Smyk rośnie bez giełdy i poprawia marżę. „Dowozimy zapowiedzi”
Właściciele największej w Polsce sieci sklepów dziecięcych nie zdołali przekonać inwestorów z GPW do wyceny bliskiej 900 mln zł. Mimo rezygnacji z giełdowego debiutu Smyk kontynuuje międzynarodową ekspansję i zwiększa rentowność.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak radzi sobie Smyk mimo rezygnacji z giełdowego debiutu.
- Z jakimi wyzwaniami musi się mierzyć.
- Z czego wynikają jego przewagi konkurencyjne.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Polskie firmy nie prą na rynek publiczny. W ciągu dekady liczba spółek na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) skurczyła się z ok. 870 do 740. Jedni dokonują delistingu (może to spotkać m.in. Żabkę), a inni rezygnują z pierwszej oferty publicznej (IPO) w ostatnim momencie.
W tym drugim gronie jest Smyk, właściciel ponad 300 sklepów z artykułami dziecięcymi oraz lider polskiego rynku. Jeden z największych niedoszłych debiutantów miał wejść na GPW pod koniec 2025 r. Nie był jednak w stanie uzyskać satysfakcjonujących warunków, bo mierzy się m.in. z niekorzystnymi trendami demograficznymi. Wycena w maksymalnym scenariuszu miała wynieść 865 mln zł.
– Mieliśmy okazję przedstawić inwestorom nasz sprawdzony model biznesowy, a także plan wzrostu i dalszego rozwoju grupy w Polsce oraz Europie Środkowej i Wschodniej. W ciągu ostatniej dekady zwiększyliśmy przychody z 1 mld zł do 2,25 mld zł w 2024 r. i wierzymy w dalszy rozwój – skomentował rezygnację z IPO Michał Grom, prezes Smyka kontrolujący spółkę.
Ostatnie wyniki pokazują, że spółka na razie realizuje ten scenariusz.
Większe przychody i jeszcze większy zysk
Inwestorzy giełdowi wiedzieli już, jak Smyk poradził sobie w pierwszej połowie 2025 r. Dane te znalazły się w prospekcie emisyjnym. Sprawozdanie finansowe za cały ubiegły rok potwierdza kontynuację pozytywnego trendu.
Zarząd spółki podkreśla, że 2025 r. był w branży detalicznej wymagający. Utrzymująca się niepewność konsumencka, podwyższona wrażliwość cenowa i spadający ruch w obiektach handlowych to tylko część czynników wywierających presję na biznes.
Mimo to Smyk kolejny rok z rzędu nieznacznie zwiększył przychody – o 2,8 proc. do 2,31 mld zł. Znacznie szybciej rosły zyski. Zysk operacyjny wzrósł o 11,1 proc. do 132,1 mln zł, a zysk netto – o 43,6 proc., do 44 mln zł. Jeszcze w 2022 r. Smyk miał 73 mln zł straty netto, a wynik operacyjny wyniósł zaledwie 25 mln zł. Poprawie efektywności sprzyjało m.in. przejęcie pełnej obsługi logistycznej w 2025 r. – związane z nią koszty spadły o połowę, do 56,7 mln zł.
– Dowozimy to, co zapowiedzieliśmy przed niedoszłym debiutem na GPW. Zysk netto w 2025 r. był w rzeczywistości nawet większy z uwagi na obciążenie wyniku przygotowaniami do IPO [koszty doradcze, prawne, marketingowe itd. wyniosły 13,8 mln zł – red.]. W tym roku utrzymujemy pozytywny trend, jesteśmy zadowoleni ze wzrostu – mówi Michał Grom.
Zdaniem eksperta
Dobrze na tle trudnego rynku
W 2025 r. spółka utrzymała dodatnią dynamikę sprzedaży mimo stopniowego kurczenia się podstawowej grupy konsumentów. Nasze dane, oparte na danych Eurostatu, wskazują, że liczba dzieci i młodzieży do 18. roku życia w Polsce zmniejszyła się w latach 2024-2025 z ok. 7 do 6,9 mln. Do 2030 r. może spaść do niespełna 6 mln. Największy spadek jest prognozowany wśród najmłodszych dzieci. Do 2030 r. populacja w wieku 0-3 lata może zmniejszyć się o 29 proc. względem 2024 r., a grupa w wieku 4-7 lat – o 33 proc.
