Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Erli idzie na wojnę z Allegro. Pozywa rywala o nadużycie dominującej pozycji

Lider rynku e-commerce będzie musiał tłumaczyć się w sądzie, czy zabrania sprzedawcom oferowania gdziekolwiek indziej niższej ceny za ten sam produkt. – Ktoś musi nazwać wprost nieuczciwe praktyki, które dążą do monopolu – mówi Adam Ciesielczyk, twórca Erli. Allegro odrzuca zarzuty i uznaje je za odwet.

Marcin Kuśmierz, prezes Allegro, oraz Adam Ciesielczyk, prezes i założyciel Erli
Allegro, którym kieruje Marcin Kuśmierz, jednoznacznie odrzuca oskarżenia o uniemożliwiane sprzedawcom dowolnego ustalania cen w innych kanałach sprzedaży. Adam Ciesielczyk, założyciel Erli, zapewnia, że działa w imieniu nie tylko własnej firmy, ale też sprzedawców i konsumentów, którzy tracą na praktykach lidera rynku. Fot. materiały prasowe/Erli, Allegro

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. O co Erli oskarża Allegro i dlaczego.
  2. Jak do tych zarzutów odnosi się Allegro.
  3. Dlaczego branżowy ekspert uznaje zarzuty Erli za zasadne i uważa, że potrzebne są zmiany na rynku.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Założone w 1999 r. Allegro to dziś jedna z najcenniejszych spółek na giełdzie papierów wartościowych w Warszawie (GPW), warta ponad 30 mld zł. Stało się w pewnym sensie synonimem rynku e-commerce w Polsce. Odpowiada za mniej więcej jedną trzecią jego wartości dzięki GMV (wartości produktów sprzedanych na platformie) przekraczającemu 60 mld zł w 2024 r. Po trzech kwartałach 2025 r. wskaźnik wzrósł o 9 proc. rok do roku do niemal 50 mld zł.

Przez lata rodzima platforma handlowa nie tylko skutecznie odpierała próby ekspansji w Polsce takich globalnych gigantów jak chociażby eBay, ale wręcz umacniała pozycję. To, wraz z silną presją konkurencyjną ze strony graczy z potężnym budżetem, jak Amazon, AliExpress czy Temu, skutecznie zniechęcało innych.

Singapurskie Shopee, które przebojem wdarło się na polski rynek, równie szybko się z niego wycofało. Jeszcze szybciej odpuścił Comarch, rodzimy gigant IT, ze swoją platformą Wszystko.pl. Wyzwanie, jak na razie z niezłymi efektami, podjęło krajowe Erli. I właśnie wyprowadziło cios, który ma podważyć dominującą pozycję Allegro.

Erli: Tracą wszyscy poza dominującym graczem

Ponad 15 mln aktywnych kupujących (w tym 7 mln korzystających z programu Smart!) wydających średnio w ciągu r. 4,3 tys. zł. 164 tys. aktywnych sprzedających oferujących ponad 80 mln produktów. Ok. 70 tys. punktów dostaw. Taka skala zapewnia Allegro pozycję lidera e-commerce w Polsce.

Erli złożyło 19 grudnia pozew, w którym zarzuca firmie m.in. nadużycie tej pozycji i stosowanie nieuczciwej konkurencji. Poinformowało o tym dopiero 2 lutego. Wstrzymało się do czasu otrzymania pozwu przez Allegro, by konkurent nie dowiedział się o nim z mediów. Rynek przyjął tę informację ze spokojem. Cena akcji Allegro tego dnia wręcz wzrosła o prawie 2 proc.

– Nie ma naszej zgody na sztuczne zawyżanie cen i działanie na szkodę konsumentów, tysięcy polskich przedsiębiorców prowadzących e-sklepy, a także na szkodę wiarygodności całej branży e-commerce. Ktoś musi nazwać wprost nieuczciwe praktyki, które dążą do monopolu – komentuje Adam Ciesielczyk, prezes i założyciel Erli.

