Erli wyprzedza rynek przy rekordowej rentowności. „Nie zamierzamy zwalniać tempa inwestycji”
Zmiany w aplikacji, wdrożenie asystenta AI i pełnoskalowa kampania reklamowa za kilkadziesiąt milionów złotych mają napędzić dalszy wzrost największej po Allegro polskiej platformy handlowej. – Gonimy za jak najwyższą efektywnością, a nie sprzedażą za wszelką cenę – mówi Adam Ciesielczyk, twórca Erli.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jakim tempie na tyle rynku e-commerce w Polsce rośnie Erli.
- Jakie cele sobie stawia i w jaki sposób zamierza je osiągnąć.
- Jak twórca Erli postrzega rozwój sztucznej inteligencji w zakresie internetowych zakupów.
Wartość rynku e-commerce w Polsce wzrosła w 2025 r. o kilkanaście procent do ponad 110 mld zł – szacują PMR Market Experts. Kilkakrotnie wyższą dynamikę zanotowało Erli, zbliżając się do 2 mld zł GMV (wartość produktów sprzedanych na platformie).
To jedyny podmiot działający wyłącznie w modelu marketplace (czyli bez własnego sklepu internetowego w odróżnieniu np. od Empiku), który powstał w ostatnich latach jako lokalna alternatywa dla Allegro. Comarch zamknął Wszystko.pl szybciej, niż zajęły mu przygotowania do startu.
– Gdybym z góry wiedział, ile czasu zajmie osiągniecie operacyjnej dojrzałości, to nie wiem, czy podjąłbym się tego wyzwania. Okazało się to trudniejsze, niż zakładaliśmy, dlatego kluczowy był upór całego zespołu. Teraz mamy zupełnie inny komfort myślenia, pracy i przygotowywania wizji przyszłości. W lipcu 2025 r. przekroczyliśmy, licząc od startu w 2020 r., 500 mln zł nakładów na technologię, marketing itd. Nie zamierzamy zwalniać tempa inwestycji, wręcz przeciwnie – komentuje Adam Ciesielczyk, prezes i założyciel Erli.
Maksymalizacja rentowności, nie obrotów
Firma utrzymała kilkudziesięcioprocentową dynamikę, choć nieco spowolniła ze względu na większą skalę. O ponad połowę wzrosły przychody (do 264,9 mln zł) i liczba sprzedanych produktów (21,6 mln), natomiast o nieco poniżej 50 proc. liczba transakcji (8,9 mln) oraz ich wartość (1,78 mld zł). Jeszcze w sierpniu spółka liczyła na ok. 2 mld zł GMV i 300 mln zł sprzedaży.
– Moglibyśmy w łatwy sposób podwoić GMV, ale skutkowałoby to stratą finansową. A ten okres mamy za sobą i nie zamierzamy do niego wracać – tłumaczy Adam Ciesielczyk.
Podkreśla, że najlepszym dowodem na elastyczność Erli – większej niż u największych graczy – są wyniki w ostatnim kwartale 2025 r.
– Postawiliśmy na maksymalizację rentowności, a nie obrotów. Dzięki temu po latach inwestycji osiągnęliśmy po raz pierwszy dodatnie kapitały. Taki był nasz cel, bo otwiera nam drogę do zewnętrznego finansowania o relatywnie niskim koszcie i ryzyku: kredytu bankowego. Sięgniemy po niego pewnie za kilka kwartałów, gdy będziemy już gotowi dobrze go wykorzystać – wyjaśnia przedsiębiorca.
Zapewnia, że jego platforma jest wiceliderem rynku marketplace w Polsce. Zagraniczne platformy – Amazon, AliExpress, Temu itd. – nie ujawniają szczegółowych danych o obrotach w naszym kraju. Natomiast wyraźnym liderem pozostaje Allegro. Prognozowało wzrost GMV w Polsce w 2025 r. o ok. 9 proc. do ponad 66 mld zł. Dane za cały miniony rok, w tym ostatni kwartał, przedstawi 12 marca.
Ani złotówki dywidendy, wszystko na reinwestycję
W ubiegłym roku Erli ponownie poprawiło rentowność. Zysk EBITDA wzrósł o 77 proc. do 21,2 mln zł.