Dobre wyniki Smyka na rodzimym rynku dowodzą zatem, że silna pozycja marki, szeroka oferta i skala działalności mogą obecnie częściowo równoważyć presję demograficzną. W dłuższej perspektywie malejąca liczba dzieci będzie jednak jednym z głównych wyzwań dla całego rynku.
Więcej sklepów, debiut w Czechach i Słowacji
W latach 2019-2024 Smyk zwiększył liczbę sklepów w Polsce z 203 do 250, a w Rumunii z 17 do 33. Większość z ok. 150 mln zł planowanych do pozyskania w ramach IPO miało posłużyć do spłaty zadłużeń. Reszta miała sfinansować m.in. dalszą rozbudowę sieci, również na nowych rynkach.
W ubiegłym roku firma otworzyła 17 sklepów. W Polsce miała ich na koniec 2025 r. 261 i otwiera kolejne – w czerwcu pojawiła się w Galerii Twierdza w Kłodzku. Sieć w Rumunii liczyła 37 placówek, a w Ukrainie – 12. W sierpniu 2022 r. doszła Słowacja, gdzie pierwszy sklep otwarto w centrum handlowym Bory Mall w Bratysławie. Placówka ma ok. 600 m kw. powierzchni handlowej. W czerwcu 2026 r. Smyk wszedł również na rynek czeski, otwierając sklep w Avion Shopping Park w Ostrawie.
– Zgodnie z zapowiedzią kontynuujemy międzynarodową ekspansję. Jako że nie udało się pozyskać kapitału w ramach IPO, wstrzymaliśmy się z rozwojem w Bułgarii. Za to jeszcze więcej sklepów, niż planowaliśmy, otwieramy w Czechach i na Słowacji. Koncentrujemy się na tych dwóch rynkach, a kolejne dołożymy w kolejnych latach – mówi Michał Grom.
Smyk rozwija się zarówno w Polsce, jak i za granicą. Przychody w Polsce w 2025 r. po raz pierwszy przekroczyły 2 mld zł. Sprzedaż zagraniczna wzrosła natomiast z 250,8 do 265 mln zł.
Zdaniem eksperta
Co wyróżnia biznes Smyka?
Na rynku ścierają się dwie siły. Z jednej strony spadająca liczba dzieci ogranicza potencjalny wolumen sprzedaży. Z drugiej strony – wydatki na jedno dziecko w Polsce pozostają niższe niż na Zachodzie i nadal mogą rosnąć. Trudno dziś jednoznacznie przesądzić, która z tych sił okaże się większa.
Smyk buduje model mający na celu zwiększenie odporności firmy na oba scenariusze. Zmiany operacyjne rozpoczęte jeszcze przed IPO kontynuowano po wstrzymaniu debiutu. Większa kontrola nad logistyką, lepsze planowanie popytu i zarządzanie zapasami poprawiają jakość wyników i pozwalają zwiększać skalę działalności na stabilniejszych fundamentach.
Jednocześnie Smyk zarządza całą relacją z klientem, a nie poszczególnymi kanałami. W sieciach wielokanałowych istotne są wspólne KPI [kluczowe wskaźniki efektywności – red.]. Konsument zaspokaja stacjonarnie i w internecie różne potrzeby, ale pozostaje tym samym klientem. Członkowie programu Smyka wydają o 33 proc. więcej i kupują niemal cztery razy częściej. E-commerce nie funkcjonuje więc jako odrębny biznes, lecz zwiększa wartość relacji z lojalnym klientem.
Kolejnym elementem jest świadome zarządzanie portfelem marek. Globalne marki takie jak Lego i Pokémon, wraz z marką własną Nowear skierowaną do nastolatków, wydłużają relację z rodziną na okres nastoletni, częściowo amortyzując presję demograficzną. Własne marki wzmacniają ekonomikę biznesu, natomiast innowacyjne polskie marki pozwalają docierać do nowych grup klientów.
Dobrym przykładem jest Luu Kids. Ten młody polski producent wniósł innowacyjne rozwiązania do dojrzałej kategorii smoczków. Dla Smyka jest to sposób na dotarcie do bardziej aspiracyjnego segmentu klientów, a Luu Kids zyskuje platformę wzrostu w postaci sieci sklepów. Smyk pomaga tej marce „dorosnąć”, zapewniając skalę bez odbierania jej tożsamości. W zamian zyskuje wyróżniającą się ofertę i nowych klientów.