Kluczowym zarzutem jest wymuszanie przez Allegro oferowania na jego platformie najniższej ceny. Ma być niższa niż w jakimkolwiek innym kanale, w tym we własnym sklepie internetowym. Od tego Allegro uzależnia promowanie ofert konkretnego sprzedawcy. A prowizja, z uwagi na zasięg i możliwości sprzedaży, jest na Allegro często wyższa niż na innych platformach dopiero zdobywających udział w rynku.

– W ten sposób tracą wszyscy poza dominującym graczem. Sprzedawca, sprzedając taniej poza Allegro, ale przy mniejszych kosztach, zarabiałby więcej. Jednak podniesienie ceny we własnym sklepie powoduje, że ruch trafia do Allegro i tam zawierana jest transakcja, od której sprzedawca płaci wysoką prowizję. Kupujący natomiast traci możliwość kupienia produktu po niższej cenie. Jedynym wygranym jest Allegro, które w ten sposób jeszcze bardziej umacnia swoją dominującą pozycję i pobiera zyski wynikające z ograniczenia konkurencji – przekonuje Adam Ciesielczyk.

Nie tylko narzucanie warunków cenowych

Przedsiębiorca zarzuca Allegro nie tylko narzucanie warunków cenowych. Wskazuje, że w ubiegłym roku Allegro próbowało „przywłaszczać sobie treści ofert produktowych” tworzone przez producentów lub sprzedawców, oskarżając konkurencyjne platformy – w tym Erli – o kradzież opisów i zdjęć.

– Allegro chce pozbawić sprzedawców możliwości sprzedaży taniej – czy to przez zmuszanie do podnoszenia cen, czy zabraniając kopiowania treści na inne platformy, czy utrudniając dostęp do API. To nieuczciwe wobec wszystkich uczestników rynku: i wobec kupujących, i wobec tysięcy polskich przedsiębiorców, którzy działają w handlu, i wobec reszty branży, której wiarygodność takie ruchy narażają po prostu na szwank. Allegro działa nieuczciwie i łamie prawo nie po raz pierwszy. Nie ma na to naszej zgody. Siła i pozycja numer 1 nie są od tego, żeby ich nadużywać, ale od tego, by wyznaczać dobre standardy – mówi Adam Ciesielczyk.

Allegro: bezzasadne działania odwetowe

Allegro stanowczo nie zgadza się ze stanowiskiem Erli. Zapewnia, że w żaden sposób nie narzuca partnerom określonej polityki cenowej i że każdy z nich może dowolnie ustalać ceny w każdym kanale. Nie ma to wpływu na pozycję ich ofert na Allegro, w tym na ich promowanie w serwisie.

– Pozew Erli dotyczy dwóch rzeczy: programu Allegro Ceny oraz reklam ofert Allegro poza naszym serwisem, np. w Google. Te benefity finansujemy my, jako Allegro. Allegro Ceny to program dla sprzedających, w którym Allegro dopłaca do obniżki ceny produktu, żeby oferta była atrakcyjniejsza dla klientów. Nie chcemy dopłacać do ofert i reklamy partnerów, których ceny są wyraźnie niekonkurencyjne w porównaniu z rynkiem – wyjaśnia Marcin Gruszka, rzecznik Allegro.

Informuje, że spółka jest w szerszym sporze prawnym z Erli w związku z bezprawnym wykorzystywaniem API, np. do kopiowania ofert i treści z katalogu produktów Allegro. Odbiera pozew Erli jako działanie odwetowe.

– Nie zgadzamy się z bezpodstawną i jednostronną narracją Erli. Przedstawia sytuację tak, jakby Allegro ograniczało konkurencyjność cen, podczas gdy tak naprawdę pozew Erli dotyczy tylko niewielkiego wycinka naszej współpracy z partnerami. Chyba nikt nie może mieć do Allegro pretensji, że chce dopłacać do partnerów, którzy oferują konkurencyjne ceny. To nasza inwestycja, z której partnerzy mogą skorzystać, jeśli tylko chcą, ale jest to oczywiście dobrowolne. W ten sposób pomagamy generować im możliwie największą sprzedaż i jak najlepsze ceny dla milionów konsumentów – mówi Marcin Gruszka.

