UOKiK stawia zarzuty firmie Google. „Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem”
UOKiK postawił zarzuty firmie Google. Zdaniem polskiego urzędu amerykański gigant nadużywał pozycji dominującej wobec wydawców. Chodzi o negocjacje koncernu z wydawcami ws. wynagrodzenia za korzystanie z ich tekstów.

Urząd wyjaśnia, że obecnie internauci coraz rzadziej klikają w linki prowadzące do pełnego tekstu. Czytają albo fragmenty wiadomości z wyników wyszukiwania, albo syntezę tekstu przygotowaną przez AI. Reklamy przynoszą więc przychody m.in. firmie Google, wydawcy zaś tracą ruch na stronach, co oznacza mniejsze przychody.
Sytuację miała zmienić nowelizacja prawa autorskiego z 2024 r. Wdrożyła ona bowiem dyrektywę unijną w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym (DSM). Wzmocniła pozycję wydawców, zezwalając serwisom internetowym na korzystanie z publikacji za wynagrodzeniem. Firmy internetowe powinny więc uzgodnić warunki wykorzystania fragmentów tekstu. Mają też przekazać wydawcom informacje wymagane do ustalenia odpowiedniego wynagrodzenia.
UOKiK wszczął postępowanie antymonopolowe przeciwko trzem spółkom koncernu Apple
Google jednak wciąż nie podpisało tego typu umów. Prezes UOKiK uznał, że sposób prowadzenia negocjacji nie był zgodny z prawem. Koncern nie przedstawił bowiem wydawcom danych, na podstawie których można ocenić zaproponowane przez niego stawki. Nie wyjaśnił też, na jakiej podstawie powstała ich kalkulacja. To zaś nie pozwala na zweryfikowanie, czy oferta Google'a jest opłacalna, ani na przedstawienie kontroferty.
Prezes UOKiK: big techy nie mogą stawiać się ponad prawem
– Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem. Przepisy jasno określają, jakie informacje Google powinien przedstawić wydawcom, aby móc uczciwie rozliczyć się z nimi za treści, z których korzysta. Brak tych danych prowadził do sytuacji, w której negocjacje stawały się pozorne i zmierzały do narzucenia warunków przez rynkowego dominanta. Za takie działanie prawo ochrony konkurencji przewiduje karę do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy – wyjaśnia prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Postępowanie urzędu dotyczy więc nadużywania pozycji dominującej przez Google'a. Prawo nie zabrania bowiem posiadania dużej siły rynkowej, nie można jednak wykorzystywać jej do narzucania nieuczciwych warunków.
Według prezesa UOKiK w relacjach między wydawcami a Googlem mogło dojść do ograniczenia konkurencji. Wydawcy nie mieli bowiem realnej możliwości negocjacji na równych zasadach.
Zarzuty UOKiK dla czterech spółek
Dlatego zarzuty usłyszały cztery spółki. Pierwsza to właściciel Google'a, czyli Alphabet Inc. Na liście jest też Google LLC, czyli spółka zajmująca się m.in. usługami reklamowymi. Wcześniej zarządzała też wyszukiwarką w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Zarzuty dostały również Google Ireland Limited, czyli obecny zarządca wyszukiwarki, oraz Google Poland sp. z o.o. Maksymalna kara wynosi 10 proc. obrotu.
UOKiK wszczął postępowanie wobec spółki HBO Europe
Prezes UOKiK przypomina, że nie jest stroną w negocjacjach. Nie ocenia też wysokości zaproponowanej stawki. Jeśli jednak Google i wydawcy nie dojdą do porozumienia, wynagrodzenie może wyznaczyć prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Postępowanie wobec amerykańskiego koncernu prowadzi też Bruksela. 9 grudnia 2025 r. Komisja Europejska wszczęła postępowanie, by sprawdzić, czy Google wykorzystuje materiały wydawców w usługach AI bez odpowiedniego wynagrodzenia i bez możliwości zablokowania wykorzystania treści. To niezależne od polskiego postępowanie dotyczące amerykańskiej firmy. Zostało ono uzgodnione z Komisją Europejską.