Broń jądrowa uratuje Ziemię przed uderzeniem z kosmosu? Naukowcy przeprowadzili symulację

Jak obronić Ziemię przed planetoidami? Naukowcy przeprowadzili trójwymiarową symulację, w której sprawdzili, czy broń jądrowa byłaby w stanie zmienić kurs planetoidy, by nie uderzyła ona w Ziemię.

Są dwa główne pomysły na obronę naszej planety. Pierwszy z nich zakłada zmianę trajektorii planetoidy, drugi – zniszczenie obiektu. Pierwszy z nich przetestowano podczas amerykańskiej misji DART, gdy sonda uderzyła w księżyc jednej z planetoid. Europejska misja Hera ma z bliska zbadać efekty tego działania.

W przypadku dużych obiektów takie wytrącenie z ruchu przy użyciu niedużej sondy może nie zadziałać. Dlatego naukowcy z amerykańskiego instytutu badawczego Lawrence Livermore National Laboratory przeprowadzili symulację użycia broni jądrowej. Jest ona bowiem w stanie dostarczyć więcej energii przy uderzeniu. Całość opisali w „The Planetary Science Journal”.

Najpierw porównali 1500 symulacji Spheral z wynikami symulacji Ares (to zaawansowany kod hydrodynamiki radiacyjnej). Wyniki obu kodów były podobne, więc uznano, że jednowymiarowa symulacja Spheral nadaje się do testowania tego typu hipotez.

Trzy scenariusze uderzeń jądrowych

Potem przeprowadzili trzy scenariusze dla planetoidy o nieregularnym kształcie i rozmiarach prawie 160 m. Zmieniali zarówno odległość detonacji ładunku od obiektu, jak i założenia dotyczące wytrzymałości materiału planetoidy. W najdłuższej symulacji okazało się, że ciało zaczęło się rozpadać, W najdłuższej symulacji wybuch rozbił planetoidę na kawałki. Większość odłamków została wyrzucona z taką prędkością, że nie mogła już wrócić na jej powierzchnię. Naukowcy muszą jednak jeszcze sprawdzić, dokąd polecą te fragmenty i czy nadal będą stanowić zagrożenie dla Ziemi, czy też ominą naszą planetę. Z wyników widać też, jak ważne jest miejsce detonacji. W jednym ze scenariuszy wybuch dalej od powierzchni spowodował bardziej rozległe uszkodzenia, choć przekazał planetoidzie mniej energii. Nie oznacza to jednak, że takie rozwiązanie zawsze będzie skuteczniejsze.

Obliczenia były bardzo wymagające. Najdłuższa symulacja wykorzystywała 1680 procesorów przez 59 dni, a obejmowała zaledwie 145 milisekund od wybuchu. Do sprawdzenia trajektorii i rozmiarów odłamków naukowcy musieliby jednak analizować znacznie dłuższe okresy. Trzeba bowiem ustalić, jak duże będą resztki planetoidy, czy rozproszą się w przestrzeni i czy nie połączą się ponownie. Tego obecne symulacje jeszcze nie wykazały.

Źródło: PAP