Miniwywiad

„Działalność Allegro szkodzi na dłuższą metę konkurencyjności rynku”

XYZ: Jest pan związany z rynkiem e-commerce w Polsce niemal od czasu powstania Allegro i zbudował firmę obsługującą tysiące sklepów internetowych w naszym kraju. Czy z pańskich doświadczeń wynika, że Erli ma podstawy do oskarżania Allegro o wykorzystywanie monopolistycznej pozycji w celu wymuszania najniższych cen na swojej platformie?

Paweł Fornalski, współzałożyciel grupy IAI: Uznaję zarzuty Erli za jak najbardziej uzasadnione. Sprzedawcy muszą liczyć się z bardzo wysoką prowizją na Allegro. Mimo że wynosi ona średnio kilkanaście procent, to w praktyce finalny koszt sprzedaży sięga w najpopularniejszych kategoriach nawet 30 proc. Żeby przebić się z ofertą, czyli mieć realną szansę prowadzenia sprzedaży, sprzedawca musi ponosić dodatkowe koszty związane m.in. z reklamami na platformie.

Bez wchodzenia w szczegóły wzbogaciłbym listę zarzutów o kolejne pozycje. Mimo to wielu sprzedawców przyznaje wprost, że nie ma innej opcji, bo bez obecności na Allegro sobie nie poradzi. Sądzę, że spółka nadużywa swojej dominującej pozycji, działając nie do końca w zgodzie z zasadami wolnej konkurencji. Zwróciłem w tym kontekście uwagę nie tylko na kwestię promocji poruszoną przez Erli, ale też na mechanizm „Allegro Ceny”. Mało kto go rozumie, a jest on niekorzystny dla sprzedawców prowadzących równolegle własny sklep internetowy.

Dlaczego?

Allegro oczekuje na wstępie bardzo wysokiej prowizji. Następnie, za zgodą sprzedawcy, zostawia sobie możliwość jej obniżenia, by cena produktu była niższa. Wówczas w Google Shopping, gdzie kluczowa jest cena, sprzedawca konkuruje bezpośrednio swoim e-sklepem z własną ofertą na Allegro. A że cena jest w tym drugim przypadku niższa, ruch naturalnie kieruje się na platformę. W konsekwencji sprzedawcy sami finansują sobie konkurencję, płacąc wyższą prowizję.

Warto wspomnieć też o darmowych dostawach w programie Smart! Początkowo to Allegro ponosiło ten koszt, zachęcając konsumentów do wyboru swojej platformy i napędzając sprzedaż. Z czasem zaczęło jednak w coraz większym stopniu przerzucać go na sprzedawców. A pojawiają się kolejne kontrowersje, choćby związane ze zbyt przychylnym rozpatrywaniem przez Allegro konsumenckich reklamacji. Coraz więcej sprzedawców informuje np. o próbach wymuszenia zwrotu pieniędzy przez klientów, którzy z pomocą AI generują zdjęcia rzekomo uszkodzonych produktów.

Czy złożony przez Erli pozew może być impulsem do rynkowych zmian?

Sądzę, że to już się dzieje. Przez lata, gdy jeszcze zarządzałem IAI [dostawcą oprogramowania IdoSell do budowy i prowadzenia e-sklepu – red.], składaliśmy w różnych instytucjach skargi na niektóre praktyki Allegro. Odnosiłem wrażenie, że stojący na ich czele urzędnicy nie zdawali sobie sprawy, jak silne przełożenie ma ta firma na sprzedaż detaliczną w Polsce.

Trzeba oddać Allegro zasługi w postaci wkładu w rozwój e-commerce w Polsce oraz płacenia w naszym kraju podatków – w odróżnieniu od np. Amazona, który w całej Europie płaci relatywnie niskie podatki. To podoba się wielu decydentom, którzy traktują Allegro łagodniej, niż powinni, z uwagi na pewną sympatię. Tylko że w zestawieniu z inną polską firmą ten argument przestaje mieć znaczenie.

