Rośnie bilans ofiar gwałtownej powodzi w Nepalu. Służby odnalazły już ponad 330 ciał

Rośnie liczba ofiar tragicznej powodzi w Nepalu. Władze mówią o ponad 330 ofiarach. Jest też ponad 1300 osób zaginionych. Pojawiły się też nowe informacje o przyczynach katastrofy. Nie została ona bowiem spowodowana trzęsieniem ziemi.

Poprzedni bilans mówił o 289 ofiarach śmiertelnych i ponad 800 zaginionych. W akcji ratowniczej udział bierze ponad 4 tys. policjantów. Pomoc dla zniszczonego Nepalu zadeklarowały już m.in. USA, Unia Europejska oraz Indie.

Według indyjskiego MSZ nie ma kontaktu z przynajmniej 288 obywatelami tego kraju. Zaginęło też około 100 obywateli Chin. Wśród poszukiwanych są też obywatele 30 państw.

Tymczasem dyrektor Centrum Studiów nad Katastrofami nepalskiego Uniwersytetu Tribhuvan Basanta Raj Adhikari ostrzega, że mogą nadejść kolejne fale powodzi. – Opady nie są na razie duże, ale może się pojawić lawina błotna – ostrzega w rozmowie z BBC.

Walka z czasem trwa też po chińskiej stronie. Zaginęło tam przynajmniej 558 osób, władze podają też informacje o trzech ofiarach śmiertelnych. Na miejsce przybył premier Li Qiang, który ma nadzorować działania ratownicze i odwiedzić poszkodowanych mieszkańców.

Naukowcy wiedzą też więcej o przyczynach katastrofy. Początkowo władze mówiły bowiem, że powódź wywołało trzęsienie ziemi. Okazało się jednak, jak tłumaczy dr Simon Cook z Uniwersytetu w Dundee, że z lodowca niedaleko szczytu Langtang Lirung urwał się dolny fragment masywu i spadł w dolinę. Uderzenie było tak potężne, że sejsmografy zarejestrowały wstrząs o sile 5,2 w skali Richtera. To zaś wywołało lawiny błota, które spowodowały błyskawiczną powódź.

Źródło: BBC/PAP