– Gonimy za jak najwyższą efektywnością, a nie sprzedażą za wszelką cenę. Dynamika EBITDA w 2025 r. znacznie przewyższyła tempo wzrostu przychodów i GMV. Wraz ze wzrostem skali jesteśmy coraz efektywniejsi. Chcemy dalej rosnąć w zrównoważony sposób – mówi Adam Ciesielczyk.
Cel bazowy na 2026 r. to utrzymanie dynamiki. Są jednak na tapecie projekty, które mogą ją wręcz przyspieszyć.
– Na finalnym wyniku zaważy jednorazowy koszt kampanii marketingowej 360 [równolegle w wielu kanałach – red.]. W skali roku to kilkadziesiąt milionów złotych. Ten wydatek będzie nam się zwracał z naddatkiem przez kilka najbliższych lat – mówi Adam Ciesielczyk.
Kampania ruszy prawdopodobnie tuż po wakacjach. Miała być realizowana już w minionym roku.
– Opóźniliśmy ją, żeby dobrze się przygotować i móc w pełni wykorzystać jej potencjał. Obsłużenie wzmożonego ruchu nie byłoby problemem, jesteśmy na to gotowi. Chodzi raczej m.in. o udoskonalenie analityki i technologii, by z każdej wydanej złotówki osiągnąć jak najwyższy zwrot – mówi szef Erli.
Ostatnie inwestorskie finansowanie trafiło do spółki dwa lata temu. Jej twórca zainwestował w nią cały dostępny kapitał, a wspiera go brat, Damian, działający na rynku motoryzacyjnym.
– W 2024 r. po raz pierwszy wypracowaliśmy zysk netto – od razu ponad 4 mln zł – a w ubiegłym grubo powyżej 10 mln zł. Mimo to nie wypłaciłem ani złotówki dywidendy. Wszystkie pieniądze reinwestujemy i to się nie zmieni w najbliższych latach. Nie wyobrażamy sobie powrotu do straty, niemniej ważniejsze od corocznego wzrostu zysku netto są dla nas inwestycje – przekonuje Adam Ciesielczyk.
Aplikacja mobilna napędza wyniki
Erli ma liczne pomysły na podtrzymanie szybkiego rozwoju. Zapewnia, że kolejka projektów jest długa.
– Brakuje nam czasu, by wszystkimi zająć się od razu. Moglibyśmy szybko nawet podwoić obecnie ponad 250-osobowy zespół – skromny na tle części konkurencji – jednak to nie sztuka. Stracilibyśmy przez to na zwinności i przestalibyśmy być tak efektywni. Inwestycje w technologię i AI miały bezpośredni wymiar biznesowy. Usprawnienia w obszarze UX [z ang. user experience, doświadczenie użytkownika – red.] i procesów sprzedażowych przekładały się na dodatkowe kilka milionów złotych GMV miesięcznie, przy jednoczesnej poprawie efektywności operacyjnej – mówi Adam Ciesielczyk.
Firma pracuje intensywnie nad aplikacją mobilną, uruchomioną w sierpniu 2023 r. Liczba jej użytkowników wzrosła w minionym roku z 1,8 do 3,2 mln. Zmieni się w tym roku bardzo pod wszystkimi aspektami: ścieżki zakupów, obsługi posprzedażowej itd. W 2025 r. odpowiadała już za ponad 60 proc. liczby transakcji i prawie 60 proc. GMV.
– Jeśli w ciągu dwóch lat dojdziemy do 70-80 proc., będę zadowolony. Korzyści z tego mamy mnóstwo: od znaczących oszczędności na coraz droższym „kupowaniu ruchu” w przeglądarce, po większą regularność zakupów użytkowników aplikacji. To jednak proces rozłożony na lata, zauważalne benefity nie pojawiają się z dnia na dzień – przyznaje Adam Ciesielczyk.
Własny asystent AI coraz bliżej
Za kolejny duży projekt przedsiębiorca uznaje wdrożenie agenta AI odpowiadającego za całodobową obsługę klienta. Zapowiedział go już kilka lat temu i… okazało się to dużo bardziej skomplikowane.
