Szef Anthropica: ludzie zaufają AI, jeśli wyleczy ona raka
Dario Amodei, prezes koncernu Anthropic, zabrał głos zarówno ws. regulacji AI, jak i stosunku opinii publicznej wobec sztucznej inteligencji. Jego zdaniem, ludzie nie ufają AI nie dlatego, że się jej boją, ale ze względu na ogólnoświatowy kryzys zaufania. Dodał, że to się zmieni, jeśli sztuczna inteligencja doprowadzi do takiego przełomu, jak choćby wyleczenie raka.

„Uważam, że narracja pomiędzy »skoncentrujmy AI w rękach kilku wybranych firm i polityków poprzez regulacje« albo »rozpowszechnijmy ją na cały świat« to fałszywy wybór" – napisał w długim poście na X Amodei. To odpowiedź na zarzuty inwestora Gavina Bakera, że krytyczne wypowiedzi Amodei o AI napędzają społeczny opór wobec tej technologii.
Jego zdaniem, część ekspertów z Doliny Krzemowej uważa, że regulacje prowadzą do koncentracji władzy nad AI (tak uważa m.in. Mark Zuckerberg), ale to jest bardzo uproszczony obraz. „Wielu ludzi spoza bańki technologicznej uważa za to, że regulacje powstrzymują korporacje i poprawiają życie zwykłych ludzi, ale ja z tą narracją też się nie zgadzam" – dodał.
Przekonuje, że wszystko zależy od samych regulacji. „Prymitywną analogią może być nasz system sądownictwa. Z jednej strony może się wydawać elitarny i nadęty, ale lepiej chroni prawa jednostki niż sprawiedliwość tłumu" – pisze Amodei. Dlatego też Anthropic proponuje inne rozwiązania. „Chcemy rozwiązań, które spowolnią rozwój dużych laboratoriów AI, a przyspieszą tych mniejszych" – wyjaśnia. Pisze np. o pomyśle, by testy najważniejszych modeli były przeprowadzane dużo bardziej skrupulatnie niż testy mniejszych modeli.
Zauważa, że ze struktury AI wynika, że jest to technologia, która prowadzi do koncentracji władzy. „Nie ma to nic wspólnego z regulacjami. Po prostu najlepiej radzą sobie te modele, których twórcy mają największy dostęp do mocy obliczeniowej. A to akurat twórcy tych najważniejszych modeli AI" – wyjaśnia.
Amodei: negatywne podejście do AI to ostatnia odsłona kryzysu zaufania
Amodei zabrał też głos ws. podejścia opinii publicznej do AI. Przypomina najpierw, że on sam nie ocenia sztucznej inteligencji negatywnie. Można tak jednak sądzić, bo „niektóre serwisy wycinają krótkie fragmenty moich wypowiedzi i puszczają je w sieci, by zdobyć kliki na negowaniu AI" – ocenia.
Jego zdaniem, negatywna ocena AI nie bierze się z wypowiedzi ekspertów technologicznych. „Uważam, że zwykli ludzie nie ufają firmom czy rządom i sądzą, że planujemy coś nowego, by ich oszukać" – pisze. „AI jest tylko ostatnią odsłoną kryzysu zaufania" – dodaje.
Jak twierdzi, tu nie pomoże kampania marketingowa, „że AI może wyleczyć raka". „To, co zadziała, to faktyczne wyleczenie raka za pomocą sztucznej inteligencji" – pisze. „Prawdziwą krytyką firm AI, także Anthropic, jest to, że nie dowieźliśmy naszych obietnic dotyczących wpływu sztucznej inteligencji na świat. I to jest całkowicie nasza wina" – dodaje.
Zapewnia jednak, że to się zmienia. Twierdzi, że Anthropic przyspiesza swoje prace nad zagadnieniami z biologii i medycyny. Firma liczy też, że w przyszłych latach osiągnie rezultaty. „Gdy doprowadzimy do przełomu, usłyszy o tym cały świat. Mogę wam to obiecać" – pisze. „Dopóki to się jednak nie stanie, nie chcę wam dawać pustych obietnic, a jednocześnie muszę mówić uczciwie o zagrożeniach płynących z AI i jak im zapobiec" – twierdzi.
„Uczciwość to słuszne podejście i – jeśli chodzi o zaufanie opinii publicznej – jest na pewno lepsze niż podejście, które ignoruje albo dystansuje się od zagrożeń, które ludzie instynktownie uważają za prawdziwe" – podsumowuje założyciel Anthropica.