Kategoria artykułu: Biznes

Dwa scenariusze polskiej transformacji energetycznej. Plan jest, czas na realizację

Więcej energii z odnawialnych źródeł, rozwój energetyki jądrowej i słabnące znaczenie węgla. Tak wygląda plan polskiej transformacji energetycznej, spóźniony o niemal dwa lata. – Ukończenie prac nad dokumentem to ważny i potrzebny krok, ale trudno go traktować jako powód do satysfakcji – ocenia Maciej Lipiński z Instytutu Reform.

Minister energii Miłosz Motyka i ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska
Największy spór o kształt KPEiK toczył się między resortem energii, kierowanym przez Miłosza Motykę, a resortem klimatu, którym zarządza Paulina Hennig-Kloska. Fot.: PAP/Lech Muszyński

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co zawiera ostateczna wersja KPEiK i jakie koszty przewiduje.
  2. Dlaczego prace nad strategią trwały tak długo.
  3. Jak kluczowy dokument określający scenariusze polskiej transformacji energetycznej oceniają eksperci.

Prace nad Krajowym Planem w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) toczyły się od wielu miesięcy, a jego projekt doczekał się już kilku wersji. Podobne strategie, określające kierunki transformacji energetycznej na najbliższe dekady, opracowują też inne kraje Unii Europejskiej. Polska swój zaktualizowany dokument miała odesłać do Brukseli do końca czerwca 2024 r. Jednak dopiero 8 czerwca 2026 r. rząd przyjął jego ostateczną wersję. Najpierw projekt przygotowywało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Po rekonstrukcji rządu zadanie to przejęło Ministerstwo Energii.

Polski plan, określający cele na najbliższe 15 lat, przedstawia dwa scenariusze: bazowy oraz ambitny. Ten pierwszy przedstawia prognozę transformacji na podstawie aktualnie istniejących ram prawnych i inwestycyjnych. Drugi zakłada przyspieszenie tempa transformacji. Pierwotnie rząd zapowiadał wybranie jednego scenariusza jako głównego. Wywoływało to jednak ogromne spięcia między zwolennikami zielonej transformacji a środowiskami prowęglowymi. Ostatecznie rząd nie wybrał preferowanej ścieżki zmian.

Realizacja ambitniejszego planu będzie wiązać się z nakładami inwestycyjnymi sięgającymi niemal 3 bln zł w latach 2026-2040.

Burzliwe dyskusje o energii

Prace nad dokumentem ciągnęły się miesiącami. W korytarzach Ministerstwa Energii słychać było głosy, że przygotowane przez resort klimatu analizy nie były wystarczające. To właśnie między tymi dwoma resortami toczyła się największa batalia o ostateczny kształt planu transformacji. Burzliwe dyskusje dotyczyły m.in. tempa rozwoju morskich farm wiatrowych czy roli biomasy i biogazu w energetyce. W końcu jednak kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska powiedziało: dość.

– Nasze zespoły zgłosiły bardzo dużo uwag, wiele z nich popieram. Mimo to wszystkie uwagi skasowałam, bo zależy nam na tym, aby jak najszybciej zakończyć prace nad KPEiK. Jesteśmy zdeterminowani, aby przyjąć dokument, nawet jeśli nie będzie on idealny – mówiła trzy tygodnie temu Urszula Zielińska, wiceministra klimatu.

To pozwoliło na dalsze procedowanie projektu i jego ostateczne przyjęcie przez rząd.

– Mądrze poprowadzona transformacja energetyczna to ogromna szansa dla Polski i silnik naszego dalszego rozwoju. Dokument wskazuje, jak zamienić ambitne cele polskiej energetyki w konkretne i długofalowe korzyści dla gospodarki, przedsiębiorców i polskich rodzin. Przyjęcie KPEiK przez Radę Ministrów otwiera nam drogę do kolejnych inwestycji. Zwiększą one nasze bezpieczeństwo energetyczne i umocnią bardzo silną pozycję Polski na międzynarodowym rynku – skomentował minister energii Miłosz Motyka.

