Awans polskiego rynku akcji w S&P Dow Jones Indices. Przechodzi z „rozwijającego się” do „rozwiniętego”
S&P Dow Jones Indices uznał, że Polska nie jest już rynkiem rozwijającym się, a gospodarką już w pełni rozwiniętą. To oznacza, że we wrześniu 2027 akcje trafią do indeksów uznawanych przez inwestorów za mniej ryzykowne.

Decyzja ta oznacza, że akcje polskich firm zostaną przeniesione z S&P Emerging BMI do S&P Developed BMI. Trafią też do ETF State Street SPDR Portfolio Developed World. Dzięki temu inwestorzy będą mogli więcej włożyć w udziały polskich przedsiębiorstw. Jak bowiem tłumaczy MarketWatch, jest wielu amerykańskich inwestorów, którzy chcą kupować zagraniczne akcje, ale wolą to robić na bezpieczniejszych rynkach rozwiniętych.
Analityk: polski rynek jest niedostatecznie reprezentowany na rynkach kapitałowych
Jednocześnie jednak inny ważny gracz indeksów ETF, MSCI, dalej uważa Polskę za rynek rozwijający się. – To historia kraju, który był hubem dostawczym dla Niemiec i który zmienił się w gospodarkę rozwiniętą, mniej wstrzymywaną regulacjami niż w innych krajach rozwiniętych – tłumaczy Cullen Rogers, szef inwestycji w Wedbush Advisors.
Jego zdaniem różnica między S&P i MSCI to właśnie „źródło szans” dla inwestorów. Jak twierdzi, Polska to też rynek „niedostatecznie reprezentowany na rynkach kapitałowych”, bo wartość giełdy stanowi jedynie 30 proc. PKB, gdy w Niemczech to 50 proc., a w USA 100 proc.
Historyczne maksimum WIG20. Notowania GPW z 4 września 2026 r.
Jak pisze MarketWatch, dane potwierdzają tezę Rogersa. iShares MSCI Poland ETF (EPOL) mocno zyskał w ciągu ostatnich trzech lat, wyraźnie wyprzedzając pod względem wyników SPDR S&P 500 ETF Trust (SPY). Jednocześnie ważony przyszły wskaźnik cena/zysk (forward P/E) dla spółek wchodzących w skład portfela EPOL wynosi zaledwie 11,7, czyli 57 proc. poziomu 19,5 dla indeksu S&P 500 – wynika z danych FactSet.
Tak więc EPOL pozwala łatwo inwestować w dynamiczną gospodarkę, dywersyfikując inwestycje poza amerykańskie akcje i płacąc znacznie mniej w relacji do prognozowanych zysków.
Amerykański ekspert: Polska zrobiła fantastyczną robotę
Analitycy BCA, oceniając decyzję S&P o reklasyfikacji Polski, przypominają, że realne PKB wzrosło ponad dwukrotnie od wejścia do UE. Ich zdaniem decyzja S&P jest prawidłowa. „Polska pojawiła się w dyskusjach w kontekście zawieszenia broni w Ukrainie i szans na rekonstrukcję, jakie to przyniesie” – piszą. Dodają też o pozytywnym wpływie KPO na polską gospodarkę. – Polska zrobiła fantastyczną robotę, utrzymując wzrost realnego PKB przez ostatnie 20 lat. Utrzymała też wolny rynek, mimo że rządy podpadły Brukseli, nie do końca przestrzegając polityki UE – tłumaczy Isaac Schwartz z Robotti & Company Advisors.
Grupa GPW chwali się wynikami. Udane pierwsze półrocze, a start OKI ma jeszcze napędzić obroty
„GPW staje się hubem w stylu Londynu dla Europy Wschodniej”
Polskę chwali także inny pracownik Robotti, Spencer Cibelli. Uważa on, że to „ważny kraj”, nie dlatego tylko, że eksport stanowi duży procent PKB (około 50 proc.), ale dlatego, że niskie koszty pracy wspierają firmy technologiczne. – Wszystkie ważne firmy, jak Microsoft i Amazon, mają swoje huby w Polsce – tłumaczy. Dodaje też, że ważnym elementem polskiej gospodarki są firmy tworzące gry, jak choćby CD Projekt Red, twórca „Cyberpunk 2077” oraz serii Wiedźmin, czy mniejsi deweloperzy, którzy produkują po kilkadziesiąt tytułów rocznie.
Cibelli tłumaczy, że rozwój tego typu firm to efekt nie tylko niskich kosztów, ale także wieloletniego przywiązania do zachodniej kultury, które zaczęło się jeszcze w czasach komunistycznych. – Podobnie jest z AI. Polska powinna wykorzystać boom na sztuczną inteligencję, ponieważ jest tam wielu utalentowanych pracowników AI – dodaje.
Zwraca też uwagę na GPW. – Gdy odkryliśmy tę giełdę, była to najtańszy parkiet na świecie. Teraz jednak staje się hubem w stylu Londynu dla Europy Wschodniej, na której pojawiają się firmy choćby z Rumunii czy z Ukrainy. Polski rząd jest pragmatyczny. Nie tylko chce rozwijać rynek akcji, ale także zwiększyć w nim inwestycje gospodarstw domowych – dodaje. Porównuje też rynek NewConnect do indeksu Nasdaq First North, w którym jest 550 małych firm z krajów nordyckich.