– Technologia wciąż jest zbyt niedojrzała. Obserwujemy już na rynku jej wdrożenia, pewnie tylko by je „odhaczyć”, bo najczęściej są kiepskie. Zamierzamy to zrobić, dopiero gdy będzie przynosiła więcej korzyści niż strat. Docelowo nasz agent ma zautomatyzować jak najwięcej czynności klientów, w tym wyręczyć ich w ręcznym wyszukiwaniu produktów – tłumaczy Adam Ciesielczyk.
Na początek 2026 r. Allegro zapowiedziało premierę własnego asystenta AI, testowanego na wąskiej grupie użytkowników już od kilku miesięcy. Na razie, w grudniu, udostępniło Allegro GPT, czyli narzędzie zintegrowane z ChatGPT.
– Wykorzystujemy sztuczną inteligencję już w wielu obszarach. Jednak to nie tak, że AI zmienia wszystko na lepsze w mgnieniu oka jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wymaga to ogromu czasu: testów, analizy, poprawek. Jeszcze w tym roku chcielibyśmy przedstawić narzędzie, które zapewniłoby efektywność wyższą od obecnych rozwiązań – zapowiada Adam Ciesielczyk.
Miniwywiad
AI zmienia handel nie z powodu mody
XYZ: Zakupy z pomocą asystenta AI to daleka przyszłość czy już powoli teraźniejszość?
Marcin Lenkiewicz, współzałożyciel i wiceprezes grupy Blix: To nie scenariusz na kolejną dekadę – zaawansowane testy już trwają. Kluczowa zmiana polega na tym, że interfejsem zakupowym przestaje być wyszukiwarka z filtrami, a zaczyna nim być rozmowa.
Klient nie chce już przeglądać setek ofert, tylko powiedzieć: „Szukam butów do biegania do 500 zł, lekkich, na asfalt” i dostać trzy trafne propozycje. Technologia już to potrafi, a największe platformy wdrażają takie rozwiązania na żywo. Allegro rozwija własne funkcje AI w aplikacji, integrując je z danymi transakcyjnymi i behawioralnymi. Z kolei Amazon, Google czy Microsoft budują agentów, którzy nie tylko rekomendują produkty, ale coraz częściej są w stanie przeprowadzić użytkownika przez cały proces zakupowy.
Czy platformy handlowe są na straconej pozycji, jeśli konsumenci będą robić zakupy bez wychodzenia z narzędzi typu ChatGPT czy Gemini?
Niekoniecznie. Równolegle rośnie znaczenie logistyki i kontroli nad dostawą. Klient nie wybiera dziś tylko produktu, ale całe doświadczenie: szybkość dostawy, łatwość zwrotu, dostępność punktów odbioru.
Programy takie jak Allegro Smart! czy Amazon Prime nie są dodatkiem, tylko barierą wejścia. AI może wskazać najlepszą ofertę cenową, ale to zintegrowana sieć magazynów, partnerów kurierskich, automatów paczkowych i usług fulfillment gwarantuje, że produkt będzie u klienta następnego dnia. W związku z tym platformy handlowe mogą bronić się realną infrastrukturą, której nie da się zbudować wyłącznie algorytmem.
Coś jeszcze przemawia za zasadnością ich obecności na rynku?
Kluczowa jest też siła marki i moment rozpoczęcia procesu zakupowego. W e-commerce wygrywa ten, kto staje się domyślnym miejscem zakupów. Jeśli konsument wpisuje nazwę produktu bezpośrednio w Allegro albo Amazonie, a nie w wyszukiwarce, to oznacza, że marka platformy przejęła punkt startowy decyzji. To ogromna przewaga, bo skraca ścieżkę, obniża koszty pozyskania ruchu i wzmacnia lojalność.
Jeśli jednak punkt startowy przesunie się do zewnętrznego asystenta AI – wbudowanego w telefon czy przeglądarkę – wtedy marketplace traci kontrolę nad pierwszym kontaktem. Dla mniejszych graczy ryzyko jest jeszcze większe. Bez bardzo silnej marki, bez masy danych i bez rozbudowanej infrastruktury logistycznej trudno będzie konkurować w świecie, w którym decyzja zakupowa zapada w kilka sekund w interfejsie AI.