Scenariusz bazowy

KPEiK pokazuje m.in., z czego w perspektywie do 2040 r. Polska będzie wytwarzać prąd i ciepło, o ile zmniejszy emisje gazów cieplarnianych i jak rozwijać będzie zieloną gospodarkę. W scenariuszu bazowym przyjęto następujące cele:

  • Krajowa emisja gazów cieplarnianych (bez sektora obejmującego grunty i leśnictwo) wyniesie 282,5 mln ton ekwiwalentu CO2 w 2030 r. i 194,3 mln ton w 2040 r. To odpowiednio o 41 proc. i 59 proc. mniej niż w roku 1990. W samym sektorze energii redukcja emisji ma sięgnąć 42 proc. w 2030 r. i 52 proc. w 2040 r.
  • Udział OZE w zużyciu energii finalnej brutto wyniesie 30 proc. w 2030 r. i 44 proc. w 2040 r.
  • W obszarze produkcji energii elektrycznej udział OZE wzrośnie z 16,2 proc. w 2020 r. do 51,6 proc. w 2030 r. Głównym motorem tego wzrostu będą technologie wiatrowe i słoneczne. W ciepłownictwie w tym samym czasie udział OZE podskoczy z 22,1 proc. do 31,6 proc. Z kolei w transporcie udział OZE podniesie się z poziomu 6,6 proc. w 2020 r. do 16,5 proc. w 2030 r.
  • Produkcja energii w elektrowniach i elektrociepłowniach na węgiel kamienny obniży się z 70,7 terawatogodzin (TWh) w 2020 r. do 39,7 TWh w 2030 r. i 12,3 TWh w 2040 r.
  • Produkcja energii z węgla brunatnego spadnie z 38,1 TWh w 2020 r. do 16,8 TWh w 2030 r. i do zera w 2040 r.
  • Produkcja energii w blokach gazowych wzrośnie z 17,4 TWh w 2020 r. do 28,3 TWh w 2030 r. Następnie będzie stopniowo obniżać się do wielkości bliskich zeru w 2050 r.
  • Pierwszy blok jądrowy zostanie oddany do użytku w 2036 r. Szacowana produkcja z elektrowni jądrowych w 2040 r. wyniesie 38,5 TWh.
  • Krajowa produkcja energii elektrycznej wzrośnie z poziomu 158,2 TWh w 2020 r. do 196 TWh w 2030 r. i do 249 TWh w 2040 r.
  • Wydobycie węgla kamiennego spadnie z 43 mln ton w 2020 r. do 26 mln ton w 2030 r. i 10 mln ton w 2040 r. Ograniczenie produkcji związane będzie ze spadkiem zapotrzebowania na ten surowiec we wszystkich sektorach gospodarki, w tym głównie w obszarze produkcji energii elektrycznej i ciepła.
  • Po 2035 r. wydobycie węgla brunatnego spadnie niemal do zera.
  • Szacowane łączne potrzeby inwestycyjne w sektorze wytwórczym, niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej, wyniosą około 664 mld zł w latach 2026-2040 r. Łączne skumulowane nakłady inwestycyjne w sektorze paliwowo-energetycznym wyniosą 2,3 bln zł w latach 2026-2040 r.

Scenariusz ambitny

Scenariusz przyspieszonej transformacji zakłada m.in.:

  • Krajową emisję gazów cieplarnianych (bez sektora obejmującego grunty i leśnictwo) na poziomie 258,2 mln ton ekwiwalentu CO2 w 2030 oraz 148,2 mln ton w 2040 r. Tym samym zmniejszy się w stosunku do 1990 r. o 46 proc. w 2030 r. i o 69 proc. w 2040 r. W sektorze energii redukcja emisji sięgnie 48 proc. w 2030 r. oraz 74 proc. w 2040 r. w stosunku do roku 1990.
  • Możliwy do osiągnięcia poziom udziału OZE w końcowym zużyciu energii finalnej brutto w 2030 r. wyniesie 32 proc., a w 2040 r. – około 52 proc.
  • W sektorze wytwarzania energii elektrycznej w okresie 2020-2030 udział OZE wzrośnie z poziomu 16,2 proc. do 53,2 proc. W ciepłownictwie udział ten podskoczy w tym czasie z 22,1 proc. do niecałych 36,5 proc. Natomiast w transporcie możliwy jest wzrost z 6,6 proc. w 2020 r. do 16,5 proc. w 2030 r. i 44,8 proc. w 2040 r.
  • Krajowa produkcja energii elektrycznej wzrośnie z 158,2 TWh w 2020 r. do 196 TWh w 2030 r. Procentowy wzrost w okresie 2020-2030 wyniesie 24 proc., natomiast w latach 2020-2040 produkcja energii elektrycznej wzrośnie niemalże dwukrotnie.
  • Produkcja energii w elektrowniach i elektrociepłowniach na węgiel kamienny obniży się z 70,7 TWh w 2020 r. do 30,1 w 2030 r. i zakończy się do 2040 r.
  • Produkcja energii w elektrowniach na węgiel brunatny spadnie z 38,1 TWh w 2020 r. do 14,8 TWh w 2030 r i zakończy się w perspektywie 2035 r.
  • Produkcja w blokach gazowych wzrośnie z 17,4 TWh w 2020 r. do 34,6 TWh w 2030 r., a następnie będzie się stopniowo obniżać aż do 15,8 TWh w 2040 r.
  • Pierwszy blok jądrowy zostanie oddany do użytku w 2036 r., a kolejne będą uruchamiane w latach: 2036, 2037, 2038, 2040, 2041 i 2043. Obok dużych jednostek jądrowych budowane będą też małe reaktory (SMR). Szacowana łączna produkcja energii z atomu w 2040 r. wyniesie 44 TWh.
  • Wydobycie węgla kamiennego spadnie z poziomu 43 mln ton w 2020 r. do 21 mln ton w 2030 r. i zaledwie 3 mln ton w 2040 r. Ograniczenie produkcji będzie wynikało ze spadku zapotrzebowania na ten surowiec we wszystkich sektorach gospodarki, głównie w energetyce i ciepłownictwie.
  • Po 2035 r. wydobycie węgla brunatnego spadnie niemal do zera. Jak wskazano w dokumencie, „pokrywa się to z okresem zamknięcia ostatniego bloku elektrowni na węgiel brunatny”.
  • Szacowane potrzeby inwestycyjne w sektorze wytwórczym, niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej, w latach 2026-2040 wyniosą około 878 mld zł. Natomiast łączne nakłady inwestycyjne w sektorze paliwowo-energetycznym wyniosą około 2,9 bln zł w latach 2026-2040.