Zmiany są konieczne, bo działalność Allegro szkodzi na dłuższą metę konkurencyjności rynku i uderza w jego fundamenty. Jeżeli pasożyt zbyt zachłannie karmi się żywicielem, to z czasem polegną razem. Historia zna takie przykłady. Już od czasów Rockefellera jest jasne, że dominująca pozycja nie może uprawniać do dyktowania cen. Było to podstawą powstania w USA pierwszego urzędu antymonopolowego. Czas na to, by różne instytucje w Polsce zaczęły poważnie traktować poruszany problem. Zwłaszcza że nie tylko Allegro nadużywa swojej pozycji i są już dowody na to, że można takim praktykom zaradzić.

To znaczy?

Bardzo długo Booking stosował podobny mechanizm – nie pozwalał hotelarzom oferować niższej ceny w żadnym innym kanale. Sprawa trafiła do francuskiego sądu i platforma postanowiła dobrowolnie zrezygnować z tej praktyki, by uniknąć potencjalnych konsekwencji. Od tej pory rynek cen jest „uwolniony”. Niektóre firmy, jak np. Profitroom, oferują możliwość prezentowania na swojej stronie cen noclegu we wszystkich dostępnych kanałach. Dzięki temu klient może świadomie wybrać najlepszą dla siebie opcję.

Inna głośna sprawa dotyczyła konfliktu Spotify z Apple. Druga z firm zażądała nawet 30 proc. prowizji za dostęp do aplikacji oferowanej w swoim sklepie. W konsekwencji Spotify podwyższył globalnie cenę dla użytkowników produktów Apple i zyskał poparcie Unii Europejskiej, więc firma się z tego wycofała. Wyobraźmy sobie, że Apple zażądałby, aby produkty dostępne w App Store nie mogły być droższe niż gdziekolwiek indziej. Jak wpłynęłoby to na konsumentów?

Allegro w pewnym sensie jak Biedronka

Analityk obserwujący m.in. rynek e-commerce, proszący o anonimowość, podkreśla, że w tego rodzaju sporach prawda zwykle leży gdzieś pośrodku. Zwraca uwagę na rację obu stron.

– Słusznie podnoszone jest wykorzystywanie przez Allegro przewagi. Niemniej Erli działa przede wszystkim we własnym interesie, a brutalna prawda jest niestety taka, że mamy wolną gospodarkę. Nikt nikogo nie zmusza do handlowania na Allegro. Sprzedawcy tam są, bo zyskują zasięg i dostęp do bazy klientów – mówi ekspert.

Porównuje tę sytuację do relacji dostawców z takimi sieciami handlowymi jak np. Biedronka. Z uwagi na jej skalę muszą iść na wiele ustępstw. Jeśli nawet właściciel którejś marki wycofuje towar z jej spółek, to najczęściej i tak na nie z czasem wraca.

– Czy wolelibyśmy, żeby pozycję Allegro miał w Polsce Amazon albo AliExpress, jak w wielu innych krajach? Ich praktyki w miejscach dominacji wcale nie są przychylniejsze sprzedawcom, a gdzie wtedy kierowaliby pretensje – do USA, Chin? Allegro jak każda inna firma wykorzystuje pozycję, na którą pracowało latami, a obecność na giełdzie sprawia, że szerokie grono akcjonariuszy oczekuje od niego ciągłej poprawy marży. Jeśli tylko zacznie tracić sprzedawców, bez których nie może funkcjonować, pewnie zmieni strategię – komentuje analityk.

206 mln zł kary dla Allegro od UOKiK

Allegro musi poświęcać coraz więcej uwagi uzasadnianiu swoich praktyk. Trafiło już pod lupę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). W grudniu 2022 r. nałożył on na spółkę ok. 206 mln zł kary za nadużywanie pozycji dominującej na polskim rynku usług pośrednictwa w sprzedaży internetowej.

To konsekwencja postępowania antymonopolowego, które UOKiK wszczął w grudniu 2019 r. Chodziło konkretnie o wykorzystywanie pozyskiwanych informacji w celu preferowania własnej sprzedaży bezpośredniej (model 1P, „oficjalny sklep Allegro”) kosztem ofert wystawianych przez zewnętrznych sprzedawców (3P): właścicieli marek oraz indywidualnych przedsiębiorców.