Warto podkreślić, że dostęp do selektywnie dystrybuowanych marek zdobywa się nie tylko skalą, lecz także jakością współpracy. Jeżeli Smyk udowodni, że potrafi rozwijać Luu Kids bez rozmycia pozycjonowania marki, szerzej otworzy sobie drzwi do kolejnych innowacyjnych graczy.
Ostatecznie przewagą Smyka nie jest pojedyncza marka ani kanał sprzedaży, lecz ich połączenie: globalnych marek budujących ruch, marek własnych tworzących marżę, lokalnych innowatorów wyróżniających ofertę oraz sieci omnichannel, która pozwala obsłużyć klienta tam, gdzie jest mu najwygodniej. Cenę lub pojedynczy produkt można skopiować stosunkowo łatwo. Znacznie trudniej odtworzyć cały system, który przyciąga klienta, zatrzymuje go na dłużej i zwiększa wartość relacji z nim.
Stabilny wzrost sprzedaży na każdym polu
Przed niedoszłym debiutem spółka sygnalizowała zamiar otwierania w średnim terminie 15-20 sklepów rocznie. Potencjał rozwoju w samej Polsce i Rumunii oceniała na ok. 160 kolejnych placówek – odpowiednio ok. 95 i 65. Zakładała otwarcie na rodzimym rynku ok. 60 sklepów do 2029 r.
Smyk działa w czterech formatach handlowych. Większość to sklepy małe, ze średnią powierzchnią poniżej 500 m kw. Część placówek przekracza jednak 1 tys., a nawet 2 tys. m kw. W całej grupie średnia powierzchnia sklepu wynosi ponad 600 m kw.
Sprzedaż stacjonarna firmy wzrosła w latach 2022-2024 z 1,48 do 1,66 mld zł. Ubiegły rok przyniósł dalszy wzrost – do 1,7 mld zł. Drugi rok z rzędu zwiększyła się również sprzedaż internetowa – z 530 do 554 mln zł. Systematycznie spada natomiast sprzedaż hurtowa, której firma nadaje najniższy priorytet – w ostatnim roku z 60 do 58 mln zł.
Przychody rozkładają się niemal po równo między marki własne – Cool Club, Smiki i młodzieżową markę Nowear, wprowadzoną w 2025 r. – a produkty innych producentów, m.in. Lego, Mattel i Hasbro. Marki własne przyniosły w 2025 r. 1,16 mld zł przychodów, a pozostałe – 1,15 mld zł.
Warto wiedzieć
Handel w galeriach i parkach handlowych ma się dobrze
Nieprzypadkowo Smyk działa stacjonarnie niemal wyłącznie w galeriach i parkach handlowych. Pozostają one w Polsce ważnym kanałem dotarcia do konsumentów.
W pierwszej połowie 2026 r. odwiedzalność centrów handlowych wzrosła o 0,6 proc. rok do roku, a obroty o 2,2 proc. – wynika z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych. Pod względem obu wskaźników najlepiej radziły sobie największe galerie. Szybko rosły również obroty w bardzo małych i małych obiektach, mimo spadku ruchu o 0,6 proc.
Czerwiec przyniósł wzrost obu wskaźników o ok. 5 proc. Napędziła go przede wszystkim rozrywka (+22,4 proc.). Do wzrostu przyczyniły się również kategorie zdrowie i uroda, restauracje i kawiarnie oraz artykuły specjalistyczne.
Marka z bogatą historią
Smyk chwali się utrzymywaniem w Polsce rozpoznawalności marki na poziomie ponad 90 proc. Nie bez powodu. Historia firmy sięga 1952 r., a pierwszy sklep pod szyldem Smyk powstał w 1977 r. Z czasem markę poznali nie tylko konsumenci, lecz także inwestorzy giełdowi – Smyk był częścią holdingu Empik Media & Fashion.
Międzynarodowy fundusz private equity Bridgepoint odkupił Smyka w 2016 r. za 1,06 mld zł, uwzględniając zadłużenie. Do wyjścia, przynajmniej częściowego, z inwestycji przymierzał się już po nieco ponad dwóch latach – poprzez giełdę. Do IPO jednak nie doszło.