Czego możemy więc się spodziewać?
W najbliższych latach rozegra się walka o to, gdzie klient zaczyna zakupy. Jeśli marketplace pozostanie domyślnym miejscem zakupów, jego pozycja będzie stabilna. Jeśli rolę tę przejmie uniwersalny asystent AI, platformy będą musiały oddać część kontroli. Sztuczna inteligencja zmienia handel nie dlatego, że jest modna, ale dlatego, że przejmuje moment decyzji i uwagi kupującego.
W handlu wygrywa ten, kto kontroluje początek i koniec procesu – od pierwszego zapytania po dostarczenie paczki pod drzwi.
Sztuczna inteligencja zmieni zakupy internetowe?
Zakupy internetowe to kolejny obszar naszego życia, w którym coraz wyraźniej pojawia się sztuczna inteligencja. Google ogłosił w lutym wdrożenie Universal Commerce Protocol (UCP) w USA. Umożliwił dokonywanie transakcji bezpośrednio w AI Mode w swojej wyszukiwarce lub aplikacji Gemini, bez przekierowywania do sklepów. Na razie zintegrował się z Etsy i Wayfair, a wkrótce dołączą Shopify, Target i Walmart. Równolegle ChatGPT od OpenAI nawiązuje partnerstwa z podmiotami z branży e-commerce.
– Zakupy z pomocą asystentów AI odpowiadają za mniej niż 2 proc. transakcji, to bardzo wczesny etap. Pierwsze integracje dostawców narzędzi e-commerce z czatami AI są dopiero testowane w USA – mówi Adam Ciesielczyk.
Jest przekonany, że jego firma będzie gotowa na wzrost znaczenia tego kanału. Wierzy, że wręcz może na tym skorzystać.
– Jeśli sztuczna inteligencja będzie miała podpowiadać kupującemu to, co dla niego jest faktycznie najlepsze, to platformy handlowe będą najlepszym źródłem: największy wybór, najniższe ceny i darmowe dostawy. Nie obawiamy się, że narzędzia typu ChatGPT zabiorą nam sprzedaż. Wręcz przeciwnie – twierdzi prezes Erli.
Warto wiedzieć
Trwa zakupowa rewolucja
Do 5 proc. internetowych zakupów w Polsce doszło w 2025 r. z wykorzystaniem asystentów AI – wynika z analizy OC&C Strategy Consultants. To już niewiele mniej od reklamy w mediach społecznościowych odpowiadającej za ponad 7 proc. ruchu zakupowego. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji systematycznie skracają dystans do głównego źródła transakcji (ok. 17 proc.), czyli wyszukiwarek z Google na czele.
– Może się wydawać, że 5 procent to nie aż tak dużo. Musimy jednak pamiętać, że jeszcze w 2024 r. udział modeli językowych w generowaniu ruchu zakupowego był bliski zeru. Dzisiaj dla wielu Polaków, zwłaszcza tych młodszych, asystenci AI są głównymi doradcami zakupowymi. Pomagają przeglądać potrzebne produkty, znaleźć najkorzystniejszą ofertę. Jesteśmy świadkami zakupowej rewolucji – mówi Michał Ostański, associate partner w OC&C Strategy Consultants.
– Zamiast wpisywać hasła w wyszukiwarce, użytkownicy coraz częściej zwracają się do czatbotów i opisują swoje potrzeby. Definiują cel zakupów, preferencje, budżet i ograniczenia. Ta zmiana stanowi wyzwanie dla sklepów, które do tej pory, by przyciągnąć klienta, koncentrowały się na pozycjonowaniu w wyszukiwarkach i reklamach — dodaje Bartek Krawczyk, partner w OC&C Strategy Consultants.
Z analizy firmy doradczej wynika, że czatboty zyskują przewagę nad tradycyjną wyszukiwarką szczególnie w zakresie poszukiwania inspiracji, a nie konkretnego produktu. Do znalezienia np. pomysłu na prezent korzysta z nich prawie 10 proc. kupujących. To ma znaczenie przede wszystkim dla takich kategorii jak moda, gdzie inspirowanie się jest integralną częścią zakupów.
