Trump podał, że Liban i Izrael zgodziły się na zawieszenie broni

Przywódcy Izraela i Libanu zgodzili się na zawieszenie broni – podał w czwartek prezydent USA Donald Trump. Trwający 10 dni rozejm ma wejść w życie o godz. 17.00 czasu wschodniego (EST) – podał prezydent USA na portalu Truth Social.

„Właśnie odbyłem doskonałe rozmowy z prezydentem Libanu Josephem Aounem i premierem Izraela Bibi Netanjahu. Obaj przywódcy uzgodnili, że aby osiągnąć POKÓJ między swoimi krajami, formalnie rozpoczną 10-dniowy ROZEJM o godzinie 17:00 czasu wschodniego (EST)" – napisał Trump.

„Zaproszę premiera Izraela, Bibiego Netanjahu, i prezydenta Libanu, Josepha Aouna, do Białego Domu na pierwsze znaczące rozmowy między Izraelem a Libanem od 1983 roku, czyli od bardzo dawna. Obie strony pragną POKOJU i wierzę, że nastanie on szybko!" – dodał Trump w osobnym wpisie.

Reakcje stron

CNN przekazuje, że według izraelskiego urzędnika rada bezpieczeństwa Izraela zbiera się na telekonferencji, aby omówić kwestię zawieszenia broni w Libanie.

Amerykańska stacja informuje też, że według jej źródeł izraelska rada bezpieczeństwa nie przeprowadziła głosowania w sprawie zawieszenia broni w Libanie przed ogłoszeniem go przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Warunki zawieszenia broni będą podobne do porozumienia osiągniętego w listopadzie 2024 r. Według CNN izraelskie siły zbrojne nie wycofają się ze strategicznych punktów w południowym Libanie i będą kontynuować działania przeciwko Hezbollahowi, jeśli organizacja ta będzie stanowić zagrożenie dla społeczności lub sił zbrojnych.

Premier Libanu Nawaf Salam oświadczył, że z zadowoleniem przyjmuje ogłoszone dziś rano przez prezydenta Donalda Trumpa zawieszenie broni, mające na celu wstrzymanie działań wojennych między Izraelem a Libanem.

W poście opublikowanym na platformie X podziękował krajom, które starały się pośredniczyć w zawarciu zawieszenia broni w Libanie, w tym Stanom Zjednoczonym, Francji, Arabii Saudyjskiej, Egiptowi, Katarowi i Jordanii.

Zrzut z ekranu z serwisu X
Zrzut z ekranu z wypowiedzią premiera Libanu w serwisie X. Fot. XYZ

Hezbollah oświadczył w czwartek, że ogłoszony przez USA rozejm w Libanie musi uniemożliwić wojskom izraelskim dalsze działania w tym państwie. Dodano, że obecność Izraelczyków w Libanie da jego mieszkańcom „prawo do oporu”. Izrael walczył w Libanie nie z armią tego państwa, ale ze wspieranym przez Iran Hezbollahem.

Zawieszenie broni musi obejmować całkowite wstrzymanie izraelskich ataków i uniemożliwienie ruchów wojsk izraelskich - napisano w oświadczeniu ruchu cytowanym przez BBC. Dodano, że rozejm musi obejmować powrót do sytuacji sprzed 2 marca, a „utrzymywanie izraelskiej okupacji daje Libanowi i jego mieszkańcom prawo do stawiania oporu”.

Znaczenie rozejmu

Ogłoszenie zawieszenia broni między Izraelem a Libanem może być znaczącym krokiem w kierunku zawarcia porozumienia pokojowego z Iranem. Dlaczego?

Ponieważ po ogłoszeniu 7 kwietnia dwutygodniowego rozejmu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi Izrael kontynuował naloty na irańskie ugrupowania działające w Libanie. Teheran uznawał, że to naruszenie zawieszenia broni i zagraża kruchemu rozejmowi ze Stanami Zjednoczonymi.

Stany Zjednoczone i Izrael twierdziły natomiast, że sprawa działań w Libanie nigdy nie była częścią zawieszenia broni z Iranem. Przywódcy USA i Izraela argumentowali, że doszło do „nieporozumienia” ze strony Teheranu.

Jednak za kulisami urzędnicy Trumpa pracowali nad tym, aby skłonić Izrael do wycofania się z ofensywy. Obawiano się, że może ona podważyć ich wysiłki pokojowe w negocjacjach z Iranem.

Liban i Izrael są bardzo daleko od trwałego porozumienia, a ogłoszone zawieszenie broni i pierwsze od lat bezpośrednie rozmowy to dopiero początek długiej i trudnej drogi — ocenił w rozmowie z PAP politolog dr hab. Rafał Ożarowski. Jego zdaniem największą przeszkodą pozostają wieloletnia nieufność, rola Hezbollahu i niestabilna sytuacja wewnętrzna Libanu.

Czwartkowe deklaracje o 10-dniowym zawieszeniu broni oraz wcześniejsze spotkanie przedstawicieli Libanu i Izraela w Waszyngtonie to — według eksperta — wydarzenia wyjątkowe, bo oba państwa formalnie pozostają w stanie wojny od 1948 roku i nigdy nie podpisały układu pokojowego. Ożarowski zaznaczył jednak, że nawet ewentualne bezpośrednie rozmowy przywódców obu krajów nie oznaczałyby przełomu, lecz raczej otwarcie kolejnego etapu negocjacji.

Hezbollah kluczową przeszkodą

Politolog podkreślił, że głównym problemem pozostaje Hezbollah, który z jednej strony jest ważną siłą polityczną w Libanie, a z drugiej utrzymuje własne skrzydło zbrojne, wspierane przez Iran. W jego ocenie władze w Bejrucie są w dużej mierze zakładnikiem tej organizacji, a bez osłabienia irańskiego wsparcia państwu libańskiemu trudno będzie odzyskać pełną kontrolę nad sytuacją.

Ekspert ostrzegł też, że osłabiony Hezbollah może zareagować radykalnie i wrócić do przemocy wewnętrznej, co grozi ponownym zaostrzeniem konfliktów w samym Libanie. Dodał, że kraj od lat zmaga się z głębokim kryzysem gospodarczym, zdewaluowaną walutą, brakami prądu i skutkami obecności uchodźców z Syrii.

Zdaniem Ożarowskiego obecna sytuacja może jednak otworzyć przed Libanem pewną szansę, jeśli dojdzie do nowych rozmów Iranu ze Stanami Zjednoczonymi. Zastrzegł jednak, że wykorzystanie tej możliwości będzie bardzo trudne, bo Hezbollah może nie chcieć oddać wpływów budowanych od dekad.

Politolog ocenił, że obecne rozmowy Libanu z Izraelem mogą stać się fundamentem przyszłego porozumienia pokojowego. Przypomniał, że wcześniej Izrael zawarł już traktaty pokojowe z Egiptem i Jordanią, ale w przypadku Libanu droga do podobnego rozwiązania będzie znacznie dłuższa i trudniejsza.

Źródło: PAP, CNN, WSJ