Chińskie samochody stają się coraz popularniejsze w Europie. Największym powodzeniem cieszą się hybrydy plug-in
Udział sprzedaży chińskich samochodów w Europie przekroczył już 11 proc. Najlepiej nie sprzedają się jednak w pełni elektryczne auta, a hybrydy plug-in. Aż jedna trzecia tego typu aut zarejestrowanych w lipcu w Europie pochodziła od marek z Państwa Środka.

Dlaczego akurat hybrydy plug-in? Według Bloomberga są one tańsze od aut w pełni elektrycznych, nie dotykają ich bowiem taryfy nałożone przez Unię Europejską. Do tego „są atrakcyjnie wycenione zarówno dla klientów indywidualnych, jak i firm – w szczególności wypożyczalni samochodów” – tłumaczy Julian Litzinger, analityk z Dataforce.
Do tego hybrydy cieszą się większym powodzeniem, bo Europejczycy boją się elektryfikacji ze względu na dziurawą sieć ładowania.
Kluczem jednak pozostaje cena. Jak tłumaczyli w sierpniu analitycy Citi, 75 proc. sprzedaży chińskich aut to samochody firm BYD, Chery i MG, które oferują tanie modele. Do tego Europejczycy nie mają problemu z kupowaniem pojazdów z Państwa Środka. Według badania Bloomberga 38 proc. obywateli krajów UE nie przeszkadza jazda chińskim samochodem.
To jednak uderza w europejskich producentów. Zwłaszcza, gdy spadają zyski ze sprzedaży na największym motoryzacyjnym rynku świata, czyli w Chinach. Część firm, jak Volkswagen, chce ciąć koszty, zwalniając pracowników i zamykając fabryki. Inni, jak Stellantis, współpracują z chińskimi markami i dzielą z nimi fabryki.
Bruksela na razie nie mówi, czy nałoży cła na hybrydy. Część państw członkowskich chciałaby jednak w ten sposób chronić rynek. Tak jak minister finansów Niemiec Lars Klingbeil, który zapowiedział, że Berlin musi bronić zakładów z branży stalowej, chemicznej, farmaceutycznej i motoryzacyjnej przed „nieczystą konkurencją”. Chińskie firmy są bowiem oskarżane m.in. o dumping cenowy.