Supermarket wśród kluczowych kategorii
Platforma miała w 2025 r. średnio 10 mln aktywnych użytkowników miesięcznie wobec 7,5 mln rok wcześniej. To wzrost o jedną trzecią.
– Dzienny szczyt wszystkich użytkowników przypadł na 15 grudnia: wyniósł w ujęciu całkowitym ponad 900 tys. użytkowników. Ten wynik przebijemy pewnie dopiero w grudniu tego roku, bo to kluczowy miesiąc w całym handlu. Niemniej miesięczny wynik pobijaliśmy do tej pory już w marcu i wszystko wskazuje, że tak będzie i tym razem – komentuje Adam Ciesielczyk.
Platformy handlowe są kojarzone jako miejsca, gdzie można kupić niemal wszystko. Głównymi motorami wzrostu Erli były kategorie supermarket (64 proc. wzrostu rok do roku), kultura i rozrywka (63 proc.), motoryzacja (60 proc.) oraz uroda (42 proc.). Odpowiadały one za znaczącą część GMV.
– Mamy kilka kluczowych kategorii, które istotnie wpływają na naszą rentowność: dom i ogród, motoryzacja oraz dziecko. To na nie kładziemy ogromny nacisk, ale równolegle rozwijamy intensywnie np. kategorię supermarket. Rośnie wyjątkowo szybko, a częstotliwość zakupów jest w niej największa – w odróżnieniu np. od motoryzacji czy elektroniki, gdzie zakupy są raczej okazjonalne – mówi Adam Ciesielczyk.
Zdaniem eksperta
Erli w pewnym stopniu jak Dino
To sygnał, że Erli systematycznie umacnia pozycję na rynku wartym już ponad 110 mld zł. Należy jednak pamiętać, że spółka wciąż działa w mniejszej skali niż liderzy kanału online i jest w fazie intensywnego skalowania. To naturalnie sprzyja ponadprzeciętnej dynamice.
Wzrost Erli napędzają przede wszystkim dwa czynniki. Po pierwsze, model biznesowy oparty na aplikacji mobilnej. Odpowiada już za ok. 60 proc. GMV Erli. To nie tylko kwestia wygody użytkownika, ale przede wszystkim mechanizm retencyjny – aplikacja zwiększa częstotliwość zakupów, skraca ścieżkę decyzyjną i ogranicza zależność od płatnych kanałów pozyskiwania ruchu. W praktyce oznacza budowę własnego, bardziej zamkniętego ekosystemu sprzedażowego.
Po drugie, istotnym czynnikiem jest struktura geograficzna popytu. Według naszych badań, ok. 13 proc. polskich e-konsumentów korzysta z tej platformy. Ten wskaźnik jest jednak wyraźnie niższy w największych aglomeracjach – nie przekracza 8 proc. – a nadrabia w miastach średniej wielkości. Co więcej, według danych spółki aż 80 proc. transakcji w czasie ostatniego Black Week [tydzień promocji w listopadzie związany z tzw. czarnym piątkiem – red.] pochodziło z miejscowości poniżej 100 tys. mieszkańców.
Erli rośnie więc tam, gdzie konkurencja największych platform jest relatywnie mniej intensywna, a jednocześnie oferta stacjonarna bywa ograniczona. W tym sensie model rozwoju tej firmy przypomina strategię Dino. Silną pozycję w handlu spożywczym zbudowało ono dzięki konsekwentnej ekspansji w mniejszych miastach i „Polsce powiatowej”.
Perspektywy dla modelu marketplace w najbliższych latach są pozytywne, choć presja konkurencyjna będzie rosnąć – zwłaszcza ze strony azjatyckich platform, takich jak Temu, AliExpress czy Shein. W krótkim terminie Erli może kontynuować dotychczasową strategię opartą na ekspansji poza największymi aglomeracjami, jednak w dłuższej perspektywie – jeśli chce wejść na wyższy poziom skali i realnie konkurować z liderami rynku – będzie musiało istotnie wzmocnić obecność w największych miastach. To tam kumuluje się siła nabywcza i generowane są największe wartości koszyków zakupowych.