Allegro argumentowało, że nie ma pozycji dominującej (UOKiK „zbyt wąsko zdefiniował rynek”), nie faworyzowało własnych ofert, a poza tym odpowiadają one zaledwie za ok. 1 proc. obrotów na platformie. Złożyło więc w lutym 2023 r. odwołanie, a rok później dodatkowe wyjaśnienia. Wyrok w sądzie pierwszej instancji jeszcze nie zapadł. Postępowania w wyniku kar nałożonych przez UOKiK najczęściej ciągną się latami, jeśli spółka nie zgadza się z zarzutami.

Zdaniem eksperta

Biznesowy populizm zamiast szukania rozwiązań

Obserwując ostatnie konflikty, w których jedną ze stron jest Allegro, odczuwam lekki niesmak. Prowadząc biznes technologiczny przez 18 lat, również konkurowałem na co dzień z dosłownie kilkoma firmami. Mimo przegranych przetargów nigdy nie komentowałem publicznie poczynań konkurencji – a już przenigdy nie obwiniałem ich za własne decyzje.

Mam wrażenie, że wielu właścicieli marek zamiast skupić się na poszukiwaniu rozwiązań, które mogłyby pomóc im w realizacji celów biznesowych, wybiera upublicznianie sporów – najlepiej wprowadzając dyskusję do mediów. Biorąc pod uwagę niezwykłą aktywność UOKiK w ostatnich latach, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to swoisty populizm biznesowy. Stosowany w miejsce konsekwentnej pracy nad ulepszaniem produktu. Nie przypominam sobie, aby Amazon i eBay komunikowały w taki sposób niezadowolenie ze swoich przegranych z Allegro. Grzecznie zaakceptowały fakt, iż na tym rynku nie osiągną tyle, ile by oczekiwały.

Tak jak Shein czy potem Sinsay zbudowały w ostatnich kilku latach potęgę mobilnego e-commerce w branży modowej, tak Allegro buduje ją od ponad dekady. Inwestuje olbrzymie pieniądze w akwizycję klientów, których siła zakupowa jest największą wartością tej spółki. Koszty sprzedaży w danym kanale są policzalne i każdy świadomy sprzedawca powinien potrafić obliczyć rentowność oraz poziom wzrostu dzięki obecności w danym miejscu. Widzę tu analogię do uwzględnienia w biznesplanie droższej powierzchni sklepu w obleganej galerii handlowej zamiast obiektu na obrzeżach miasta.

Koniec końców miejsce zakupu wybiera klient. Jazda do outletu czy dyskontu jest nieporównywalnie mniej komfortowa dla osoby, która ceni wygodę i czas, niż wyjście do sklepu na rogu czy zamówienie dostawy w godzinę. Klient akceptuje cenę produktu uwzględniającą dodatkową marżę za uzyskaną wygodę.

Żyjemy w fantastycznych czasach – w ciągu kilkunastu miesięcy może powstać projekt, który dzięki innowacji zagrozi wszystkim, włącznie z Allegro. Dlatego zachęcam do skupienia się na własnym produkcie i biznesie, ponieważ za chwilę klęska może nadejść z zupełnie innego, nieoczekiwanego kierunku. Erli wykonało olbrzymią pracę w stosunkowo krótkim czasie. To znalazło odzwierciedlenie w jego szybkim rozwoju i wysokim miejscu w polskim ekosystemie e-commerce. Dynamika nie będzie już jednak tak duża, bo kategoria jest wyjątkowo trudna, a zwyczaje konsumentów zmieniają się szybciej, niż nam się wydaje.

Spór wokół prezentacji opcji dostaw przy zakupach

Urząd dopatrzył się możliwości niezgodnego z zasadami rynkowymi postępowania Allegro także w innym zakresie. Wiosną 2025 r. wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie  prezentowania przez firmę opcji dostaw. Zrobił to w wyniku otrzymywania sygnałów, że promuje ona na etapie finalizowania transakcji własną usługę Allegro Delivery kosztem pozostałych opcji.

