Alert RCB na Lubelszczyźnie. DORSZ: dron rozbił się niedaleko polskiej granicy, po stronie Ukrainy
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło w poniedziałek mieszkańców woj. lubelskiego w związku z zagrożeniem atakiem z powietrza. Alert odwołano o godz. 17.23. Według nieoficjalnych informacji opisanych przez m.in. Interię oraz Onet, niedaleko polskiej granicy miał spaść rosyjski dron.

W związku z rosyjskim atakiem powietrznym na terenie Ukrainy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało w poniedziałek alert dla mieszkańców województwa lubelskiego. Jak podano, sytuacja jest monitorowana, a w przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo.
W kolejnym alercie RCB napisało: „Uwaga! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów”. Alert RCB został wysłany do odbiorców na terenie woj. lubelskiego i został odwołany ok. godz. 17.20.
Według pierwszych, nieoficjalnych doniesień pochodzących z ukraińskiego systemu ostrzegania Neptun, a opisanych przez redakcje Interii i Onetu, na terenie obwodu wołyńskiego spadły cztery drony – jeden niedaleko przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, po ukraińskiej stronie. To właśnie zagrożenie ze strony tego bezzałogowca wpłynęło na wysłanie alertu przez RCB. Podobne informacje chwilę później przekazał na antenie TVN24 rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski.
– Z ostatnich informacji wynika, że niedaleko przejścia w Dorohusku uderzył bezzałogowy statek powietrzny Federacji Rosyjskiej, uderzył blisko miejscowości Jagodzin. Było obserwowane jego uderzenie – powiedział rzecznik DORSZ, którego wypowiedź przytoczył Onet.
Tuż po godz. 18 wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz napisał na platformie X, że to dron odrzutowy uderzył po stronie ukraińskiej ok. 2 km od przejścia granicznego z Polską w Dorohusku. „Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej”.
„Nasze systemy obrony powietrznej i samoloty były gotowe do działania. Po odwołaniu alertu samoloty powróciły do baz, systemy obrony do trybu obserwacji i czuwania” – dodał szef MON.
Rosyjski atak na Ukrainę. Polskie wojsko poderwało myśliwce
Wcześniej Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że „w związku z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na zachodnie terytorium Ukrainy, prowadzonymi z wykorzystaniem środków napadu powietrznego, operuje lotnictwo wojskowe w polskiej przestrzeni powietrznej”.
„Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ, poprzez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego, uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” – przekazało na platformie X Dowództwo Operacyjne.
Podkreślono, że „działania mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”.
Dowództwo Operacyjne RSZ zapewniło, źe monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji.
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformował na platformie X, że w związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego, lotniska w Lublinie i Rzeszowie wstrzymały operacje lotnicze.
Źródło: PAP, XYZ