Wybory w Brazylii. Starcie Bolsonaro–Lula rozstrzygnie się w II turze

Niedzielne wybory prezydenckie w Brazylii nie przyniosły rozstrzygnięcia. Flavio Bolsonaro otrzymał 47 proc. głosów wobec 45 proc. głosów Luiza Inacio Luli da Silvy. Potrzebna będzie więc II tura. Wynik przesądzi o kierunku, który obierze największa gospodarka Ameryki Łacińskiej.

Najwyższy Trybunał Wyborczy Brazylii ogłosił, że konieczność przeprowadzenia drugiej tury jest „matematycznie przesądzona”. Po przeliczeniu 99,7 proc. głosów okazało się, że Flavio Bolsonaro zdobył ponad 47 proc. poparcia, a obecny prezydent Luiz Inacio Lula da Silva – ponad 45 proc. Poparcie dla żadnego z pozostałych kandydatów nie przekroczyło 3 proc.

– Rozgrywka trwa. Jesteśmy teraz w dogrywce – stwierdził Lula. Przyznał jednak, że liczył na zwycięstwo w I turze.

Więcej powodów do radości miał Flavio Bolsonaro. To syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, który odbywa obecnie karę 27 lat więzienia za przygotowywanie zamachu stanu.

– Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego wyniku. Ponad 56 mln Brazylijczyków zagłosowało za zmianą (...) Nie mogę się doczekać, by przywrócić demokrację – mówił.

Komentatorzy zwracają uwagę, że w wyborach prezydenckich Brazylijczycy oddali w niedzielę ponad 2,2 mln głosów „na nikogo” i ponad 3,6 mln głosów nieważnych. To znacznie więcej niż w poprzednich wyborach z 2022 r. Według dziennika „El Pais” odzwierciedla to głęboką polaryzację kraju, w którym wielu obywateli nie chce być reprezentowanych przez żadnego z dwóch głównych kandydatów.

Brazylijczycy wybierali w niedzielę nie tylko prezydenta. O poparcie walczyli kandydaci do Izby Deputowanych, do senatu, a także na gubernatorów i członków stanowych parlamentów.

Przeczytaj też: Prezydent Brazylii uderza w bukmacherów. Zapowiedział zakaz finansowania drużyn piłkarskich

Młoda prawica vs. ikona latynoamerykańskiej lewicy

45-letni Flavio Bolsonaro z prawicowej Partii Liberalnej zapowiada uszczuplenie administracji publicznej, cięcia podatkowe i probiznesowe reformy. Chce też zacieśnienia relacji ze Stanami Zjednoczonymi i twardej walki z brutalną przestępczością, którą Brazylijczycy wskazywali przed wyborami jako najpoważniejszy problem.

Tymczasem 80-letni Luiz Inacio Lula da Silva, uznawany za ikonę latynoamerykańskiej lewicy, ubiega się o czwartą kadencję na stanowisku szefa państwa. Zapowiada kontynuację i rozszerzanie obecnej polityki rządu, w tym programów socjalnych i wielostronnej współpracy międzynarodowej.

Dziennik „Folha de Sao Paulo” zwrócił uwagę, że od czasu powrotu do demokracji w Brazylii po dyktaturze wojskowej z lat 1964-1985 żadnych wyborów prezydenckich nie wygrał kandydat, który w pierwszej turze zajął drugie miejsce.

II tura odbędzie się 25 października.

Źródło: PAP, XYZ