Ważny krok w transformacji energetycznej

Eksperci od dawna apelowali do rządu o to, by KPEiK wreszcie został przyjęty i wszedł w życie.

– Ukończenie prac nad KPEiK to ważny i potrzebny krok, ale trudno go traktować jako powód do satysfakcji. Polska jest z tym dokumentem spóźniona już niemal o dwa lata, a Komisja Europejska prowadzi wobec nas postępowanie w tej sprawie. To oznacza realną stratę czasu – komentuje Maciej Lipiński, analityk ds. polityki klimatyczno-energetycznej z Instytutu Reform.

Zwraca uwagę, że przez opóźnienie przyjęcia dokumentu Polska ma zaledwie cztery lata na realizację celów wyznaczonych na 2030 r.

– Pamiętajmy też, że KPEiK w założeniach UE miał być uzupełnieniem krajowych strategii transformacji. Tymczasem – ze względu na brak takich strategii – stał się nieoczekiwanie fundamentem krajowego planowania klimatyczno-energetycznego. Tym cenniejsze jest dokończenie tego procesu, bo KPEiK stanie się punktem wyjścia do tworzenia kolejnych strategii, w tym Polityki Energetycznej Polski do 2050 r. oraz długoterminowej strategii klimatycznej – zaznacza Maciej Lipiński.

Ryzykujemy kolejne stracone lata

W jego ocenie Polityka Energetyczna Polski, za którą również odpowiada Ministerstwo Energii, powinna wytyczyć właściwą ścieżkę realizacji celów KPEiK dla sektora energetycznego. Z kolei długoterminowa strategia klimatyczna do 2050 r., będąca w gestii resortu klimatu, powinna osadzić transformację energetyczną w szerszym kontekście polityki klimatycznej.

– Dlatego oba resorty powinny skoordynować procesy planowania tych dokumentów. Jeśli działania w energetyce nie wpiszą się w spójny, szerszy polski plan na energię i klimat, to ryzykujemy kolejne stracone lata, zasoby i wysiłek. Potrzebujemy w Polsce spójnego systemu planowania strategicznego dla transformacji gospodarki. KPEiK jest jego kamieniem węgielnym, ale sam nie wystarczy. Musi zostać obudowany z jednej strony strategiami przekrojowymi, długoterminowymi, z drugiej – skonkretyzowanymi dokumentami wykonawczymi – proponuje Maciej Lipiński.

Historyczny moment dla energetyki

Na pozytywne aspekty przyjętego przez rząd dokumentu zwraca natomiast uwagę Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii.

– To historyczny moment, że polska administracja przyjęła w końcu KPEiK. Dokument jest wystarczająco dobry, uwzględnia bowiem potrzeby modernizacji sektora, dywersyfikacji źródeł energii oraz budowy niezależności energetycznej Polski – podkreśla Joanna Maćkowiak-Pandera.

W jej ocenie KPEiK powinien być traktowany nie tylko jako plan inwestycyjny, ale także jako narzędzie optymalizacji kosztów transformacji energetycznej.