Dopiero w 2024 r. Michał Grom, kierujący spółką od 2019 r., przeprowadził wykup menedżerski. Wsparli go finansowo fundusz AMC oraz Maciej Zużałek. Była to jedna z największych transakcji tego rodzaju w Polsce, prawdopodobnie o wartości setek milionów złotych.
Wejście na giełdę niewykluczone
Powrót do giełdowych planów pozostaje jedną z opcji dla właścicieli Smyka. Część z nich – finansowi partnerzy Michała Groma – była gotowa sprzedać w ramach IPO pakiet akcji wart nawet 239 mln zł. Z każdym kolejnym rokiem fundusz będzie zapewne coraz uważniej analizował możliwości wyjścia z inwestycji.
Możliwe, że na GPW wróci również dawna „matka” Smyka – Empik. Bloomberg donosił rok temu, że grupa przygotowuje IPO wartości ok. 200 mln euro. Z nieoficjalnych ustaleń XYZ wynika, że debiut nadal jest poważnie rozważanym scenariuszem, do którego spółka chce być przygotowana.
Zdaniem eksperta
Polska giełda potrzebuje więcej dobrych debiutów
Na giełdzie powinno być notowanych jak najwięcej spółek. Chciałbym doczekać się sytuacji, w której zacznę się gubić w doniesieniach o kolejnych debiutach na GPW. Na razie do tego daleko. Obserwowany trend delistingu jest niekorzystny dla polskiego rynku kapitałowego.
Jeśli Smyk wróci na rynek po pieniądze na ambitny projekt rozwojowy, reakcja inwestorów może być zupełnie inna. Są ku temu podstawy. Koniunktura jest świetna, o czym świadczą kolejne rekordy indeksów na polskiej giełdzie. Nie uwierzyłbym, gdyby ktoś mi powiedział, że po wzroście blisko 50 proc. w 2025 r. WIG będzie rósł w 2026 r. o ponad 20 proc. Przecieram oczy ze zdumienia.
Ponadto gotowość Alimentation Couche-Tard do zapłacenia dużej premii za Żabkę dowodzi, że w oczach zagranicznych inwestorów polskie spółki pozostają, mimo ostatnich wzrostów, relatywnie tanie. Liczba nowo otwieranych rachunków maklerskich pozytywnie zaskakuje, a przed nami kolejny potencjalny impuls dla GPW – program OKI [Osobiste Konto Inwestycyjne – red.]. Ruszy on z początkiem 2027 r. Nie widzę na horyzoncie żadnych niepokojących sygnałów.
Główne wnioski
- Wyniki lepsze mimo odpuszczenia giełdy. Smyk zrezygnował z planowanego na koniec 2025 r. debiutu na GPW, ponieważ nie był w stanie uzyskać satysfakcjonujących warunków. Wycena miała wynieść nawet 865 mln zł. Michał Grom, prezes spółki, podkreśla, że firma realizuje wcześniejsze zapowiedzi. W 2025 r. przychody wzrosły o 2,8 proc., do 2,31 mld zł, a zyski rosły w dwucyfrowym tempie – zysk operacyjny zwiększył się do 132 mln zł, a netto do 44 mln zł. W bieżącym roku Smyk utrzymuje pozytywny trend sprzedaży i rentowności.
- Międzynarodowa ekspansja Smyka postępuje. Przed planowanym wejściem na giełdę Smyk zapowiadał otwieranie 15-20 sklepów rocznie. W 2025 r. uruchomił ich 17. Na rodzimym rynku miał na koniec roku ponad 260 placówek, w Rumunii 37, a w Ukrainie 12. Wszedł także na Słowację, gdzie ma już trzy sklepy, a w 2026 r. – do Czech. Z powodu braku zastrzyku kapitału od inwestorów giełdowych wstrzymał się z ekspansją w Bułgarii. Zamiast tego bardziej koncentruje się na Czechach i Słowacji.
- Przewagi na trudnym rynku. Głównym wyzwaniem dla Smyka pozostają niekorzystne trendy demograficzne. Eksperci podkreślają, że jego podstawowa grupa klientów – dzieci i młodzież – będzie się systematycznie kurczyć w regionie. Na razie firma radzi sobie dobrze na tle rynku. Sprzyja jej m.in. silna pozycja marki oraz zróżnicowanie kanałów sprzedaży i struktury oferty.