Najczęściej pojawiał się przykład zastępowania wybranego dotychczas paczkomatu InPostu znajdującą się najbliżej maszyną Allegro. W związku z tym dochodziło do publicznej wymiany krytycznych uwag między rzecznikami obu spółek. InPost naliczył partnerowi 98,7 mln zł kary. Allegro się z nią nie zgadza, więc sprawę ma rozstrzygnąć w tym roku sąd arbitrażowy.

Niespodziewanie Allegro otrzymało 28 stycznia 2026 r. postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie o tymczasowym zabezpieczeniu roszczeń Fundacji Forum Konsumentów. Decyzja dotyczy sposobu prezentacji metod dostawy. Poskutkowała zobowiązaniem spółki do wyświetlania kompletnej listy metod dostawy oferowanych przez sprzedawcę, bez jakichkolwiek preferowanych wskazań. Allegro uznaje ją za bezpodstawną i dąży do jej uchylenia.

Kontrowersyjna zmiana w regulaminie

To niejedyne kontrowersje, jakie w ostatnim czasie narosły wokół Allegro. We wrześniu opisywaliśmy szeroko zmiany w regulaminie spółki. Dotyczyły one API, czyli interfejsu programistycznego aplikacji umożliwiającego dostęp do informacji.

– API Allegro daje dostęp do wielu danych. Sprzedający mogą pobierać informacje o ofertach, stanach magazynowych, cenach i parametrach produktów, a także szczegóły zamówień, statusy płatności i dane dostawy. Dzięki temu możliwe jest zautomatyzowanie procesów związanych z obsługą sprzedaży – tłumaczył w XYZ Tomasz Cyrek, country manager w platformie do zarządzania biznesem e-commerce VTEX.

Allegro zastrzegło sobie m.in. możliwość usunięcia lub ograniczenia dostępu do systemu oraz nałożenia 50 tys. zł kary za każdy przypadek naruszania zasad. Zdaniem ekspertów było to podyktowane głównie chęcią ograniczenia prostego uruchomienia sprzedaży na konkurencyjnych platformach. Spółka podkreślała jednak wagę bezpieczeństwa i zwracała uwagę na dostrzeżone nadużycia.

Zarzewie konfliktu Allegro-Erli

Głównym rodzimym bezpośrednim konkurentem Allegro – poza np. Empikiem, który poza siecią salonów ma e-sklep w modelu marketplace, czyli otwarty na zewnętrznych sprzedawców – jest Erli. Adam Ciesielczyk wystartował z platformą w 2020 r. Cztery lata później jego firma miała już 1,2 mld zł GMV i 171,7 mln zł przychodów oraz dodatni wynik EBITDA. W rozmowie z XYZ przedsiębiorca przyznał, że doprowadzenie do tego momentu wymagało wydania ponad 500 mln zł, z czego istotna część to jego własna inwestycja.

W 2025 r. Erli mierzyło m.in. w 2 mld zł GMV. Prezes nie ujawnia konkretnej wartości, ale zapewnia, że jest zadowolony z osiągniętej dynamiki. Do tej pory firma utrzymywała kilkudziesięcioprocentowe tempo wzrostu kluczowych wskaźników.

– Na początku działalności byliśmy przez Allegro w dużej mierze ignorowani, co zresztą nie było niczym wyjątkowym. Wiele podmiotów próbowało wcześniej budować alternatywę na rynku e-commerce w Polsce. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać, gdy w 2023 r. osiągnęliśmy skalę i dynamikę wzrostu, które zaczęły już być dostrzegane przez rynek. W tym okresie Allegro uruchomiło program „Gwarancja Najniższej Ceny”, który wprost odnosił się do zjawiska niższych cen oferowanych m.in. przez nas. Mechanizm programu zakładał faktyczne dopłacanie przez Allegro do obniżek cen wybranych produktów – mówi Adam Ciesielczyk.

Przekonuje, że na jego platformie nadal były dostępne oferty z niższą cenę, więc jako jedyny duży podmiot przestała być uwzględniana w tym mechanizmie. Wówczas zaczął otrzymywać sygnały od sprzedawców, że przedstawiciele Allegro informują ich o potencjalnych konsekwencjach prowadzenia równoległej działalności na Erli. To utrata rabatów czy dostępu do specjalnych programów oraz ograniczenie widoczności ofert.