– W tym kontekście przed rządem stoi teraz duże wyzwanie związane z budową mechanizmów elastyczności systemu, sprawiedliwą redystrybucją kosztów. Polska przechodzi obecnie najszybszą transformację energetyczną w swojej powojennej historii. Tempo zmian wymaga jednak od państwa skutecznej koordynacji kosztów, monitorowania zmian oraz analizowania przepływu kapitału – wylicza szefowa Forum Energii.

Potrzebna nowa instytucja

Dodaje, że realizacja planu o wartości 3 bln zł wymaga też odpowiedniego przygotowania.

– Warto rozważyć powołanie profesjonalnej, technicznej instytucji odpowiedzialnej za koordynację transformacji oraz identyfikowanie rozwiązań ograniczających koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. Nawet jeśli funkcjonowanie takiej instytucji kosztowałoby 50 mln zł rocznie, to oszczędności wynikające z lepszej koordynacji przewyższyłyby szybko poniesione nakłady – przekonuje Joanna Maćkowiak-Pandera.

Ekolodzy: kierunek dobry, tempo zbyt wolne

Szybszej transformacji, niż zakładają scenariusze w KPEiK, oczekują natomiast ekolodzy. Ostrzegają też przed nadmiernymi inwestycjami w elektrownie gazowe.

– Przyjęty przez rząd KPEiK zakłada stopniowe odejście od uzależnienia od węgla oraz wzrost udziału odnawialnych źródeł energii. To dobry kierunek, jednak tempo odchodzenia od gazu ziemnego pozostaje nadal zbyt wolne. W efekcie grozi nam kilkadziesiąt lat pułapki gazowej, czyli wysokich cen energii i uzależnienia od importu drogiego surowca. Szybszy rozwój energetyki wiatrowej, fotowoltaiki i magazynów energii da nam szansę na tańszy prąd, większą niezależność energetyczną oraz wzmocni nasze bezpieczeństwo energetyczne – komentuje Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska.

Zwraca uwagę na przykład Ukrainy. Pokazuje on, że bezpieczeństwo energetyczne nie powinno być oceniane wyłącznie na podstawie liczby mocy zainstalowanej w systemie.

– Jak wskazuje nasz nowy raport, rosyjskie ataki na Ukrainę doprowadziły do zniszczenia 90 proc. ukraińskich mocy konwencjonalnych oraz około 50 proc. infrastruktury sieciowej. Jednocześnie rozproszone źródła energii okazały się trudniejsze do wyłączenia i łatwiejsze do odbudowy. Dlatego przy wdrażaniu KPEiK rząd powinien patrzeć nie tylko na to, ile nowych mocy powstanie do 2040 r., ale również na to, jak odporny będzie polski system energetyczny na kryzysy, ataki czy zakłócenia. Bezpieczeństwo energetyczne powinno być oceniane również przez pryzmat odporności infrastruktury i zdolności szybkiego przywracania dostaw energii po kryzysie – podkreśla Anna Meres.

Główne wnioski

  1. Rząd przyjął Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK). Wyznacza on kierunki zmian w polskiej energetyce na najbliższe 15 lat. Opracowania takiego dokumentu wymaga od Polski Komisja Europejska. Nasz kraj spóźnił się z wysłaniem swojego planu do Brukseli o niemal dwa lata. KPEiK przedstawia dwa scenariusze transformacji polskiej energetyki: bazowy i ambitny. Realizacja tego drugiego scenariusza kosztować może nawet 3 bln zł do 2040 r.
  2. Oba scenariusze przewidują dalszy rozwój odnawialnych źródeł energii, stopniowe odchodzenie od węgla i budowę bloków jądrowych. Ścieżka szybszej transformacji zakłada, że udział OZE w sektorze wytwarzania energii elektrycznej w latach 2020-2030 wzrośnie z poziomu 16,2 proc. do 53,2 proc. Natomiast do 2040 r. nie będziemy mieli już żadnego pracującego bloku węglowego. Rząd nie zdecydował, który z dwóch przedstawionych scenariuszy będzie przodujący.
  3. Według ekspertów przyjęcie KPEiK przez rząd to ważny krok i historyczny moment. Instytut Reform zwraca jednak uwagę, że dokument ten miał być tylko uzupełnieniem krajowych strategii dla energetyki. Tymczasem – ze względu na brak takich strategii – KPEiK stał się nieoczekiwanie fundamentem krajowego planowania klimatyczno-energetycznego. Według Forum Energii dokument jest wystarczająco dobry, bo uwzględnia potrzeby modernizacji sektora, dywersyfikacji źródeł energii oraz budowy niezależności energetycznej Polski. Natomiast ekolodzy woleliby szybszej transformacji i rezygnacji z inwestycji w energetykę gazową.