują, jak na siebie wzajemnie wpływają i jakie skutki generują
  3. Doświadczenie pozwów frankowych było dla sektora bankowego traumą. Dziś pozostaje realnym źródłem obaw o przyszłość, gdyż – jak przekonują eksperci – wokół tamtego kryzysu powstał cały „przemysł” nastawiony na masowe spory z sektorem finansowym.