– Długo były to działania nieformalne, niepozostawiające śladu w dokumentach. Utrudniało to podjęcie kroków prawnych. Ponadto trzeba uwzględnić kontekst rynkowy: wielu sprzedawców z uwagi na skalę uzależnienia od Allegro obawia się występować formalnie przeciwko niemu, nawet w formie skargi do UOKiK – mówi Adam Ciesielczyk.

Sygnały już wcześniej, dowody dopiero niedawno

Przedsiębiorca podkreśla, że złożenie pozwu dopiero w grudniu 2025 r. wynika z tego, że wcześniej brakowało mu dowodów potwierdzających konkretne naruszenia. Dopiero w minionym roku publiczne skargi sprzedawców zapewniły mu weryfikowalne podstawy do skierowania sprawy do sądu.

– Ważny jest też kontekst czasowy. Grudzień i styczeń to naturalnie najbardziej intensywny okres w e-commerce, kluczowy dla wyników tysięcy sprzedawców. Świadomie nie eskalowaliśmy sprawy publicznie w tym czasie, dając sprzedawcom przestrzeń na spokojne prowadzenie biznesu w szczycie sezonu. Dziś nie widzimy już uzasadnienia dla dalszego odkładania działań. Liczymy się z tym, że – podobnie jak w przeszłości – mogą pojawić się kolejne próby wywierania presji na sprzedawców. To tylko utwierdzi nas w przekonaniu, że sprawa wymaga jednoznacznej oceny prawnej – mówi Adam Ciesielczyk.

Zapewnia, że nie domaga się żadnego odszkodowania ani rekompensaty. Jego celem jest zaprzestanie nieuczciwych praktyk, czyli doprowadzenie do systemowej zmiany.

– Liczymy na to, że organy państwa i niezależny sąd staną na straży zasad uczciwej konkurencji. W dłuższej perspektywie przełoży się to na niższe koszty sprzedaży dla sprzedawców, a w konsekwencji także na niższe ceny dla konsumentów. To właśnie ten efekt uznajemy za kluczowy – podkreśla prezes Erli.

Warto wiedzieć

Cena to tylko symptom, ważniejsza jest przyczyna

Bartosz Grabowski, współzałożyciel i partner w firmie doradczej GCG Partners, podkreśla, że prawdziwy spór na rynku nie dotyczy tego, „kto komu ustala ceny”, tylko jaką rolę platforma faktycznie pełni w ekosystemie. Firmy typu Allegro czy Erli wygrywają przede wszystkim standaryzacją doświadczenia zakupowego. Klient dostaje jasny punkt odniesienia, przewidywalność procesu i poczucie kontroli nad wyborem, który często jest dyktowany ceną.

– Monitorowanie cen poza platformą to ślepa uliczka, jeśli nie idzie za tym realne wzmocnienie obietnicy wartości składanej klientowi. Egzekwowanie parytetu cenowego bez jednoczesnego obniżania kosztów sprzedaży i zapewniania sprzedawcom dodatkowej wartości – logistyka, technologia, dane jak Zalando czy Amazon – prowadzi sprzedawców do frustracji i przyspiesza otwieranie sprzedaży w kolejnych kanałach. Nie zapewnia się w ten sposób lojalności wobec własnej platformy – mówi Bartosz Grabowski.

– Rynek i tak zmierza w stronę polaryzacji modeli, które jednak ze sobą współpracują: jedne platformy wygrywają ceną i skalą, inne doświadczeniem, rekomendacją, logistyką itd. Rosnąca konkurencja w obszarze marketplace w Polsce jest zdrowa. Wymusza klarowniejszą strategię wartości po obu stronach: platform i sprzedawców. Wygrają ci, którzy zamiast walczyć z symptomem, czyli poziomem cen poza platformą, odpowiedzą na przyczynę: dlaczego klient ma powód kupować w tym miejscu zamiast w innym – dodaje Natalia Wardejn, ekspertka branży handlu detalicznego związana wcześniej m.in. z Zalando.