Podwojenie sprzedawców i oferty
Na Erli zarejestrowało się ponad 34 tys. polskich sprzedawców. Oferują ponad 40 mln produktów.
– Równolegle pracujemy nad jakością bazy sprzedawców i pozyskiwaniem kolejnych. Nie musimy mieć na platformie wszystkich, ale chcemy mieć jak najwięcej tych generujących duże obroty. Zamierzamy podwoić w ciągu dwóch, trzech lat liczbę sprzedawców, a w ślad za tym wielkość oferty – informuje Adam Ciesielczyk.
Zapewnia, że jest w stanie zapewnić sprzedającym znacznie niższe koszty sprzedaży. Część dodatkowego zysku zostaje w ich kieszeni, a dzięki reszcie może obniżyć cenę.
– Poza tym trudno wskazać pojedyncze elementy stanowiące o przewadze konkurencyjnej. Zapewnia ją ciągłe doskonalenie mnóstwa drobnych elementów wpływających na komfort zakupów. Wszystkie muszą współgrać ze sobą i naszą rolą jest praca nad utrzymaniem jakości obsługi – wyjaśnia Adam Ciesielczyk.
Erli nie podwyższało w ostatnim czasie prowizji i nie ma tego na razie w planach. Zmieniają się tylko koszty logistyki ze względu na coroczną waloryzację stawek firm kurierskich.
Warto wiedzieć
Allegro pod lupą UOKiK, Amazon dostał karę w Niemczech
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) coraz uważniej patrzy na ręce Allegro. 12 września 2025 r. wszczął postępowanie wyjaśniające, którego celem jest wstępne ustalenie, czy działania Allegro – w szczególności dotyczące programów oraz polityk handlowych, lojalnościowych, cenowych i reklamowych stosowanych wobec sprzedawców – mogły doprowadzić do naruszenia przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów lub Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
– W związku z podejrzeniem nadużywania pozycji dominującej przez stosowanie wymogu oferowania na platformie allegro.pl ofert w najniższych cenach do prezesa UOKiK wpłynęło kilkanaście sygnałów – informuje Bartosz Klimczuk z biura prasowego UOKiK.
W 2025 r. urząd wszczął postępowanie wyjaśniające także w sprawie prezentowania przez Allegro opcji dostaw. Zrobił to w wyniku otrzymywania sygnałów, że promuje na etapie finalizowania transakcji własną usługę Allegro Delivery kosztem pozostałych opcji. Natomiast w 2022 r. nałożył na firmę dwie kary: ponad 206 mln zł za faworyzowanie własnej sprzedaży na platformie (kosztem zewnętrznych sprzedawców) oraz prawie 4 mln zł z powodu klauzul modyfikacyjnych we wzorcach umownych. Decyzje nie są jeszcze prawomocne, Allegro złożyło odwołania.
Allegro nie jest pod tym względem europejskim ewenementem, wręcz przeciwnie. W Niemczech podobną pozycję ma amerykański Amazon i również jest pod lupą lokalnego urzędu antymonopolowego. W lutym 2026 r. nałożył na niego 59 mln euro kary za nielegalne praktyki cenowe. Niemiecki Federalny Urząd Antymonopolowy uznał, że korporacja usuwała lub ukrywała oferty zewnętrznych sprzedawców, których ceny uznawała za zbyt wysokie.
To pierwszy raz, kiedy Niemcy zastosowały karę finansową wobec Amazona. Wcześniej urząd jedynie zobowiązywał firmę do zmiany praktyk. Nie zgadza się ona z zarzutami i zapowiedziała apelację.
Konflikt z Allegro trwa
Z początkiem lutego o Erli zrobiło się głośno z powodu pozwu przeciwko Allegro. Zarzuca w nim liderowi rynku nadużywanie dominującej pozycji i stosowanie nieuczciwej konkurencji. Allegro stanowczo nie zgadza się z tym stanowiskiem.
