Ile kosztuje gospodarkę alarm powietrzny? Na Ukrainie 45 mln dolarów za godzinę
Godzina alarmu powietrznego kosztuje Ukrainę 45 mln dolarów – powiedział minister gospodarki Ołeksandr Krawczenko. Wszystko przez przestój w pracy firm. A do tego dochodzą szkody wywołane przez uderzenia dronów i rakiet.

Od początku rosyjskiej inwazji alarmy o zagrożeniu z powietrza są na Ukrainie codziennością. Czasem obowiązują nawet przez 10 godzin dziennie, podczas których pracownicy udają się do schronów.
– Godzina alarmu powietrznego kosztuje nas około 45 mln dolarów. Gdy ludzie siedzą w schronach, biznes zamiera – powiedział minister gospodarki Ukrainy Ołeksandr Krawczenko, cytowany przez brytyjski dziennik „The Guardian”.
Do tego dochodzą szkody spowodowane przez uderzenia dronów i rakiet. Według ministra w samym 2026 r. sięgają one 10 mld dolarów.
– Nie przewidzieliśmy do końca, jak szybko Rosja rozwinie drony z silnikami odrzutowymi i zacznie wykorzystywać je do atakowania wszystkiego, co się da – przyznaje Ołeksandr Krawczenko.
W celu ochrony gospodarki Ukraina wprowadziła – obok alarmu czerwonego, oznaczającego atak rakietowy – alarm żółty. Oznacza on atak dronów i pozwala na kontynuowanie pracy pod warunkiem zapewnienia pracownikom dostępu do schronów lub innych bezpiecznych miejsc.
Polecamy: MFW: deficyt budżetowy Ukrainy może do 2029 r. sięgnąć 54 mld dolarów
Polska nie ma wytycznych dla pracodawców
Z kolei Polska nie ma jasnych wytycznych dla pracodawców dotyczących postępowania w przypadku alertu RCB ostrzegającego przed zagrożeniem atakiem z powietrza. Państwowa Inspekcja Pracy ogłosiła, że w odpowiedzi na głosy firm i związków zawodowych pracuje nad wypracowaniem wytycznych. Tymczasem wiceszef MSWiA powiedział, że to właśnie pracodawca musi w razie zagrożenia wskazać pracownikom bezpieczne miejsce.
Jasne jest jednak, że w przypadku wojny w Polsce skutki byłyby katastrofalne także dla naszej gospodarki. Według raportu Defence24, w najgorszym scenariuszu PKB spadłoby o 55 proc. Doszłoby też do hiperinflacji i dramatycznego wzrostu zadłużenia, a odbudowa państwa wymagałaby znalezienia nawet 5,5 bln zł.
Źródło: The Guardian, XYZ