Więcej potencjalnych zarzutów

Spółka koncentruje się na obecnym postępowaniu sądowym, bo uznaje to za najszybszą i najprecyzyjniejszą drogą do oceny konkretnych praktyk, które uznaje za naruszenie uczciwej konkurencji. Nie wyklucza jednak kolejnych działań formalnych. Deklaruje, że to nie jednorazowe, emocjonalne działanie, ale przemyślany proces. Zwłaszcza że ma więcej potencjalnych zarzutów.

– W złożonym pozwie skoncentrowaliśmy się na praktykach, które dziś mają najbardziej bezpośredni i mierzalny wpływ na ceny oraz mechanizmy konkurencji. Ale to nie wyczerpuje wszystkich naszych zastrzeżeń. Od dłuższego czasu obserwujemy m.in. utrudnianie sprzedawcom dostępu do REST API. W praktyce ogranicza to możliwość swobodnego zarządzania ofertą i kopiowania treści, które należą do samych sprzedawców, a nie do platformy – tłumaczy Adam Ciesielczyk.

Tego typu bariery, jego zdaniem, szczególnie dotykają mniejszych i średnich podmiotów, utrudniając im dywersyfikację kanałów sprzedaży.

– Kolejnym obszarem budzącym poważne wątpliwości są praktyki cenowe o charakterze dumpingowym, w tym mechanizmy, które można interpretować jako finansowanie krzyżowe wybranych kategorii produktowych. Widzieliśmy już na rynku sytuacje, w których agresywne dopłacanie do cen w jednym kanale sprzedaży prowadziło do wypierania konkurencji i de facto „zamrażania” alternatywnych modeli dystrybucji – mówi przedsiębiorca.

Napisaliśmy o tym, bo uznaliśmy za ważne i ciekawe. Dla pełnej transparentności informujemy, że fundusz RiO, należący do Rafała Brzoski, prezesa i akcjonariusza InPostu, jest inwestorem w XYZ.

Główne wnioski

  1. Zarzut nadużywania dominującej pozycji. Allegro jest wyraźnym liderem rynku e-commerce w Polsce. Wartość sprzedaży na jego platformie przekracza 60 mld zł dzięki zakupom ponad 15 mln aktywnych użytkowników korzystających z ponad 80 mln ofert wystawionych przez ok. 164 tys. aktywnych sprzedających. Erli złożyło pozew. Zarzuca firmie przede wszystkim uniemożliwianie sprzedawcom oferowania niższych cen za ten sam produkt poza Allegro. – Nie ma naszej zgody na sztuczne zawyżanie cen i działanie na szkodę konsumentów, tysięcy polskich przedsiębiorców prowadzących e-sklepy, a także na szkodę wiarygodności całej branży e-commerce – komentuje Adam Ciesielczyk, prezes i założyciel Erli.
  2. Stanowcza odpowiedź lidera. Allegro jednoznacznie odrzuca zarzuty Erli. Zapewnia, że oferowanie przez sprzedawców niższych cen w innych miejscach nie wpływa na pozycjonowanie ich ofert w Allegro. Pozew Erli odpiera jako działanie odwetowe w wyniku trwającego sporu. – Nie zgadzamy się z bezpodstawną i jednostronną narracją Erli. Przedstawia sytuację tak, jakby Allegro ograniczało konkurencyjność cen, podczas gdy tak naprawdę pozew Erli dotyczy tylko niewielkiego wycinka naszej współpracy z partnerami – przekonuje Marcin Gruszka, rzecznik Allegro.
  3. Ekspert popiera potrzebę zmian. Paweł Fornalski, współzałożyciel grupy IAI, działający w branży e-commerce od niemal trzech dekad, uznaje zarzut Erli wobec Allegro za zasadny. Jego zdaniem Allegro nadużywa dominującej pozycji, działając nie w pełni w zgodzie z zasadami wolnej konkurencji. Podkreśla, że zmiany są konieczne, bo działalność tej firmy szkodzi na dłuższą metę konkurencyjności rynku i uderza w jego fundamenty. Jako przykład tego, że warto wywierać presję, podaje historię Bookingu, który po otrzymaniu pozwu dobrowolnie wycofał się z zakazywania hotelarzom oferowania niższych cen noclegu w innych kanałach.