– Pozew Erli dotyczy dwóch rzeczy: programu Allegro Ceny oraz reklam ofert Allegro poza naszym serwisem, np. w Google. Te benefity finansujemy my, jako Allegro. Allegro Ceny to program dla sprzedających, w którym Allegro dopłaca do obniżki ceny produktu, żeby oferta była atrakcyjniejsza dla klientów. Nie chcemy dopłacać do ofert i reklamy partnerów, których ceny są wyraźnie niekonkurencyjne w porównaniu z rynkiem – mówi Marcin Gruszka, rzecznik Allegro.
– Nie mielibyśmy żadnego problemu, jeśli Allegro oczekiwałoby najniższej ceny na poszczególne produkty, które promuje i do których dopłaca w ramach różnych programów. Ale zapewnianie specjalnych warunków dla ledwie kilkudziesięciu ofert z tysiąca w zamian za wymóg gwarancji najniższej ceny na Allegro aż 90 proc. asortymentu? To już nadużycie, bo każdy sprzedawca oczekujący sensownej sprzedaży chce pozycjonować się jak najwyżej. Można to porównać z koniecznością bycia na pierwszej stronie w wyszukiwarce Google: tylko nieliczni użytkownicy przechodzą na drugą i kolejne – komentuje Adam Ciesielczyk.
Jest świadomy, że rozpatrzenie pozwu przez sąd zajmie trochę czasu. Tego typu sprawy ciągną się miesiącami albo nawet dłużej.
– Niemniej wierzymy, że równolegle odpowiednie instytucje przeanalizują skrupulatnie sytuację rynkową i podejmą stosowne działania. Cieszę się z tego, jak dużo osób dostrzega, że wykorzystywanie dominującej pozycji nie służy rynkowi. Że wymuszanie jakimikolwiek mechanizmami najniższych cen jest szkodliwe dla wszystkich poza monopolistą – mówi Adam Ciesielczyk.
Główne wnioski
- Rozpędzony mimo coraz większej skali. Założone w 2020 r. Erli utrzymuje kilkudziesięcioprocentową dynamikę wzrostu. W 2025 r. zwiększyło o ponad połowę przychody (do 264,9 mln zł) i liczbę sprzedanych produktów (21,6 mln), natomiast o nieco poniżej 50 proc. liczbę transakcji (8,9 mln) oraz ich wartość (1,78 mld zł, GMV). Rynek e-commerce w Polsce zwiększył w tym czasie wartość o kilkanaście procent do ponad 110 mld zł – wynika ze wstępnych danych PMR Market Experts. Firma poprawiła rentowność: zwiększyła zysk EBITDA o 77 proc. do 21,2 mln zł, a zysk netto z ponad 4 do przeszło 10 mln zł. – Gonimy za jak najwyższą efektywnością, a nie sprzedażą za wszelką cenę – podkreśla Adam Ciesielczyk, prezes i założyciel Erli.
- W planach duża kampania, rozwój aplikacji i asystent AI. Celem bazowym Erli na ten rok jest podtrzymanie tempa rozwoju. W tym celu planuje przeprowadzić kosztem kilkudziesięciu milionów złotych kampanię marketingową 360. Szykuje też duże zmiany w aplikacji mobilnej, czyli swoim kluczowym kanale sprzedaży. Odpowiada on za ok. 60 proc. liczby oraz wartości transakcji, a udział nadal rośnie. Wśród kluczowych projektów jest też zaprezentowanie w tym roku pierwszej wersji asystenta AI, nad którym firma pracuje od dłuższego czasu. Opóźnia wdrożenie do czasu, aż będzie on w stanie przynosić więcej korzyści niż strat.
- AI nie zastąpi platform handlowych Sztuczna inteligencja dynamicznie wchodzi w obszar zakupów. Udział internetowych transakcji z udziałem asystentów AI to na razie kilka procent. Szybko jednak rośnie za sprawą kolejnych integracji dostawców narzędzi e-commerce z twórcami czatów jak Gemini czy ChatGPT. Adam Ciesielczyk zapewnia, że jego Erli będzie gotowe na upowszechnienie się tego modelu zakupów i to właśnie platformy handlowe mogą na tym zyskać z uwagi na szerokość oferty, niskie ceny oraz w dużej mierze darmowe dostawy.


